Posty

Wyświetlam posty z etykietą energetyka

Upały i energia

Jest Wam zbyt gorąco? Mnie też. Niestety, odczuwamy skutki katastrofy klimatycznej, zachodzącej od lat i zbierającej coraz gorsze owoce. I nie chodzi tylko o powodowane zbyt rozgrzanym powietrzem zagrożenie dla zdrowia i życia (warto słuchać rad ekspertów, dotyczących przykładowo ograniczenia aktywności fizycznej, niewychodzenia na słońce w najgorętszych porach i oczywiście nawadniania się), lecz także konsekwencje dla całych społeczeństw. Globalne ocieplenie spowodowało wszak, że w wielu miejscach zapanował głód. Ziemia wyschła i nie da się uprawiać roli ani hodować zwierząt. Dotyczy to chociażby Niziny Niniwy, która została zniszczona przez upały i susze już kilkanaście lat temu – a jest to obszar, gdzie narodziło się rolnictwo. Do tego dochodzą coraz liczniejsze pożary; dopiero co przeszły przez kilka krajów europejskich, a chyba wszyscy pamiętamy, jak Australia płonęła parę lat temu. Katastrofa klimatyczna powoduje również inne ekstrema pogodowe, takie jak burze o gigantycznej ...

Hitlerowiec w Katowicach

Kandydat na premiera z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowiec o nazwie Przemysław Czarnek (zarazem były minister ciemnoty w nie-rządzie tej mafii/sekty), wróg kobiet, demokracji i psów, rozpoczął już nieformalną wprawdzie, lecz faktyczną kampanię wyborczą. Odwiedził mianowicie Katowice, gdzie spotkał się z wyznawcami. Tam pojechał po transformacji energetycznej, zapowiadając „powrót do węgla”. Nie dodał, że importowanego. Polskie złoża owego surowca są wszak na wyczerpaniu (cóż, w karbonie powstała skończona jego ilość); stąd stopniowe zamykanie kopalń. A te pokłady, które jeszcze pozostaną, nie nadają się do bezpiecznej eksploatacji; bezpiecznej, czyli takiej, która nie narażałaby na niebezpieczeństwo życia górników. Czarnek nie dodał też, że energetyka węglowa oznacza znaczne koszta, jest coraz droższa i coraz mniej wydolna (nie wspominając o tym, że generuje od czorta zanieczyszczeń, ogromnie przyczyniając się do katastrofy klimatycznej). No, ale przecież nie zwra...

Zabójcze wychłodzenie

W Łodzi w ostatnich dniach zmarło z wychłodzenia cztery osoby. I nie, w tym konkretnym wypadku nie byli to ludzie w kryzysie bezdomności (którzy oczywiście każdej zimy zamarzają w Polsce na śmierć; jest to jedna z tragicznych, lecz w pełni naturalnych i logicznych konsekwencji istnienia nieludzkiego systemu kapitalistycznego), lecz lokatorzy mieszkań w starych kamienicach. Jak można się domyślać, zarówno owe budynki, jak i lokale są w fatalnym stanie technicznym, jedyną zaś możliwością ich ogrzania jest włączenie piecyka elektrycznego. To z kolei potencjalnie jest niebezpieczne (groźba pożaru), no i biorąc pod uwagę ceny energii elektrycznej – a mamy bodaj najdroższy prąd na świecie! – zabójcze dla portfela. Lokatorzy mieszkań w sypiących się budynkach nie są przecież krezusami, więc oszczędzają. I kończy się to fatalnie dla ich zdrowia, a czasami nawet życia. Tak, można mieć dach nad głową i zamarznąć na śmierć. I wcale nie musi to być lokal w jakiejś zrujnowanej budowli. Ceny og...

