Kiełbasa wyborcza
Kampania wyborcza radośnie trwa, teraz już oficjalnie, albowiem nieoficjalną mieliśmy od miesięcy (w formie mniej intensywnej trwa ona de facto przez całą kadencję parlamentu). Kandydaci zatem poszczególnych ugrupowań zasypują nas, osoby obywatelskie, obietnicami, czego to nie dokonają, gdy tylko zasiądą w sejmowych lub senackich ławach, zależnie, o miejsce w jakiej izbie się starają. Niektóre spośród tychże obietnic mają charakter merytoryczny i pozostają, w jakiejś przynajmniej mierze, realistyczne. Większość wszelako to wierutne bzdury i kłamstwa, mające za zadanie przekupić osoby wyborcze celem pozyskania ich głosów. W tenże sposób wygląda przede wszystkim kampania wyborcza szeroko pojętej prawicy, zwłaszcza skrajnej: PiS-u, Konfederacji, itd. Tego typu łgarstwa określa się mianem kiełbasy wyborczej. Jego rodowód jest całkiem ciekawy. Otóż, kiełbasiane owo pojęcie wywodzi się z przełomu XIX i XX wieku z Galicji, czyli ówczesnego zaboru austriackiego. Był to okres, kiedy większ...