Posty

Wyświetlam posty z etykietą technologie

Więcej na naukę

Więcej pieniędzy oczywiście. Ale po kolei. Przedwczoraj w Warszawie odbyły się demonstracje, osoby uczestniczące w których domagały się przeznaczania większych środków na polską naukę. Konkretnie 3 proc. PKB. Czy tyle by wystarczyło, przyznam szczerze, nie wiem; podejrzewam, iż jest to absolutne minimum. Tak czy owak, sektor ten zalicza się do tych, które w (k)raju nad Wisłą są drastycznie niedofinansowane. Na czym cierpią nie tylko zarobki naukowców i pracowników uczelni, ale też przeprowadzane jest mniej badań, niż mogłoby, rozwój technologiczny Polski również postępuje w tempie spowolnionym (a takie na przykład satelity dobitnie świadczą, na co nas stać – tylko więcej pieniędzy potrzeba). Co najwyżej składamy cudze technologie, zamiast kreować własne. A polscy naukowcy robią kariery na zagranicznych uczelniach (drenaż mózgów). Nie oszukujmy się, sektor naukowy znajdował się i nadal znajduje poza zainteresowaniem solidaruchów, jacy dopchali się do władzy w 1989 roku, oszukawszy sp...

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Aplikacja dla łowców duchów

Dosłownie dziś dowiedziałem się, że istnieje – i cieszy znaczną popularnością – aplikacja na telefon, przeznaczona dla… badaczy zjawisk paranormalnych. Konkretnie, dla osób zajmujących się duszami zmarłych i próbującymi nawiązać z nimi kontakt. Nazywa się ona GhostTube i można ją pobrać za darmo… acz dodatkowe opcje, jak to zwykle bywa, są płatne. Za pomocą narzędzi znajdujących się w wyposażeniu każdego smartfona pozwala ona (jakoby) wykryć ducha, a ściślej rzecz ujmując, symptomy świadczące o jego obecności, takie jakie zmiany w polu elektromagnetycznym. W sprzyjających okolicznościach można też z duchem porozmawiać, przy użyciu dostępnych w apce zwrotów; istnieje możliwość dodawania własnych, ale, jak się pewnie domyślacie, trzeba za to zapłacić. Jakaś wersja tegoż programu pozwala nawet z pomocą kamerki telefonu określić, że w danym miejscu stoją lub poruszają się niewidzialne człekokształtne postaci. GhostTube stworzona została przez parę badaczy zjawisk paranormalnych i, jak...

W kosmosie

Wreszcie sukces zarówno Polaka, jak i Polski. Pan Sławosz Uznański-Wiśniewski leci w kosmos; rakieta z nim na pokładzie już wystartowała. Tym samym został on drugim, po generale Mirosławie Hermaszewskim, polskim astronautą. Odbędzie misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie zajmie się prowadzeniem badań naukowych z zakresu medycy, inżynierii i biologii w warunkach mikrograwitacji. Nie znam się na tym, ale podejrzewam, iż z punktu widzenia astronautyki jest to bardzo ważne zadanie. Sławosz Uznański-Wiśniewski odbywa swój lot na mocy porozumienia, jakie Polska zawarła z Europejską Agencją Kosmiczną i prywatną amerykańską firmą Axiom Space (organizuje loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną). Nie obyło się też bez pomocy NASA. Z sukcesu – będzie pełen oczywiście wtedy, gdy astronauta bezpiecznie i bezproblemowo wróci na Ziemię – zdecydowanie warto się cieszyć. Zwłaszcza, że – poza niektórymi dyscyplinami sportu, literaturą, produkcją gier komputerowych i wideo, ostatnio też k...