Dzień Górnika

Dziś Barbórka, czyli święto górników, gazowników, geologów i ogólnie pracowników sektora wydobywczego. Określenie tego dnia to zdrobnienie imienia (świętej w katolicyzmie) Barbary z Nikomedii, patronki ciężkiej pracy i dobrej śmierci. Bo też wszelkie zawody związane z pracą pod ziemią są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia. Znaczne jest ryzyko wypadku, są kopalnie, gdzie grożą eksplozje metanu czy tąpnięcia, no i nie oszukujmy się – szkodliwość zdrowotna też jest wysoka. Nie każdy górnik dożywa emerytury, a ci, co dożywają, niekoniecznie cieszą się nią długo. Pylica, urazy kości i mięśni to ponure konsekwencje wykonywania takich zawodów, które swoje żniwo zebrać muszą. Stąd zresztą wysokie (acz nie tak, jak głoszą legendy szerzone przez wrogów proletariatu) zarobki oraz świadczenia emerytalne. Z okazji Barbórki odbywają się uroczystości religijne, akademie, pochody orkiestr górniczych, a także oczywiście spotkania towarzyskie i rodzinne. Dla osób pracujących w sektorze wydoby...

Czerwone państwo z zieloną energetyką

Stany Zjednoczone po ponownym wprowadzeniu się Donalda Trumpa do Białego Domu praktycznie zarzuciły programy zielonej transformacji energetycznej, czyli oczywiście odchodzenia od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii. Nie podobały się one licznym kapitalistom, na co nałożyła się także ciemnota samego prezydenta. Unia Europejska, pod naciskiem lobbystów, też powoli odpuszcza tę dziedzinę. Tymczasem na lidera zielonej transformacji energetycznej wyrosły Chiny. Tak, państwo z „czerwoną” gospodarką, które jeszcze do niedawna było głównym trucicielem świata. Od lat jednak przerzuca się na odnawialne źródła energii – co wszakże nie przebiega równomiernie w poszczególnych prowincjach – prowadząc gigantyczne inwestycje w elektrownie słoneczne, wodne, wiatrowe… Konkretne programy mają imponujący rozmach. Przykładowo, całe hektary pól zalewane są wodą, na niej zaś rozkłada się baterie słoneczne; rolnicy przekwalifikowują się na ich obsługę, dzięki czemu zarabiają o wiele więcej...

Brud, smród i drożyzna

Podczas kampanii wyborczej niejaki Nawrocki Karol, ksywa Alfons , zapowiedział, że prąd będzie tańszy. Oczywiście było to, jakże typowe dla PiS-owca (i w ogóle politykiera prawicowego) łgarstwo, polityka energetyczna, w tym cenowa, nie leży wszak w kompetencjach prezydenta; może on mieć na nią wszelako wpływ poprzez podpisywane, wetowanie bądź odsyłanie do Trybunału Konstytucyjnego odpowiednich ustaw. No, ale wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości się na to złapali. Kompetencje kompetencjami, ale okazuje się, że Alfons „swoją” (cudzysłów stąd, że przecież nie jest on politykiem samodzielnym, lecz marionetką Kaczyńskiego Jarosława) politykę energetyczną chce uprawiać. Ledwo bowiem wygrał wybory – czy raczej, bo tak się rzeczy mają, Rafał Trzaskowski je przegrał – ledwo wprowadził się do Pałacu Prezydenckiego, już jego niedorzecznik zapowiedział, że ustawa wiatrakowa najprawdopodobniej zostanie zawetowana. Przewiduje ona liberalizację przepisów odnośnie budowy ferm wiatrowych: zniesi...

