Posty

Wyświetlam posty z etykietą kapitał

Bez zdrowej żywności

Organizacja Narodów Zjednoczonych – A ge ncj a ds. W yżywienia i R olnictwa, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), UNICEF, Światowy Program Żywnościowy i Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Rolnictwa przygotowały raport Stan bezpieczeństwa żywnościowego i żywienia na świecie 2026. Dobra (relatywnie) wiadomość, jaka z niego płynie , jest taka, że w roku 2025 skala głodu w skali świata lekko się zmniejszyła – dotknął on 7,8 proc. światowej populacji, podczas gdy w roku 2024 było to 8,1 proc. Czyli tak czy owak bardzo dużo. Doprecyzować jednak należy, że nie wszędzie głodujących ubywa – w Afryce dzieje się odwrotnie; spadek nie następuje więc równomiernie, no i trzeba pamiętać, iż są miejsca, gdzie głód wykorzystywany jest jako broń masowego rażenia, np. Strefa Gazy. Jest też zła wiadomość. Otóż, aż 2,69 mld ludzi, czyli blisko jedna trzecia ludzkości, nie może sobie pozwolić na zdrową, zróżnicowaną dietę. Toteż skala niedożywienia wciąż pozostaje ogromna. Zwłaszcza w Afryce, gdzie na prawid...

Więcej na naukę

Więcej pieniędzy oczywiście. Ale po kolei. Przedwczoraj w Warszawie odbyły się demonstracje, osoby uczestniczące w których domagały się przeznaczania większych środków na polską naukę. Konkretnie 3 proc. PKB. Czy tyle by wystarczyło, przyznam szczerze, nie wiem; podejrzewam, iż jest to absolutne minimum. Tak czy owak, sektor ten zalicza się do tych, które w (k)raju nad Wisłą są drastycznie niedofinansowane. Na czym cierpią nie tylko zarobki naukowców i pracowników uczelni, ale też przeprowadzane jest mniej badań, niż mogłoby, rozwój technologiczny Polski również postępuje w tempie spowolnionym (a takie na przykład satelity dobitnie świadczą, na co nas stać – tylko więcej pieniędzy potrzeba). Co najwyżej składamy cudze technologie, zamiast kreować własne. A polscy naukowcy robią kariery na zagranicznych uczelniach (drenaż mózgów). Nie oszukujmy się, sektor naukowy znajdował się i nadal znajduje poza zainteresowaniem solidaruchów, jacy dopchali się do władzy w 1989 roku, oszukawszy sp...

Groźby szalonego Donalda

Jak z pewnością pamiętamy, w miniony wtorek, 7 kwietnia, lokator Białego Domu w postaci kapitalistycznego faszysty Donalda Trumpa, zagroził, że cywilizacja irańska „zostanie zniszczona” (dowiódł tym, że sam przynależy do barbarzyństwa, co zresztą widoczne jest na pierwszy rzut oka; to samo oczywiście dotyczy USA i chyba większości globalnej Północy). Podał nawet godzinę, o której miało się to stać. Nic dziwnego, że świat wstrzymał oddech; wystarczyło zajrzeć na portale społecznościowe, by przekonać się, iż wiele osób na serio obawiało się ataku atomowego na Iran, konsekwencje czego byłyby tragiczne dla całej naszej planety. W istocie wystrzelenie pocisków nuklearnych to nie taka prosta sprawa (inaczej taki szalony debil jak Trump już wielokrotnie by je odpalił), zaś administracja lokatora Białego Domu oficjalnie dementowała, by miały one zostać użyte. Biorąc jednak pod uwagę stan „inteligencji” i „poczytalności” tego faszystowskiego miliardera, obawy tak całkiem nieuzasadnione nie był...

