Szkodnik
Rozumiem, dlaczego Mieszko I to zrobił. Potrzebował kadr do zarządzania szybko rozrastającym się w drodze podbojów i na ekonomicznej bazie handlu niewolnikami władztwie (państw w dzisiejszym rozumieniu jeszcze wtedy nie było), czyli ludzi umiejących chociażby czytać i pisać (sami wojownicy nie wystarczali do skutecznego rządzenia), a tych dostarczyć mógł jedynie Kościół. Przyjął więc książę Mieszko I chrzest. Gdyby zresztą go nie przyjął, on sam lub jego potomek tak czy owak zostałby do tego zmuszony przez zachodniego sąsiada, tyle, że wówczas doszłoby do rzezi lokalnej ludności. Chrześcijaństwo i Kościół były zatem Mieszkowi I potrzebne do władania. To zrozumiałe, choć nadejście tej religii dla Słowian było kulturową tragedią (z drugiej strony, obecnie Słowiańszczyzna się odradza, rodzimowierstwo wliczając, z czego, jak kilka razy pisałem, bardzo się cieszę). Dziś wszelako Kościół katolicki w Polsce zalicza się do największych szkodników, zwłaszcza od 1989 roku; nie był nim chyba z...