Upadek gatunku

Izrael dotknęły pożary, i to naprawdę potężne. Gdybym wierzył w Boga, napisałbym, że to kara dla faszystowskiego państwa za ludobójstwo w Palestynie, ale po pierwsze – nie wierzę, a po drugie – sprawa nie jest taka prosta. Pożary dotykają nie tylko sprawców bodaj najstraszliwszej masowej zbrodni w ostatnich latach (politycy i kapitaliści są raczej bezpieczni), ale zwykłych ludzi. Palestyńczycy też są w strefie zagrożenia. Pożary zaś są najprawdopodobniej skutkiem katastrofy klimatycznej, która dotyka Bliski Wschód i cały świat (podobnie było wcześniej w Turcji, Grecji, Australii oraz wielu innych państwach). Czy w zasadzie nieustanny ostrzał Gazy przyczynił się do ich rozniecenia, nie wiem – należałoby jakiegoś specjalistę zapytać – ale swój wpływ mógł mieć. Katastrofa klimatyczna ma tez inne konsekwencje, które widać chociażby w Himalajach. Bardzo szybko topnieje tam mianowicie pokrywa lodowa (nie wiem, czy stosuję poprawne nazewnictwo, nie jestem wszak ekspertem; w razie czego p...

Chińskie auto i brudny prąd

Leapmotor to jeden z licznych chińskich producentów samochodów, jacy w ostatnich miesiącach szturmują europejskie rynki, w tym polski. Ten akurat związany jest (choć bezpośrednio do niego nie należy) z globalnym koncernem Stellantis i produkuje auta elektryczne. Jeden z jego modeli, miejski maluszek T03, składany był w tyskiej fabryce Fiata, czyli marki wchodzącej w skład Stellantis. Składany, bo montowano go tam z przywożonych gotowych części. Jednakże skończyło się to w marcu. Polska pożegnała się z wytwarzaniem Leapmotor T03. Jak odbiło się to na zatrudnieniu w fabryce, nie wiem, ale optymizmu w tym zakresie trudno mi zachować. Ze składaniem tego autka w Tychach od samego początku były problemy. Już po tym, kiedy polski rząd (czy tylko jego członkowie z Lewicy nie są głupcami?) poparł europejskie cła dla chińskich producentów samochodów – mają one na celu podwyższenie ich cen, żeby Chińczykom trudniej było konkurować z koncernami, jakie skolonizowały poszczególne rynki unijne, co...

O sprawiedliwą transformację

W kopalni LW „Bogdanka”, położonej w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, od 16 stycznia trwa protest głodowy górników. Zainicjował go Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku zawodowego „Przeróbka” w „Bogdance”, a po kilku dniach dołączyli do niego koledzy. Górnicy czują się na razie dobrze, pozostają pod lekarską kontrolą. Związki zawodowe decyzje o dalszych akcjach i ich formie formule podejmowały będą w zależności od rozwoju sytuacji. O co poszło? Ano, zacznijmy od tego, że większościowym (prawie 65 proc. pakietu akcji) udziałowcem rzeczonej kopalni jest spółka Enea, która wniosła o zwołanie na 28 stycznia nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy „Bogdanki” i – co stanowiło rzucenie iskry na proch – umieszczenie w jego porządku obrad punktu o zmianie statutu kopalni tak, aby ośrodek decyzyjny przeniesiony został do pionów zarządczych Enei. A spółka ta planuje zwolnić do 2030 roku tysiące górników. Spada bowiem zapotrzebowanie na węgiel, w związku z transformacją energetyczną. ...

Sezon zimna i chorób

Rozpoczął się sezon grzewczy. Nie wiem, czy wszędzie, w każdym razie w mojej miejscowości. Jak to się często zdarza, nastąpiły awarie rur, które pogotowie techniczne na bieżąco naprawia. Kaloryfery w mieszkaniu zakręciłem, po okresie wstępnego rozruchu i odpowietrzenia (poza tym w łazience, gdzie nie zainstalowano licznika ciepła). Częściowo z tej przyczyny, że jak na razie temperatura w poszczególnych pomieszczeniach jest wystarczająca, by nie trzeba było dogrzewać, przede wszystkim jednak dlatego, że nie chcę po raz drugi otrzymać absurdalnie wysokiego rachunku, którego nie będę mógł spłacić. Nareszcie mamy liczniki elektroniczne, toteż jest szansa na uczciwszy pomiar, co nie zmienia faktu, że ceny energii tak czy owak horrendalnie poszły w górę. Próbuję zatem oszczędzić. Jak będzie zimą, zobaczymy; wobec katastrofy klimatyczne trudno prognozować, jakie mogą być warunki, nastawiam się wszelako na marznięcie i powodowane nim choroby. Na przetrwanie najbliższych miesięcy z kolei się...

