Posty

Wyświetlam posty z etykietą strajk

Ważna praca

W pewnej sieci sklepów, znanej już to z mocno naciąganego pod względem legalności zwalniania pracowników, już to ze złych warunków pracy (zimno, marne posiłki), w miniony piątek odbył się strajk ostrzegawczy. Krótki, bo o ile dobrze pamiętam, dwugodzinny jeno, ale sam fakt się liczy. Był on, dodajmy, pierwszą w historii tejże sieci akcją protestacyjną o tak dużym, bo ogólnopolskim, zasięgu. Strajk był oczywiście elementem, a zarazem konsekwencją sporu między zarządem owej sieci, a pracownikami reprezentowanymi przez związki zawodowe. Postulaty tychże są głównie płacowe – wzrost wynagrodzeń, zwłaszcza dla pracowników fizycznych sklepów, czyli osób, które ponoszą największe koszta rosnącej presji operacyjnej w handlu detalicznym. Do tego dochodzi oczekiwanie pełnego przestrzegania Prawa Pracy (a polscy kapitaliści migają się od tego, jak mogą), w tym utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych; zdaniem związkowców, jego obecny brak pogłębia nierówności socjalne w przedsiębior...

Wyprowadzanie z błędu

W firmie Valeo w Chrzanowie od kilku dni trwa strajk generalny. Robotnicy wstrzymali produkcję, gotowi są też jechać z delegacją do Francji, gdzie mieści się główna siedziba koncernu. Wcześniejsze próby dogadania się załogi z dyrekcją spełzły na niczym. Pewnie dlatego, że postulaty są płacowe. Pracownicy domagają się oto podwyżek. Większość z nich, argumentują, zarabia najniższą krajową lub lekko powyżej, co często nie starcza na utrzymanie ich samych i ich rodzin, w sytuacji, gdy ceny oraz koszta życia pędzą w górę, za nic nie chcąc się zatrzymać, ani nawet przystopować. Żądania podwyżek są jak najbardziej słuszne, zwłaszcza, że Valeo Lighting Systems to nie mała firemka, która faktycznie mogłaby mieć problem z godnym płaceniem za pracę, lecz międzynarodowy koncern, produkujący części samochodowe, między innymi dla marek premium. Co oznacza, że kupując, dajmy na to, mercedesa, musicie mieć świadomość, niektóre jego elementy zostały złożone rękoma małopolskich proletariuszy. Którzy p...

Czynniki sukcesu

Zakończył się strajk w fabryce Jeremias w Gnieźnie. Był bardzo długi – trwał czterdzieści dni – i trudny, niemieccy bowiem kapitaliści, właściciele zakładu, nie chcieli ugiąć się przed słusznymi oczekiwaniami załogi. Mało tego, nasyłali – wbrew obowiązującemu w (k)raju nad Wisłą prawu! – na strajkujących policję/granatowych, a nawet szczuli ich mafią, czyli amerykańską (sic!) kancelarią prawniczą, jaka na siłę i kompletnie niezgodnie z naszymi przepisami próbowała załatwić strajk od strony niby-prawnej; ot, i to by było na tyle, jeśli chodzi o „niepodległość” kapitalistycznej Polski… W końcu jednak kapitał musiał pójść na ustępstwa; proletariat okazał się nieugięty. I wywalczył sobie 700 zł brutto podwyżki, dwudziestominutowe przerwy, a także rozliczanie sobót (poza jedną w miesiącu) jako nadgodzin. Innymi słowy, odniósł sukces. Nie wiem, na ile w tymże odniesieniu tegoż sukcesu pomogło robotnikom z Gniezna wsparcie ministry pracy, Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, a także innych polityk...

Klasowy rozjazd w rządzie

W fabryce metalowych części do kominów Jeremias (należącej do niemieckiego kapitału, czyli ulokowanej w Polsce celem pozyskania taniej siły roboczej) w Gnieźnie trwa strajk. Robotnicy domagają się 800 zł podwyżki i poprawy warunków pracy. Strajkują mimo zastraszania ich przez „pracującą” dla właścicieli zakładu amerykańską kancelarię prawniczą Littler (wbrew polskiemu prawu twierdzącą, że strajki są nielegalne, a działalność związków zawodowych zbrodnią jest niesłychaną) oraz aparat terroru w postaci policji, czyli granatowych. Wspierają ich politycy lewicowi, w tym ministra pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Pojechała ona do Gniezna i przemówiła do strajkujących, przypominając im, że prawo do strajku w Polsce jak najbardziej przysługuje pracownikom. Poparła też ich postulaty. Oczywiście, nie uczyniła tego jako osoba prywatna, lecz jako przedstawicielka rządu. Czyli, mówiąc krótko, dała strajkowi rządowe wsparcie. Należy ją za to pochwalić, przy czym po prostu...

