Posty

Wyświetlam posty z etykietą wygląd

Zmienianie na siłę

Włącza człowiek telewizję, radio, loguje się do internetu, otwiera gazetę bądź czasopismo, albo po prostu idzie ulicą… i nieustannie atakowany jest różnymi reklamami, spośród których znaczna część dotyczy środków na odchudzanie, szamponów w cudowny sposób zapobiegających łysieniu, jakichś specyfików na lśniącą skórę tudzież innych tego typu paści. Że nie wspomnę o markowych ciuchach i obuwiu, które nadają podobno wygląd bóstwa w greckiej mitologii (Pana na przykład?). Półki księgarskie (biblioteczne pewnie zresztą też) uginają się pod ciężarem najróżniejszych poradników i książeczek motywacyjnych, które uczą nas, jak być lepszymi, sprawniejszymi, odważniejszymi, silniejszymi… Materiały przekazujące tę „wiedzę” wypełniają oczywiście poszczególne internetowe social media; najczęściej informują, że „wszystkie problemy są TYLKO w twojej głowie” (problem osoby, która ma otwarte złamanie kończyny, też jest TYLKO w jej głowie? Albo kogoś dogorywającego na raka? Albo palestyńskiego dziecka ...

Garnitur

Na jednym z facebookowych profili widziałem niedawno strasznie durny post, a konkretnie mem. Przedstawiał on zdjęcie – a w zasadzie grafikę komputerową – wytatuowanego faceta z ogromnymi kolczykami, który nie może znaleźć pracy z powodu swojego wyglądu, ale winę zwala na rząd. Publikacja tego intelektualnego i estetycznego guana wywołała dyskusję, w większości merytoryczną. Niektórzy jej uczestnicy zwrócili uwagę, że zdjęcie nie przedstawia prawdziwego człowieka, tylko jest grafiką komputerową. Inni, uwzględniając ten argument, potępiali dyskryminację ze względu na wygląd, podnosząc, że w pracy liczą się przede wszystkim kompetencje i to nimi powinien kierować się zatrudniający (właściciel firmy, menedżer, itd.); jak najbardziej słusznie. Ten internauta, który mema udostępnił, bronił się, że w miejscu pracy ważna jest też kultura, wyrażająca się choćby przez wygląd. Twierdził, że dla niego garnitur w robocie jest podstawą, bo wyraża tym szacunek dla klienta. Na co replikowano, iż ni...

Moda na brzydotę

Jakaś aktorka (której, swoją drogą, nie kojarzę, bo ponoć występuje w telenoweli, jakiej nie oglądam) narzekała ostatnio, że w Polsce jakoby rozwinęła się „moda na brzydotę”. Z tego, co się orientuję (acz mogę się mylić), owa moda ma się przejawiać chociażby w zamieszczaniu na portalach społecznościowych zdjęć bez makijażu (kobiety) oraz retuszu w postaci filtrów (obie płcie). Czyli po prostu ukazujących prawdziwy wygląd sfotografowanych osób, bez poprawek. Nie wiem, co w tym złego; sam swojego zdjęcia profilowego nie retuszowałem, ograniczam się tylko do w miarę regularnego dodawania nakładek tematycznych. Generalnie, każdy człowiek (i w ogóle każdy organizm żywy) jakoś wygląda – ładniej czy brzydziej, to już kwestia gustu. A że nie jesteśmy idealni, to i wygląd każdego tudzież każdej z nas ma jakieś skazy; rzecz to całkowicie naturalna, najnormalniejsza wręcz pod słońcem. Jeśli ktoś chce zamieszczać na takim czy innym portalu zdjęcie swojego ciała bez żadnych modyfikacji typu makij...