Posty

Wyświetlam posty z etykietą obietnice

Kiełbasa wyborcza

Kampania wyborcza radośnie trwa, teraz już oficjalnie, albowiem nieoficjalną mieliśmy od miesięcy (w formie mniej intensywnej trwa ona de facto przez całą kadencję parlamentu). Kandydaci zatem poszczególnych ugrupowań zasypują nas, osoby obywatelskie, obietnicami, czego to nie dokonają, gdy tylko zasiądą w sejmowych lub senackich ławach, zależnie, o miejsce w jakiej izbie się starają. Niektóre spośród tychże obietnic mają charakter merytoryczny i pozostają, w jakiejś przynajmniej mierze, realistyczne. Większość wszelako to wierutne bzdury i kłamstwa, mające za zadanie przekupić osoby wyborcze celem pozyskania ich głosów. W tenże sposób wygląda przede wszystkim kampania wyborcza szeroko pojętej prawicy, zwłaszcza skrajnej: PiS-u, Konfederacji, itd. Tego typu łgarstwa określa się mianem kiełbasy wyborczej. Jego rodowód jest całkiem ciekawy. Otóż, kiełbasiane owo pojęcie wywodzi się z przełomu XIX i XX wieku z Galicji, czyli ówczesnego zaboru austriackiego. Był to okres, kiedy większ...

Zombie

Bezprawie i Niesprawiedliwość wyznaczyło szefa sztabu kampanii wyborczej. Będzie nim Brudziński Joachim, ksywa Jojo . W związku z tym należy się spodziewać, że będzie agresywne i brudno. Padną liczne ciosy wymierzone w grupy uznane przez PiS-owców za wrogie/niepożądane: lewicę (prawdziwą), PO (choć oczywiście będzie to chucpa; wszak partie owe są swoimi nieformalnymi koalicjantami i sojusznikami), nie-katolików, osoby LGBT+, uchodźców, kobiety… strach pomyśleć, kogo jeszcze. Znów roznosiły się będą teksty rodem z broszur NSDAP, lekko tylko zmodyfikowane, napadów tudzież pobić też nie należy wykluczać. Równolegle, jak łatwo się domyślić, posypią się obietnice o charakterze socjalnym, czyli dotyczące jakichś nowych świadczeń pieniężnych i waloryzacji dotychczasowych (już przecież obiecane jest, fałszywie zapewne, 800 Plus zamiast 500 Plus). Niektóre, jak sądzę, będą sensowne, inne kompletnie z sensu wyprane, większość sytuowała się będzie pomiędzy tymi dwiema skrajnościami. Rzecz jasna,...

Waloryzacja szczątkowego socjalu

Bezprawie i Niesprawiedliwość otworem gębowym Kaczyńskiego Jarosława rzuciło, w dość chamski zresztą sposób, nowe obietnice o charakterze pseudo-socjalnym, między innymi 800 zł na każde dziecko (zamiast obecnego 500 Plus) czy darmowe leki dla osób po sześćdziesiątym piątym roku życia. Miałyby one zostać wdrożone od przyszłego roku – co ważne. Jak łatwo było się domyślić, Balcerowicze i spółka, a także liczni wyznawcy PO (co widać chociażby w postach tudzież komentarzach na Facebooku) podnieśli tradycyjne larum, że to „rozdawnictwo” oraz „finansowanie z naszych pieniędzy nierobów”, którzy „będą żyli jak panowie”. Cóż, niech ktoś spróbuje przeżyć w Polsce tydzień czy dwa, o miesiącu nie wspominając, za 800 zł, to pogadamy; ja przy takich dochodach (z pracy, nie z żadnego socjalu, żaden mi bowiem nie przysługiwał) przed rokiem sięgnąłem po żyletki i żyję tylko dlatego, że krew mi szybko krzepła, mimo zanurzania nadgarstków w ciepłej wodzie (przereklamowana namiastka polityki społecznej,...

