Przeciwnicy zdrowej diety
W tym roku szkolnym wdrożono bardzo ważną reformę. Otóż, w szkolnych i przedszkolnych stołówkach jest mniej mięsa, a więcej owoców i warzyw. Nazywa się to dietą planetarną, ponieważ jest dobre dla Ziemi; nadprodukcja mięsa to jeden z głównych czynników katastrofy klimatycznej, przeto zdecydowanie warto ją ograniczyć.
Poza tym, jest po prostu zdrowsza. Homo sapiens zwierzęciem jest roślinożernym, jego uzębienie przystosowane jest do gryzienia i żucia pokarmu roślinnego, a układ trawienny – do trawienia tegoż. Mięso człowiek jeść może jeno w sytuacji awaryjnej, tzn. gdy nie ma dostępu do menu roślinnego; zauważono to już w starożytności. Nadmiar mięsa szkodzi, chociażby z tej przyczyny, że jest ono dla nas rakotwórcze (zwłaszcza niektóre jego rodzaje) i wywołuje liczne choroby.
Nowa szkolna i przedszkolna dieta wyjdzie więc dzieciom oraz młodzieży na zdrowie. Nie tylko będzie przyjaźniejsza dla środowiska naturalnego, ale też sprawi, że młode organizmy rozwijały się będą lepiej. Oczywiście ideałem byłaby całkowita eliminacja potraw mięsnych ze stołówek, niemniej to by raczej nie przeszło.
No właśnie. Przeciwko diecie planetarnej, która wszak tylko ogranicza mięso, protestują środowiska prawackie. Dzicz owa wrzeszczy o rzekomym krzywdzeniu dzieci i o (jakżeby inaczej?) „lewackiej ideologii”. Do tego dochodzą jojczenia, że fasola i kasza zastępują tradycyjne schabowe (potrawy smażone także są w menu owym ograniczane, z uwagi na ich szkodliwość dla zdrowia); to dobrze, bo dzięki temu młodzi ludzie jedzą mniej przepalonego tłuszczu.
To oczywiście idiotyzmy, niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Dzieci w przedszkolach i szkołach powinny jeść przede wszystkim zdrowo, a żeby tak się stało, trzeba je tego uczyć. Czyli po prostu serwować im przyjazne dla organizmów potrawy. Te, co istotne, muszą być przyrządzane w taki sposób, aby smakowały młodym ludziom; nie mogą być źle ugotowane, niedoprawione i ogólnie niesmaczne. Wówczas bowiem tylko dzieci i młodzież do siebie zniechęcą. Swoją drogą, dlatego w latach szkolnych nie korzystałem ze stołówki, że w domu dostawałem to, co lubię i dobrze ugotowane; oboje rodzice świetnie radzili sobie w kuchni.
O co tak naprawdę chodzi przeciwnikom diety planetarnej? Jako się rzekło, są oni prawakami, skrajnymi prawicowcami. Czyli reprezentantami wielkiego kapitału, w tym wypadku koncernów produkujących i dystrybuujących mięso. Szkolne i przedszkolne stołówki to dla nich ważni odbiorcy, a wiadomo, że kapitaliści zdecydowanie nie chcą minimalnego choćby zmniejszenia zysków. Dlatego wszelkie prozdrowotne reformy są dla producentów tej trucizny koszmarem, przed którym skrajna prawica zamierza ich uchronić. Stąd protesty przeciwko diecie planetarnej. Nie kryje się za nimi troska o zdrowie (gdyby tak było, pojawiałyby się postulaty całkowitego wycofania mięsa ze stołówek) ani o tradycję (w tym wypadku urojoną, kotlet schabowy stał się tradycyjną potrawą za poprzedniego ustroju, kiedy to rozpowszechniło się spożycie mięsa, przed II wojną światową dla większości społeczeństwa polskiego zbyt drogiego), lecz zwyczajna żądza pieniądza.
Oraz, ma się rozumieć, typowa dla prawicy (nie tylko zresztą skrajnej) ciemnota.
Co do mnie, to mięsa nigdy nie lubiłem (kolejny powód, dla którego nie korzystałem ze szkolnych stołówek). Drobiowego, szynki, większości gatunków ryb czy wątróbek nigdy nie zdołałem przełknąć; sam ich widok mnie odrzucał, podobnie jak zapach. Rodzice usiłowali we mnie mięsne potrawy wmuszać, strasząc mnie anemią (nie mam o to do nich żalu, myśleli, że dobrze robią, w tamtym bowiem czasie stan świadomości społecznej był niższy niż obecnie), przez co w ciągu kolejnych lat życia nauczyłem się jeść niektóre wędliny i kotlety schabowe, acz te ostatnie w końcu zaczęły mi szkodzić na żołądek. Jako dorosły człowiek ostatecznie i całkowicie odrzuciłem tę truciznę. Dzięki temu jestem zdrowszy, lepiej się czuję, schudłem, jem to, co lubię i oszczędzam pieniądze.
Polecam serdecznie i rekomenduję całkowite wycofanie tego świństwa ze szkolnych oraz przedszkolnych stołówek.
Komentarze
Prześlij komentarz