Posty

Wyświetlam posty z etykietą bezpieczeństwo

Zbyt zimno w pracy

Pracownicy jednej z działających w Polsce sieci handlowych podnieśli alarm. Okazuje się bowiem, że tej zimy (a nie zdziwiłbym się, gdyby był to kolejny taki rok z rzędu) pracują w fatalnych, szkodliwych dla zdrowia warunkach termicznych. Temperatura w pomieszczeniach, gdzie przebywają, wykonując swe obowiązki, nie przekracza kilku stopni powyżej zera. Innymi słowy, marzną. Toteż zaprotestowali, jak najbardziej słusznie. Uzyskali wsparcie organizacji społecznych i polityków partii Razem, z Adrianem Zandbergiem na czele. Z kolei ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, przypomniała, iż jeśli pracodawca nie zapewnia odpowiednich – to znaczy nieszkodliwych dla zdrowia i życia – warunków, pracownicy mają PEŁNE PRAWO odmówić wykonywania swoich obowiązków. Zobaczymy, jak się sprawy potoczną; chodzi o to, aby trochę dogrzać. Sprawa, wbrew pozorom, nie jest banalna, wychłodzenie bowiem grozi nawet śmiercią, o czym przekonały się niedawno cztery osoby w Łodzi (pisałem o tym not...

Pomarańczowe szaleństwo

Donald Trump, lokator Białego Domu, czyli prezydent imperium zła, wymyślił nową instytucję. Nosić ma ona nazwę Rada Pokoju, a jej celem ma być zarządzanie Strefą Gazy (oczywiście ku zadowoleniu izraelskich faszystów), choć zadania mogą wykroczyć poza ten obszar i dotknąć innych światowych kwestii. Zaproszonych zostało ponad sześćdziesięciu przywódców, w tym: car (formalnie prezydent) Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, dyktator Węgier Viktor Orban czy polski Alfons (serio!). Stałe członkostwo w owej Radzie Pokoju kosztować ma dane państwo miliard dolarów rocznie. Na razie nie wiadomo, czy Nawrocki przyjmie zaproszenie (zapłaciłby za to z naszych kieszeni, oczywiście); przeszkadza mu towarzystwo Putina. W każdym razie fakt, iż został zaproszony, świadczy o tym, że Trump uważa, nie bez racji, Polskę za swoją marionetkę, nieformalną kolonię USA. Którą (k)raj nad Wisłą rzeczywiście jest od 1989 roku. Rzecz jasna Rada Pokoju ma być pasem transmisyjnym interesó...

Armia czy dobrobyt?

Pan premier Tusk Donald wygłosił orędzie noworoczne. Nic w tym dziwnego ani złego. Wypadło jak zawsze. Ot, parę banałów, słuszna zapowiedź repolonizacji polskiego przemysłu, źle policzona długość trwania państwowości polskiej… i pewna ciekawa sprawa, której warto poświęcić uwagę. Otóż, zapowiedział premier, że w 2026 roku Polska kontynuowała będzie tworzenie najpotężniejszej armii w Europie. Innymi słowy, chodzi o dalsze zbrojenia, które kosztują nas kupę forsy i uniemożliwiają, a przynajmniej utrudniają przeprowadzenie wielu reform społecznych, o czym więcej za chwilę. Nie kwestionując sensowności modernizacji polskich sił zbrojnych, warto zadać sobie pytanie, czy pieniądze na to wydawane są sensownie. Oto wiele z nich pójdzie na amerykański sprzęt… z którego NIE będzie nam wolno skorzystać bez zgody Waszyngtonu. Poza tym, samo w sobie przeznaczanie znacznych kwot na armię wcale nie oznacza, iż z automatu będzie ona skuteczna; Wojsko Polskie w II RP też miało naprawdę spory budże...