Pasożyt w kosmosie

NASA, po wielu latach przerwy, szykuje się do kolejnych misji na Księżyc. Tym razem nie będą one nosiły kryptonimu Apollo, lecz Artemis (Artemida). Imię niby lotne, ale nie wiadomo, jak to z tymi lotami będzie. A to z kliku powodów. Pierwszy, testowy i bezzałogowy start, Artemis I, już się odbył, w roku 2022. Zakończył się sukcesem. W najbliższych tygodniach wyruszyć ma w przestrzeń kosmiczną misja Artemis II, tym razem załogowa. Amerykańscy astronauci nie wylądują wprawdzie na Księżycu, lecz znajdą się w przestrzeni wokół niego, na dystansie większym od Ziemi, niż dotychczas człowiek dotarł. Celem jest m.in. sprawdzenie, jak taki lot wpłynie na ich zdrowie. Problem w tym, że rakieta, która ma ich wynieść w kosmos, boryka się z… wyciekami rozlicznych płynów. Cóż, nikt nie powiedział, że amerykańska technologia jest dobra i solidna. Termin startu jest więc na razie nieznany. W każdym razie, kolejne etapy Artemis obejmują między innymi budowę stacji orbitalnej, oczywiście na orbicie ...

Propaganda bredni

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, zwany też Batyrem, lokator Pałacu Prezydenckiego, pochwalił (co w żadnym razie nie dziwi) izraelsko-amerykańską agresję na Iran. I stwierdził, że w państwie tym „chrześcijanie są prześladowani”. I to rozminął się z prawdą. Bo w Iranie chrześcijaństwo ma wprawdzie mniej nieco praw niż islam szyicki, ale prześladowane ani trochę nie jest. Wyznawcy poszczególnych odłamów tej religii swobodnie ją praktykują w kościołach, które stoją i przez nikogo nie są atakowane (aczkolwiek nie zdziwiłbym się, gdyby spaść na nie mieli izraelskie tudzież amerykańskie bomby). Działa też nuncjusz, czyli ambasador Watykanu, z którym Iran utrzymuje normalne stosunki dyplomatyczne. Wszystkiego tego łatwo można się dowiedzieć… Nie sądzę jednak, żeby Alfons z premedytacją skłamał. Podejrzewam, że on faktycznie sądzi, iż chrześcijanie są w Iranie prześladowani. Dlaczego? Ano z tej przyczyny, że takie wieści powszechne są na szeroko pojętym Zachodzie, Polskę wliczając. Pe...

Najstarszy biznes świata

Żartobliwie (acz gorzkie to poczucie humoru) mówi się, że najstarszym zawodem świata jest prostytutka. Dorzuciłbym jeszcze złodzieja i płatnego zabójcę. Co jednakże jest najstarszym BIZNESEM (w sensie – działalnością gospodarczą) świata? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby była nim zinstytucjonalizowana religia. Zapewne jeszcze w czasach prehistorycznych, gdy przedstawiciele naszego gatunku (choć całkiem prawdopodobne, że stało się to również u neandertalczyków) byli łowcami i zbieraczami, a o osiadłym trybie życia nikt nie myślał, i kiedy kształtowały się pierwsze kulty, wyspecjalizowali się ludzie twierdzący, że utrzymują kontakt z bogami, duchami czy jakimi tam jeszcze bytami; w swoich społecznościach cieszyli się gigantycznym poważaniem, być może to oni sprawowali w nich realną władzą. Byli to rzecz jasna różnego rodzaju szamani, czarownicy i tak dalej. Jestem pewien, że swoich obrzędów nie odprawiali za darmo, lecz pobierali różnego rodzaju ofiary, i to sute. Była to więc działaln...

PiS not SAFE

Przywódcy Unii Europejskiej chyba coraz lepiej rozumieją, że strukturze owej potrzebna jest własna polityka obronna, w tym zbrojeniowa. Własna, czyli niezależna od USA, bazująca na europejskim potencjale i leżąca w europejskim interesie politycznym oraz gospodarczym. Staje się to coraz wyraźniejsze, odkąd do Białego Domu po raz drugi wprowadził się Donald Trump. No to powstał program SAFE, czyli europejski mechanizm wspólnych zakupów uzbrojenia za nisko oprocentowane kredyty przyznawane uczestniczącym w nim państwom. Oczywiście można, a wręcz należy twierdzić, że zamiast na szeroko pojętą broń gigantyczne pieniądze przeznaczane być powinny na politykę społeczną (zwłaszcza, że kapitalizm pogrąża się w kryzysie i rośnie takie na przykład bezrobocie), niemniej z czysto gospodarczego punktu widzenia SAFE ma swoje zalety, nie tylko dla finansjery. Otóż, gdyby Polska (na jej przykładzie wyjaśnimy rzecz całą) z niego skorzystała, osiemdziesiąt procent przyznanych środków trafiłoby do rod...

