Posty

Wyświetlam posty z etykietą Parlament Europejski

Dlaczego na Lewicę?

Wczoraj pisałem, że w najbliższą niedzielę, 9 czerwca, wybiorę się do lokalu wyborczego, aby oddać głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego, i dlaczego tak właśnie postąpię. Jeśli czytacie moje notki, zapewne wiecie, względnie domyślacie się, iż głosował będę na osobę z listy Lewicy. Konkretnie na pewną młodą kandydatkę. Acz muszę podkreślić, że na rzeczonej liście w moim okręgu wyborczym są same bardzo dobre osoby kandydackie, każda warta głosu. Co do mnie, zdecydowałem się na: 1) kobietę; 2) młodą, ze świeżymi pomysłami; 3) specjalistkę z zakresu integracji europejskiej. A dlaczego Lewica? Cóż, formacja ta w moich oczach idealna nie jest… ale nie ma idealnych ugrupowań politycznych. Jasne, współczesnej Lewicy zarzucić można zbytnie umiarkowanie (acz kandydatka, na którą zamierzam głosować, jest z koalicyjnej partii, która lewicowych ideałów akurat trzyma się całkiem mocno), niekiedy uleganie liberalnym mediom, w przypadku części polityków – pro-izraelską i proamerykańską p...

Dlaczego będę głosował

W najbliższą niedzielę, 9 czerwca, odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Niestety, cieszą się one znacznie mniejszym zainteresowaniem mediów głównego nurtu niż wszelkie krajowe (zwłaszcza prezydenckie i parlamentarne), co świadczy zapewne o daleko posuniętej ignorancji dziennikarzy oraz właścicieli medialnych koncernów. Tymczasem waga tejże elekcji jest bardzo duża, ponieważ właśnie przez Europarlament przechodzi większość przepisów, które później w różnej formie implementowane są w prawodawstwie krajowym poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej. Zdecydowanie więc warto poprzeć ugrupowania z dobrym programem dla Europy i Polski. Przeciętne zainteresowanie środków masowego przekazu sprawia, iż frekwencją może być różnie. Im niższa, tym gorzej, gdyż okaże się to korzystne dla skrajnej prawicy, a zatem i dla praw człowieka, czyli demokracji. Toteż zarówno poszczególne (umiarkowane) partie, jak i działacze społeczni prowadzą liczne kampanie zachęcające osoby obywate...

Kandydaci dla idiotów

Już w najbliższą niedzielę, 9 czerwca, wybory do Parlamentu Europejskiego. Poszczególne zatem ugrupowania prowadziły, a konkretnie do piątku włącznie wciąż prowadzą, swoje kampanie, w Polsce jak zwykle olane przez media głównego nurtu (skupiają się one na elekcjach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych, o tym natomiast, że te europejskie są co najmniej równie istotne, radośnie zapominają, a raczej fakt ów ignorują). Normalne partie i koalicje, do których zaliczam Lewicę, KO i od biedy Trzecią Drogę, przedstawiają swoje pomysły na rozwój Unii Europejskiej i Polski w jej strukturach. Koncepty to lepsze lub gorsze, różnych też spraw dotyczące, niemniej łączy je euroentuzjazm, rozumiany jako poszanowanie faktu, iż Rzeczypospolita jest członkiem Unii Europejskiej, a rozwój naszego państwa zależy od unijnej kondycji gospodarczej, politycznej, społecznej, itd. Wszelako startują też kandydaci eurosceptyczni. Wielu ich jest w komitecie Bezprawia i Niesprawiedliwości z przystawkami...

Zakończyć niewolnictwo!

W minioną sobotę Lewica zainaugurowała swoją kampanię wyborczą do Europarlamentu (oby tym razem polskie osoby obywatelskie okazały się mądrzejsze niż na początku kwietnia i w październiku zeszłego roku, tzn. nie pozwoliły się oszukać PO/KO, PiS-owi, Trzeciej Drodze, Konfederacji ani żadnej innej prawicy). Zaprezentowani zostali (jakżeby inaczej?) liderzy list w poszczególnych okręgach, a także, co moim skromnym zdaniem ważniejsze, główne postulaty programowe. Jednym z nich jest likwidacja bezpłatnych staży absolwenckich. Nic nowego pod Słońcem, Lewica wszak postuluje to od dawna. I bardzo słusznie, to jeden z głównych powodów, dla których na nią głosuję; w wyborach europarlamentarnych też oczywiście liczyć może na mój głos. Jak stwierdził na rzeczonej konwencji Krzysztof Śmiszek, bezpłatne staże są plagą CAŁEJ Unii Europejskiej; w Polsce, przypomnę, zalegalizował je pierwszy rząd koalicji PO-PSL – to jedna z przyczyn, dla których obie te formacje moim poparciem się nie cieszą. I m...

