Posty

Wyświetlam posty z etykietą protesty

Kontrowersyjne igrzyska

Kilka dni temu, 4 lutego 2026 roku, rozpoczęły się zimowe igrzyska olimpijskie. Odbywają się one we Włoszech, gospodarzami są Mediolan oraz Cortina d'Ampezzo; potrwają do 22 lutego. Udział w nich biorą również polscy sportowcy, którym życzę oczywiście jak najwięcej medali. Podobnie jak wszystkie tego typu wydarzenia, także i te igrzyska cieszą polityków (mogą się lansować w blasku najbardziej utalentowanych gwiazd sportów), a zwłaszcza kapitalistów. Ci oczywiście zyskują doskonałą okazję do sprzedaży, po zbójeckich najczęściej cenach, swoich produktów, a także do reklam i promocji. Radują się też kibice poszczególnych dyscyplin. Jako, że sportem nie interesuję się bardziej niż zeszłorocznym śniegiem, na owe igrzyska raczej nie zwróciłbym większej uwagi. Jednakże związane są z nimi ważne sprawy, nie wszystkie pozytywne. Otóż, są tacy, którym impreza owa się nie podoba. To naprawdę spora grupa Włochów, którzy urządzają anty-olimpijskie protesty, liczne, głośne, aktywne… i brut...

Protesty w Iranie

W Iranie od pewnego czasu trwają społeczne protesty (według niektórych źródeł słabną). Z tego, co na ich temat czytałem w wiarygodnych źródłach, ich tło jest przede wszystkim ekonomiczne. Otóż, gospodarka tego obłożonego sankcjami kraju radzić sobie musi z wieloma problemami – ostatnio doszedł kolejny, czyli amerykański atak na ważnego partnera gospodarczego w postaci Wenezueli – mocno też oberwała od potężnej suszy (skutek katastrofy klimatycznej). Irańczykom żyje się więc coraz trudniej. Nie ma się co dziwić, że upominają się u władz o poprawę kondycji bytowej. To naturalne, rzecz można, że tak powinno być; każde państwo ma zakichany obowiązek troszczyć się o własnych obywateli, Iranu też to dotyczy. Z tego, co się orientuję, sytuacja jest pod kontrolą. Ani ze strony protestujących Irańczyków, ani władz i aparatu represji nie doszło do jakichś poważniejszych aktów przemocy. Na pewno nie do gorszych niż na Zachodzie w podobnych sytuacjach. No, ale wiadomo – perskie państwo jest n...

Wkurzenie i wymarcie

Grupa aktywistów klimatycznych zastosowała formę protestów polegającą na lokowaniu dróg. Ludzie ci kładą się na jezdni, czasem nawet przyklejając (dosłownie, przy użyciu kleju) do niej, a chodzi im rzecz jasna o uczulanie społeczeństwa na zachodzącą katastrofę klimatyczną oraz jej skutki. Działania takie straszliwie rozsierdzają kierowców. Wysiadają oni z aut, siłą odrywają aktywistów od asfaltu, biją ich, kopią, wyzywają, atakują przy użyciu gaśnic… Mówiąc krótko, zachowują się nader agresywnie (nie wszyscy, jak przypuszczam), za nic natomiast nie chce do nich dotrzeć, że wkrótce nie tylko nie będą poruszali się samochodami (będzie na to zbyt gorąco), ale mogą nie mieć wody, żywności ani innych substancji niezbędnych do życia. Jasne, formy protestów są różne, nie zawsze skuteczne (trafiają się i przeciwskuteczne), niektóre mogą być irytujące dla osób postronnych, jak w omawianych przypadkach. Z jednej strony rozumiem wkurzonych kierowców, choć sam, prowadząc auto, większą mam wyr...

