Posty

Wyświetlam posty z etykietą przecena

Więcej za mniej

Przed kilkoma dniami robiłem zakupy w pewnym dyskoncie. Akurat była przecena – mylnie (z językowego punktu widzenia) nazywana promocją (słowo to po polsku oznacza awans) – na jabłka. Wziąłem cztery, bo tyle akurat było mi potrzebne. Przecenę oczywiście zauważyłem, ale jako że obniżona kwota do zapłaty obowiązywać zaczynała od zakupienia kilograma smacznych owych owoców, wiedziałem, że się na nią nie załapię, co mnie nie obchodziło. O fakcie przypomniała mi jednak pani przy kasie, informując, że będę musiał zapłacić cenę regularną, bo nie uzbierał się kilogram. Podziękowałem i zgodnie z planem nabyłem cztery. Nie twierdzę, że przecena owa jest oszukana; przeciwnie, faktycznie działa. Ma jednakowoż również działanie podprogowe. Otóż, kryje się w niej, a także jej podobnych zabiegach marketingowych, dość ostra zachęta do zakupienia jak największej ilości towaru/liczby towarów. Kup dwa egzemplarze zamiast jednego, bo to się opłaca! – krzyczą do nas slogany reklamowe tudzież nalepki z cen...