Adrian, PiS i zwierzęta
Niedawno pisałem o wyjątkowo szkodliwym zalegalizowanym bezprawiu, zwanym Lex Ardanowski. Zakłada ono, że za przeszkadzanie mordercom zwierząt, zwanym myśliwymi, w przelewaniu krwi dla rozrywki, będzie się ponosiło karę, do roku pozbawienia wolności. Za owo „przeszkadzanie” uznane może zaś być nawet… spacerowanie po lesie. Bezprawie owo odbiera więc de facto zdecydowanej większości społeczeństwa możliwość nieskrępowanego korzystania z dobra wspólnego, jakim są lasy, no i inne tereny przyrodnicze, z których dla potrzeb krwawego hobby skorzystać mogą myśliwi. Ci są, tak w ogóle, najbardziej uprzywilejowaną grupą w (k)raju nad Wisłą. Nikomu innemu, nawet policjantom ani księżom, nie przysługuje prawo swobodnego usuwania (czasowego) właściciela z jego posesji. A myśliwi mogą to robić, jeśli akurat wykorzystują tę posesję do mordowania zwierząt. Kończąc dygresję, Lex Ardanowski bezproblemowo przeszło przez Sejm, a potem przez Senat; w tym drugim przypadku sprawę zawalił lide...