Niemiecki fotoradar

U naszych zachodnich sąsiadów do użytku wchodzą nowe fotoradary… co oznacza, że tylko patrzeć ich także na polskich drogach. Nie tylko mierzyły one będą prędkość pojazdów, ale też sfotografują kierowcę, który prowadząc auto, rozmawia przez telefon. Z jednej strony, to dobrze. Prowadzenie samochodu z komórką przy uchu jest szalenie niebezpieczne (dlatego dla ludzi często korzystających z telefonów, np. w celach zawodowych, tak ważny jest zestaw głośnomówiący lub możliwość zintegrowania smartfona z systemem multimedialnym auta) i, moim skromnym zdaniem, winno być karane równie surowo, bądź niewiele łagodniej, niż jazda w stanie nietrzeźwym. Mało tego, raz – z perspektywy pieszego na chodniku, dodam – widziałem chłopaka, który prowadził samochód, PATRZĄC w ekran swojego smartfona; dosłownie trzymał go przed otrzyma i tylko czystym przypadkiem nie wrąbał się w pojazd, jaki jechał przed nim. Toteż taki fotoradar, jaki wprowadzają Niemcy, na pierwszy rzut oka wydaje się dobrym rozwiązan...

Zbrodnicza pseudo-ochrona

Dwa grudniowe dni wolne od pracy minęły, odbyły się obchody Bożego Narodzenia i innych świąt, np. Godów. W międzyczasie jeden z czołowych pajaców nadwiślańskiej sceny politycznej, Ryszard Petru (Polska 2050), powygłupiał się, udając, że w Wigilię pracuje w dyskoncie pewnej portugalskiej sieci; zapewne tylko utrudnił pracę osób zatrudnionych tam na dłuższe terminy. Z polityka owego można się oczywiście śmiać, niemniej inne wydarzenia ostatnich dni wcale nie były zabawne. Na granicy polsko-białoruskiej osoby uchodźcze wciąż cierpiały, przedzierając się z pomocą aktywistów (jeśli ci zdołali jej udzielić) przez lasy, marznąc, głodując i ryzykując spotkanie z wojskiem lub strażą graniczną. Trwały, kolejny rok z rzędu, push-backi , pobicia i bezprawne zatrzymania. Nie ustawała też rzeź w Palestynie, zwłaszcza oczywiście w Gazie. Świat obiegła m.in. wieść o zamordowaniu następnej grupy dziennikarzy, a także o – nie pierwszym i, obawiam się, nie ostatnim – bombardowaniu namiotów, w jaki...

Po ciemku

Niedawno po zmroku jechałem samochodem nieoświetloną drogą. Lewym poboczem, czyli prawidłowo, szło dwoje ludzi. Przynajmniej jedno z nich miało odblask, w związku z czym byli doskonale widoczni w świetle reflektorów i dało się ich dojrzeć z daleka, a nie w ostatniej chwili. Bardzo pochwalam ich zachowanie. Sam zresztą, kiedy po zapadnięciu zmroku spaceruję z pieskiem drogami, które niekoniecznie są oświetlone, też noszę odblask. Cóż, mamy czas zimowy i coraz krótsze dni, toteż około 16:00 jest już ciemno, a o 17:00 panuje głęboka noc. Do tego z warunkami atmosferycznymi bywa różnie. Wszystko to sprawia, iż kierowcy mierzyć się muszą z dłuższym niż wiosną czy latem czasem ograniczonej widoczności. Jesień i zima u wielu osób (mnie wliczając) przynoszą też odczucie zmęczenia większego niż w rzeczywistości, co koncentracji nie sprzyja. A wiadomo, jak stresujące i łączące się z pośpiechem jest życie w kapitalizmie. Wychodząc zatem z domu po zmroku, nie zapominam, iż pozostali uczestnic...

Tablica z podziękowaniem

Polskie drogi do najbezpieczniejszych nie należą. Przeciwnie, mimo zachodzącej z roku na rok poprawy, statystyki wypadków, w tym śmiertelnych, wciąż są wysokie na tle europejskim. Przyczyn ponurego owego stanu rzeczy jest wiele. Piratów drogowych nie brakuje, podobnie jak idiotów wsiadających w stanie nietrzeźwym za kierownicę. Piesi czy rowerzyści też częstokroć zapominają o ostrożności (niektórym wydaje się, że mogą przekroczyć jezdnię bez rozglądania się, rowerzyści jeżdżą pod prąd, nocą bez świateł ani odblasków, itd.; oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale dostatecznie wielu prosi się o kolizję z autem). Niejedna nawierzchnia pozostaje marnej jakości, a złe oznaczenie jest raczej regułą niż wyjątkiem. No i nie czarujmy się, niska zamożność większości spośród nas też robi swoje. Niby jesteśmy najbardziej zmotoryzowanym społeczeństwem Unii Europejskiej (serio!), lecz wynika to z daleko sięgających niedostatków komunikacji zbiorowej, a jeździmy w większości starymi wrakami, któ...

