Posty

Wyświetlam posty z etykietą rośliny

Skoszona trawa

Zaczynają się upały; wedle prognoz pogody, temperatura W CIENIU dobijać ma prawie do czterdziestu stopni Celsjusza (w Polsce, bo w niektórych państwach, np. we Francji, wartość tę najprawdopodobniej przekroczy). Cóż, mamy katastrofę klimatyczną. Oprócz tego trwa susza; co najmniej w jednej miejscowości z jej powodu zabrakło już wody. Tu nadmienić trzeba, iż Polska ma MNIEJSZE zasoby wód gruntowych niż… Egipt, i to od wielu lat, co oznacza, że o wodę winniśmy jako społeczeństwo dbać. Dbałość owa to obowiązek przede wszystkim władz publicznych, w tym zwłaszcza samorządowych. Tymczasem od wiosny regularnie koszone są trawniki na terenach komunalnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że najczęściej trawa strzyżona jest na maksimum, do gołej ziemi nieomal. Co prawda, w mojej miejscowości odpowiedzialne instytucje NIECO się zreflektowały i nie ścinają źdźbeł praktycznie do zera, niemniej w wielu gminach wciąż tak się rzeczy mają. Skutek jest oczywiście taki, że podczas letnich up...

Dzika flora i fauna

Obchodzimy dziś Dzień Dzikiej Fauny i Flory. Tak, jeszcze są, mimo postępującego masowego wymierania gatunków, spowodowanego tym razem nie przez czynniki naturalne (wybuchy wulkanów, zachodząca stopniowo zmiana klimatu, uderzenie asteroidy), lecz przez działania kapitalistów. Jeszcze możemy się cieszyć spacerami po niezagospodarowanych lasach (coraz ich mniej, trwa wszak masowy wyręb), łąkach, plażach, górach… i spotkać tam wolno żyjące zwierzęta, które nie zostały udomowione. Cieszmy się z tego, bo nie wiadomo, jak długo stan taki potrwa. Kapitaliści, kierowani nieokiełznaną żądzą zysku, wszak nie ustają, choćby mieli zniszczyć całą planetę i unicestwić życie na niej, z człowiekiem włącznie. Ot, przykładowo na Helu powstać ma nowy kompleks hotelowy. Nie byłoby w tym nic złego – taka inwestycja wydaje się logiczna w jednym z głównych miejsc turystycznych Polski – gdyby nie prosty fakt, że w tym celu planowana jest ogromna wycinka drzew. Nawet kilkaset ma zostać zrąbanych. Rodzi si...

Lista gatunków inwazyjnych

W Unii Europejskiej, a zatem w Polsce też, funkcjonuje coś takiego jak Lista Inwazyjnych Gatunków Obcych. Obejmuje ona te rośliny i zwierzęta, jakie przybyły na nasz kontynent z innych lądów, rozmnożyły się i w taki czy inny sposób zagrażają rodzimemu ekosystemowi, poprzez chociażby wypierania organizmów żyjących tu wprózdy (znajdują się na niej m.in. szkopy pracze czy słynne od niedawna nutrie). U jej podstaw leżą zapewne naukowe podstawy… niemniej samo istnienie tejże listy ma nader ponure konsekwencje. Jeśli bowiem wpisane na nią zostanie zwierzę, to zamiast poradzić sobie z jego populacją w sposób humanitarny (poprzez sterylizację, tworzenie azylów takich jak Szopowisko, itd.), państwa dają przyzwolenie, aby je do woli mordować, co rzecz jasna określa się mianem „polowań” lub „myślistwa”. W (k)raju nad Wisłą, jak przypuszczam, wygląda to wyjątkowo odrażająco, a zarazem przerażająco, ponieważ mordercy zwierząt są u nas bodaj najbardziej uprzywilejowaną grupą społeczną. Za takim...

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Kosiarką ku zagładzie

Mamy suszę. Co prawda, przez Polskę przechodzą opady deszczu i burze, niemniej jakoś nie przypuszczam, aby przyniosły wymierną poprawę sytuacji hydrologicznej. Nie jest to bowiem jednorazowy problem; (k)raj nad Wisłą wysycha od dawna, ma mniej wód gruntowych niż taki na przykład Egipt. A katastrofa klimatyczna powoli dokłada swoje, mimo iż NA RAZIE nie w tak tragicznej skali, co w rejonach bliżej równika, gdzie życie ludzkie staje się w coraz mniejszym stopniu możliwe, na dalekiej Północy, gdzie z kolei topnieje wieczna zmarzlina, czy na biegunach, gdzie oczywiście topią się lodowce. Tak czy owak, mamy sucho, czyli jest niewesoło. Odbije się to na rolnictwie, cenach żywności, wody… W związku z suszą pojawiają się w mediach, od portali społecznościowych po telewizyjne prognozy pogody, apele, aby nie kosić trawników. A jeśli już, to nie do gołej ziemi. Mocno skoszoną trawę słońce bowiem wypali, co w dłuższej perspektywie czasowej przełożyć się może na pustynnienie, erozję gleby… n...