Kapitaliści kontra kapitaliści

Od pewnego czasu trwają w (k)raju nad Wisłą protesty, które polegają na blokowaniu dróg traktorami i innymi maszynami rolniczymi, a skierowane są przeciwko zalewowi polskiego oraz ogólnie europejskiego rynku zbożami, owocami oraz wszelkimi innymi płodami rolnymi z Ukrainy. Nie pierwszy to już raz kwestia owa jest poruszana, problem trwa bowiem od miesięcy i stanowi oczywiście jeden ze skutków wojny rosyjsko-ukraińskiej. Śledząc komentarze w internecie, łatwo można spostrzec, że część osób obywatelskich popiera protestujących, wiele jednak żywi wobec nich wściekłość. Tej trudno się dziwić, zwłaszcza, jeśli ktoś przejeżdżać musiał zablokowaną drogą, a nie zapominajmy też, iż doszło już do sytuacji takich jak blokowanie karetek – tego żaden protest nie powinien tłumaczyć. Niestety, przy okazji narastają bardzo groźne nastroje anty-ukraińskie, a po stronie ukraińskiej – antypolskie. Cóż, cała sprawa nie jest czarno-biała. Protest jest o tyle uzasadniony, że zalew naszego rynku płoda...

Właściwe wnioski z Holocaustu

Ludobójstwo prowadzone w Strefie Gazy przez Izrael – głównie poprzez bombardowania, w tym zakazanymi przez prawo międzynarodowe pociskami, a także odcięcie tego terenu od elektryczności, wody, żywności i innych niezbędnych artykułów – trwa. Ofiar są już tysiące, z chwili na chwilę ich przybywa, dziecko zostaje tam zamordowane przez okupanta średnio co piętnaście minut. Oczywiście odnotować trzeba, że nie tylko Palestyńczycy giną, gdyż Izraelczycy również ponieśli śmierć wskutek działań Hamasu; te jednak stanowią reakcję na trwającą od lat, a nasiloną w ostatnich miesiącach zbrodniczą politykę izraelskich władze, toteż krew tych ludzi również spada na Netanjahu i jego faszystowskich ministrów. Media głównego nurtu, polskie wliczając, z reguły powtarzają załganą izraelską propagandę, a ich przekaz pełen jest fałszu. Przykładowo, jedna z polskich stacji telewizyjnych jako „ofiary Hamasu” pokazała zwłoki z Egiptu, sprzed bodaj dziesięciu lat. Z kolei reakcje poszczególnych państw – zaró...

Zdejmowanie maski

Francuski rząd usiłuje przeprowadzić reformę emerytalną… choć słowo „reforma” w zasadzie niezbyt tu pasuje, trudno bowiem tym mianem określić zwyczajne podniesienie wieku uprawniającego do przejścia na zasłużoną emeryturę. Społeczeństwu się to nie podoba, całkiem więc możliwe, że we Francji znów dojdzie do buntów i zamieszek… które jak zwykle zostaną stłumione przy użyciu policyjnej przemocy, jakiej nie powstydziliby się mundurowi z Putinowskiej Rosji. Jak będzie, zobaczymy, ale gniew osób obywatelskich wzbudza nie tylko to, że prawicowa władza chce ich zmusić, by dłużej zasuwali na fortuny kapitalistów, lecz także, iż wdrażając swoją pseudo-reformę, nie tyle łamie ona, ile omija konstytucję. Innymi słowy, zachowuje się bardzo podobnie, jak PiS w Polsce. Tak, chodzi o państwo będące jednym z pionierów demokratyzacji nie tylko w Europie, ale i na świecie. A teraz rzekomo demokratyczne władze zachowują się w sposób ogromnie daleki od zasad demokracji oraz praworządności. Nie tylko jedn...

Ofensywa dziadersów

Kilka dni temu, udzielając wywiadu dla jednej ze stacji telewizyjnych, pan Grzegorz Schetyna, były przewodniczący Platformy Obywatelskiej, stwierdził, że nie chce „aborcji na życzenie”. Internauci zareagowali na tę wypowiedź albo beką („Skoro tak, to porób będzie naturalny czy przez cesarkę?”), albo dość ostrą krytyką, w pełni oczywiście uzasadnioną. W sumie nic zaskakującego tu nie ma; pan Schetyna od dawna pozostaje zwolennikiem tzw. „kompromisu aborcyjnego”, czyli możliwości przerwania ciąży jedynie w trzech przypadkach: kiedy stanowi ona zagrożenie dla zdrowia i życia matki, gdy jest wynikiem czynu zabronionego oraz w wypadku ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Chciał nawet takie rozwiązanie… wpisywać do konstytucji (na szczęście, szybko przestał lansować idiotyczny ów pomysł). Teraz zalicza się do polityków protestujących przeciwko pseudo-wyrokowi nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, delegalizującemu trzecią z wyżej wymienionych przesłanek, niemniej jednak nie da ...