Bratanki

Odkąd wybory na Węgrzech po raz kolejny wygrała (zapewne nieuczciwie, trudno bowiem mówić o uczciwych wyborach w państwie, gdzie praktycznie wszystkie ośrodki medialne i informacyjne podporządkowane są władzy, co daje ugrupowaniu rządzącemu gigantyczne fory na starcie) partia Fidesz pod wodzą Victora Orbana – nie bez racji uznawanego za jednego z głównych europejskich sojuszników Władimira Putina – w Polsce nad zwycięstwem owym lamentują politycy oraz sympatycy środowisk opozycyjnych wobec PiS-u. A to dlatego, że Jarosław Kaczyński uważany jest przez nie za rodzimego odpowiednika, kolegę i sojusznika Orbana; do tego zresztą wrócimy za chwilę. Lament ów ma kilka przyczyn. Główne to: 1) skrajnie prawicowa ideologia Fideszu, czyli nacjonalizm połączony z faszyzmem i dalece posuniętym antysemityzmem (krytykę w tym zakresie uprawia głównie Lewica, i słusznie); 2) wspomniany już wyżej fakt, iż Organ jest sojusznikiem Władimira Putina; 3) partia ta wygrała wybory, mimo że zjednoczona opo...

Lista hańby

Rząd Ugandy zamierza wprowadzić karę śmierci za… homoseksualizm. Zamiar ów potępił Parlament Europejski. Oczywiście, Unia Europejska nie ma prawa mieszać się w wewnętrzne sprawy nienależących do niej państw, niemniej jednak chyba każdy człowiek cywilizowany przyzna, że obowiązkiem organów unijnych jest potępianie zbrodniczego prawa (takiego właśnie jak to, które może zostać wprowadzone w Ugandzie, a które mocno kojarzy się z ustawodawstwem hitlerowskim), gdziekolwiek na świecie jest ono uchwalane. I tak, PE wystosował rezolucję sprzeciwiającą się ugandyjskim morderczym zamierzeniom, a jednocześnie wzywającą UE do wykorzystania m. in. dialogu politycznego oraz innych narzędzi dyplomatycznych, aby zapobiec penalizacji homoseksualizmu w tymże państwie. Za ową rezolucją głosowało 521 europarlamentarzystów, 4 było przeciwko, natomiast 110 wstrzymało się od głosu. W tej ostatniej grupie znaleźli się PiS-owscy europosłowie i europosłanki. Oznacza to, że niby nie popierają oni l...

Barwy finiszu kampanii

Wybory do Parlamentu Europejskiego już w najbliższą niedzielę, co oznacza, iż kampania zbliża się do finiszu. Wybory europejskie, nad czym należy ubolewać, cieszą się w (k)raju nad Wisłą niewielką popularnością – co jest winą z jednej strony nader kiepskiej edukacji obywatelskiej, z drugiej natomiast mediów, które nie poświęcają sprawom unijnym należytej uwagi – toteż kampania była stosunkowo mało emocjonująca (może to i dobrze) oraz skupiona na tematach krajowych. Z drugiej strony, kiedy tak obserwuję, za pośrednictwem internetu, pracę, jaką wykonali kandydaci wszystkich ugrupowań wchodzących w skład Koalicji Europejskiej, napisać muszę, że ich wysiłek budzi mój szacunek. Podobnie rzecz się ma z Lewicą Razem, której kandydatkom i kandydatom również życzę powodzenia. Dla pozostałych ugrupować startujących w wyborach dobrych życzeń już nie mam. Jako się rzekło, dobiegająca finiszu kampania nie była tak „ostra”, jak w wypadku tych przed wyborami krajowymi, nie zmienia to wszelako ...

Ekipa do Europarlamentu

Dziś poruszę temat, którym planowałem zająć się przedwczoraj, ale odwiodła mnie od tego już to kwestia nazistowskiej Jasnej Góry, już to palenie książek w Gdańsku. No, wracamy do polityki, i będzie w sumie pozytywnie. Otóż, w miniony weekend Sojusz Lewicy Demokratycznej (startujący, przypominam, jako uczestnik Koalicji Europejskiej; jest jedną z dwóch wchodzących w jej skład partii lewicowych – drugą są oczywiście Zieloni) ogłosił listę swoich kandydatek i kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie będę tutaj wszystkich tych osób wymieniał, znajdziecie je na stronie: https://sld.org.pl/aktualnosci/4203-kandydatki-i-kandydaci-sld-w-wyborach-do-parlamentu-europejskiego-2019-r . Warto zauważyć, że oprócz polityków należących do SLD bądź z nim związanych, jest też pani Elżbieta Jachlewska z Inicjatywy Feministycznej oraz pani Jolanta Kalinowska z Socjaldemokracji Polskiej. Oprócz tego znajdziemy trzech byłych premierów, czyli: Leszka Millera, Marka Belkę oraz Wł...

