Posty

Wyświetlam posty z etykietą byt

Depresja w kapitalizmie

Depresja jest jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych współczesnego świata. W Polsce zmaga się z nią około 1,2 mln osób, a są szacunki mówiące nawet o dwóch milionach. Dysfunkcja ta może skutkować utratą zdolności do normalnego funkcjonowania, nierzadko prowadzi do śmierci. Jej przyczyn jest wiele, do najważniejszych zaliczają się patologie kapitalizmu. Brak sił na cokolwiek, chociażby na to, żeby zwlec się z łóżka. Nieustający smutek, apatia, anhedonia (niezdolność do odczuwania radości, zadowolenia). Poczucie bezsensu. Postrzeganie wszystkiego w czarnych barwach. Myśli samobójcze. To tylko wybrane objawy depresji, jednej z najpowszechniejszych oraz najgroźniejszych dysfunkcji zdrowia psychicznego, plagi współczesnego świata. Jeżeli symptomy takie utrzymują się przez dwa tygodnie lub dłużej, należy bezwzględnie szukać pomocy medycznej. Bez terapii psychiatrycznej i psychologicznej nie da się bowiem wyjść z depresji. Nie jest ona też chwilowym dołkiem, pogorszeniem nastroj...

Wdeptani w ziemię

Działacze licznych organizacji społecznych są – jak najbardziej słusznie – oburzeni i zaniepokojeni tym, że ustawowo obcięto pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy (ich przynajmniej do Polski wpuszczono, ponieważ osoby z Bliskiego Wschodu oraz Afryki są wyrzucane do Białorusi, bite, torturowane, gwałcone, zamykane w obozach koncentracyjnych; wiele z nich umiera w Puszczy Białowieskiej). Ludzie ci, często schorowani, wiekowi, z niepełnosprawnościami, nie mogą się już leczyć czy uzyskiwać innych świadczeń publicznych, jakie im jeszcze do niedawna przysługiwały. Sytuacja tychże osób jest często tragiczna; w internecie bez trudu znaleźć można, przykładowo, informację o blisko stuletniej seniorce, która otrzymała gigantyczną fakturę za świadczenia medyczne. Aktywiści w rodzaju siostry Chmielewskiej usiłują zbierać pieniądze, lecz to kropla w morzu potrzeb… I o ile można uznać, że świadczeń pomocowych dla uchodźców państwo polskie nie mogło utrzymywać bez końca, o tyle nie da się nie zauw...

Prawo do godnej śmierci

Dobra wiadomość jest taka, że w ostatnich latach liczba samobójstw w Polsce nieco spadła, poniżej pięciu tysięcy rocznie. To oczywiście wciąż bardzo dużo, prawie dwukrotnie więcej niż ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Tendencja spadkowa jest jednakże zjawiskiem pozytywnym, i oby się utrzymała. Czy to dlatego, że żyje się lepiej? Wątpię, egzystencja w (k)raju nad Wisłą nieodmiennie pozostaje niewdzięczną, ciężką i bezsensowną wegetacją, z winy, ma się rozumieć, nieludzkiego systemu kapitalistycznego oraz jego integralnych patologii, a także za sprawą antyludzkich działań państwa. Przyczyny spadku liczny samobójstw tkwią zapewne w tym, że lepsza niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu jest profilaktyka. Działają (acz pytanie, jak długo jeszcze, bo rząd gotów byłby je zlikwidować) Centra Zdrowia Psychicznego, gdzie można w miarę szybko i ZA DARMO uzyskać pomoc psychiatryczną lub psychologiczną, co w razie depresji, załamania czy innego kryzysu ratuje życie; sam korzystam z usług ta...

Gnębienie biednych

Polska po 1989 roku – ta sama, co mieni się dwudziestą gospodarką świata (faktycznie sytuuje się na tym poziomie) oraz właśnie wkracza na ścieżkę ku budowie najpotężniejszej armii w Europie, przynajmniej na papierze – jest państwem wstrętnym. Zwłaszcza od strony polityki społecznej. Nie tylko bowiem nie pomaga osobom, które znalazły się w trudnej i tragicznej sytuacji bytowej – na przykład bezrobotnym, ludziom, jakim pracodawca obciął wynagrodzenia, zadłużonym, okradzionym przez administrację (np. mieszkaniową), uchodźcom, itd. – ale jeszcze je karze tudzież gnębi, za to właśnie, że popadły w biedę, nie ze swojej, rzecz jasna, winy, lecz z winy nieludzkiego systemu kapitalistycznego, nieuczciwości rządzących solidaruchów, różnego rodzaju oszustw czy innych patologicznych czynników. Chyba najjaskrawszym – czyt.: najtragiczniejszym – przykładem jest polityka wobec osób uchodźczych. Ludzie, którzy usiłują przekroczyć granicę polsko-białoruską, poddawani są zbrodniczym push-backom (Sej...

