Posty

Wyświetlam posty z etykietą twórcy

Polityka kulturalna

Jedną z bodaj najbardziej niedocenionych składowych polityki społecznej wydaje się polityka kulturalna. Uskuteczniać ją powinno zarówno państwo (na przykład poprzez finansowanie państwowych instytucji kultury, organizowanie różnych programów czy działania w ramach państwowych mediów), jak też jednostki samorządu terytorialnego. W Polsce różnie to wychodzi i na poziomie państwowym, i samorządowym. Tak naprawdę, wszystko zależy od tego, kto zasiada w Ministerstwie Kultury (obecnie nie jest najgorzej, za PiS-u to była jedna wielka porażka) oraz w samorządowych ośrodkach, no i od tego, jak ludzie ci potrafią się między sobą dogadać. Muszę przyznać, że w mojej gminie jest pod tym względem naprawdę nieźle. Zarówno lokalny ośrodek kultury, jak i podlegająca pod niego biblioteka niemal stale coś organizują, aktywnie też korzystają z rządkowych czy unijnych programów. Odbywają się w ramach ich pracy wydarzenia nieodmiennie zachowują nader wysoki poziom; można poznać twórców, artystów i inne ...

Wrogowie ludzi pracy twórczej

Dzieje się to, co, moim skromnym zdaniem, było jedynie kwestią czasu. Podobnie jak w latach 2007-15, Platforma Obywatelska, obecnie główny składnik koalicji rządowej ,ukazuje swoje prokapitalistyczne, czyli anty-pracownicze oblicze (identyczne zresztą, jak u PiS-u), tym razem waląc w filmowców. Otóż, kapitalistyczna Polska jest państwem – przypominam, bo kiedyś już poruszałem na tych łamach ów temat – gdzie osobom z branży filmowej nie płaci się tantiem za filmy czy seriale emitowane w internecie, konkretnie na platformach streamingowych. A to dlatego, że obowiązuje u nas przestarzałe, tzn. pochodzące sprzed epoki upowszechnienia się internetu, prawo autorskie, które kwestii owej najzwyczajniej w świecie nie reguluje. Sytuacja jest poważna, gdyż platform streamingowych funkcjonuje coraz więcej, przybywa też zamieszczanych przez nie polskich produkcji, oglądanych przez miliony widzów. A że nie są za nie wypłacane tantiemy, reżyserzy, scenarzyści, aktorzy i inne pracujące przy nich ...

Prawicowcy i literaci

W Warszawie, w dwóch połączonych kamienicach, mieści się instytucja z bogatą tradycją i wspaniałą historią, a także ważna dla naszej kultury, ze szczególnym uwzględnieniem jej działu bazującego na słowie pisanym. Chodzi oczywiście o Dom Literatury, jak nazywane są owe kamienice. Swoje siedziby mają (a konkretnie dzierżawią, o czym więcej za chwilę) tam liczne, ogromnie istotne organizacje literackie, takie jak: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich (Zarząd Główny i Oddział Warszawa), Związek Literatów Polskich (Zarząd Główny i Oddział Warszawski), Polski PEN Club, Fundacja Promocji Polskiej Literatury Współczesnej, Ogólnopolski Klub Poetów, Stowarzyszenie Kultury Europejskiej SEC, Polska Sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków, oddział Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza – Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską oraz inne instytucje. Do tego dochodzi sala konferencyjna mieszcząca do stu osiemdziesięciu osób – jedyna w stolicy urządzona w stylu art deco, Biblioteka D...

Umierająca kultura

Dużo – i z reguły całkiem merytorycznie – mówi się i pisze o szkodliwości pandemii koronawirusa, a zwłaszcza służącego podobno walce z nią lockdownu dla gospodarki poszczególnych państw, w tym Polski, gdzie rząd PiS-u chaotycznie to zamyka, to otwiera poszczególne sektory, najczęściej bez nijakiego związku z sytuacją ekonomiczną. Cóż, bankructwa licznych przedsiębiorstw, z reguły małych i średnich, są faktem, a właściciele tych, które (jeszcze) nie zbankrutowały, ponoszą straty finansowe. Pracownicy tracą zatrudnienie, o nowe zaś niełatwo. Niektóre firmy zmuszone są przez złą sytuację rynkową obniżać pensje i obcinać dodatki socjalne dla swoich pracowników. W skali całego społeczeństwa przekłada się to na postępującą pauperyzację. Owszem, rządy niektórych państw usiłują walczyć z tymże narastającym kryzysem (wywołanym, przypominam, nie tyle przez samego koronawirusa, ile przez decyzje polityków), ale różnie to wygląda. W Polsce w tym roku Bezprawie i Niesprawiedliwość wprowadziło tzn...

Zemsta na kulturze

Nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości zamyka kina, teatry, ośrodki kultury, itd., podobnie jak wcześniej zamknął kluby fitness. Na prawie cały listopad, a może i na dłużej. Rzekomo po to, by walczyć z koronawirusem; jak wciska nam PiS-owska propaganda, jeżeli pozostaniemy w domach (do czego skłonić nas ma właśnie zamykanie kolejnych instytucji), przerwany zostanie łańcuch zakażeń. Oczywiście jest to bujda na resorach – epidemiolodzy określili, że najwięcej zarażeń następuje nie gdzie indziej, a w domach, nadto niewyściubianie nosa poza cztery ściany może mieć, zdaniem lekarzy, fatalne skutki dla naszego zdrowia… czyli taki lockout rozprzestrzenieniu się koronawirusa SPRZYJA tym bardziej. Polityka nie-rządu w tym zakresie jest więc przeciwskuteczna i szkodliwa po prostu; zresztą, jedynie kilka jego działań uznać można za sensowne z punktu widzenia walki z epidemią, a poza tym, wyraźnie widać, iż nie ma on żadnej strategii, jak z COVID-19 sobie poradzić. Generalnie, wiadomo, że korona...