Więcej o zieleni

Wybory samorządowe coraz bliżej, kampania się rozkręca… Podejrzewam, że w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego wygląda ona trochę inaczej, gdyż inne kwestie liczą się dla mieszkańców, dajmy na to, Alwerni, a inne – Warszawy. U mnie osoby kandydujące chwalą cię, co zrobiły (jeśli to ich kolejne wybory) i/lub co zamierzają zrobić dla gminy, powiatu i województwa, w zależności od tego, na jakim szczeblu kandydują. Dużo jest zatem o remontach dróg, chodników, przejść dla pieszych, itd., o otwieraniu nowych obiektów czy oddawaniu do użytku tych, które poddano rewitalizacji, o inwestycjach różnego rodzaju… I dobrze. Są oczywiście sprawy nieco bardziej ogólne, o jakich poszczególne partie również i w tej kampanii mówią na szczeblu ogólnokrajowym, takie jak ochrona zdrowia, szkolnictwo, usługi publiczne czy mieszkalnictwo (acz o nim akurat jest trochę za mało), a Lewica poruszyła ostatnio zapomniany temat obrony cywilnej. I okej. Odczuwam wszelako pewien brak. Może coś prze...

Mięsożercy z PRL-u

Jesteśmy przedstawicielami gatunku roślinożernego. Wskazuje na to nasze uzębienie, przystosowane do rozgryzania, rozcierania i przeżuwania owoców, warzyw tudzież ziaren, a także układ pokarmowy z długimi jelitami przeznaczonymi do trawienia pokarmów roślinnych (zwierzęta mięsożerne mają bardzo krótkie jelita). Również budowa naszych ciał świadczy o przystosowaniu do zbierania roślinności, niż do polowania na zwierzęta. Typowo mięsożernym gatunkiem człowieka był neandertalczyk; prawdopodobnie zresztą dlatego wyginął, ponieważ kiedy skończyła się epoka lodowcowa, wymarły zwierzęta, na które polował, a nie był w stanie zmienić diety na roślinną. Homo (rzekomo) sapiens jest więc typowym roślinożercą, który swoje menu może uzupełniać białkiem zwierzęcym, jeśli brakuje składników roślinnych. Dlatego mięsna dieta występuje u ludzi zamieszkujących tereny pustynne czy zlodowaciałe, gdzie roli uprawiać się nie da. Generalnie jednak, spożywanie mięsa na dłuższą metę jest dla naszych organizm...

Wakacje w ogniu

Greckie wyspy w ogniu, pożary szaleją, straże pożarne – lokalna i te, które z innych państw, w tym z Polski, przybyły nieść pomoc – walczą z nimi, ile sił, wespół z pozostałymi służbami ratunkowymi. A w mediach lament. Albowiem Grecja jest popularnym kierunkiem turystycznych i wakacyjnych wyjazdów, podobnie zresztą, jak niemalże cały obszar wokół Morza Śródziemnego. A że nie tylko w państwie owym, lecz w wielu innych z tego rejonu wybuchają pożary – choć nie zawsze aż tak potężne – no to zastanawiają się z rozpaczą burżuazyjni dziennikarze wraz z różnymi analitykami, czy to już koniec wczasów nad Morzem Śródziemnym. Ubolewanie nad zwierzęcymi i ludzkimi ofiarami katastrofy, nad straconym dobytkiem całego życia i ogólnie tragediami też rozbrzmiewa, ale jakby ciszej (nic dziwnego w kapitalistycznych warunkach). Obok analiz dotyczących branży turystycznej oraz strat ponoszonych przez kapitalistycznych właścicieli zaliczających się do niej przedsiębiorstw, pojawiają się liczne komenta...

Zagłada z Brazylii

Kiedy myślimy o politykach, jacy mogą ściągnąć na ludzkość (czyli na nas wszystkich!) zagładę, z reguły stają nam przed oczyma skąpani we krwi wymordowanych ludzi imperialiści, tacy jak Joe Biden (lub jego następcy, bo przecież po zakończeniu jego kadencji, amerykańskie imperium zła nie zmieni swoich działań wobec reszty świata) bądź Władimir Putin. W podejściu tym jest oczywiście sporo racji, gdyż agresywna, imperialistyczna polityka USA czy (w mniejszym stopniu) Rosji faktycznie jest dla naszego gatunku bardzo niebezpieczna, zwłaszcza, iż oba imperia dysponują bronią nuklearną. Prawdopodobieństwo jej użycia jest nikłe… co NIE oznacza, że zerowe. Zresztą, imperium zła i Rosja nie potrzebują bomb atomowych tudzież wodorowych, by sieć śmierć i zniszczenie; w zupełności wystarczą im do tego: broń konwencjonalna, drony i żołnierze. Podobnie rzecz ma się z Izraelem, Arabią Saudyjską, Turcją… Jednakże, od pewnego czasu obserwacje tego, co dzieje się na globie naszym kochanym, skłaniają mni...