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Kraj ludzi ubogich

Koniec roku i początek następnego, okres około świąteczny to tradycyjnie już czas wzmożonej aktywności charytatywnej. Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, swoje działania intensyfikuje Caritas, do pomagania (mniej lub bardziej skutecznego) ludziom zabiera się Szlachetna Paczka. I tak dalej. Krytycy podnoszą – nie bez racji! – że wszystkie takie akcje, owszem, niosą konkretną pomoc, ale tak naprawdę służą kapitalistom oraz reprezentującej ich prawicowej władzy do zdejmowania odpowiedzialności z systemu i niewdrażania reform. Po co, przykładowo, zmienić model finansowania publicznej opieki zdrowotnej, skoro WOŚP corocznie organizuje zbiórki? Po co wprowadzać podatki progresywne, pieniądze z których poszłyby na politykę społeczną, jeśli burżuje od czasu do czasu włożą coś do Szlachetnej Paczki? I tak dalej. I żeby nie było – działalność charytatywna jest dobra i potrzebna, nie jestem jej przeciwnikiem. Samo jednak jej istnienie dowodzi, że system, w którym ży...

Wyprowadzanie z błędu

W firmie Valeo w Chrzanowie od kilku dni trwa strajk generalny. Robotnicy wstrzymali produkcję, gotowi są też jechać z delegacją do Francji, gdzie mieści się główna siedziba koncernu. Wcześniejsze próby dogadania się załogi z dyrekcją spełzły na niczym. Pewnie dlatego, że postulaty są płacowe. Pracownicy domagają się oto podwyżek. Większość z nich, argumentują, zarabia najniższą krajową lub lekko powyżej, co często nie starcza na utrzymanie ich samych i ich rodzin, w sytuacji, gdy ceny oraz koszta życia pędzą w górę, za nic nie chcąc się zatrzymać, ani nawet przystopować. Żądania podwyżek są jak najbardziej słuszne, zwłaszcza, że Valeo Lighting Systems to nie mała firemka, która faktycznie mogłaby mieć problem z godnym płaceniem za pracę, lecz międzynarodowy koncern, produkujący części samochodowe, między innymi dla marek premium. Co oznacza, że kupując, dajmy na to, mercedesa, musicie mieć świadomość, niektóre jego elementy zostały złożone rękoma małopolskich proletariuszy. Którzy p...

Dzieci się nie rodzą

Mamy najniższy poziom dzietności w historii Polski. W związku z tym kato-prawica, zarówno konserwatywna, jak i faszystowska, kwiczy. Kaczyński biadolił kiedyś, że Polki nie chcą rodzić, bo „dają w szyję”, zdaniem Tuska „nie chcą podejmować odpowiedzialności”, a naziole twierdzą, że młode pokolenia wolą kotki i pieski niż progeniturę. Demografowie z kolei uspokajają nastroje; wielu podnosi, że sama dzietność to nie wszystko; czasami lepiej jest, dla jednostek i ogółu, mieć mniej dzieci, a dobrze je wychować i zapewnić im korzystne warunki bytowe. I apelują, aby zamiast obwiniać ludzi, zbadać trendy i zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Cóż, jedną z nich jest nasz świat. Nietrudno znaleźć, chociażby na portalach społecznościowych czy różnych forach, opinie ludzi, którzy na rodzicielstwo się nie decydują, albowiem boją się wojen (jedna, przypomnę, toczy się naprawdę niedaleko od nas!), zmian klimatu czy niestabilności bytowej. Innymi słowy, obawiają się, że za kilkan...