Chiński szturm motoryzacyjny

Targi Motoryzacyjne w Poznaniu to bodaj największe wydarzenie tego typu w Polsce i, z tego, co się orientuję, jedno z najważniejszych w Europie. Można na nich podziwiać modele samochodów, jakie wchodzą na polski rynek. W tym roku targi zdominowane zostały przez producentów… Tak, słusznie się domyślacie – z Chin. Kolejne chińskie koncerny motoryzacyjne szturmują Europę, Polskę wliczając. W Poznaniu zaprezentowało się kilka marek, jakie zamierzają w naszym kraju sprzedawać swoje samochody, rozbudowując sieć salonów i serwisów; w tym zakresie plany mają naprawdę ambitne, chcą bowiem swoje punkty otwierać nie tylko w metropoliach, ale nawet w miastach poniżej 60 tys. mieszkańców – i bardzo dobrze! Unia Europejska chciała – w niezbyt uczciwy, dodajmy, sposób – zastopować napływ chińskich samochodów na swój rynek, stosując w założeniu zaporowe cła… ale jakoś to nie idzie, skoro producenci z Państwa Środka rozkręcają ekspansję, a dla niektórych spośród nich Polska jest bardzo ważnym rynk...

Chiński statek kosmiczny

Na świecie jest tyle zła (wojna rosyjsko-ukraińska, masowe zbrodnie w Afryce, rzeź Palestyny, krwawa izraelsko-amerykańska okupacja Jemenu, topniejące lodowce w Himalajach, pożary nad Biebrzą…), że chyba warto napisać o czymś pozytywnym. Oto dziś właśnie z Centrum Startowego Jiuquan (chińska część pustyni Gobi) wystartować ma załogowy statek kosmiczny Shenzhou-20. Trzech astronautów poleci nim na znajdującą się czterysta kilometrów nad Ziemią stację Tiangong (Niebiański Pałac), gdzie pozostać mają przez około pół roku, prowadząc badania oraz różnego rodzaju testy, znaczenie których dla przyszłej eksploracji kosmosu ma być ogromne. Jest to nie tylko misja czysto techniczna, ale też część większej strategii, zmierzającej do przyszłych chińskich ekspedycji najpierw księżycowych, a w dalszej kolejności międzyplanetarnych. No, ciekawe, jak się to Chińczykom uda? Całkiem możliwe, że nieźle. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna (CNSA) od lat poczyna sobie w przestrzeni pozaziemskiej cora...

Słudzy wielkich korporacji

Nasz rząd ogłosił strategiczne partnerstwo z Google w dziedzinie rozwoju tzw. „sztucznej inteligencji”. Odnośnie tego, czy faktycznie jest to inteligencja, czy też po prostu co bardziej rozbudowane programy, mam spore wątpliwości, ale w tego typu filozoficzne dywagacje nie będę dziś brnął. Faktem jest, że określane tym mianem narzędzia informatyczne błyskawicznie się rozwijają, w czym Polska musi mieć swój udział, jeśli chcemy prawidłowo funkcjonować jako państwo, społeczeństwo i poszczególne jednostki. Google w (k)raju nad Wisłą dostanie 5 mln zł (czyli zarówno w skali państwowej, jak i – zwłaszcza – korporacyjnej, bardzo MAŁO) na przeszkolenie Polaków w dziedzinie sztucznej niby-inteligencji. Czyli tak naprawdę w stosowaniu rozwiązań stworzonych przez tę akurat korporację. Forsa ta, innymi słowy, pójdzie ni mniej, ni więcej na promowanie Google’a i jego produktów w Polsce, jak gdyby firma owa nie miała gigantycznego udziału w naszym rynku. Ano właśnie, po raz kolejny nasi „kocha...