Wielka woda i PiS

Na początek dobra, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wiadomość. Premier Donald Tusk połapał się, jakie głupstwo palnęła ministra klimatu i środowiska (pisałem o tym wczoraj) i postanowił naprawić jej błąd. Zamiast więc nisko oprocentowanych pożyczek dla powodzian ma być bezzwrotna pomoc – najpierw doraźna „na przeżycie”, a potem kwoty w wysokości (o ile mnie pamięć nie myli) do 100 tys. zł, w zależności od poniesionych strat. Jak to będzie działało i czy w ogóle okaże się wystarczające, czas pokaże, acz biorąc pod uwagę, iż przewagę w koalicji rządowej ma neoliberalna/neokonserwatywna prawica, raczej nie spodziewałbym się niczego nadzwyczajnego. A teraz do rzeczy. Przy temacie powodzi jeszcze dziś pozostaniemy. Jak pisałem, stanowi ona element postępującej z winy kapitalistów oraz ich prawicowych sojuszników katastrofy klimatycznej, będącej rzecz jasna zjawiskiem globalnym. Powodzie wystąpiły nie tylko w Polsce; dotknęły praktycznie całą Europę Środkową, w potężnej skali zaistnia...

Zakręcony grzejnik

Nie, nie będzie o żonie pewnego PiS-owskiego kryminalisty, która narzeka, że po tym, jak jej mężuś trafił (wreszcie!!!) za kraty, ma zimno w domu, gdyż najwidoczniej sama nie potrafi obsłużyć kaloryfera. Dziś napiszę o czymś znacznie bardziej poważnym. Otóż, miliony ludzi w kapitalistycznej Polsce przykręca, a często całkowicie zakręca grzejniki w swoich mieszkaniach i domach. Robią tak nie tylko na czas wyjścia czy wyjazdu (co jest zachowaniem w stu procentach właściwym), ale również wówczas, gdy przebywają pod dachem. Oczywiście, w celach oszczędnościowych. I jeśli chodzi po prostu o to, aby nie przegrzewać lokalu i nie marnować energii oraz pieniędzy, wszystko jest jak najbardziej okej. Problem zaczyna się, gdy poszczególne osoby zmuszane są do siedzenia w wyziębionych pomieszczeniach przez sytuację ekonomiczną, czyli rzecz jasna naturalne patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Mówiąc krótko, milionów ludzi w (k)raju nad Wisłą nie stać, aby dostatecznie dobrze ogrza...

Życzenia barbórkowe

Dziś 4 grudnia, czyli Barbórka. Święto górników oraz w ogóle pracowników sektora wydobywczego. Ludzie ci, warto podkreślić, wykonują ciężką, do tego niebezpieczną (nieraz śmiertelnie, o czym świadczą wypadki w kopalniach) pracę, dzięki której mamy ciepło w domach. Dlatego godni są najwyższego szacunku. I nie, nie uważam ich za grupę zawodową ponadprzeciętnie uprzywilejowaną. A już na pewno nie uznaję ich uprawnień za „niesłuszne”. Nie wiem wprawdzie, jak to jest otrzymać wiadomość, że rodzic zginął pod ziemią, ale wiem, jak się czuje dziecko, gdy dowiaduje się, że rodzic został ranny w wypadku na kopalni. Dlatego też wszystkim obchodzącym dzisiejsze święto serdecznie życzę: tyle wyjazdów, ile zjazdów. A także możliwie najlepiej przestrzeganych przepisów BHP, godnych warunków zatrudnienia, płac odpowiednich do nakładu pracy oraz sprawiedliwej transformacji energetycznej. Nie ma się co oszukiwać – odejście od energetyki węglowej jest niezbędne. Już teraz sprowadzamy tony tego suro...

