Posty

Wyświetlam posty z etykietą inflacja

O co walczyć?

Rząd chwali się, jakie to kwoty przeznacza – z naszych pieniędzy, oczywiście – na zbrojenia. Warto zaznaczyć, że środki te w znikomym jeno zakresie idą na rozwój polskiej myśli technicznej; za większość kupujemy sprzęt, z którego w razie czego Wojsko Polskie będzie mogło skorzystać WYŁĄCZNIE za zgodą USA. Serio. To tak, jak gdyby kupić samochód, ale pod warunkiem, że jego sprzedawca zachowa dla siebie kulczyki/kartę zapłonową i użyczy je(ą), jeśli będzie miał na to ochotę. Niezbyt dobra inwestycja, prawda? No, ale przypomnę, że rządzą nami solidaruchy, czyli marionetki Waszyngtonu oraz amerykańskich koncernów i korporacji; nieważne, czy posługują się logiem PO, czy PiS-u. Kończąc dygresję, już teraz coraz wyraźniej widać, że owe zbrojenia oznaczały będą rekordowe zadłużenie Polski (długi Gierka, częściowo umorzone, a częściowo spłacone, to przy tym pryszcz), jak również konieczność zmniejszenia wydatków budżetowych w innych sektorach. Czyli mniej kasy będzie na politykę społeczną, m...

System się sypie

Europejska branża motoryzacyjna (a w kolejce czekają pozostałe) przeżywa narastając kryzys. Koncerny mające swe fabryki na Starym Kontynencie ograniczają produkcję, co oznacza zwolnienia i zamykanie poszczególnych zakładów. Firmy, w tym i te z wieloletnią tradycją, upadają. Polskę, twierdzą specjaliści, też to czeka, nad Wisłą funkcjonuje bowiem wiele przedsiębiorstw z tego sektora, toteż kwestią niedługiego czasu pozostaje, kiedy również one wpadną w tarapaty. Co dla naszego społeczeństwa, tak jak i dla zachodnich, będzie bolesne. Niektórzy analitycy o ów stan rzeczy oskarżają Unię Europejską, że niby narzuciła zbyt szybkie tempo elektryfikacji, czyli przejścia na produkcję aut z napędem elektrycznym. Inni – Chiny, bowiem chińscy producenci samochodów sukcesywnie poszerzają swą ofertę w poszczególnych państwach europejskich; nie trzeba specjalnie się rozglądać, aby pojazdy te zobaczyć na ulicach czy parkingach. Czasami trafiają się głosy, że za kryzys odpowiadają producenci aut (eu...

Żyć z socjalu

Jednym z najbardziej załganych mitów szerzonych przez polską prawicę – i w ogóle piewców nieludzkiego systemu kapitalistycznego – jest „życie z socjalu”, którego jakoby pragnąć mają miliony osób w (k)raju nad Wisłą. Oczywiście zamiast pracy. Marzą o tym podobno migranci (na przykład z Ukrainy, którzy tak naprawdę są bardzo pracowici), uchodźcy usiłujący dostać się do Polski (wielu spośród nich jest w takim stanie, że zatrudnienia nie da rady podjąć) czy oczywiście rodzime „nieroby”; im wszystkim rzekomo „nie chce się pracować”, w związku z czym „żebrzą o zasiłki”. A prawda jest taka, że z większości polskich świadczeń socjalnych utrzymać się nie da. Z 800 Plus też nie, nawet w przypadku rodziny wielodzietnej; koszta utrzymania po prostu przerastają uzyskane z tego programu kwoty. W ogóle polski „socjal” (cudzysłów nieprzypadkowy, jak się z pewnością domyślacie) jest skąpy i szczątkowy. Świadczeń jest niewiele i sprowadzają się głównie do bardzo niskich zasiłków (nie wszędzie funkcjo...

Zanikająca warstwa

Jedno z polskich mediów lamentowało niedawno, że nadwiślańskiej klasy średniej nie stać na mieszkania. To oczywiście prawda, a nad rzeczą całą warto się nieco niżej pochylić. Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia, że określenia: „niższa”, „średnia” i „wyższa” dotyczą nie klas, lecz warstw społecznych, wyróżnianych na podstawie szeroko rozumianego statusu (stan posiadania, zarobki, miejsce zamieszkania, wykształcenie, itd.); dzielą się one na kilka pod-warstw. Z kolei pojęcie klas odnosi się do stosunku wobec własności środków produkcji, czyli, ujmując rzecz prosto, tego, z czego kto się utrzymuje. Do klas zaliczamy więc: proletariat – pracowników utrzymujących się ze świadczenia pracy najemnej, burżuazję – w tym zwłaszcza kapitalistów utrzymujących się z posiadania środków produkcji (np. udziałów w spółkach giełdowych), chłopów – utrzymujących się z pracy na WŁASNYCH gospodarstwach rolnych (nie każdy rolnik w naszych czasach może być zakwalifikowany jako chłop; wielu to typowi kapitaliś...