Odraczanie agonii

Katastrofa klimatyczna radośnie sobie trwa, w kolejnych regionach powodując tragedie: pożary, susze (uniemożliwiające prowadzenie działalności rolniczej, co prowadzi do śmierci godowej), roztopy lodowców tudzież wiecznej zmarzliny (Syberia, północna Kanada, Alaska), ekstremalne zjawiska pogodowe (chociażby tornada w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było) i wiele innych. Nie wspominam już o politycznych i społecznych następstwach, typu przybierające na sile migracje (te, z którymi mierzą się obecnie Europa czy USA, są niczym w porównaniu z tym, co będzie, gdy zmiany klimatu pchną MILIARDY ludzi do ucieczki na północ) czy wojny; tematy te zasługują na odrębną analizę. Naszemu gatunkowi (oraz, co jeszcze gorsze, wielu innym) coraz więc trudniej się żyje; przybywa zresztą obszarów, gdzie egzystencja dosłownie przestaje być możliwa lub przynajmniej w miarę bezpieczna. A tam, gdzie jeszcze jako tako można przetrwać, ludzie usiłują jakoś przystosować się go szybko pogarszających warunk...

Chińskie zwycięstwo?

Jak wiemy, Europa (i nie tylko, bo w wielu innych państwach i regionach trend ów też postępuje) stawia na elektryfikację motoryzacji. Od 2035 roku nowe samochody z silnikami spalinowymi mają już w UE nie być sprzedawane. Nawet jednak bez unijnych regulacji wszystkie już w zasadzie marki obecne na naszym kontynencie oferują co najmniej jeden model z napędem elektrycznym, a niektóre (Audi i Volvo dla przykładu) zaprzestały rozwijania technologii spalinowej i teraz tylko wykańczają części do obecnej bazy modelowej. Jasne, auta na prąd mają od czorta i jeszcze trochę poważnych wad. Łatwo ulegają pożarom, czas ładowania jest wciąż stosunkowo długi, a zasięgi (w zależności od modelu) dość krótkie, nie radzą sobie z mrozami, są też niezbyt ekologiczne z uwagi na zanieczyszczenia generowane przy produkcji baterii, zaś wydobycie potrzebnych surowców to praca w gorszych warunkach niż w łagrze (ale to już wina kapitalizmu, nie samochodów). Niemniej, mają one też sporo zalet, taką zwłaszcza, że ...

Rząd i elektromobilność

Pamiętacie, jak przed sześciu już prawie laty niejaki Morawiecki Mateusz, ówczesny minister, a teraz premier nie-rządu Jarosława Kaczyńskiego, bajał o milionie polskich samochodów elektrycznych? Pojazdy owe stały się wręcz symbolem niezrealizowanych PiS-owskich obietnic (na równi z „promem”, który trzeba było sklejać taśmą). No, ale na słowach Morawieckiego się nie skończyło, bo PiS-owski nie-rząd powołał spółkę odpowiedzialną za stworzenie marki, produkcję i sprzedaż tychże samochodów. No i marka powstała, jakkolwiek z kilkuletnim wobec pierwotnych zapowiedzi opóźnieniem. Nazywa się Izera (od rzeki Izery oraz Gór Izerskich – choć większa część tegoż pasma leży na terytorium… Republiki Czeskiej). Powstał nawet prototypowy model, z nadwoziem typu SUV. Wygląda, przyznać muszę, ładnie i nowocześnie. Nawet sfotografowano go na publicznej drodze, ale nie wiadomo, czy jeździł, czy tylko sobie stał w miejscu, gdzie strzeliło mu się propagandową fotkę. Gorzej, że do końca nie wiadomo, jaka t...

Zabójcza komercja

Jako nastolatek przeżyłem okres fascynacji twórczością Michaela Crichtona, jednego z najlepszych pisarzy amerykańskich, twórcę gatunku określanego jako techno-thriller, sytuującego się na pograniczu fantastyki naukowej i sensacji (choć pisał on też powieści historyczne i przygodowe). Do dziś zresztą zalicza się on do moich ulubionych autorów; Jurassic Park to książka, do której naprawdę często wracam, a ostatnio odświeżyłem sobie Nortona N22 i Linię czasu . W najlepszych swoich powieściach Michael Crichton poruszał temat zapoczątkowany bardzo dawno, bo na początku XIX wieku na kartach Frankensteina Mary Shelley, czyli zagrożenie związane z niekontrolowanym rozwojem nauki (konkretnie – nauk ścisłych) i, zwłaszcza, technologii. Tym jednakowoż, w czym amerykański pisarz widział największą groźbę, była komercjalizacja polegająca na podporządkowaniu progresu technologicznego kapitalistycznej logice zysku na wszystkim i za wszelką cenę. Często poruszał wątek korporacji z pazernymi biz...