Zatrucie albo głód

Podobno w internecie kwitnie handel czyściwem, czyli materiałem powstałym z odpadów z produkcji odzieży. Docelowo służy ono, jak nazwa wskazuje, do oczyszczania dużych powierzchni z zabrudzeń smarami, olejami, farbami i tym podobnymi substancjami; używane jest zatem najczęściej w zakładach przemysłowych, ale w domach też możemy je stosować, do mycia okien chociażby. Niestety, Polki i Polacy kupują je ostatnimi czasy w celu przez producentów nieprzewidzianym, czyli na opał. Chcą mianowicie mieć w miarę tani – obecnie kosztuje ono około 20 zł za 10 kg, przy czym spodziewać się należy podwyżek cen – materiał do palenia w piecach przez jesień i zimę. Ludzi zmusza do tego już to rosnąca, na skutek choćby inflacji i coraz słabszej gospodarki, bieda, już to straszliwie wysokie ceny węgla (zasilającego, niestety, większość pieców w Polsce) oraz jego utrudniania przez PiS-owski nie-rząd (po to głównie, by podbić jeszcze bardziej ceny) dostępność. Problem w tym, że palenie czyściwem jest bar...

Gdy przyjdzie zimno

Wiosna dobiega końca, wnet rozpocznie się lato, być może upalne i suche... lub upalne i tak deszczowe, że będą powodzie (katastrofa klimatyczna, mili państwo!). Po nim zaś przyjdzie jesień; przynajmniej formalnie, gdyż spowodowane przez skrajnie nieracjonalną gospodarkę kapitalistyczną zmiany klimatu sprawiają, iż coraz trudniej wyodrębnić konkretne cechy pór roku. A po jesieni nastąpi zima, czy raczej to, co zwykliśmy tym mianem określać. Po co jednak pisać o zimie TERAZ, nim jeszcze lat się zaczęło? – spytacie. Przecież sporo czasu upłynie, nim ona nadejdzie. Ano dlatego, że na najgorsze należy przygotować się zawczasu. A że będzie źle, to w zasadzie pewne. Ale po kolei. Zima w Polsce to okres wielu zgonów. Każdego roku na śmierć zamarzają (i to nawet wówczas, gdy nie ma ponadprzeciętnych mrozów!) bezdomni. Tu przypomnę, że bezdomność o dużej (i z roku na rok coraz większej) skali stanowi jedną z jakże ponurych, a wręcz tragicznych konsekwencji zbrodniczego planu Balcerowicza, ...

Chrust

To, o czym dzisiaj napiszę, w innych okolicznościach mogłoby pewnie zostać uznane za całkiem zabawne, i wielu ludzi faktycznie za takowe rzecz ową uważa (wystarczy spojrzeć na liczne memy). Jednakże, jeśli wgłębić się w tę sytuację, wyda się ona ponura, jeśli nie przerażająca. Oto mamy jeszcze wiosnę, acz lato już puka do drzwi. Po lecie wszelako nastąpi jesień, po niej przyjdzie zima – innymi słowy, sezon grzewczy. A że polska energetyka przestarzała jest, czyli oparta głównie na węglu kamiennym, którym pali się i w miejskich kotłowniach, i w domowych piecach, to… może być zimno. Znaczny bowiem odsetek potrzebnego do ogrzewania naszych czterech ścian surowca importowaliśmy z Rosji (krajowy też wydobywamy, ale jego złoża powoli się kończą, te zaś, do jakich mamy dostęp, położone są głęboko, co w konsekwencji winduje ceny węgla). Źródło to urwało się po napaści Putina na Ukrainę. PiS-owski nie-rząd niby zadeklarował, że pozyska „czarne złoto” (oczywiście, po wyższych cenach, czego gło...