Rzeczpospolita nędzarska

Jeśli zastanawiacie się, czy jeszcze jesteśmy biednym społeczeństwem, czy już (relatywnie) bogatym, to tegoroczny raport Poverty Watch, sporządzony przez EAPN Polska powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Podane on, że ponad 2,5 miliona mieszkańców (k)raju nad Wisłą żyje poniżej progu minimum egzystencji (czyli nie stać ich na zakup dóbr niezbędnych do podtrzymania PODSTAWOWYCH funkcji psychofizycznych), natomiast około 17,3 miliona – poniżej minimum socjalnego (osób tych nie stać na zaspokojenie potrzeb bytowych na niskim poziomie). Mówiąc prosto, ci pierwsi powoli umierają z głodu i chorób, ci drudzy wegetują. Co piętnasty Polak żyje w skrajnej nędzy, zaś blisko połowa społeczeństwa boryka się z różnymi formami wykluczenia. Co ważne, zdecydowana większość ludzi dotkniętych tymi patologiami PRACUJE; bezrobocie jest obecnie w Polsce na stosunkowo niskim poziomie, choć ostatnio wzrasta. Niestety, w kapitalizmie powszechne jest zjawisko working poor , pracujących ubogich, czyli ludzi, k...

Podwyżki spasionego solidarucha

Janusz Glapiński, solidaruch i mianowany jeszcze przez PiS prezes Narodowego Banku Polskiego, przyznał sobie – a Zarząd NBP oczywiście to przyklepał – ogromną podwyżkę, wynoszącą 191 tys. zł w ciągu roku. Dzieje się to w czasie, kiedy inflacja (znowu) szaleje, ludzie nie mają pieniędzy na jedzenie i inne podstawowe artykuły ani opłaty, gospodarka kuleje coraz mocniej, wiele zaś osób straszliwie ucierpiało w wyniku powodzi. Dalej, przesłuchania rozpoczyna Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, mająca przygotować wniosek o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Posiedzenie było zamknięte, ale dobór świadków sugerował, iż komisję ową interesować może skupowanie obligacji Skarbu Państwa przez NBP w czasie pandemii. Taak czy owak, facet powinien ponieść odpowiedzialność polityczną, a i karna by nie zaszkodziła. Przypomnijmy, że jego zabawy stopami procentowymi przyczyniły się do nagłego i gwałtownego wzrostu inflacji przed kilku laty. Oczywiście chodziło o wspomożenie ka...

Nie kupują drogo

W mojej pierwszej płatnej (acz i tak musiałem do niej dokładać, benzyna wszak z nieba się nie lała ani nie leje, co w połączeniu ze stresem i zmęczeniem stanowiło jeden z czynników obecnej depresji) pracy wmawiano mi, że „ludzie nie kupują tanich rzeczy”; ci, którzy tak twierdzili, sami najprawdopodobniej w to wierzyli. Cóż, klienci burżuazyjni (acz pewnie nie wszyscy) może faktycznie stawiają na „markową” drożyznę, jednak… Wojna reklamowa między dwoma sieciami dyskontów trwa w najlepsze i przybiera coraz bardziej żenującą formę. Samych spotów, jakie lecą w telewizji z powalającą częstotliwością, komentować nie zamierzam, lecz na jedną ważą sprawę zdecydowanie należy zwrócić uwagę. Otóż, sieci te rywalizują między sobą o to, która zapewni NIŻSZE ceny (de facto różni się to w zależności od poszczególnych produktów, a przy obecnej inflacji i tak wszystkie kwoty gnają w górę); kupujących przyciągnąć zamierzają, mówiąc: „U nas jest TANIEJ!”. Oglądam mało reklam, niemniej przypuszczam...