Dziaders

Jako, że jutro spóźnione (powinno być 7 listopada – w rocznicę powstania Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej – lub 22 lipca, czyli oczywiście w rocznicę wydania Manifestu Lipcowego) Święto Niepodległości, warto przyjrzeć się językowi ojczystemu, a konkretnie neologizmowi, jaki w czasie trwających protestów w obronie praw kobiet i ogólnie praw człowieka zrobił karierę. Chodzi mianowicie o słowo „dziaders”, które, mam nadzieję, zakorzeni się w mowie potomków Polan, Wiślan, Wikingów, Tatarów, Turków, Żydów i innych plemion tudzież nacji, które dołożyły swoje genetyczne trzy grosze do ukształtowania genotypu współczesnych Polaków. Spotkałem się z – jak najbardziej, dodam, lewicowymi – komentarzami, by określenia „dziaders” nie używać, ponieważ ma ono być dyskryminujące ze względu na wiek. Cóż, autorami takich zaleceń z pewnością kierowały jak najszlachetniejsze intencje, a z dyskryminacją (jakąkolwiek!) zdecydowanie trzeba walczyć, lecz ten konkretny neologizm bynajmniej nie d...

Postulaty warte poparcia

No i dzieje się. Nie wiem, czy można już mówić o rewolucji, czy jeszcze na to za wcześnie, niemniej jednak widać, że przemiany zachodzą, a bunt społeczny, impulsem dla którego był „wyrok” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, jaka pod rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, powoli wchodzi w etap formalizacji. Strajk Kobiet powołał oto Radę Konsultacyjną, ta natomiast ogłosiła swoje postulaty. Obok tych, które ów ruch społeczny wygłaszał od początku swojej działalności, czyli wdrożenia prawa do bezpiecznej, bezpłatnej aborcji, poprawy opieki okołoporodowej, pełnego wdrożenia Konwencji Antyprzemocowej i w ogóle skuteczniejszej walki z przemocą w rodzinie, równości płac, utworzenia realnie świeckiego państwa, itd., pojawiły się nowe, i to, jak na polskie warunku, stosunkowo radykalne. Domagać się zaczął mianowicie Strajk Kobiet likwidacji umów śmieciowych, mobbingu w miejscu pracy oraz innych kapitalistycznych patologii. Żąda zwiększenia – ponad dwu...

Oderwani od rzeczywistości

Kiedy rządziła koalicja PO-PSL, narzekałem, że jej politycy oderwani są od rzeczywistości społecznej, zwłaszcza trudów życia polskiego proletariatu oraz prekariatu. Wynikało to głównie z ich neoliberalnej (w kwestiach oczywiście społeczno-ekonomicznych) orientacji ideologicznej, nakazującej patrzeć na świat z perspektywy kapitalistycznych wyzyskiwaczy. Zdania na ten temat nie zmieniłem; zresztą wielu (bo nie wszystkich to dotyczy) działaczy PO nie zdołało się z owego oderwania wydobyć. Należy przy tym wyraźnie podkreślić, że wzmiankowane oderwanie polityków od rzeczywistości było cechą bynajmniej nie tylko poprzedniej koalicji rządowej. Bezprawie i Niesprawiedliwość, a raczej cała Zjednoczona Prawica, wypada pod tym względem jeszcze gorzej. Wyraźnie widać to od 2015 roku, czyli odkąd PiS-owcy dopełźli do władzy, ale w ostatnich miesiącach patologia ta jeszcze zyskała na wyrazistości. Ot, chociażby, mimo upływu kolejnych miesięcy, rząd Jarosława Kaczyńskiego, dla niepoznaki z Morawie...

Przeciw lockdownowi

Polskie media (co w pełni zrozumiałe) poświęcają uwagę trwającym od tygodnia protestom przeciwko zaostrzeniu i tak nazbyt restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego. Są one, rzecz jasna, stuprocentowo słuszne i koniecznie. Niemniej jednak, nie tylko kobiety i obrońcy praw człowieka protestują. Swoje demonstracje mieli również przedsiębiorcy i pracownicy branży gastronomicznej – sprzeciwiali się w ten sposób rządowemu lockdownowi, nakazującemu zamknąć większość lokali, a działalność innych ograniczając do serwowania dań na wynos. Jest to już drugi taki lockdown (pierwszy był wiosną), a dotknięci nim ludzie podkreślają, że ów sektor gospodarki może go nie przetrwać. W samym tylko Krakowie, wedle szacunków (moim zdaniem, naprawdę ostrożnych) upaść może 70 proc. restauracji, knajp i innych lokali; chodzi oczywiście o małe rodzinne interesy, bo wielkie międzynarodowe sieci kryzys ów przetrwają… a potem wejdą w miejsce zwolnione przez wymarłą konkurencję (czyżby o to chodziło?). Protesty restau...