Atomowe marzenie pewnego solidarucha

Niejaki Duda Andrzej, ksywa Adrian, znany też jako PAD i Anżej, czyli PiS-owski solidaruch niby bez legitymacji partyjnej (musiał ją zdać, lecz ślepa lojalność i niewolnicze podporządkowanie Kaczyńskiemu Jarosławowi pozostały), nędzna imitacja prezydenta RP, ma marzenie. Pragnąłby otóż arsenału nuklearnego w Polsce. Nie chodzi wszelako o bomby rodzimej produkcji – Polska zalicza się do państw, które posiadają niezbędną infrastrukturę do wdrożenia tejże – lecz o rozlokowanie na naszym terytorium broni amerykańskiej. Jak na prawicowca, a już szczególnie postsolidarnościowego, przystało, Duda nie reprezentuje przecież interesów Rzeczypospolitej, lecz USA, jak również Watykanu oraz międzynarodowych koncernów i korporacji. W sprawie, jaką dziś poruszam, facet ten zamierza rozmawiać z Donaldem Tuskiem; oby premier wykazał choć odrobinę rozsądku… lecz nie łudzę się, wszak on też jest solidaruchem. Według propagandy, imperialistyczny arsenał nuklearny miałby znacząco podnieść poziom bezpi...

Kwestie światopoglądowe

Tematy takie jak: prawa reprodukcyjne (edukacja seksualna w szkołach, dostęp do antykoncepcji, aborcja, in vitro , itd.), prawa kobiet, prawa osób LGBT+ (np. związki partnerskie czy małżeństwa ludzi tej samej płci, adopcja dzieci, itd.), prawa mniejszości i im podobne, z reguły określane są w szeroko pojętym dyskursie publicznym – od naukowego, jaki toczy się w ramach politologii czy socjologii, po polityczny oraz publicystyczny – jako kwestie/sprawy światopoglądowe. Albowiem to, jak się do nich ustosunkowujemy, zależy od naszego światopoglądu, opinii, przekonań religijnych, politycznych tudzież wszelkich innych. W domyśle, pozostają mniej istotne – z punktu widzenia chociażby kampanii wyborczej czy w ogóle działalności większości partii politycznych – niźli sprawy stricte ustrojowe. Teoretycznie ów tok myślenia jest słuszny. Jednakże okazuje się, iż rzecz cała nie sprowadza się tylko do światopoglądu (czyli ideologii), lecz dotyczy praw człowieka, stanowiących, obok rzecz jasna wybo...

Bezbronni

Zabłąkana rakieta (najprawdopodobniej rosyjska, ale podczas wojny wszystko jest możliwe, toteż wariantu z ukraińską wykluczać nie można) wleciała kilka miesięcy temu na terytorium Polski. Przemierzała ponad czterysta kilometrów (sic!), a potem radośnie sobie zniknęła. Wojsko jej szczególnie długo tudzież wytrwale nie szukało, bo akurat była zima, toteż niskie temperatury przeszkadzały w lokalizowaniu militarnego obiektu… W końcu pocisk się znalazł, to znaczy, znalazła go przypadkowo miłośniczka jazdy konnej. Wedle niektórych medialnych doniesień, chodziło o model zdolny do przenoszenia ładunków nuklearnych. Od tamtych wydarzeń, jaki się rzekło, minęło już kilka miesięcy, lecz sprawa dopiero teraz się rozkręca. Druga taka, dodajmy, bo wcześniej na polskie terytorium wleciała ukraińska zabłąkana rakieta, co miało naprawdę paskudne konsekwencje. Dopiero teraz opozycja domaga się od nie-rządzących PiS-owców wyjaśnienia sprawy, podania informacji, co z tym fantem robiło wojsko, jakim cu...

