Posty

Wyświetlam posty z etykietą postęp

Dokument wielkiej wagi

Przypada dziś osiemdziesiąta druga rocznica ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN), zwanego Manifestem Lipcowym. Dokument ten miał gigantyczne znaczenie. Określił kierunek rozwoju ustroju Polski po II wojnie światowej, a także to, jak miał rozwijać się jej system społeczno-ekonomiczny (teoretycznie socjalizm, w praktyce – podobnie jak w całym Bloku Wschodnim – wyszła z tego technokracja biurokratyczna, która i tak była pod wieloma względami znacznie lepsza niż obecne kapitalistyczne zniewolenie). Właśnie Manifest Lipcowy dał prawne podstawy do przeprowadzenia z dawna wyczekiwanej reformy rolnej, która pozwoliła wyrwać polskie społeczeństwo, zwłaszcza jego część zamieszkałą na wsiach, z post-feudalnych zależności klasowych. Dzięki postanowieniom tego dokumentu Polskę przeobrażono też w nowoczesne (jak na tamte czasy) państwo przemysłowe; pokonaliśmy kilkusetletnie zacofanie. Oczywiście, obecna prawica – postsolidarnościowa i nie tylko – przedstawia w swo...

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Zgon papieża

Dzisiejsza notka miała być o czymś innym, ale zaszło wydarzenie, o którym warto napisać. Mianowicie wczoraj, w wieku lat osiemdziesięciu ośmiu, zmarł Jorge Mario Bergoglio, czyli papież Franciszek. Był on argentyńskim jezuitą, w 1992 roku Jan Paweł II wyświęcił go na biskupa, a w 2001 roku został kardynałem, z kolei pontyfikat rozpoczął 13 marca 2013 roku. Na czele państwa Watykan i Kościoła katolickiego zastąpił konserwatywnego Benedykta XVI (abdykował), no i musiał poradzić sobie z dziedzictwem Jana Pawła II, czyli reakcyjnym gnojem, jaki Polak po sobie zostawił. Franciszek wielu katolikom niósł nadzieję na odnowienie ich Kościoła. Miał znacznie bardziej postępowe i prospołeczne poglądy niż jego poprzednicy (niektórzy komentatorzy określali go wręcz mianem lewicującego), znakiem rozpoznawczym pełnienia przez niego papieskiego urzędu była skromność, zapowiedział też budowę „Kościoła ubogiego i dla ubogich”. Zaczynało się, szczerze przyznam, bardzo ładnie. Papież skierował swą uwa...

Ciut lepiej lokalnie

Już w najbliższą niedzielę (czyli pojutrze) wybory samorządowe. Oddawali będziemy swoje głosy na wójtów/burmistrzów/prezydentów miast oraz radnych gminnych/miejskich, powiatowych i zsiadających w sejmikach wojewódzkich. Są one bardzo ważne, od nich bowiem zależy, jak wyglądały będą nasze małe ojczyzny: gminy, powiaty i województwa, w jakim kierunku pójdą, i jak będzie się w nich żyło. Co oczywiście przełoży się na rozwój Polski jako całości… lub jego brak, jeśli zbyt wysokie poparcie znowu uzyska jakakolwiek prawica. W poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego swoich kandydatów wystawiły zarówno partie, jak i komitety lokalne, pozapartyjne… acz różne z tym bywa, bo na liście jednego z takich niby-lokalnych komitetów dostrzegłem osoby, o których wiem, że są lu były powiązane z PiS-em. Głosując, zachować trzeba więc będzie ostrożność. Jednakże nie tylko z tego powodu warto dokładnie rozważyć, kogo trzeba poprzeć. Otóż, niedzielna elekcja będzie kolejną szansą na trochę lep...

Lista postępu i wolności

Moim skromnym zdaniem na tle wszystkich komitetów wyborczych najlepiej wypadają listy Lewicy. Powodów ku temu jest kilka. Główny to oczywiście ich skład osobowy. Znajdziemy bowiem z jednej strony doświadczonych politycznych wyjadaczy (takich jak Włodzimierz Czarzasty), z drugiej młodych, lecz już doświadczonych i pełnych energii (Adrian Zandberg, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Magdalena Biejat i wiele innych osób), z trzeciej – ludzi rozkręcających karierę w polityce, przynależących jeszcze formalnie do młodzieżówek (takich osób jest wiele, o czym nieco szerzej napiszę dalej), z czwartej – wybitych działaczy społecznych (Piotr Ikonowicz, ludzie z NGOs) i demokratycznych (Jana Shostak), z piątej – twórców i artystów… Mówiąc krótko, są przedstawiciele i przedstawicielki licznych grup oraz środowisk. Nie ma jednolitości, jest wielość, różnorodność. Bardzo dobrze! Kolejną zaletą list Lewicy jest przestrzeganie parytetu płci; przy czym miejsca poszczególnych kandydatek zależą od okręgu wy...

