Posty

Wyświetlam posty z etykietą mistrzostwa

Nawałnica reklam

Od początku listopada (a może zaczęło się jeszcze w październiku; niewykluczone, że coś przegapiłem) trwa sezon bożonarodzeniowych reklam. W poszczególnych mediach co dnia ich więcej, w sklepach – ze szczególnym uwzględnieniem dyskontów, super- i hipermarketów, innych wielkopowierzchniowych, galerii handlowych, itd. – stopniowo przybywa świątecznych dekoracji, dziwnie wszelako mało mających wspólnego z galilejskim rewolucjonistą, który przyszedł na świat w Betlejem około 7 roku p. n. e. Jak niedawno pisałem, mają nas one zachęcić/przymusić do zakupu ubrań i obuwia, choinek, szopek, żarcia (którego wielu kupujących nie będzie w stanie przejeść, toteż wyląduje na śmietniku) oraz innych utensyliów, bez których grudniowe święta obejść się rzekomo nie mogą. Niektóre nabywać mamy na prezenty, inne dla siebie i swoich rodzin. Mamy dopiero połowę listopada, a owa reklamowa nawałnica zdążyła się już porządnie rozkręcić. Co dopiero będzie w grudniu… Ogólnie, to reklamy wzbudzają we mnie oboję...

Stadiony na grobach

Piłką nożną się nie interesuję; sport ten (podobnie jak wszystkie inne zresztą) uważam za nudny, a oglądanie transmisji meczów jest dla mnie stratą czasu. Jest to jeden z powodów – ale nie najważniejszy! – dla których nie obejrzę mistrzostw świata (mundialu) w Katarze, które rozpoczynają się już wkrótce, bo 20 listopada. Łajno mnie obchodzi, kto zwycięży, za pozbawione znaczenia uznaję, które miejsce zajmie reprezentacja Polski. Znacznie istotniejszą sprawą w moich oczach pozostają straszliwe patologie, jakie kryją się za owymi rozgrywkami – i to one stanowią główną przyczynę, dla których nie zamierzam oglądać transmisji z mundialu. Problemem jest tu gospodarz, czyli Katar. Jedno z najszybciej rozwijających się – przynajmniej, jeśli chodzi o rozmach stawiania imponujących wieżowców i tym podobnych inwestycji infrastrukturalnych – państwo Bliskiego Wschodu, a pewnie też świata. Niestety, od lat wiadomo, iż rozwój ów bazuje na straszliwym wyzysku siły roboczej, który akurat w Katarze p...