Posty

Wyświetlam posty z etykietą powietrze

Koszta społeczne

Mieszkam w małej miejscowości, a mimo to, kiedy w sezonie grzewczym wracam z wieczornego spaceru z czworonożnym przyjacielem, mam tarkę w gardle. Od smogu, generowanego głównie przez piece węglowe (czy ludzie palą w nich wyłącznie węglem, to inna sprawa, którą zająć się winni kontrolerzy) z pobliskiego osiedla; samochody dokładają się do niego w znacznie mniejszym stopniu. Przez dzień jest trochę lepiej; ludzie siedzą w pracy, natomiast ja spaceruję wówczas po lesie (a raczej tym, co z niego zostało po rabunkowym wyrębie) lub łące, gdzie smog dociera w znacznie mniejszych ilościach. Jeśli dożyję – w co wątpię – do następnego sezonu grzewczego, zainwestuję w maseczkę przeciw-smogową. Skoro zaś w małej miejscowości są takie problemy z zanieczyszczonym powietrzem, to mogę sobie tylko wyobrażać, jak to jest w dużych miastach. Zresztą, nie tylko wyobrażać, bo studiowałem w Krakowie, choć w tamtych czasach problem smogu był NIECO mniej palący niż obecnie… Dlatego (o czym już ni...

W czarnym pyle

Unia Europejska zobowiązała się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Można się spierać, czy nie dała sobie za dużo czasu; możliwe, że katastrofa klimatyczna, a wraz z nią wymieranie licznych gatunków, w tym ludzkiego, nastąpi znacznie szybciej. Wcale nie można wykluczać, że już w ciągu najbliższych lat i Europa, i większość innych kontynentów wyglądały będą jak Australia w serii filmowej Mad Max … bądź JESZCZE GORZEJ. Tak czy owak, szykują się wielkie inwestycje w energetykę (odejście od węgla, rozwój odnawialnych źródeł energii, itd.), która po prostu MUSI zostać przestrojona, jeśli nie chcemy zagłady Ziemi i ludzkości. Niestety, jest jedno państwo członkowskie, które się z tego postanowienia wyłamało. Niechlubnym owym wyjątkiem jest Polska. Niejaki Morawiecki Mateusz, syn Kornela, premier rządu Jarosława Kaczyńskiego, wynegocjował bowiem (jestem w stu procentach pewien, iż ogłosi to jako wielki swój sukces), by (k)raj nad Wisłą został z planu owego wyłączo...

Wsadzać za węgiel?

W Krakowie, jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Europy (częściowo z powodu położenia aglomeracji, a głównie z przyczyny zabudowania korytarzy powietrznych przez działających na żywioł deweloperów), od 1 września tego roku obowiązuje uchwała antysmogowa, zakazująca palenia węglem, drewnem oraz innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach oraz kominkach. Za złamanie tegoż zakazu grozi kara ograniczenia wolności lub grzywny w wysokości do 5 tys. zł. No i mamy już jednego skazanego, na dwadzieścia godzin prac społecznych, za to, że palił w piecu węglem. I tu rodzą się pewne wątpliwości. Osobiście tego typu uchwały popieram, sądzę, że powinno się je wdrażać nie tylko w dużych miastach, ale w większości polskich miejscowości; aczkolwiek zakaz palenia drewnem to już pewna przesada. Co do Krakowa (i nie tylko!), to miasto owe zainwestowało sporą kasę w wymianę w domach mieszkańców pieców na zasilane paliwami ekologicznymi. Bardzo dobrze, ze smogiem TRZEBA walczyć, a w mał...

Leśne zadanie opozycji

Tak, wiem, wybory już 13 października, w związku z czym czasu na kampanię pozostało niewiele, a tematów, jakie musi poruszyć opozycja (czyli Lewica i Koalicja Europejska, bo w jakim kierunku pójdzie PSL złączone z Kukizowcami, orzekać trudno, ale koalicji z PiS-em wykluczać nie należy) w procesie pozyskiwania głosów wyborców, jest naprawdę dużo. I to ważnych tematów. Wszelako kwestią, którą politycy opozycyjni, moim skromnym zdaniem, poruszyć MUSZĄ, jest ochrona środowiska i przeciwdziałanie nader dla naszego gatunku niekorzystnym zmianom klimatu. I faktycznie, Lewica ma całkiem niezły program w tym zakresie, a w Koalicji Obywatelskiej jest Partia Zieloni, która właśnie na kwestiach środowiskowych się skupia. Bardzo dobrze, jako obywatel chciałbym jednak, aby w kampanii wyborczej opozycjoniści potępiali, krytykowali i nawoływali do zaprzestania jednej z największych zbrodni popełnionych przez Bezprawie i Niesprawiedliwość, czyli rabunkowego wyrębu lasów. Temat ów poruszałem ...