Nie żal faszystów

Ojojoj! Krzywda się dzieje, niesprawiedliwość straszna! Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła finansowe sprawozdanie Bezprawia i Niesprawiedliwości z kampanii. Oznacza to, że klerofaszystowska mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława stracić może nawet około 50-60 mln zł. W związku z tym w kaprawe ślepia PiS-owców zajrzało widmo bankructwa, a prezes robi wszystko, by ratować sytuację. Pojawiają się nawet informacje o… nawoływaniu wyznawców do przekazywania dobrowolnych (???) datków, wyśmiewane rzecz jasna w internetowych memach. Na ile rzeczywiście stan pieniężny PiS-u jest tragiczny, nie oceniam, ale nie dziwię się wszystkim, którzy cieszą się z owych klerofaszystowskiej problemów mafii/sekty. Mnie one również radują. Wszak PKW odrzuciła sprawozdanie z powodu licznych, poważnych nieprawidłowości, czyli – nie czarujmy się – działań mających niewiele wspólnego ze zgodnością z prawem, przede wszystkim nadużyć. PiS-owcy to solidaruchy, nic więc dziwnego, że kradną tudzież malwersują. Bezp...

Ciężar dla purpury

Płacz i zgrzytanie zębów rozlegają się w Episkopacie Polski. Oto lamentują faceci w purpurze, że kiedy katecheza zostanie przeniesiona ze szkół do salek, Kościół katolicki „nie udźwignie tego ciężaru”, oczywiście finansowo. Dziwne, że dźwigał go przez ponad trzydzieści lat, odkąd Władysław Gomułka wycofał religię ze szkół, do czasu, aż reformę tę cofnął Tadeusza Mazowiecki (co mu nie pomogło, bo Kościół w wyborach prezydenckich 1990 r. i tak wspierał Lecha Wałęsę). No, ale w III RP katecheza szkolna stała się dla Kościoła katolickiego potężnym udojem, czyli źródłem naprawdę znaczącego bogactwa… a nikt wszak nie lubi być odrywanym od koryta. Rzecz jasna, obawy to przesadzone. Rząd Donalda Tuska – dokładnie tak, jak należało się tego spodziewać – głaszcze kościelnych hierarchów i duchowieństwo po jajkach, przede wszystkim w wymiarze finansowym. Jeśli chodzi o szkolną katechezę, to co najwyżej liczba jej lekcji ograniczona zostanie z dwóch godzin tygodniowo do jednej… o ile pan premi...

Nieoszczędni

Co i rusz natknąć się można na analizy, bardziej wszelako przypominające utyskiwania, że znaczny odsetek (ponad połowa, jeśli się nie mylę) osób w Polsce nie ma żadnych oszczędności. Rzekomo, wedle autorów tychże wypowiedzi, „nie potrafimy” i/lub „nie chcemy” oszczędzać. Po stwierdzeniu tegoż „faktu”, autorzy analiz – sami legitymujący się zarobkami idącymi w dziesiątki, o ile nie setki tysięcy złotych (euro tudzież innych walut też bym nie wykluczał) miesięcznie – mniej lub bardziej wymownie dają do zrozumienia, że większość społeczeństwa jest „głupia”, bo, dajmy na to, nie odkłada sobie na emeryturę, a ta z ZUS-u zapowiada się bardzo niska (dziękujemy, panie Buzek, dziękujemy, panie Balcerowicz!). W tych wszelkich niby-analizach prawdą jest jedynie to, że u Polek i Polaków z oszczędnościami faktycznie jest krucho, a często wręcz fatalnie. Inaczej jednak, niż twierdzą neoliberalni/neokonserwatywni pseudo-mędrcy, nie wynika to z niefrasobliwości czy rozrzutności; jeśli nawet, to, jak...

Społeczeństwo skrajnego ubóstwa

Jak przypominają politycy Lewicy, z Włodzimierzem Czarzastym na czele, w Polsce obecnie około 1,8 mln (realnie znacznie więcej, o czym w dalszej części tekstu) osób, w tym kilkaset tysięcy dzieci, żyje w skrajnym ubóstwie. Czyli dochody, jakimi ludzie ci dysponują, nie pozwalają na odpowiednie zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych, związanych z odżywianiem, higieną czy zdrowiem potrzeb. Mówiąc krótko, egzystencja taka – wegetowanie, nie czarujmy się – zagraża zdrowiu, stopniowo wyniszcza organizm (psychikę zresztą też) i przyspiesza zgon. Naturalnie, to, że skrajne ubóstwo w Polsce występuje, jego zaś skala nie maleje, lecz okresowo rośnie, stanowi winę prawicy postsolidarnościowej, która narzuciła nam i konserwuje dziki kapitalizm w barbarzyńskim, neoliberalnym (bądź neokonserwatywnym, jak określają je, trafniej zresztą, Amerykanie) wydaniu. Bieda jest logiczną, w pełni naturalną konsekwencją patologii stanowiących esencję tego zbrodniczego, zdegenerowanego systemu: niskich p...

