Głupcy i przyroda
Obserwując polską scenę polityczną, mam wrażenie, że jednostki AŻ TAK zdegenerowane intelektualnie i skrajnie niekompetentne, nadto widzące interes wyłącznie swój, a nie publiczny, nie rządziły naszym państwem od końca XVIII wieku; tamte ich rządy, przypominam, skończyły się utratą niepodległości i rozbiorami. Kiedy Polska była pod zaborami, owszem, też mieliśmy głupich władców, ale byli to monarchowie mocarstw zaborczych. W okresie II RP, Polski Ludowej (w tym PRL-u od 1952 roku) oraz III RP w Sejmie, Senacie, poszczególnych rządach i w fotelu prezydenckim zasiadali, obok jawnych oszołomów, także ludzie naprawdę inteligentni, kompetentni, a niekiedy wręcz wybitni. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać po 2005 roku, kiedy to pozycja parlamentarnej lewicy mocno osłabła, zaś w PiS-ie i PO osobistości wybitnych prawie nie było, dominowali za to średniacy… Ale jednak wymiana pokoleniowa zachodziła, no i teraz rządzą nami intelektualni degeneraci, szkodzący społeczeństwu oraz państwu. Winę – ...