Lewica, Europa, bezpieczeństwo

W miniony weekend swoją konwencję programową zorganizowała Lewica. Poświęcona ona był planom reform, jakie należałoby wdrożyć celem zwiększenia bezpieczeństwa zewnętrznego oraz wewnętrznego Unii Europejskiej i, ma się rozumieć, Polski w jej składzie. Cóż, cokolwiek by mówić, temat to na czasie. O wojnie rosyjsko-ukraińskiej sądzić można wiele, ale jako przejaw rywalizacji imperializmów USA i Rosji (przy czym ten drugi wypada na razie raczej mizernie, co niestety przekłada się na okrucieństwo rosyjskich żołnierzy… o ile to określenie im przysługuje) przypomniała nam ona – w stopniu znacznie większym niźli konflikty zbrojne od lat toczące się w innych częściach globu naszego kochanego – iż świat stabilny politycznie w żadnym razie nie jest, toteż Unia Europejska będzie musiała sobie jakoś z tym fantem poradzić. Lewica nie zasypia gruszek w popiele, lecz wychodzi z własnymi propozycjami dla całej wspólnoty. Oto one: 1) Ukraina w UE. 2) Likwidacja europejskiego liberum veto (czyli zasa...

Atomowy pic na wodę

Jacek Sasin, PiS-owski wicepremier i minister aktywów państwowych, chwali się atomem. Oto dzięki niemu – a przynajmniej taką zasługę przypisuje samemu sobie – KGHM podpisała umowę z jedną z amerykańskich firm na rozwój tzw. małej energetyki atomowej. Bezprawie i Niesprawiedliwość pęka z dumy, głosząc w swym przekazie propagandowym, że wprowadza Polskę w nową energetyczną epokę. Cóż, jeśli chodzi o energetykę atomową, to nie jestem ani jej specjalnym zwolennikiem, ani radykalnym przeciwnikiem. Nie protestowałbym przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polsce, ale zdecydowanie wolałbym, gdyby zamiast niej postawiono na OZE. No i w tym momencie należy wystosować poważne uwagi odnośnie mafii/sekty nie-rządzącej. Otóż, jej polityka energetyczna jest fatalna, i podpisywane z Amerykanami umowy raczej tego nie zmienią. Jeśli jankeskie inwestycje w polskie reaktory jądrowe w ogóle przyniosą pozytywne efekty, w postaci czystszego powietrza czy niższych cen prądu chociażby, to stanie się tak ...

Duszą nas

Wiele można wymienić zbrodni PiS-u. A to ludobójstwo na granicy, a to ustawa represyjna (wymierzona w emerytów mundurowych, oczywiście), a to zniszczenie służby zdrowia, a to szerzenie – wespół z innymi ugrupowaniami skrajnie prawicowymi oraz Kościołem katolickim – mowy nienawiści (skutkiem są chociażby samobójstwa zaszczutych dzieci i młodzieży LGBT), a to wdrażanie prowadzącego do śmierci kobiet prawa antyaborcyjnego, a to… Z pewnością potraficie wymienić jeszcze ileś tam tragedii spowodowanych przez politykierów Bezprawia i Niesprawiedliwości. Mam wszelako wrażenie, iż jedną z ich zbrodni często się przegapia. A jeśli już się o niej wspomina, to raczej nie zalicza się jej do czynów o charakterze zbrodniczym, mimo iż prowadzi – wraz z innym działaniem (czy raczej zespołem zaniechań), o jakim za chwilę – do śmierci kilkudziesięciu tysięcy ludzi rocznie. Chodzi mianowicie o rabunkowy wyręb lasów. Tak, wiem, nie raz ani nie dwa o tym pisałem, lecz do tematu warto wracać, ponieważ r...