Klerykalizm i zachowawczość

Jana Shostak, polsko-białoruska aktywistka broniąca m. in. praw kobiet i artystka intermedialna, miała startować do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu dwudziestym czwartym (Województwo Podlaskie), z rekomendacji Zielonych. Ale nie wystartuje, w każdym razie nie z KO. Pani Jana udzieliła bowiem wywiadu Onetowi. Dostała pytanie, czy jest za możliwością dokonania aborcji przez cały okres trwania ciąży. Odpowiedziała, że tak, jeśli kobieta tego potrzebuje, nazwała się też „współczesną sufrażystką”. To, co się następnie stało, raczej nie powinno zaskakiwać nikogo, kto obserwuje polską scenę polityczną, nie ulegając przy tym czarowi „lidera opozycji demokratycznej”. Otóż, po wyrażeniu tego – normalnego dla pro-kobiecej działaczki i feministki – poglądu, Jana Shostak z listy KO wyleciała. Jak łatwo się domyślić, wkurzyli się na nią politycy Platformy Obywatelskiej, którzy jej wypowiedź na Onetu uznali za nazbyt „radykalną” oraz „nieodpowiedzialną”, i wymogli (na sto procent pewie...

Podziękujmy klerykalnym dziadersom

Dziś będzie krótko, bo i nie ma nad czym specjalnie się rozwodzić. Wczoraj Sejm przegłosował uchwałę w obronie dobrego imienia Karola Wojtyły/Jana Pawła II, rzekomo wściekle atakowanego po tym, jak okazało się, że będąc biskupem krakowskim, tuszował zbrodnie pedofilskie popełniane przez podległych sobie księży. Jako papież też zresztą odpowiadał za ów proceder, tyle że w skali światowej oczywiście. Kiedy już izba niższa parlamentu naszego „kochanego” rzeczoną uchwałą przyjęła, marszałka Witek z Bezprawia i Niesprawiedliwości wygłosiła telewizyjne orędzie, podkreślające rzekome zasługi Lolka dla Polski i Polaków, i uznające go za czynnik jednoczący, obok flagi, godła czy hymnu (absurd). Orędzie miało zapewne być płomienne, tymczasem wyszło płaczliwe raczej, no, ale guano się zdarza. A jak wyglądało samo głosowanie? Otóż, tylko sejmowa reprezentacja Lewicy była przeciwko uchwale, czterech posłów się wstrzymało, cała reszta zaś bubel ów poparła. Czyli zarówno większość nie-rządowa, ...

Dziadersi i Lewica

Donald Tusk wykluczył możliwość współpracy PO/KO z Lewicą; chodzi przede wszystkim o budowanie wspólnej koalicji wyborczej. I dobrze, bo to nie mogłoby się udać. Obie formacje dałyby radę utworzyć jeden blok w wyborach do Europarlamentu (jakiś nowy wariant Koalicji Europejskiej), ponieważ ich spojrzenie na Unię Europejską i miejsce Polski w jej strukturze jest w zasadzie tożsame, a w każdym razie bardzo podobne; jest to rzecz jasna euroentuzjazm. Taka kooperacja wyborcza możliwa też byłaby w niektórych przynajmniej jednostkach samorządu terytorialnego (inna bajka, że samorządy, moim skromnym zdaniem, powinny być upartyjnione w możliwie najmniejszym stopniu). Ale nie da się stworzyć wspólnych list Lewicy i PO w wyborach parlamentarnych; ugrupowania te musiałyby w tym celu wypracować wspólny program, a w tym zakresie zdecydowanie więcej je dzieli niż łączy. Nic dziwnego, albowiem... Główny powód jest banalnie prosty – Platforma Obywatelska to formacja prawicowa, konserwatywna. W przec...