Bunt w obozie koncentracyjnym

Serdecznie przepraszam za brak wczorajszej notki. Musiałem załatwić ważną sprawę urzędową, a po powrocie do domu miałem jeszcze sporo innej roboty, no i depresyjne pogorszenie nastroju nastąpiło… Ale teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu. Od 4 października w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Lesznowoli trwa strajk głodowy. Jego uczestnicy domagają się poprawy warunków bytowych, jakie panują w owym miejscu, a także modyfikacji sytuacji prawnej osób uchodźczych w Polsce. Jest ich trzydzieścioro troje; swoje postulaty w liczbie trzynastu przekazali funkcjonariuszom Straży Granicznej. Co będzie dalej, zobaczymy. Jest to już trzeci w tym roku protest w rzeczonym ośrodku. W kwietniu głodowali tam Syryjczycy, w maju Kurdowie, teraz natomiast strajkują osoby o różnym pochodzeniu. Łączy ich to, że przez granicę polsko-białoruską usiłowali przedostać się do Europy, uciekając przez wojnami, terroryzmem, głodem, prześladowaniami politycznymi bądź wszystkim tym łącznie i jeszcze wieloma in...

Zwycięstwo bez walki

Niedawno zakończył się (o czym rzecz jasna pisałem) strajk w podpoznańskich zakładach Solaris – najdłuższy po 1989 roku. Robotnicy zwyciężyli dzięki solidarności i determinacji; uzyskali również polityczne wsparcie od parlamentarzystów oraz działaczy Lewicy. W zeszłym roku do podobnej sytuacji doszło w zakładach Paroc Polska, gdzie proletariat również wywalczył lepsze warunki zatrudnienia. Takich pracowniczych zwycięstw było zresztą w ostatnich miesiącach w (k)raju nad Wisłą więcej; wspomniałem o nich w jednej z notek. I bardzo dobrze! A teraz do listy przedsiębiorstw, gdzie pracownicy skutecznie zawalczyli o swoje, dołączyły Pudliszki. Od stycznia szykował się tam strajk, ostatecznie jednak obyło się bez niego. Ale po kolei. Owa firma, zajmująca się przetwórstwem owocowo-warzywnym (bez trudu znajdziemy na sklepowych pułkach jej sosy, ketchupy, itd.) ma bardzo długą tradycję, sięgającą roku 1920. Oczywiście po tragicznych przemianach gospodarczych, czyli restauracji w Polsce nieludz...

Kiedy proletariat zwycięża

W ostatnich dniach myślimy głównie o tragedii naszych wschodnich sąsiadów, u których rywalizacja imperializmów amerykańskiego i rosyjskiego doprowadziła do wybuchu wojny. A tymczasem w Polsce wydarzyły się nad wyraz pozytywne rzeczy z zakresu walki o prawa pracownicze, czyli o wolność i godność człowieka. Dobra wiadomość przyszła do nas kilka dni temu z Myślenic. Pracownicy tamtejszych zakładów Cooper Standard Automotive (amerykańska firma, która ma oddziały w tych państwach, gdzie zaleźć może tanią siłę roboczą) wywalczyli podwyżkę. Ich zarobki wzrosną od 2 do 2,50 zł za godzinę brutto, co miesięcznie przełoży się na kwoty do 420 zł. Poza tym, wysokość comiesięcznego dodatku za pranie odzieży roboczej zwiększy się z 60 zł do 110 zł. Spór zbiorowy w myślenickim Cooper Standard Automotive trwał od jakiegoś czasu, ale do strajku tam nie doszło. Zarząd bowiem poszedł po rozum do głowy i zdecydował się na zwiększenie płac robotnikom; pomogła nie tylko działalność związków zawodowych, al...