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Dwaj idioci i Unia Europejska

Elon Musk, kapitalistyczny pasożyt, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, wkurzył się na Unię Europejską. Ta bowiem nałożyła na należącą do niego platformę X (dawny Twitter) 120 mln euro kary za naruszenie przepisów Ustawy o usługach cyfrowych (DLA). Jej funkcją jest dążenie do przejrzystości działań gigantów cyfrowych i zapobieganie rozprzestrzenianiu w internecie nielegalnych treści. Konkretnie, poszło o to, że X wprowadza w błąd, stosując „niebieski znaczek” do weryfikacji użytkowników, nie ma przejrzystego repozytorium reklam, a także nie udostępnia danych do badań w sposób zgodny z unijnymi regulacjami. Szkoda, że nie wzięto się za największych grzech tego portalu społecznościowego, czyli bycie skrajnie prawicowym ściekiem, gdzie treści jawnie neonazistowskie sąsiadują z carską propagandą. Tak czy owak, Musk nazwał tę karę „cenzurą”; w ślad za nim poszła administracja Trumpa. Zidiociały (przykładowo, chciał w najbliższym czasie kolonizować Marsa, mimo iż ludzkość nie ma jeszc...

Przejęcie

Ojoj, oj! No to się porobiło! Netflix przejmuje Warner Bros., czyli globalny, acz oczywiście z USA rodem, koncern medialno-kulturowy, w skład którego wchodzą liczne wytwórnie filmowe, kanały telewizyjne z HBO na czele tudzież platformy streamingowe. Mówiąc krótko, powstanie iście gigantyczny ogólnoświatowy konglomerat medialny. Liczni komentatorzy grzmią, że będzie to oznaczało „dyktaturę Netflixa”… a nie wszyscy lubią tę platformę, bowiem produkowane na jej użytek filmy i seriale często zawierają treści postępowe, lewicowe i demokratyczne. Sam Netflix w mailach wysyłanych do swych użytkowników zapowiada, że na ten moment nie zmieni się nic, on i studia Warnera działały będą jak dotychczas, niezależnie od siebie, tyle, że stanowiły będą jedną grupę kapitałową. Zauważyć trzeba, iż takie przejęcia w kapitalizmie nie stanowią niczego dziwnego; są zupełnie naturalną cechą owego systemu i występują na różnych rynkach, nie tylko medialnym, rozrywkowym czy kulturowym. Świetnie widać to c...

Wyprowadzanie z błędu

W firmie Valeo w Chrzanowie od kilku dni trwa strajk generalny. Robotnicy wstrzymali produkcję, gotowi są też jechać z delegacją do Francji, gdzie mieści się główna siedziba koncernu. Wcześniejsze próby dogadania się załogi z dyrekcją spełzły na niczym. Pewnie dlatego, że postulaty są płacowe. Pracownicy domagają się oto podwyżek. Większość z nich, argumentują, zarabia najniższą krajową lub lekko powyżej, co często nie starcza na utrzymanie ich samych i ich rodzin, w sytuacji, gdy ceny oraz koszta życia pędzą w górę, za nic nie chcąc się zatrzymać, ani nawet przystopować. Żądania podwyżek są jak najbardziej słuszne, zwłaszcza, że Valeo Lighting Systems to nie mała firemka, która faktycznie mogłaby mieć problem z godnym płaceniem za pracę, lecz międzynarodowy koncern, produkujący części samochodowe, między innymi dla marek premium. Co oznacza, że kupując, dajmy na to, mercedesa, musicie mieć świadomość, niektóre jego elementy zostały złożone rękoma małopolskich proletariuszy. Którzy p...