A tymczasem w niepodległej

Jutro Święto Niepodległości, o cztery dni spóźnione w dodatku. Czcili będziemy symboliczną rocznicę utworzenia państwa, które powstało w 1918 roku po stu dwudziestu trzech latach nieistnienia na mapie (polityczną suwerenność straciliśmy znacznie wcześniej niż państwowość, bo w czasach saskich), upadło w 1939 r., odrodziło się w nowych granicach w latach 1944-45, a w 1989 roku zmieniło ustrój polityczny i, niestety, system społeczno-ekonomiczny. W każdym razie, dzisiejsza Polska z II RP niewiele ma wspólnego, poza może hegemoniczną pozycją Kościoła katolickiego, postępującą faszyzacją i tym, że o sprawiedliwości społecznej można zapomnieć. W każdym razie z okazji jutrzejszego święta naziole wypełzną na ulice, a politycy wygłaszali będą różnego rodzaju bajędy o niepodległości i o tym, jakie to kapitalistyczna III RP odnosi sukcesy. Chwalił się będzie premier, chwalił się będzie Alfons (ten, co mieszka obecnie w Pałacu Prezydenckim oczywiście), chwalił się będzie Kaczyński (lejąc przy ...

W dwudziestej gospodarce świata

Premier Donald Tusk chce wprowadzić Polskę do G20, czyli grupy dwudziestu najbogatszych państw świata (spotkałem się jakiś czas temu z informacją, że mamy w tym zakresie poparcie Chin). Ma o tyle rację, że polska gospodarka już od dawna oscyluje, wedle poszczególnych wskaźników, w okolicach dwudziestej pozycji na blisko dwieście państw, co oznacza, że na miejsce w G20 (k)raj nad Wisłą sobie zasłużył. Czy jednak jest się czym chwalić? Bo wskaźniki to jedno, a realia drugie. Przykładowo, mamy już jesień, zbliża się zima. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie mroźna, to i tak – jak co roku – umierały będą z wychłodzenia osoby w kryzysie bezdomności… których jest niemało, bo patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego, na czele z niskimi pensjami oraz złodziejstwem bankowym potrafią człowieka pozbawić absolutnie wszystkiego. I nie tylko one. W Polsce ludzie umierają w sezonie grzewczym, ponieważ nie stać ich ani na odpowiednie ogrzanie mieszkań – ceny są horrendalne, przeto trzeba ...

Jak zabija system

Jako że znów moje zdrowie psychiczne i życie są zagrożone, o czym pisałem wczoraj, szukałem informacji na temat samobójstw. I znalazłem taki oto, prosty, lecz bardzo merytoryczny (co potwierdzam również na bazie własnego doświadczenia) tekst: https://isp.policja.pl/isp/infolinia-psychologicz/27,dok.html . Jak sądzę, jest on przeznaczony głównie dla policjantów, aby mogli udzielać pomocy podczas interwencji w razie prób samobójczych, niemniej informacje w nim zawarte są naprawdę rzetelne i bazujące na wiedzy psychologicznej. Nie będę go tutaj całego omawiał, skupię się na wymienionych w owej analizie czynnikach ryzyka popełnienia samobójstwa. Są to: 1) strata kogoś bliskiego na skutek śmierci, rozwodu, separacji; 2) przeżywanie poważnych problemów osobistych i zawodowych; 3) nadużywanie alkoholu lub picie ryzykowne; 4) doznanie fizycznego i/lub psychicznego urazu; 5) przewlekła, nieuleczalna choroba; 6) trudności finansowe, pogorszenie warunków socjalnych; 7) nieutrzymywanie k...

Zanikająca warstwa

Jedno z polskich mediów lamentowało niedawno, że nadwiślańskiej klasy średniej nie stać na mieszkania. To oczywiście prawda, a nad rzeczą całą warto się nieco niżej pochylić. Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia, że określenia: „niższa”, „średnia” i „wyższa” dotyczą nie klas, lecz warstw społecznych, wyróżnianych na podstawie szeroko rozumianego statusu (stan posiadania, zarobki, miejsce zamieszkania, wykształcenie, itd.); dzielą się one na kilka pod-warstw. Z kolei pojęcie klas odnosi się do stosunku wobec własności środków produkcji, czyli, ujmując rzecz prosto, tego, z czego kto się utrzymuje. Do klas zaliczamy więc: proletariat – pracowników utrzymujących się ze świadczenia pracy najemnej, burżuazję – w tym zwłaszcza kapitalistów utrzymujących się z posiadania środków produkcji (np. udziałów w spółkach giełdowych), chłopów – utrzymujących się z pracy na WŁASNYCH gospodarstwach rolnych (nie każdy rolnik w naszych czasach może być zakwalifikowany jako chłop; wielu to typowi kapitaliś...

