Kłótnia o klasykę

Już wkrótce na ekrany wejdą aż dwie – odrębne, co należy zaznaczyć – ekranizacje Lalki Bolesława Prusa. W tym tygodniu premierę będzie miał serial na platformie Netflix, z kolei 30 września do kin wejdzie film pełnometrażowy.

O ile ten drugi zapowiada się na w miarę wierną (acz z pewnością będą duże skróty) adaptację literackiego oryginału, o tyle już wiadomo, że serial będzie raczej jego luźną artystyczną interpretacją, w dodatku mocno uwspółcześnioną. Co z tego wyjdzie, oczywiście dopiero się przekonamy. Ale już teraz słychać wielkie oburzenie – że jak to można tak traktować klasykę, to przecież profanacje. Nie brak również komentatorów, którzy z góry przekreślają film kinowy, ze względu na obsadę chociażby.

Dla mnie takie podejście jest głupie. Nie da się sensownie ocenić dzieła, którego się nie poznało. Przykładowo, widziałem kiepskie zwiastuny wspaniałych filmów. A obie Lalki dopiero będą miały swoją premierę, jeszcze więc nie wiadomo, czy są to dzieła dobre, czy złe (dotychczas, zaznaczyć trzeba, Bolesław Prus miał szczęście do ekranizacji swoich dzieł). Poza tym, klasyka literatury po to między innymi jest, żeby co jakiś czas spoglądać na nią świeżym okiem.

Zwłaszcza, że powieściowa Lalka, mimo iż powstała pod koniec XIX wieku i wtedy też dzieje się jej akcja, okazuje się powieścią, którą dziś czyta się zaskakująco dobrze – i nie chodzi tylko o lekki, pełen ironii oraz miejscami humoru styl Bolesława Prusa, ale przede wszystkim o to, iż dzieło porusza wątki uniwersalne: pragnienie awansu społecznego za wszelką cenę (nawet samego siebie), podział klasowy społeczeństwa (acz dziś klasą próżniaczą i pasożytniczą są kapitaliści, nie arystokraci, których prawie już nie ma), nieodwzajemniona miłość, wartość uczuć, ludzka emocjonalność, spojrzenie na rzeczywistość (w powieści mamy konflikt między romantyzmem a pozytywizmem, co można przełożyć na konflikt emocjonalnej i racjonalnej oceny zachodzących wokół procesów) i wiele innych. Coś takiego aż się prosi, żeby odczytywać to we współczesny sposób.

Oczywiście, filmowa (teatralna, komiksowa, malarska, itd.) interpretacja danego dzieła może być trafiona lub chybiona; jest wiele naprawdę spapranych ekranizacji. Bywa też odwrotnie – przeciętna powieść przenoszona jest na ekran we wspaniały sposób.

Idąc dalej, sam fakt, że wokół adaptacji klasyki literackiej toczą się dyskusje, jest jak najbardziej pozytywny. Oznacza to, że literatura ma moc oddziaływania, a najważniejsze jej dzieła nadal są dla nas… no właśnie, istotne. Chodzi wszelako o to, żeby była to realna dyskusja, merytoryczna wymiana poglądów; coś takiego jest twórcze i rozwijające. Gorzej, kiedy mamy wysyp narzekania, zwłaszcza ze strony osób, które danej książki nie przeczytały, bądź znają ją co najwyżej we fragmentach. A mam wrażenie, że w jakiejś przynajmniej mierze tak właśnie jest teraz w przypadku serialowej i filmowej Lalki. Komentatorzy chcą błysnąć, wyjąc o profanacji, choć w sumie nie mają nic do powiedzenia.

Dlatego – dyskutujmy, ale nie kłóćmy się. Najpierw przeczytajmy świetną ową powieść (kto tego nie zrobił, oczywiście), potem obejrzyjmy serial, wybierzmy się do kina na film… a na koniec oceńmy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odbieranie dobrego

Kapitalistyczni esesmani

Dwaj idioci i Unia Europejska