Wiek ciemnoty

W science-fiction – zarówno literaturze, jak też filmie, grach komputerowych, komiksach, grafice, itd. – od początku istnienia tegoż gatunku dominował nurt pesymistyczny. Autorzy ostrzegali, przykładowo, przed wymknięciem się spod kontroli nauki i technologii; tego dotyczyła już pierwsza powieść fantastyczno-naukowa, czyli Frankenstein pióra Mary Shelley, jak też wszystkie książki czy filmy o cyborgach i zbuntowanych maszynach, niekiedy przejmujących władzę nad światem (co jest zupełnie nierealne, swoją drogą), typu: Ghost in the Shell , Terminator , Matrix , itd. Mamy też dzieła przestrzegające nas przed wojnami i wyścigiem zbrojeń – od monster movies o zmutowanych na skutek skażenia radioaktywnego potworach, z Godzillą na czele (z czasem przesłanie cyklu filmów o jaszczurze ewoluowało z antywojennego na proekologiczne), po cały nurt post-apokaliptyczny. No i są rozmaite dystopie, wskazujące na zagrożenia już to ze strony totalitaryzmów ( Rok 1984 George'a Orwella, Opowie...

Szarlataneria i kapitalizm

Wydawałoby się, że postęp naukowy i technologiczny doprowadzi do ostatecznego triumfu rozumu ludzkiego, a ściślej rzecz ujmując – racjonalizmu. Jeszcze nie tak dawno temu sądzono, że przesądy (nie mylić z religiami i filozofiami egzystencjalnymi), szarlataneria i ciemnota całkowicie przejdą do historii, zastąpione przez naukowe poznanie i oświeconą myśl. Na gruncie polskim takie nadzieje, przynajmniej przez pewien czas, żywił Stanisław Lem (nie tylko wspaniały pisarz, ale i wielki filozof), co da się wyczytać z niektórych jego powieści i opowiadań science-fiction (oczywiście w dojrzalszym okresie swojej twórczości Lem zaczął skupiać się na ograniczeniach rozumu i racjonalizmu, wynikających chociażby z uwarunkowania biologicznego i kulturowego naszego gatunku, niemożności poznania czegoś, co jest od nas całkowicie różne, czy też z wewnętrznych sprzeczności występujących w ludzkiej naturze; aczkolwiek pamiętać trzeba, iż dojrzały racjonalizm zakłada akceptację rozumowych ograniczeń i...

Uchodźca i smartfon

Na początek małe sprostowanie. Pisząc wczorajszą notkę, zaniżyłem liczbę uchodźców (pewnie natknąłem się na jakieś błędne dane), których na świecie jest, wedle informacji podawanych przez ONZ, aż 68,5 mln; w większości są to oczywiście ludzie uciekający przed wojną. Jak pisałem wczoraj, dla wielu z nich nie ma pomocy. Niekiedy dlatego, że rządy krajów, dokąd oni uciekają, nie chcą albo nie mogą im pomóc. Szczerze przyznam, iż nie dziwię się (jakkolwiek takiego postępowania absolutnie nie pochwalam) rządom Włoch i Malty, że odmówiły przyjmowania kolejnych uchodźców; po prostu przerastałoby to możliwości tych państw; winę za to ponoszą ci członkowie Unii Europejskiej, które ludzi tych przyjmować nie zamierzają. Na słowa potępienia zasługują z kolei rządy krajów takich jak Polska (która, po objęciu władzy przez Bezprawie i Niesprawiedliwość, twardo sprzeciwia się przyjmowaniu tych ludzi i niesieniu im pomocy) czy Węgry (które wprawdzie po cichu przyjęły wyznaczoną przez UE liczbę u...