Dobry kierunek

Liderzy Lewicy – konkretnie jej współprzewodniczący: Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń – napisali list do socjaldemokratycznego premiera Hiszpanii, by ten zainterweniował w sprawie Solarisa (firma należy wszak do hiszpańskiego koncernu), skłaniając zarząd do przyznania polskim pracownikom podwyżki w wysokości 800 zł (czyli około 180 euro), bo o tyle walczą, strajkując. Kapitaliści wszelako strajk olewają; jeszcze przed jego rozpoczęciem proponowali załodze zwiększenie płac, ale raz, że niższe, niż oczekiwali zatrudnieni, a dwa, że zróżnicowane w stosunku do zajmowanego stanowiska (chodziło, rzecz jasna, o podzielenie robotników między sobą). No to strajk trwa. Jak już kilkakrotnie pisałem, wspierają go politycy Lewicy oraz działacze lewicowych młodzieżówek. I bardzo dobrze; w ten sposób wypełniają po prostu swój obowiązek, jakim jest stanie u bolku proletariatu, kiedy ten walczy o to, co mu się należy. List do premiera Hiszpanii jest kolejnym krokiem w tym kierunku, z czego nale...

Praca i wolność

Trwa strajk w Solarisie, jak również w fabrykach Bison, protestują sadownicy, inne tego typu akcje są zapowiadane. Nic dziwnego – ceny rosną, zarobki niekoniecznie (bywa, że maleją, mimo iż właściciele firm, które w czasie pandemii nie miał żadnych przestojów ani strat, wzięli pieniądze z tarczy antykryzysowej – ot, kapitalizm), ludzie zatem walczą o środki potrzebne do życia, których wyzyskiwacze skąpią. Na rzecz proletariatu działa (nareszcie! – chciałby się powiedzieć) Lewica, której posłowie tudzież działacze młodzieżowi wsparli, jak wiemy, strajk w zakładach Solarisa; i nie jest to ich pierwsze zachowanie tego typu. Owo wsparcie, a przede wszystkim sam strajk wzbudziły niesmak, przechodzący często w furię, wśród polityków oraz (zwłaszcza) sympatyków Platformy Obywatelskiej. To, że robotnicy nie tylko domagają się 400 zł podwyżki (wcześniej chcieli większej, ale dwukrotnie obniżyli swoje oczekiwania w tym zakresie, na co i tak szefostwo się nie zgadzało, i ta właśnie niezgoda dop...

Na właściwej ścieżce

W miniony poniedziałek w zakładach Solarisa (producent autobusów i autokarów; nie mylić z wybitną powieścią Stanisława Lema) rozpoczął się strajk. Pracownicy od pewnego już czasu domagali się podwyżek (w wysokości kilkuset złotych, czyli nie ma mowy o żądaniach z kosmosu), jakie pomogłyby im przetrwać galopującą coraz szybciej inflację/ Szefostwo wszelako nie chciało się zgodzić, no to działające w firmie związki zawodowe przeprowadziły referendum strajkowe – większość zatrudnionych opowiedziała się za tą właśnie formą walki o należne im pieniądze. Strajkujących wspiera (wywołując, czego zresztą należało oczekiwać, pełen żałości kwik polityków oraz zwolenników PO) sejmowa Lewica; w zakładzie pojawili się chociażby posłowie Adrian Zandberg i Maciej Konieczny z Razem oraz Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy (zjednoczone SLD i Wiosna); ta posłanka w zeszłym roku interweniowała zresztą w Solarisie, wespół z Piotrem Ikonowiczem, w sprawie planów zwolnienia pracowników chorych i poszk...

Zasuwaj i milcz

Chyba wszyscy wiemy, że zarobki w Polsce (poza na tyle nielicznymi, że uznać je należy za wyjątki, sektorami czy pojedynczymi przedsiębiorstwami) są zbyt niskie – zarówno w stosunku do wydajności pracy, jak i do inflacji. Sytuacja ta nie zmienia się, odkąd prawica postsolidarnościowa, wysługująca się międzynarodowym koncernom i korporacjom, narzuciła nam dziki kapitalizm. Nic dziwnego, skoro jako państwo i społeczeństwo mamy być rezerwuarem TANIEJ siły roboczej… Oczywiście, nie wszyscy polscy robotnicy dostosowują się do panującego nad Wisłą, stanowiącego ponure dziedzictwo kilkuset lat pańszczyzny etosu parobka, toteż proletariat walczy o swoje (tyle, że prokapitalistyczne media, poza niszowymi lewicowymi, rzadko o tym informują). Ostatnio, dla przykładu, podwyżki i rekompensaty wywalczyli górnicy, w zeszłym z kolei roku protest w Paroc Polska zakończył się sukcesem robotników (wspieranych, dodajmy, przez polityków Lewicy). Nawet w polskich (tzn. w Polsce zlokalizowanych, boć polską...