Notka strajkowa

Dzisiejsze protesty przeciwko nieludzkiemu, barbarzyńskiemu „wyrokowi” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, no i – szerzej – przeciw łamaniu praw człowieka przez faszystowskie, działające w interesie kapitału i kleru władze Polski, przybierają formę nie tylko demonstracji, ale też strajków. Strajkują studenci coraz liczniejszych uczelni, uczniowie (z tego, co widziałem na Facebooku, często przy pełnym poparciu nauczycielek), wiele kobiet ma w ramach tegoż strajku wziąć wolne w pracy. I bardzo dobrze. W związku z tym, że w pełni popieram postulaty protestujących i solidaryzuję się z nimi, nie zamieszczę dziś klasycznej notki, poprzestając na wzmiance, którą właśnie napisałem. PS. Na spacer w obronie praw człowieka wybiorę się najprawdopodobniej pojutrze, bo wówczas ma on się odbyć w mojej miejscowości.

Myśleli faszyści

Rządzący Polską faszyści myśleli (o ile oczywiście taki proces u nich zachodzi), że korzystając z epidemii koronawirusa, bez problemu zastosują doktrynę szoku. Liczyli mianowicie, iż obywatelki i obywatele Polski będą na tyle zastraszeni wiadomą chorobą, iż nie wyjdą na ulicę po tym, jak nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów, jaka pod nieświatłymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, ogłosi swój antyaborcyjny wyrok. Owszem, prawdopodobnie spodziewali się jakichś niewielkich demonstracji, które policja bez problemu by zwinęła, a organizatorzy zostaliby oskarżeni o włamanie obostrzeń rzekomo służących walce z epidemią. Tymczasem obywatelki i obywatele – zwłaszcza młode pokolenie – wyszli naprawdę tłumnie na ulice. W coraz większej liczbie miast organizowane są demonstracje liczące setki, a nawet tysiące uczestniczek i uczestników; jedną wsparli też rolnicy. Mają one pokojowy charakter, a biorące w nich udział osoby przestrzegają środków ostrożno...

Wzajemnie zaszczuci

Osoby LGBT i ich sojusznicy walczą o swoje prawa oraz swoją godność. PiSlicja pałuje ich, dusi, aresztuje, nie zdziwiłbym się, gdyby pojawiły się informacje o torturach… Aktywistki trafiają za kraty. A jak reaguje społeczeństwo? Owszem, wiele osób solidaryzuje się z prześladowanymi, i to jest piękne, niemniej jednak spora część obywateli nie reaguje wcale (obojętność), a i nie brakuje takich, co przyłączają się do prawicowego szczucia na walczących i represjonowanych. Nie wiem, która grupa jest najliczniejsza, ale obawiam się, że ta ostatnia, czyli szczujący. Przypomnijcie sobie zeszłoroczny strajk nauczycieli. Było bardzo podobnie. Nie brakło obywateli wyrażających poparcie dla tego działania, ale pozostała część społeczeństwa reagowała albo obojętnie, czyli wcale, albo też agresją, sterowaną oczywiście odgórnie, zatem w tamtym przypadku przez PiS. Identycznie było, kiedy zaprotestowały osoby niepełnosprawne oraz ich opiekunowie, a były dwa takie duże protesty: jeden za rządów PO-PS...

Kooperacja i świadomość klasowa

Bardzo szanuję ludzi, którzy potrafią się zorganizować i grupowo walczyć o swoje. Wyznaję bowiem pogląd, że człowiek jako jednostka nie ma żadnego wpływu na kształtowanie swojego losu oraz świata, np. polityki; zbyt wiele bowiem czynników jest od pojedynczej istoty ludzkiej niezależnych. Co innego ludzie w zbiorowości, ludzie ze sobą kooperujący. Dlatego kibicuję strajkującym nauczycielom. Nie tylko popieram ich postulaty (oczywiście sądzę, iż są oni jedną z naprawdę licznych grup zawodowych, jakie powinny zarabiać o wiele więcej niż obecnie; wypłaty w Polsce są generalnie zbyt niskie), ale też wielce podziwiam ich za to, że potrafili się zorganizować, współdziałać i razem walczyć o swoje. W tym miejscu wyrazy szacunku składam członkom (tym, którzy rzucili legitymacjami, jak też tym, którzy nadal formalnie pozostają w owym związku) nauczycielskiej „Solidarności”, jacy mimo podpisanego z rządem przez PiS-owca Proksę, lipnego porozumienia, przystąpili do akcji protestacyjnej wraz ...