Jarosław i rozmnażanie

Niejaki Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, wicepremier oraz – o zgrozo! – nieformalny władca Polski, chce, aby osoby obywatelskie naszego kraju się rozmnażały. Chodzi mu zwłaszcza o kobiety. Na partyjnym pikniku w Połajewie kwakał: Z miłości też są dzieci, a to dzisiaj największy prezent, jaki można zrobić Polsce. Tu mówię przede wszystkim o paniach, bo wiadomo, kto te dzieci musi urodzić. A to nie jest łatwe. I my będziemy wszystko robić, żeby tych prezentów było jak najwięcej. Nie wiem, czy pod pojęciem: „wszystko” Kaczyński rozumie także masowe gwałty, ale wykluczyć się tego nie da; prawica – w szczególności skrajna, a do takowej PiS się zalicza – traktuje kobiety jako rzeczy, przedmioty służące li tylko zaspokajaniu męskich potrzeb, w tym seksualnych, przy czym kobieca wola się tutaj nie liczy. W każdym razie, z owej wypowiedzi dyktatorka bez większych problemów da się wyczytać, iż jego głównym zamierzeniem pozostaje inkubacja. Czyli to, aby przedstawiciel...

Nasze drogie wakacje

Na początek, serdecznie przepraszam za brak notki wczoraj. Miałem ważny wyjazd. A teraz do meritum. Wakacje (szkolne przynajmniej) dobiegają do półmetka, sezon jest w pełni, ludzie wydają pieniążki w różnych ośrodkach turystycznych… Ano właśnie, mamy najdroższe wakacje w historii, przynajmniej licząc od początków III RP. Wiadomo, inflacja, spowodowana z jednej strony czynnikami międzynarodowymi (postępujący kryzys systemowy, na których korzystają klasy pasożytniczo-wyzyskujące, spekulując cenami), z drugiej polityką monetarną PiS-owskiego nie-rządu. Szybki wzrost cen dotyka większości, o ile nie wszystkich państw kapitalistycznych, w niektórych wszelako jest szczególnie boleśnie odczuwalny z uwagi właśnie na rządowe działania pomagające kapitalistom łupić obywateli; Polska zalicza się, niestety, do owego grona. Obok cen rosną również wszelkie opłaty. A że do krezusów się nie zaliczamy, inflacja spycha wielu spośród nas poza granicę ubóstwa. Toteż coraz więcej osób rezygnuje z wak...

Świętuj z inflacją

Serfując po Facebooku (podejrzewam, że na innych portalach społecznościowych, z których nie korzystam, jest podobnie), można zauważyć, iż coraz więcej osób deklaruje, że w zasadzie zrezygnuje z obchodzenia tegorocznej Wielkanocy. Powody wynikać mogą ze światopoglądu, na przykład niewyznawania religii czczącej zmartwychwstanie Chrystusa, ale bez większych trudności znajdziemy takie deklaracje, które za powód podają inflację. Ceny podstawowych artykułów spożywczych skoczyły w górę tak bardzo, że wielu sposób osób obywatelskich Polski na świętowanie zwyczajnie nie stać. Ot, spożyją żurek i trochę tradycyjnych potraw wchodzących w skład święconki, lecz nie wiadomo jak obfitych obiadów nie będzie. Zakupy zostaną ograniczone. Cóż, sam snuję podobne plany, w dobie szalejącej niczym Joker po środkach pobudzających inflacji nie zamierzam nabywać specjalnie dużo. Zwłaszcza, że jeszcze na studiach nauczyłem się nie kupować więcej jedzenia, niż zdołam spożyć. Oszczędzam zresztą, nabywając to, co...

Pakiet standardów

W miniony weekend Lewica miała swoją (kolejną) konwencję programową, tym razie pod Hasłem: Niska inflacja, sprawiedliwa gospodarka . Slogan, przyznać trzeba, dość chwytliwy, zwłaszcza pierwszy jego człon; wystarczy przecież wybrać się do sklepu, by poczuć, jak wzrastające niemal z dnia na dzień ceny pustoszą portfel i konto. Na odwrócenie owego trendu liczyć raczej nie można, co nie zmienia faktu, że z inflacją organa państwa powinny walczyć, usiłując ją przyhamować. Sprawiedliwa gospodarka z kolei to zapewne taka, która zaspokaja potrzeby wszystkich obywateli, bez względu na status majątkowy, a nie tylko garstki najbogatszych. Slogan sloganem, ale przyjrzyjmy się jego treści. Oto, co na swojej konwencji, poświęconej gospodarce, zaproponowała parlamentarna Lewica: 1) Odblokowanie 270 mld zł z funduszy unijnych. 2) 20 proc. podwyżki dla budżetówki. 3) 22 mld zł na wsparcie małych biznesów. 4) 100 tys. nowych miejsc w żłobkach. 5) 300 tys. nowoczesnych mieszkań na wynajem. 6) 5...