Interes klasowy

Liczne są powody, dla których popieram Lewicę i zamierzam oddać na nią głos w nadchodzących wyborach do Sejmu. Sprowadzają się one w zasadzie do tego, że taki jest mój interes klasowy, związany oczywiście z bytem. A pamiętajmy, że „Byt określa świadomość”, jak napisał Karol Marks. Miał w stu procentach rację, zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i klasowym/społecznym. Lewica po prostu ma program, który odpowiada mojemu interesowi klasowemu tudzież ogólnie bytowemu. Przykładowo, wykonuję wolny zawód zaliczający się do twórczych i artystycznych. Dlatego chciałbym mieć ubezpieczenie społeczne dostosowane do uwarunkowań tego typu pracy, takie, które pozwoli mi się leczyć (oraz zgromadzić kapitał emerytalny, choć emerytury raczej nie dożyję), a przy tym nie zrujnuje mojej kieszeni. Lewica ma postulat wprowadzenia takiego. Fatalna PiS-owska polityka (o ile w ogóle słowo to można tu zastosować) energetyczna doprowadziła do horrendalnego wzrostu opłat za energię elektryczną (na niej na szc...

Jarosław i rozmnażanie

Niejaki Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, wicepremier oraz – o zgrozo! – nieformalny władca Polski, chce, aby osoby obywatelskie naszego kraju się rozmnażały. Chodzi mu zwłaszcza o kobiety. Na partyjnym pikniku w Połajewie kwakał: Z miłości też są dzieci, a to dzisiaj największy prezent, jaki można zrobić Polsce. Tu mówię przede wszystkim o paniach, bo wiadomo, kto te dzieci musi urodzić. A to nie jest łatwe. I my będziemy wszystko robić, żeby tych prezentów było jak najwięcej. Nie wiem, czy pod pojęciem: „wszystko” Kaczyński rozumie także masowe gwałty, ale wykluczyć się tego nie da; prawica – w szczególności skrajna, a do takowej PiS się zalicza – traktuje kobiety jako rzeczy, przedmioty służące li tylko zaspokajaniu męskich potrzeb, w tym seksualnych, przy czym kobieca wola się tutaj nie liczy. W każdym razie, z owej wypowiedzi dyktatorka bez większych problemów da się wyczytać, iż jego głównym zamierzeniem pozostaje inkubacja. Czyli to, aby przedstawiciel...

Najważniejsze w pracy

Brałem kiedyś – oczywiście jako widz – udział w, naprawdę zresztą fajnym, spotkaniu autorskim z Arturem Andrusem. Dużo i wielce interesująco mówił o Marii Czubaszek, odpowiadał też na liczne pytania, jakie padały z widowni. Jedno z nich dotyczyło tego, co najbardziej lubi w swojej pracy. Odrzekł pan Andrus, że pieniądze. Cyniczne? Paskudne? Skądże! Szczere i najzupełniej naturalne. Gdyby mnie o to zapytało, odpowiedziałbym dokładnie tak samo. Albowiem w zawodzie, który obecnie uprawiam, wiele rzeczy lubię i cenię, ale chwile, kiedy na moje konto spływa wypłata, uważam za dosłownie błogosławione. Również dlatego, że aż nazbyt dokładnie pamiętam, jaką tragedią jest pracować i zarabiać zbyt mało, by się utrzymać, a często wręcz do roboty owej dopłacać. Dobrze wiemy (sam też wielokrotnie o tym pisałem), iż człowiek zatrudnia się w określonym fachu po to, aby uzyskać środki na zaspokojenie potrzeb bytowych – czyli pieniądze, nic innego. Jasne, takie rzeczy jak to, czy lubi się daną pracę...

Demokracja i byt

Politycy opozycji (zarówno prawdziwej, czyli Lewicy, jak i udawanej, czyli całej reszty, poza ewentualnie Zielonymi, niestety należącymi do KO), przychylni jej medialni komentatorzy oraz świadomi obywatele dużo mówią, od lat zresztą, że głównym zadaniem po odsunięciu PiS-u od władzy będzie ratowanie/odbudowa (to drugie jest właściwsze) demokracji i praworządności. W tym celu nie wystarczy jednak oderwać mafię/sektę Kaczyńskiego od stołków, zreformować sądownictwo i przywrócić jego realną niezawisłość, rozdzielić stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, cofnąć wszelkie patologiczne PiS-owskie zmiany w prawie, przestrzegać Konstytucji… Owszem, to wszystko i wiele innych działań jest niezbędnych, podobnie jak prawna likwidacja skrajnej prawicy (z PiS-em włącznie) oraz czasowe ograniczenie możliwości działania umiarkowanej (w Polsce nie ma demokratycznych ugrupowań prawicowych… i nigdy nie było). Odbudowanej – jeśli oczywiście uda się do tego doprowadzić – demokracj...