Postęp i zacofanie

Wyobraźmy sobie polską scenę polityczną jako pole, przedzielone na dwie części płotem. Po lewej stronie tegoż płotu znajduje się przestrzeń oznaczona jako POSTĘP, po prawej zaś, jako ZACOFANIE. A teraz przyjrzymy się, gdzie lokują się poszczególne ugrupowania, głównie parlamentarne. Otóż, po stronie POSTĘPU twardo stoją: Lewica (czyli łączące się SLD i Wiosna oraz Razem i PPS), Zieloni, Ruch Sprawiedliwości Społecznej, Komunistyczna Partia Polski, jak również większość organizacji broniących praw człowieka i obywatela, np.: Akcja Demokracja, Ogólnopolski Strajk Kobiet, organizacje wspierające osoby LGBT, instytucje obrony praw pracowniczych, itd. Niektóre spośród tych podmiotów mają charakter iście rewolucyjny, inne są bardziej zachowawcze, niemniej jednak wszystkie chcą iść naprzód, opowiadają się za modernizacją Polski w wymiarze nie tylko technologicznym, lecz także mentalnym, politycznym, ustrojowym, gospodarczym, społecznym… Domagają się przestrzegania praw człowieka bez różnico...

Dziaders

Jako, że jutro spóźnione (powinno być 7 listopada – w rocznicę powstania Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej – lub 22 lipca, czyli oczywiście w rocznicę wydania Manifestu Lipcowego) Święto Niepodległości, warto przyjrzeć się językowi ojczystemu, a konkretnie neologizmowi, jaki w czasie trwających protestów w obronie praw kobiet i ogólnie praw człowieka zrobił karierę. Chodzi mianowicie o słowo „dziaders”, które, mam nadzieję, zakorzeni się w mowie potomków Polan, Wiślan, Wikingów, Tatarów, Turków, Żydów i innych plemion tudzież nacji, które dołożyły swoje genetyczne trzy grosze do ukształtowania genotypu współczesnych Polaków. Spotkałem się z – jak najbardziej, dodam, lewicowymi – komentarzami, by określenia „dziaders” nie używać, ponieważ ma ono być dyskryminujące ze względu na wiek. Cóż, autorami takich zaleceń z pewnością kierowały jak najszlachetniejsze intencje, a z dyskryminacją (jakąkolwiek!) zdecydowanie trzeba walczyć, lecz ten konkretny neologizm bynajmniej nie d...

Wiek ciemnoty

W science-fiction – zarówno literaturze, jak też filmie, grach komputerowych, komiksach, grafice, itd. – od początku istnienia tegoż gatunku dominował nurt pesymistyczny. Autorzy ostrzegali, przykładowo, przed wymknięciem się spod kontroli nauki i technologii; tego dotyczyła już pierwsza powieść fantastyczno-naukowa, czyli Frankenstein pióra Mary Shelley, jak też wszystkie książki czy filmy o cyborgach i zbuntowanych maszynach, niekiedy przejmujących władzę nad światem (co jest zupełnie nierealne, swoją drogą), typu: Ghost in the Shell , Terminator , Matrix , itd. Mamy też dzieła przestrzegające nas przed wojnami i wyścigiem zbrojeń – od monster movies o zmutowanych na skutek skażenia radioaktywnego potworach, z Godzillą na czele (z czasem przesłanie cyklu filmów o jaszczurze ewoluowało z antywojennego na proekologiczne), po cały nurt post-apokaliptyczny. No i są rozmaite dystopie, wskazujące na zagrożenia już to ze strony totalitaryzmów ( Rok 1984 George'a Orwella, Opowie...

Szarlataneria i kapitalizm

Wydawałoby się, że postęp naukowy i technologiczny doprowadzi do ostatecznego triumfu rozumu ludzkiego, a ściślej rzecz ujmując – racjonalizmu. Jeszcze nie tak dawno temu sądzono, że przesądy (nie mylić z religiami i filozofiami egzystencjalnymi), szarlataneria i ciemnota całkowicie przejdą do historii, zastąpione przez naukowe poznanie i oświeconą myśl. Na gruncie polskim takie nadzieje, przynajmniej przez pewien czas, żywił Stanisław Lem (nie tylko wspaniały pisarz, ale i wielki filozof), co da się wyczytać z niektórych jego powieści i opowiadań science-fiction (oczywiście w dojrzalszym okresie swojej twórczości Lem zaczął skupiać się na ograniczeniach rozumu i racjonalizmu, wynikających chociażby z uwarunkowania biologicznego i kulturowego naszego gatunku, niemożności poznania czegoś, co jest od nas całkowicie różne, czy też z wewnętrznych sprzeczności występujących w ludzkiej naturze; aczkolwiek pamiętać trzeba, iż dojrzały racjonalizm zakłada akceptację rozumowych ograniczeń i...