Rolnik, PiS i Bruce Lee

W Polsce przybywa grup zawodowych i społecznych, organizujących coraz to nowe akcje protestacyjne (z czego oczywiście należy się bardzo cieszyć). Obok szykujących wielki strajk nauczycieli, pielęgniarek (znów rozpoczęły strajk polegający na masowym braniu L4) czy urzędników, narastającą aktywność w tym zakresie wykazują rolnicy i sadownicy, zrzeszeni w AgroUnii. Ich protesty zyskują na widowiskowości – aczkolwiek z tą świnią to jednak przegięli – a postulaty, przedstawiane w sposób nader merytoryczny, odnoszą się do autentycznych problemów polskiego rolnictwa. Czyli jednego z licznych sektorów gospodarki, jakie mocno ucierpiały, a wręcz otarły się o zagładę po 1989 r. i restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w (k)raju nad Wisłą. Rolnictwo zostało rozłożone na łopatki przez likwidację PGR-ów. Była to odgórna, arbitralna decyzja Leszka Balcerowicza, który, jako wolnorynkowy fanatyk, nienawidził przedsiębiorstw ze słowem „państwowe” w nazwie; za krokiem tym nie stały ŻA...

Jarosław i elektryczność

No, Święta minęły, trzeba więc sobie odpocząć od świętowania. Odpoczywają od niego również posłowie, którzy wrócili do Sejmu na specjalne posiedzenie. Oficjalnym celem obrad jest wprowadzenie takich uregulowań legislacyjnych, żebyśmy nie odczuli przyszłorocznego wzrostu cen energii elektrycznej. Rzecz jasna, jest to pic na wodę, bo odczujemy je z pewnością. Nawet, jeśli rządzącej partii/mafii uda się nie dopuścić do wprowadzenia wyższych rachunków, to przecież pójdą w górę, i to ogromnie, ceny wszystkich dóbr i usług, część firm może wręcz zbankrutować lub wyprowadzić się z Polski, co przełoży się na przyrost bezrobocia i biedy… Już kiedyś o tym pisałem. Jednakowoż niejaki Kaczyński Jarosław – który, przypominam, być może kombinuje z przyspieszeniem wyborów parlamentarnych, na co opozycja MUSI być przygotowana – robi wszystko, by zmydlić Polakom oczy, i stąd właśnie to specjalne posiedzenie Sejmu w dzień po Bożym Narodzeniu. Bezprawie i Niesprawiedliwość usiłuje na siłę propa...

Łowy na węża trwają

Na Mazowszu trwają łowy na… pytona tygrysiego, który gdzieś tam sobie pełza. Nie wiadomo, skąd ten wąż, może uciekł z jakiejś prywatnej hodowli albo ktoś go wyrzucił, bo za duży wyrósł; aby kupić przedstawiciela tego gatunku, wystarczy podobno około 200 zł, nie trzeba też żadnego pozwolenia, toteż węże te bywają ponoć nawet… prezentami komunijnymi. W każdym razie, uciekinier ma, wedle różnych szacunków, od czterech i pół do sześciu metrów długości (przy czym ta pierwsza ewentualność jest bardziej prawdopodobna) i waży kilkadziesiąt kilogramów. Wiadomo, iż z całą pewnością pełza gdzieś po mazowieckich bagniskach, ponieważ znaleziono niepodważalny dowód jego istnienia w postaci wylinki i śladów jego przemieszczania. Do łowów na pytona przyłącza się coraz więcej służb; w jednym z wczorajszych serwisów informacyjnych mówiono nawet, iż wziąć w nich mają udział PiS-owskie bojówki zwane Wojskami Obrony Terytorialnej (niedawno ich członkowie „ćwiczyli”, strzelając ludziom pod oknami). No, t...