Korzyści z roślinnego menu

Różne są teorie wyjaśniające, dlaczego akurat Homo (rzekomo, bo mam coraz więcej wątpliwości co do rozumności przedstawicieli tegoż gatunku) sapiens wygrał wyścig ewolucyjny i jest obecnie jedynym człowiekowatym, podczas gdy inne gatunki człowieka – a było ich wiele; co jakiś zresztą czas odkrywane są nowe – radośnie sobie wymarły. Niektórzy zatem naukowcy przypuszczają, iż pokonaliśmy takiego na przykład neandertalczyka, bo osiągnęliśmy nad nim przewagę technologiczną (acz analiza narzędzi wytwarzanych przez oba gatunki niekoniecznie to potwierdza), szybciej się mnożyliśmy, byliśmy okrutniejsi lub wszystko to naraz. Jest jednak i taka teoria, że radośnie sobie istniejemy (jeszcze, gdyż wywołana przez kapitalistów katastrofa klimatyczna, o ile jej nie zatrzymamy, unicestwi nas prawdopodobnie w ciągu najbliższych dwudziestu kilku lat), podczas gdy neandertalczycy wymarli, bo jako roślinożercy, łatwiej zmienialiśmy dietę. Wedle tej koncepcji, Homo neanderthalensis był przystosowany ...

Choroby za horyzontem

Społeczeństwa zmagające się – za sprawą nieudolności rządzących, co należy zdecydowanie podkreślać – z koronawirusem mają nadzieję, że szczepionki pomogą w walce z pandemią. Najprawdopodobniej tak właśnie będzie, w tych oczywiście krajach, gdzie program szczepień przeprowadzony zostanie skutecznie… czyli Polska pod PiS-owskim nie-rządem raczej odpada. Generalnie, od samego początku pandemii COVID-19 twierdzę, że z jednej strony choroby owej nie można lekceważyć, z drugiej jednak panika, jaką wywołała WHO do spółki z USA prowadzącymi wojnę handlową z Chinami (dlatego właśnie koronawirusem najbardziej straszyły amerykańskie koncerny medialne; miało to walnąć w Państwo Środka i jego gospodarkę), była przesadzona i wciąż wywołuje więcej szkód niż sam ów paskudny drobnoustrój. Co nie zmienia faktu, że trzeba z nim walczyć, i szczepionki mogą tu wydanie pomóc. Niestety, to dopiero początek; czekają nas pewnie jeszcze poważniejsze zarazy… Od dawna naukowcy ostrzegają, że w topniejących sz...

Wrogowie życia

Jak przewidywałem, Piątka dla Zwierząt odeszła za Tęczowy Most. Nie spodobała się bowiem kapitalistom robiącym pieniądze na mordowaniu braci mniejszych i rozlewaniu ich krwi, zwłaszcza właścicielom ferm futerkowych i przemysłowych hodowli bydła, trzody chlewnej oraz drobiu. Podszywając się pod rolników (i zasłaniając się nimi), przy wsparciu Rydzyka oraz nazistów (m. in. z Konfederacji), organizowali oni protesty, które skłoniły Kaczyńskiego Jarosława (któremu losy zwierzaków stały się obojętne po tym, jak ocieplił swój wizerunek… co zaprzepaścił przez sprawę aborcji, ale to inna bajka) do rezygnacji z wdrożenia w życie owej ustawy. Niby zapowiadany jest nowy jej projekt, niemniej jednak politycy zajmą się nim w bliżej nieokreślonej przyszłości… czyli prawdopodobnie wcale. Nie ma w tym nic dziwnego; od samego początku prorokowałem, iż prawica – a Bezprawie i Niesprawiedliwość to wszak formacja czysto prawicowa – spełni żądania nie społeczeństwa, np. obrońców zwierząt, lecz kapitalist...

Dzień zniszczonej planety

Dziś 22 kwietnia, czyli Światowy Dzień Ziemi. W tym roku święto owo nasuwa zaiste niewesołe myśli. Płoną nader cenne z przyrodniczego punktu widzenia tereny w Biebrzańskim Parku Narodowym. Pożary dotknęły też skażoną strefę w okolicy dawnej elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie, co rodzi obawy o rozprzestrzenienie się skażenia na inne obszary, i to nader rozległe. Niedawno, przed kilkoma zaledwie miesiącami, w ogniu stały Australia, Amazonia oraz Syberia, że o afrykańskich sawannach nie wspomnę. Lodowce topnieją od dłuższego czasu, ale w ostatnich latach proces ten gwałtownie przyspieszył. Wielu państwom, w tym Polsce, grożą coroczne susze, z powodu oczywiście szybko zachodzącego ocieplenia klimatu. Nasilają się gwałtowne zjawiska atmosferyczne, także w miejscach, gdzie wcześniej nie występowały. Wymierają liczne gatunki zwierząt i roślin, pojawiają się za to nieznane dotychczas wirusy i bakterie, w tym i takie, co mogą naprawdę solidnie przetrzebić ludzkość. Świat jest po...