Kwestia systemowa

Dwoje celebrytów – dobra aktorka i marny showman – dojść raczyło do wniosku, że „bieda to stan umysłu”. Stwierdzeniem tym wywołali, w pełni oczywiście zrozumiałą, burzę w internecie, innymi słowy – falę krytyki. Bo i nie ma tu czego chwalić, za to zdecydowanie warto sprawę wyjaśnić. Sama myśl, że „bieda to stan umysłu”, brzmi jak brednie zaczerpnięte z różnorodnych książeczek czy filmików motywacyjnych, będących współczesnym opium ludu, a zarazem nośnikiem kapitalistycznej propagandy. Wiecie, chodzi o porady typu: „Wstawaj rano, kładź się późno spać, a się wzbogacisz”. Za stwierdzeniem o biedzie jako stanie umysłu kryje się jednak pewna doza pogardy – skoro jesteś biedny(a), to z własnej swojej winy. To też często głoszą nam kapitalistyczni propagatorzy. Wyzwól się z myślenia o biedzie, a przestaniesz być biedny(a); innymi słowy, zasuwaj na dobrobyt kapitalisty, a może rzuci jakieś ochłapy. Ot, mit dorabiana się na własnej pracy. Tymczasem żadna forma ubóstwa nie jest „stanem umysł...

Czynniki sukcesu

Zakończył się strajk w fabryce Jeremias w Gnieźnie. Był bardzo długi – trwał czterdzieści dni – i trudny, niemieccy bowiem kapitaliści, właściciele zakładu, nie chcieli ugiąć się przed słusznymi oczekiwaniami załogi. Mało tego, nasyłali – wbrew obowiązującemu w (k)raju nad Wisłą prawu! – na strajkujących policję/granatowych, a nawet szczuli ich mafią, czyli amerykańską (sic!) kancelarią prawniczą, jaka na siłę i kompletnie niezgodnie z naszymi przepisami próbowała załatwić strajk od strony niby-prawnej; ot, i to by było na tyle, jeśli chodzi o „niepodległość” kapitalistycznej Polski… W końcu jednak kapitał musiał pójść na ustępstwa; proletariat okazał się nieugięty. I wywalczył sobie 700 zł brutto podwyżki, dwudziestominutowe przerwy, a także rozliczanie sobót (poza jedną w miesiącu) jako nadgodzin. Innymi słowy, odniósł sukces. Nie wiem, na ile w tymże odniesieniu tegoż sukcesu pomogło robotnikom z Gniezna wsparcie ministry pracy, Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, a także innych polityk...

Defaszyzacja Izraela

Wiele jest czynników, które muszą zostać spełnione, aby na Bliskim Wschodzie – jednym z najbardziej zapalnych, ogarniętych straszliwymi tragediami regionie świata – zapanował pokój. Do podstawowych zalicza się defaszyzacja Izraela. Albowiem jest on od swego początku, czyli od 1948 roku państwem faszystowskim, przy czym faszyzm ów przez większość tego czasu pozostawał, częściowo przynajmniej, ukryty za demokratycznymi pozorami, takimi jak regularnie odbywające się wybory, czy przyzwolenie na istnienie systemu wielopartyjnego (przy czym obecny rząd Likudu z opozycją walczy bardzo brutalnie). Jednakże przez cały ten okres składające się z kolonizatorów (i nielicznych Żydów, jacy osiedlili się w Palestynie przed 1948 roku lub żyli tam od pokoleń, najczęściej w zgodzie z arabskimi sąsiadami) społeczeństwo poddawane było systematycznemu programowaniu ideologicznemu, polegającemu na wpajaniu jego członkom, że są „rasą panów”, „orężem cywilizacji”, która zajęła „puste ziemie” i której „wszy...

Podatek i groźba

Dobra wiadomość: ma zostać wdrożony podatek cyfrowy. Jego projekt wkrótce zaprezentuje Ministerstwo Cyfryzacji. Obejmie on tzw. Big Tech, czyli największe cyfrowe koncerny i korporacje – głównie oczywiście amerykańskie – jakie działają w Polsce, z czego uzyskują naprawdę gigantyczne kwoty. Uzyskane w ten sposób środki przeznaczone będą na nasz rozwój technologiczny. Pomysł ów z całego serca pochwalam. Raz dlatego, że trzeba wreszcie przestać pozwalać wielkiemu światowemu kapitałowi na wyprowadzanie miliardów znad Wisły; tylko na tym tracimy – wszyscy. Dwa, że to normalne i uczciwe, iż jeśli jakaś firma działa w danym kraju, to tam właśnie płaci podatki od zysków. Niech zatem, powiedzmy, Meta odprowadza w Polsce daninę za zyski z Polski, w Niemczech – z Niemiec, we Francji – z Francji, w USA – z USA i tak dalej, zależnie oczywiście od stawek podatkowych w poszczególnych państwach. Trzy, opodatkowanie wielkich graczy rynkowych jest niezbędne dla rozwoju gospodarczego, co podkreślają l...