Notka strajkowa

Dzisiejsze protesty przeciwko nieludzkiemu, barbarzyńskiemu „wyrokowi” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, no i – szerzej – przeciw łamaniu praw człowieka przez faszystowskie, działające w interesie kapitału i kleru władze Polski, przybierają formę nie tylko demonstracji, ale też strajków. Strajkują studenci coraz liczniejszych uczelni, uczniowie (z tego, co widziałem na Facebooku, często przy pełnym poparciu nauczycielek), wiele kobiet ma w ramach tegoż strajku wziąć wolne w pracy. I bardzo dobrze. W związku z tym, że w pełni popieram postulaty protestujących i solidaryzuję się z nimi, nie zamieszczę dziś klasycznej notki, poprzestając na wzmiance, którą właśnie napisałem. PS. Na spacer w obronie praw człowieka wybiorę się najprawdopodobniej pojutrze, bo wówczas ma on się odbyć w mojej miejscowości.

Protesty na finiszu kampanii

Uwagę mediów zdominowała – czemu trudno się dziwić – kwestia pedofilskich zachowań kleru katolickiego, ukrywania ich przez hierarchię kościelną oraz reakcja polityków na tę patologię. Dziś uwaga dziennikarzy skupia się nadto – co też jest oczywiste i dobre – na podtopieniach w południowo-wschodniej Polsce (znam nawet miejsca, które okazuje dziś TVN24). Ale w (k)raju nad Wisłą dzieją się też inne ważne rzeczy. Ot, przykładowo fizjoterapeuci i diagności rozpoczęli protest głodowy. Odbywa się on (na razie, bo rozszerzony może zostać na inne placówki) w Szpitalu Pediatrycznym przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie. I jest kontynuacją akcji rozpoczętej na początku maja; zrazu polegała ona na oddawaniu krwi, potem na braniu zwolnień lekarskich, no a teraz zaczął się strajk głodowy. Jego uczestnicy walczą o podwyżki, obiecywane od dawna przez Ministerstwo Zdrowia; jak łatwo się domyślić, na obiecankach się kończy. A zarobki tej grupy zawodowej… cóż, zdecydowanie nie powalają na kolana...

Chwilowe zwycięstwo zła

Wygląda na to, że nauczyciele – chwilowo przynajmniej – przegrali. Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił bowiem zawieszenie strajku do września. Stało się tak, bo Bezprawie i Niesprawiedliwość, znów łamiąc wszelkie normy parlamentaryzmu, uchwaliło w przyspieszonym tempie (kończąc już po tym, jak ogłoszono zawieszenie strajku, za czym z pewnością kryje się jakiś ponury zamysł) ustawę, która wytrąciła strajkującym oręż z ręki, poprzez scedowanie możliwości klasyfikacji uczniów na… samorządy. Absurd, i to taki, że Bareja by podobnego nie wymyślił, ale poskutkował tym, że szkolny protest stał się bezskuteczny. Oczywiście pan Broniarz (serdecznie pozdrawiam) deklaruje, że ZNP nie zaprzestał stawiania rządowi żądań płacowych; jeśli do września nie zostaną one spełnione, protest ruszy na nowo. Tymczasem Bezprawie i Niesprawiedliwość zaczęło załganą, stanowiącą po prostu hucpę debatę o edukacji, zwaną – jakże fałszywie - „okrągłym stołem”. Hucpiarstwo polega wypadku na tym, iż PiS-ow...