Z nieba się nie leje

Inflacja bije kolejne rekordy, osiągnęła jeden z najwyższych pułapów od wprowadzenia reformy (lub deformy, zależnie od punktu widzenia) walutowej. Nie trzeba zresztą śledzić danych na bieżąco, wystarczy pójść do pierwszego-lepszego sklepu, a boleśnie odczujemy, jak szybko rosną ceny – tym boleśniej, im niższy dochód uzyskujemy, rzecz jasna. Szef NBP z nadania Bezprawia i Niesprawiedliwości, Glapiński, zapowiada (który to już raz?), że inflacja wkrótce spadnie. Nawet, jeśli tak się stanie, to i tak ceny pozostaną na horrendalnie wysokim poziomie – podstawowe artykuły, w tym żywieniowe, od dawna są przecież zbyt drogie dla licznych osób obywatelskich – tyle, że będą rosły nieco wolniej niż obecnie. No, ale wyznawcy PiS-u dadzą się zapewne nabrać i uwierzą, iż w sklepach będzie taniej… Nie tylko ceny rosną; jak wiemy, wszelkie opłaty też. Wzrost niektórych zmusza ludzi do zaciągania wyniszczających pożyczek, może też spowodować załamanie psychiczne (znam z autopsji). Niestety, dostarcz...

Jak inflacja psychikę wykańcza

Ukazała się trzecia edycja raportu „Zdrowie psychiczne Polaków w czasach wysokiej inflacji”. Przeprowadzone na jego potrzeby badania w żadnym wypadku nie napawają optymizmem. Wręcz przeciwnie. Okazuje się, że ponad połowa – dokładnie 50,9 proc. – respondentów obserwuje u siebie pogorszenie samopoczucia lub funkcjonowania psychicznego w związku ze wzrostem cen oraz opłat. Wpływu inflacji na samopoczucie nie odczuwa 37,9 proc. badanych, zaś 11,2 proc. nie potrafi tego określić (bo i nie jest to, wbrew pozorom, takie proste). Według platformy ePsycholodzy.pl, spośród objawów pogorszenia zdrowia psychicznego najczęściej (60 proc.) podawany jest niepokój (dotyka 66,4 proc. kobiet oraz 53,4 proc. mężczyzn, jak również 63,2 proc. osób w wieku 56-80 lat), obniżenie nastroju (55,2 proc. respondentów), stres (41,3 proc.), lęk (35,2 proc.), zaburzenia snu (19,6 proc.). A wszystko to, jako się rzekło, z powodu inflacji! Skoro ponad połowa z nas odczuwa dolegliwości – nieraz bardzo groźne, zwłas...

Oferta dla burżuja

Truizmem jest stwierdzenie, że inflacja godzi w nas wszystkich. W przypadku wielu osób stanowi ona zagrożenie dla zdrowia i życia, ponieważ uniemożliwić może zakup (pełnowartościowej) żywności, odzieży zimowej, leków, ogrzanie mieszkania (jego wychłodzenie może powodować śmiertelne choroby!)… Stres z tym związany niszczy zdrowie psychiczne i może poskutkować próbą samobójczą (znam z autopsji). Przybywa przykładnych dotychczas obywateli, których zbyt wysokie i nadal rosnące ceny zmusiły do dokonywania kradzieży; częstokroć są to emeryci i renciści, okradani przez prywatny kapitał ze składek od chwili wprowadzenia deformy emerytalnej przez rząd AWS-UW i powtórzonej przez PiS. Inni muszą grzebać w śmietnikach w poszukiwaniu żywności lub czegoś na sprzedaż. Ci, co mogą – nader często są to osoby pracujące – usiłują skorzystać z (w Polsce, niestety, szczątkowych) świadczeń oferowanych w MOPS-ach. I tak dalej. Jednakże ludzie, których bytowi inflacja realnie zagraża, i którzy usiłują po pr...