Demontowanie imperium

Napisałem niedawno, że z powodu chaotycznej polityki Donalda Trumpa i faktu, iż facet jest nieprzewidywany, amerykański imperializm jest jeszcze bardziej niebezpieczny dla globu naszego umęczonego niźli wprzódy. Zdanie to podtrzymuję, zauważam jednak drugą stronę medalu, dającą pewną nadzieję. Otóż prezydent okazał się na tyle durny, że… demontuje imperium, na czele którego właśnie zasiadł. Robi to, jak sądzę, posiłkując się doradztwem Elona Muska (nie rozstrzygam tutaj, których z tych kapitalistycznych faszystów NAPRAWDĘ rządzi USA), jak też własnym doświadczeniem biznesowym. Otóż w kapitalizmie jedną z najczęściej stosowanych metod zwiększenia zysków danej firmy jest cięcie kosztów, dokonywane z reguły poprzez zmniejszanie wynagrodzeń do minimum (albo i poniżej niego), jak również redukcja załogi do najmniejszego niezbędnego stanu (a czasem i jeszcze gorzej). Tę drugą przeprowadza się oczywiście poprzez zwolnienia. Działania takie mają swe uzasadnienie w okresie kryzysowym, bywa j...

Słudzy wielkich korporacji

Nasz rząd ogłosił strategiczne partnerstwo z Google w dziedzinie rozwoju tzw. „sztucznej inteligencji”. Odnośnie tego, czy faktycznie jest to inteligencja, czy też po prostu co bardziej rozbudowane programy, mam spore wątpliwości, ale w tego typu filozoficzne dywagacje nie będę dziś brnął. Faktem jest, że określane tym mianem narzędzia informatyczne błyskawicznie się rozwijają, w czym Polska musi mieć swój udział, jeśli chcemy prawidłowo funkcjonować jako państwo, społeczeństwo i poszczególne jednostki. Google w (k)raju nad Wisłą dostanie 5 mln zł (czyli zarówno w skali państwowej, jak i – zwłaszcza – korporacyjnej, bardzo MAŁO) na przeszkolenie Polaków w dziedzinie sztucznej niby-inteligencji. Czyli tak naprawdę w stosowaniu rozwiązań stworzonych przez tę akurat korporację. Forsa ta, innymi słowy, pójdzie ni mniej, ni więcej na promowanie Google’a i jego produktów w Polsce, jak gdyby firma owa nie miała gigantycznego udziału w naszym rynku. Ano właśnie, po raz kolejny nasi „kocha...

Zbrodniarze i kapitaliści

Jak wiemy, od października ubiegłego roku trwa popełniana przez izraelskich faszystów rzeź Gazy, połączona z nasilającymi się represjami wobec Palestyńczyków zamieszkujących inne okupowane terytoria. Oprócz tego, jakiś czas temu Izrael zaatakował Liban, rzekomo po to, by walczyć z tamtejszą partią o nazwie Hezbollah, posiadającą swoje ramię zbrojne, w świecie zachodnim uznawane za organizację terrorystyczną. Faktycznym celem było oczywiście zajęcie, skolonizowanie i sprzedanie bogatym Jankesom nowych terytoriów, jak to, wedle planów faszystowskiego rządu Binjamina Netanjahu, ma stać się z Gazą. W Libanie oczywiście też doszło do krwawych mordów, niszczenia domów i wyjątkowo okrutnych działań wobec ludności cywilnej. Izraelczykom nie poszło jednak tak łatwo, jak się spodziewali, bowiem Libańczycy stawili im dość twardy opów, a rakiety Hezbollahu spadły na Tel Awiw. W końcu faszyści zawarli z Libanem zawieszenie broni, nie zaprzestając wszakże ludobójstwa w okupowanej Stefie Gazy. I...