Dzieci wesoło nie poszły do szkoły

Strajk nauczycieli trwa – i bardzo dobrze, niech się trzymają, niech walczą o swoje! Mimo to, odbyły się egzaminy gimnazjalne i, jak do tej pory, odbywają się egzaminy ósmoklasistów; nie wiadomo wszelako, czy nie będzie można ich podważyć, jako że skład niektórych przynajmniej komisji egzaminacyjnych budzi(ł) poważne wątpliwości natury prawnej (gdyby egzaminy okazały się nieważne, byłaby to oczywiście wina rządu, który nie porozumiał się ze strajkującymi na czas). Reszta jednakowoż dzieciaczków ma nadprogramowe wolne. W związku z tym część komentatorów – zarówno zawodowych publicystów, jak też widzów takich czy innych programów telewizyjnych bądź uczestników forów internetowych – ubolewa, że program nie zostanie zrealizowany, trzeba będzie nadrabiać, itd. Fakt, dzieciaczki nie będą męczyły się na języku polskim nad nudną i trudną, a w związku z tym zniechęcającą do czytania (jedna z większych zbrodni polskiego szkolnictwa, swoją drogą) lekturą (za to zyskały więcej czasu, by...

Kler i nauczyciele

Nauczyciele strajkują, a mimo to egzaminy gimnazjalne odbywają się bez większych przeszkód; media aż ociekały obawą o nie, gdy tymczasem – warto zauważyć – egzaminy dzieciom i młodzieży nie są do niczego potrzebne, wiedzę bowiem sprawdzają w co najwyżej znikomym zakresie, toteż służą jedynie systemowi, głównie do celów rekrutacyjnych i administracyjnych. Strajk i podnoszone przez jego uczestników postulaty oczywiście popieram. Cieszę się również z wyrazów wsparcia dla nauczycieli, jakie płyną od (części) rodziców i uczniów (niektórzy też zastrajkowali, solidaryzując się z pedagogami), a także od przedstawicieli innych grup zawodowych. Co warte odnotowania, strajkujący otrzymali też ostrzeżenie od lekarzy rezydentów; radzą oni nauczycielom, by nie pozwolili się rządowi oszukać (chodzi o to, że rezydenci wywalczyli sobie kiedyś podwyżkę… i na oczy jej nie zobaczyli). Niestety, są i wyrazy dezaprobaty, a nawet potępienia. Co ciekawe, sporo ich padło ich z ust zawodowych funkcjo...

Obietnice i nauczyciele

Wielki strajk nauczycieli, organizowany przez ZNP, nadchodzi, i to szybko. Już kilka razy pisałem o tej grupie zawodowej, jej potrzebach oraz postulatach, nie będę się więc teraz powtarzał. Ważne, że niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość raz po raz udowadnia, że nie wie, co z tym fantem zrobić. Bo cokolwiek by mówić, nauczycielom udało się (nie wiem, czy to było takie akurat zamierzenie, czy też efekt uboczny podniesienia, słusznych skądinąd, postulatów) postawić PiS-owców w głupiej, niekorzystnej z ideologicznego tudzież propagandowego punktu widzenia sytuacji. Oto Kaczyński Jarosław, Morawiecki Mateusz i inni ludzie z ich ugrupowania zapowiedzieli już to „trzynastą emeryturę” (zwrot CZĘŚCI pieniędzy zagrabionych emerytom poprzez zmniejszenie rewaloryzacji ich świadczenia), już to 500 Plus na pierwsze dziecko (taki pomysł, co ciekawe, jakiś czas temu zgłaszali parlamentarzyści… PO, ale PiS-owcy byli wtedy przeciwko), już to inne wydatki z budżetu, których...

Młodzież i klimat

Wielką radością napawają mnie zorganizowane akcje społeczne, świadczące o tym, że świadomość w kwestii wielu istotnych problemów dotykających czy to Polskę, czy to Europę, czy to wreszcie całą ludzkość, rośnie wśród członków społeczeństwa, i to wśród coraz młodszych pokoleń. Toteż naprawdę pochwalam i przyklaskuję idei Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który odbywa się dziś w wielu miastach Polski oraz świata. Inicjatywa ta polega na tym, że dzieci i młodzież robią sobie (nie bez przyzwolenia nauczycieli) wagary od ogłupialni… eee… znaczy, od szkoły, po to, by zorganizować uliczne manifestacje, podczas których podnoszone są ważne postulaty związane z klimatem i jego (nawet jeśli nie wywołanymi, to z pewnością przyspieszonymi przez działalność człowieka) gwałtownymi zmianami, a także w ogóle ze środowiskiem naturalnym i jego ochroną (walka z zanieczyszczeniami, konieczność przestawienia się na odnawialne źródła energii, odejście od paliw kopalnych, itd.). Młodzieżowa ta akcja ...