Aktorka i smog

Dobra wiadomość (i wcale tu nie kpię): znana aktorka, pani Grażyna Wolszczak, ostatnimi czasy angażująca się – za co niniejszym składam wyrazy uznania – w walkę o czyste środowisko, wygrała proces przed sądem. Sąd (coś mi się wydaje, że skład sędziowski był nie-PiS-owski) uznał mianowicie, że państwo polskie, nie prowadząc walki ze smogiem, naruszyło dobra osobiste pani Wolszczak, w związku z czym Skarb Państwa musi wypłacić jej odszkodowanie – symboliczne, ale liczy się tu sam wyrok. Potwierdzający, że brak działań zmierzających do zmniejszenia skali zanieczyszczenia i w ogóle degradacji środowiska naturalnego ze strony władz państwowych, godzi w nas, obywateli. Pani Wolszczak oczywiście gratuluję wygranego procesu. Bardzo się też cieszę, że podniosła ów temat. Bo coraz częściej mówi się o tym, że prawo do życia w czystym środowisku, bez smogu, plastiku i innych śmieci, prawo dostępu do zieleni i lasów, jak też do czystej wody, winny znaleźć się w uniwersalnym katalogu praw...

Ubóstwo i zanieczyszczenia

Na początek – wszystkim górnikom z okazji ich święta składam serdeczne życzenia, zwłaszcza bezpiecznej i godnej pracy. Zaś górniczym emerytom – długiego życia w zdrowiu, szczególnie bez pylicy węglowej i schorzeń układu kostnego, będących częstymi następstwami harówy w kopalni. A teraz do rzeczy. W Katowicach trwa szczyt klimatyczny, o którym już można powiedzieć, że jest porażką Bezprawia i Niesprawiedliwości. Nie tylko dlatego, że nie biorą w nim udziału najważniejsi gracze światowej sceny politycznej, nie tylko dlatego, że błazenadą jest sponsorowanie tego wydarzenia przez spółki węglowe, lecz przede wszystkim z tej przyczyny, iż politykierzy „dojnej zmiany”, zwłaszcza Morawiecki Mateusz i Duda Andrzej (ksywa Adrian) bredzą straszliwie, przecząc oczywistym faktom. Tymczasem sprawa jest poważna. Nie będąc specjalistą w tej kwestii, trudno mi oceniać, na ile działalność człowieka wpływa na zachodzące – co widać gołym okiem – zmiany klimatu; w przeszłości zmieniał się on wsza...

Świnia padła na zawał

Pod nieświatłymi rządami niezbyt oświeconych despotów z Bezprawia i Niesprawiedliwości ojczyzna nasza, stanąwszy nad przepaścią, wykonuje gigantyczny krok naprzód. Chociażby w kwestii energetyki i ochrony środowiska. Jednym z głównych powodów, dla których ceny energii elektrycznej są w Polsce tak wysokie, a od przyszłego roku jeszcze wzrosną, jest to, iż wytarza się ją w elektrowniach węglowych. Sam proces wytwarzania generuje dużo dwutlenku węgla (czyli tlenku węgla IV), co nie tylko przekłada się negatywnie na poziom zanieczyszczenia powietrza (smog, moi kochani, smog!), ale też obłożone jest wysokimi opłatami, które producenci energii muszą sobie odbić, oczywiście sięgając głębiej do portfeli klientów. Sam węgiel kamienny też jest coraz droższy, zwłaszcza, że polskie jego złoża, szczególnie te łatwo dostępne, powoli się kończą, a import z Donbasu, ze względu na wiadomą sytuację polityczną u wschodnich sąsiadów, może wkrótce stać się znacznie trudniejszy, a więc bardziej koszt...

Uwaga, zatrute powietrze

Wprawdzie dopiero zaczyna się jesień, ale dość gwałtowny spadek temperatur, jaki nastąpił w ciągu kilku ostatnich dni, przypomina, że sezon grzewczy zbliża się nieuchronnie; w mojej miejscowości zaczyna się on na długo przed zimą i kończy, gdy wiosna jest w pełnym rozkwicie. A sezon grzewczy oznacza nie tylko milusie ciepełko w domciu (i rachunki za nie, które w najbliższej przyszłości gwałtownie wzrosną do poziomu najwyższego w Unii Europejskiej, bo przecież PiS-owska dojna zmiana trwa), ale też… no, wiadomo, wyższy poziom zanieczyszczeń; jakoś w końcu trzeba te lokale mieszkalne ogrzać, czyli czymś trzeba napalić. Najczęściej węglem. Do tego dochodzą jeszcze mieszkańcy prywatnych domów, którzy często, mimo wprowadzanych zakazów i zmian, nadal palą najtańszym świństwem w „kopciuchach”. Z reguły – trzeba o tym pamiętać – nie wynika to ze skąpstwa czy z głupoty (choć i takie przypadki oczywiście się zdarzają), lecz z biedy, a nawet nędzy; społeczeństwo w kapitalistycznej Polsce na sk...