PiS i faszyzm

Pani europosłanka Róża Thun z PO przygotowała – w podzięce za co składam jej niniejszym wyrazy głębokiego szacunku (czasem nawet politycy Platformy potrafią coś zrobić dobrze lub, jak w tym przypadku, bardzo dobrze) projekt rezolucji wzywającej rządy państw członkowskich Unii Europejskiej do przeciwstawienia się działalności ugrupowań neofaszystowskich i neonazistowskich. Inicjatywa pani Thun jest najbardziej potrzebna i słuszna. Hydra skrajnej prawicy – od nacjonalistycznej po nazistowską – podnosi swój obmierzły łeb w całej Europie (i nie tylko!), powodując coraz większe zagrożenie powrotu w jakieś formie tego, co znamy z historii Włoch, Niemiec, Hiszpanii czy Portugalii dla przykładu. Skrajni prawicowcy są wprawdzie jeszcze nieliczni, aczkolwiek cały czas ich przybywa, a ich partie wchodzą do parlamentów poszczególnych krajów. Symbolika nacjonalistyczna i nazistowska jest eksponowana w licznych państwach, w (k)raju nad Wisłą też, Hitler jest coraz głośnie gloryfikowany, zaś ch...

Czarny dzień dla wolności

Wczoraj mieliśmy czarny dzień dla wolności w internecie. Parlament Europejski przegłosował dyrektywę formalnie w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (kolokwialnie, lecz trafnie zwaną „ACTA2”), a w istocie o podporządkowaniu Sieci wielkim koncernom wydawniczym. Już kiedyś o niej pisałem, toteż, żeby się nie powtarzać, dziś wskażę tylko, iż ów bubel prawny umożliwi największym, a zatem najbogatszym wydawnictwom działającym w internecie (czyli międzynarodowym koncernom) ograniczanie internautom dostępu do sieciowych zasobów intelektualnych (np. poprzez wprowadzanie opłat), cenzurowanie tychże zasobów (wszystko, co się ukaże, będzie filtrowane rzekomo pod kątem praw autorskich), doprowadzanie do bankructwa mniejszych podmiotów, jak choćby niezależnych portali informacyjnych czy małych wydawnictw; skończy się też udostępnianie linków, przynajmniej w takie formie jak obecnie, pewnie nie będzie również memów… Warto przy tym zauważyć, że sami twórcy i artyści, dzieł...

Adrian i ordynacja

Andrzej Duda, ksywa Adrian , pełniący funkcję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, zapowiedział, że najprawdopodobniej zawetuje uchwaloną niedawno przez Sejm, PiS-owską ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Media otrąbiły sensację, niektóre zastanawiają się, czy jest to bunt Adriana przeciwko Kaczyńskiemu, może jego zemsta za odrzucenie przez Senat wniosku o idiotyczne i nielegalne referendum konstytucyjne; brakuje tylko tego, żeby nazwano tego człowieka „niezłomnym”. Tymczasem nie ma tu nic zaskakującego, o żadnym buncie ani tym bardziej niezłomności mowy być nie może. Adrian realizuje po prostu wytyczne Jarosława Kaczyńskiego, który chce uchronić siebie i swoją partię przed skręceniem nogi w wykopanym przez nią dole. Przypomnijmy, że nowa ordynacja spowoduje, że realny prób wyborczy do Europarlamentu wynosił będzie, ze względu na kształt okręgów i liczbę mandatów do zdobycia, co najmniej 15-16 proc. głosów; tyle dany komitet będzie musiał przekroczyć, aby w ogóle mi...

Brawa dla Europarlamentu

Muszę przyznać, że wczoraj odczułem wielką ulgę. Jej przyczyną było oczywiście głosowanie w Parlamencie Europejskim, który odrzucił nową, zabójczą dla wolności i nieskrępowanej wymiany ludzkiego dziedzictwa intelektualnego oraz kulturowego dyrektywę o prawach autorskich w internecie. Przy czym bynajmniej nie miała ona chronić faktycznych interesów autorów publikowanych w Sieci dzieł i ich prawa do wynagrodzenia, lecz interesy wielkich korporacji (czytaj: ich prywatnych właścicieli, czyli kapitalistów), które jakże chętnie pasą się na harówie twórców i artystów. Toteż zwano ją, jakże celnie, ACTA2 i protestowano przeciwko niej, o czym za chwilę. Do kresu internetu, jaki znamy, brakowało zaiste niewiele. Aż 278 europosłów głosowało za przyjęciem tej chorej dyrektywy, 31 wstrzymało się (przykładając rękę do uratowania sytuacji), zaś 318 poparło jej odrzucenie. Jak głosowali nasi rodacy zasiadający w Europarlamencie, przyznam szczerze, nie wiem – muszę dopiero poszukać tych danych –...