Pomysły pana oderwanego

Co się dzieje, kiedy prawicowiec postsolidarnościowy, który za czasów swoich rządów olewał kwestie społeczne i ciął niczym brzytwa szczątkowe świadczenia socjalne, postanawia, dążąc do odzyskania władzy, uderzyć w ugrupowanie nie-rządzące (Bezprawie i Niesprawiedliwość), a zwłaszcza w realnie opozycyjną konkurencję (w postaci, rzecz jasna, Lewicy)? Ano, sypie pomysłami, które trudno uznać za szczęśliwe. Tak oto Donald Tusk – bo o niego chodzi, jak się z pewnością domyśliliście – jeździ od pewnego czasu po Polsce, spotykając się z wyborcami. Nic w tym dziwnego ani złego. Gorzej wypada to, co mówi. Niedawno w Grudziądzu powtórzył niemający pokrycia w rzeczywistości mit, jakoby „socjal zniechęcał do pracy”, po czym zaczął sypać obietnicami… o charakterze jak najbardziej socjalnym. Posługuje się przy tym hasłami ukradzionymi Lewicy (jak wiemy, to ją pan Tusk uważa za głównego wroga, którego chciałby wyeliminować ze sceny politycznej lub doprowadzić do wchłonięcia przez PO). A to postuluj...

Mknąc PiS-owską autostradą

Polskie autostrady oceniać można… no cóż, różnie. Jest ich stosunkowo mało, w większości są to dwupasmowe (w związku z czym szybko się blokują, a nawet korkują) wyroby autostradopodobne, nawierzchnia bywa schodkowa, zaś opłaty na bramkach – horrendalne (na szczęście, za przejazd odcinkiem A4, którym kilka razy do roku się przemieszczam, nie trzeba płacić… JESZCZE). Nie zmienia to jednak faktu, że licząc od 1989 roku (świetlane czasy PRL-owskich inwestycji to inna bajka), kolejne polskie rządy jakoś starały się autostradową infrastrukturę rozwijać. Jedne szybciej, inne wolniej, jedne mądrzej, inne głupiej (idiotycznym, przykładowo, pomysłem była prywatyzacja niektórych odcinków autostrad, będąca jedną z głównych przyczyn, dla których za przejazd nimi bulić trzeba tak dużo, a remonty na tych odcinkach są ślamazarne), niemniej coś się w tej materii działo. Najwięcej inwestycji ruszyło, jak łatwo się domyślić, kiedy Unia Europejska przeznaczyła na nie środki. I dlatego taka chociażb...

Obietnice i nauczyciele

Wielki strajk nauczycieli, organizowany przez ZNP, nadchodzi, i to szybko. Już kilka razy pisałem o tej grupie zawodowej, jej potrzebach oraz postulatach, nie będę się więc teraz powtarzał. Ważne, że niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość raz po raz udowadnia, że nie wie, co z tym fantem zrobić. Bo cokolwiek by mówić, nauczycielom udało się (nie wiem, czy to było takie akurat zamierzenie, czy też efekt uboczny podniesienia, słusznych skądinąd, postulatów) postawić PiS-owców w głupiej, niekorzystnej z ideologicznego tudzież propagandowego punktu widzenia sytuacji. Oto Kaczyński Jarosław, Morawiecki Mateusz i inni ludzie z ich ugrupowania zapowiedzieli już to „trzynastą emeryturę” (zwrot CZĘŚCI pieniędzy zagrabionych emerytom poprzez zmniejszenie rewaloryzacji ich świadczenia), już to 500 Plus na pierwsze dziecko (taki pomysł, co ciekawe, jakiś czas temu zgłaszali parlamentarzyści… PO, ale PiS-owcy byli wtedy przeciwko), już to inne wydatki z budżetu, których...

Bajki z kaczej chatki

Kampania przed wyborami samorządowymi niby jeszcze nie jest formalnie ogłoszona, ale już się z wolna rozkręca. Widać to było na sobotniej konwencji Bezprawia i Niesprawiedliwości, podczas której pan premier Morawiecki i inni akolici Jarosława Kaczyńskiego – oraz oczywiście sam dyktatorek – przypomnieli społeczeństwu, jak pięknie potrafią obiecywać. Obiecali zatem niższe stawki ZUS dla małych przedsiębiorców, 300 zł wyprawki szkolnej dla dzieci (przypominam – to ci sami ludzie, jacy zlikwidowali program darmowego podręcznika!), darmowe leki dla kobiet w ciąży (ciekawe, czy będzie z nimi tak samo, jak z darmowymi lekami dla seniorów, który to pogram pozostaje w zasadzie fikcyjny; pewnie tak) i wiele innych rzeczy, typowych raczej dla kampanii wyborczej do parlamentu, a nie do samorządów. Cóż, wiadomo, że politycy, chcąc pozyskać wyborców, zapewniają, ile to dla nich zrobią. Taka jest po prostu istota ustroju nazywanego demokracją parlamentarną, jedną z zasad którego jest istni...