Kartki na żywność
Kilka dni temu portale społecznościowe obiegła wieść, jakoby nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości zamierzał wprowadzić… kartki na żywność. Nie wiem, czy to fake, czy prawda, przypuszczam jednak, że to pierwsze. Gdyby jednak PiS-owcy faktycznie mieli takie plany, to przypuszczać należy, iż owe kartki niewiele miałyby wspólnego z tymi, które w latach 80. ubiegłego wieku wprowadzono w PRL na żądanie NSZZ „Solidarność”, w zamierzeniu po to, by usprawnić, faktycznie wówczas kulejącą, dystrybucję artykułów żywnościowych. Już raczej pomysł ów zaczerpnięty byłby z USA, gdzie kartki na żywność obowiązują od lat 60. XX wieku. Konkretnie, są to bony przekazywane najbiedniejszym mieszkańcom Stanów Zjednoczonych przez pomoc społeczną. Można za nie kupić jedzenie i napoje – najtańsze, a zatem marnej jakości i często szkodliwe dla zdrowia – w sklepach. Na podobnej zasadzie funkcjonują tam chociażby bony edukacyjne, mające pomóc uboższym Amerykanom w dostępie do płatnej edukacji. Skupmy się jed...