Pies w upał

No, to lato przyszło i rozgościło się radośnie w (k)raju nad Wisłą, przynosząc ze sobą upały. W związku z tym w mediach pojawia się coraz więcej ostrzeżeń przed nimi; bardzo dobrze, by wysokie temperatury są naprawdę niebezpieczne, zarówno dla ludzi, jak też dla zwierząt, w tym tych udomowionych. Przykładowo, w internecie, chociażby na portalach społecznościowych, bez trudu znaleźć możemy zalecenia, jak dbać o nasze psy w skwarne, letnie dni. Zamieszczają je miłośnicy zwierząt, różne organizacje społeczne, a pewnie wkrótce – jak co roku – do grona tego dołączą partie polityce (przynajmniej te, których programy zawierają minimalną choćby dawkę humanitaryzmu). A zatem i ja skrobnę kilka zdań na ten temat. Należy zapewnić naszemu czworonożnemu przyjacielowi takie warunki, by zminimalizować ryzyko jego przegrzania się, jakie prowadzić może do udaru cieplnego, a ten do poważnego uszczerbku na zdrowiu lub nawet zgonu. Czyli spacerujemy w porach, kiedy temperatury są relatywnie najniższ...

Lewica, Europa, bezpieczeństwo

W miniony weekend swoją konwencję programową zorganizowała Lewica. Poświęcona ona był planom reform, jakie należałoby wdrożyć celem zwiększenia bezpieczeństwa zewnętrznego oraz wewnętrznego Unii Europejskiej i, ma się rozumieć, Polski w jej składzie. Cóż, cokolwiek by mówić, temat to na czasie. O wojnie rosyjsko-ukraińskiej sądzić można wiele, ale jako przejaw rywalizacji imperializmów USA i Rosji (przy czym ten drugi wypada na razie raczej mizernie, co niestety przekłada się na okrucieństwo rosyjskich żołnierzy… o ile to określenie im przysługuje) przypomniała nam ona – w stopniu znacznie większym niźli konflikty zbrojne od lat toczące się w innych częściach globu naszego kochanego – iż świat stabilny politycznie w żadnym razie nie jest, toteż Unia Europejska będzie musiała sobie jakoś z tym fantem poradzić. Lewica nie zasypia gruszek w popiele, lecz wychodzi z własnymi propozycjami dla całej wspólnoty. Oto one: 1) Ukraina w UE. 2) Likwidacja europejskiego liberum veto (czyli zasa...

Przechodniu, rozejrzyj się

Dziś odejdziemy na chwilę od polityki (jakkolwiek wątek polityczny też się pojawi) i skupimy się na kwestii nader życiowej. Otóż, mamy jesień, jak na razie faktycznie złotą (inna bajka, że tego złota ubywa w miarę postępowania rabunkowego wyrębu lasów). Gorzej, że nastał nam też na najbliższe pięć miesięcy czas zimowy. Czyli najgorszy okres zarówno dla pieszych, jak też dla rowerzystów, kierowców i w ogóle użytkowników wszelkich pojazdów. Zmrok zapada wszak szybko, typowe dla tej pory roku są również deszcz, deszcz ze śniegiem, mgły, a i na śliską nawierzchnię trzeba się przygotować. Rośnie więc ryzyko, że piesi znajdą się pod kołami. Za wypadki z udziałem osób poruszających się na własnych nogach najczęściej obwinia się w mediach kierowców. Niekiedy faktycznie słusznie, bo nie brak piratów drogowych, idiotów jeżdżących na podwójnym gazie bądź ze smartfonem w łapie. Ale nierzadko piesi są sami sobie winni. Niby jest obowiązek noszenia po zmroku odblasków poza obszarem za...

Lewica dla pieszych

Polska jest, niestety, państwem, w którym statystyki wypadków drogowych, w tym zwłaszcza śmiertelnych, budzą przerażenie. Do wielu tego typu zdarzeń dochodzi na przejściach dla pieszych, co dla tych ludzi kończy się częstokroć tragicznie. Cóż, trudno się dziwić, skoro wiele przejść jest źle oznaczonych (w ogóle jest to jedna z głównych wad naszych dróg), umieszczonych w złych miejscach (np. zaraz za przystankiem autobusowym, tuż przy zakręcie lub skrzyżowaniu, itd.), coraz więcej osób chodzi i – o zgrozo! – prowadzi samochody z nosem w smartfonie i słuchawkami na uszach, a wchodzenie na jezdnię bez rozglądania się lub na czerwonym świetle jest rzeczą nagminną (zwłaszcza u osób, które zdają się nie rozumieć, iż rozpędzony tir nie zatrzyma się w miejscu). Oczywiście, wiele złego robi piractwo drogowe, jak również to, że nieludzki system kapitalistyczny, zwłaszcza zaś nieomal niewolnicze warunki pracy w połączeniu z coraz mizerniejszą komunikacją publiczną, sprawiają, iż przybywa o...