Posty

Wyświetlam posty z etykietą Węgry

Upały i energia

Jest Wam zbyt gorąco? Mnie też. Niestety, odczuwamy skutki katastrofy klimatycznej, zachodzącej od lat i zbierającej coraz gorsze owoce. I nie chodzi tylko o powodowane zbyt rozgrzanym powietrzem zagrożenie dla zdrowia i życia (warto słuchać rad ekspertów, dotyczących przykładowo ograniczenia aktywności fizycznej, niewychodzenia na słońce w najgorętszych porach i oczywiście nawadniania się), lecz także konsekwencje dla całych społeczeństw. Globalne ocieplenie spowodowało wszak, że w wielu miejscach zapanował głód. Ziemia wyschła i nie da się uprawiać roli ani hodować zwierząt. Dotyczy to chociażby Niziny Niniwy, która została zniszczona przez upały i susze już kilkanaście lat temu – a jest to obszar, gdzie narodziło się rolnictwo. Do tego dochodzą coraz liczniejsze pożary; dopiero co przeszły przez kilka krajów europejskich, a chyba wszyscy pamiętamy, jak Australia płonęła parę lat temu. Katastrofa klimatyczna powoduje również inne ekstrema pogodowe, takie jak burze o gigantycznej ...

Sojusz faszystów i antysemitów

Viktor Orban, faszystowski premier, a właściwie dyktator Węgier, przyjął oficjalną wizytę Binjamina Netanjahu, faszystowskiego premiera, a właściwie dyktatora Izraela. Żadnemu z nich nie przeszkadzało to, że pierwszy z nich jest antysemitą (dość powiedzieć, że Imre Kertesz, nieżyjący już węgierski pisarz noblista, który jako Żyd z pochodzenia przeżył tragedię nazizmu, po objęciu przez Orbana władzy przeniósł swoje archiwum do Niemiec), drugi natomiast podaje się za Żyda. Binjamin Netanjahu, jak wiemy, oskarżony jest o zbrodnie ludobójstwa w Palestynie, toteż ściga go Międzynarodowy Trybunał Karny. Jednakże na Węgrzech nie został zatrzymany i oddany w ręce sprawiedliwości. Przeciwnie. W związku z jego wizytą Orban ogłosił, iż jego kraj przestaje być stroną Statutu Rzymskiego, czyli wycofuje się z MTK (ten zareplikował, że Budapeszt nadal zobowiązany jest do współpracy, co naddunajski dyktator oczywiście olał). I dwaj faszyści, węgierski oraz izraelski, zawarli sojusz. W którym nie ...

Bratanki

Odkąd wybory na Węgrzech po raz kolejny wygrała (zapewne nieuczciwie, trudno bowiem mówić o uczciwych wyborach w państwie, gdzie praktycznie wszystkie ośrodki medialne i informacyjne podporządkowane są władzy, co daje ugrupowaniu rządzącemu gigantyczne fory na starcie) partia Fidesz pod wodzą Victora Orbana – nie bez racji uznawanego za jednego z głównych europejskich sojuszników Władimira Putina – w Polsce nad zwycięstwem owym lamentują politycy oraz sympatycy środowisk opozycyjnych wobec PiS-u. A to dlatego, że Jarosław Kaczyński uważany jest przez nie za rodzimego odpowiednika, kolegę i sojusznika Orbana; do tego zresztą wrócimy za chwilę. Lament ów ma kilka przyczyn. Główne to: 1) skrajnie prawicowa ideologia Fideszu, czyli nacjonalizm połączony z faszyzmem i dalece posuniętym antysemityzmem (krytykę w tym zakresie uprawia głównie Lewica, i słusznie); 2) wspomniany już wyżej fakt, iż Organ jest sojusznikiem Władimira Putina; 3) partia ta wygrała wybory, mimo że zjednoczona opo...

Węgierska lekcja

W miniony weekend odbyły się wybory parlamentarne na Węgrzech. Wygrał je skrajnie prawicowy Fidesz (odpowiednik naszego Bezprawia i Niesprawiedliwości), w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową; otrzymały one ponad 50 proc. głosów. Zanosi się więc na to, że Viktor Orban będzie premierem przez czwartą kadencję. Z kolei zróżnicowana wewnętrznie – od lewicy po umiarkowaną prawicę – opozycja, startująca z jednej listy jako Koalicja Demokratyczna, poniosła klęskę. Czy węgierskie wybory zostały sfałszowane? Nie da się tego wykluczyć, ponieważ powszechnie wiadomo, iż Orban to dyktator sięgający po metody faszystowskie. Ale wcale tak być nie musiało; zakładać należy, że jego brutalna polityka oraz balansowanie między Brukselą a Moskwą (politykierowi owemu wiele można zarzucić, ale doskonale on wie, że interes jego i Węgier – w tej, nie innej kolejności – leży w tych dwóch stolicach) podobają się większości Madziarów. Orbanowi pomóc mogło złożenie deklaracji, że Węgry nie poprą ...