Posty

Wyświetlam posty z etykietą mendy

Szkodnik

Rozumiem, dlaczego Mieszko I to zrobił. Potrzebował kadr do zarządzania szybko rozrastającym się w drodze podbojów i na ekonomicznej bazie handlu niewolnikami władztwie (państw w dzisiejszym rozumieniu jeszcze wtedy nie było), czyli ludzi umiejących chociażby czytać i pisać (sami wojownicy nie wystarczali do skutecznego rządzenia), a tych dostarczyć mógł jedynie Kościół. Przyjął więc książę Mieszko I chrzest. Gdyby zresztą go nie przyjął, on sam lub jego potomek tak czy owak zostałby do tego zmuszony przez zachodniego sąsiada, tyle, że wówczas doszłoby do rzezi lokalnej ludności. Chrześcijaństwo i Kościół były zatem Mieszkowi I potrzebne do władania. To zrozumiałe, choć nadejście tej religii dla Słowian było kulturową tragedią (z drugiej strony, obecnie Słowiańszczyzna się odradza, rodzimowierstwo wliczając, z czego, jak kilka razy pisałem, bardzo się cieszę). Dziś wszelako Kościół katolicki w Polsce zalicza się do największych szkodników, zwłaszcza od 1989 roku; nie był nim chyba z...

Kapitan Żbik i granatowa policja

Na rynku ukazało się wznowienie (z reklam wynika, że to edycja kolekcjonerska) ukazujących się w PRL komiksów z cyklu Kapitan Żbik , o przygodach milicjanta dzielnie walczącego z przestępczością. Jako kultowe, wciąż mają one swoich fanów, a i młode pokolenia chętnie je poznają, toteż wydawca postanowił sobie zarobić. W czym nie ma na dobrą sprawę nic złego, zwłaszcza, że nostalgia wobec poprzedniego systemu coraz mocnej ożywa (nie dziwię się). Kapitan Żbik nie był oczywiście żadnym ewenementem, jeśli chodzi o tematykę. Dzielni milicjanci zwalczający łotrów spod ciemnej gwiazdy pojawiali się nie tylko na kartach komiksów, ale też w powieściach, telewizji (Teatr Sensacji Kobra czy serial 07, zgłoś się ) czy kinie. Dzieła te mały swoją warstwę propagandową, niemniej służyły głównie rozrywce. Identycznie jest w dzisiejszej Polsce (oraz innych państwach kapitalistycznych), z tą jedynie różnicą, że milicjantów zastąpili policjanci. Którzy, w serialach, dajmy na to, wydają się jeszcze bar...

Granatowa szmata

Na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu tamtejsza kuria zaczęła eksmisje z należących do niej budynków mieszkalnych (landlordowie w purpurze zamierzają wykorzystać je w celach biznesowych, kapitaluchy wstrętne!). Jednego człowieka wyrzucono już z jego mieszkania; zajął się tym skorumpowany bandzior-komornik, rzecz jasna w asyście wyjątkowo paskudnych typów. Eksmisji usiłowali przeszkodzić działacze lokalnego stowarzyszenia lokatorskiego, walczącego o prawa mieszkańców rzeczonego osiedla. I spotkali się z agresją zarówno cywilnych asystentów komorniczego ścierwa, jak i granatowych mend (uczciwi policjanci zdecydowanie to nie byli). Ci ostatni brutalnie zaatakowali działaczy, wobec starszej pani użyli przemocy; z tego, co się orientuję, jedna osoba wylądowała w szpitalu. W internecie dostępne są filmiki z ponurego owego wydarzenia, można sobie obejrzeć. Rzecz jasna, w tym konkretnym przypadku słowa potępienia skierować należy przede wszystkim do poznańskiej kurii. To purpuraci odpowiadają z...

Mendy, gestapo i porno

Grupa dzieciarni skorzystała ze sztucznej pseudo-inteligencji. Ale nie do pozyskiwania wiedzy (tak też można, tylko że do uzyskiwanych dzięki temu narzędziu informacji podchodzić należy z dużym dystansem), lecz do wygenerowania materiałów pornograficznych; niestety, są takie programy. Za „modelkę” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) posłużyła ich czternastoletnia koleżanka – jak łatwo się domyślić, nie wyraziła na to zgody. Dla dziewczyny oznacza to co najmniej wyjątkowo paskudne przeżycia, może nawet traumę na wiele lat. I ona, i jej rodzic poczuli się pokrzywdzeni, jak najbardziej słusznie, zawiadomili więc organa ścigania. Te sprawą powinny zająć się z urzędu, przestępstwo jest bowiem ewidentne. Ale się nie zajęły. I granatowe mendy (policja), i gestapo (prokuratura) przez długi czas odmawiały wszczęcia postępowania. Serio! Zrobiły to dopiero… pół roku po zgłoszeniu, po tym, jak w sprawie interweniował sam minister sprawiedliwości. A i wtedy instytucje owe olały całą sytuację. ...

Kogo chroni państwo polskie?

W grudniu ubiegłego roku dwoje aktywistów niosących pomoc uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej (tym samym, wobec których polskie wojsko i Straż Graniczna, czyli SS, popełniają nader odrażającą zbrodnię, o czym pisałem w ostatniej notce), zostało zaatakowanych przez żołnierza, a raczej żołdaka. Byli szarpani, poniewierani i obrzucani słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Czyli był to atak fizyczny oraz słowny. Doszło, powtórzę, do naruszenia nietykalności cielesnej. Sprawa zgłoszona została na prokuraturę… czyli do gestapo, bo właśnie w gestapo przekształcił prokuraturę Zbigniew Ziobro Zerem zwany, a jego następcy tego nie odkręcili. I co? Ano, postępowanie zostało umorzone, w uzasadnieniu zaś gestapowska asesorka napisała, że… „nie zachodzi konieczność ochrony praworządności”. Aha. Czyli osoby, które ratują ludziom życie, wolno bezkarnie popychać, szarpać za ręce i obrażać; nie jest to ani złamanie prawa, ani naruszenie praworządności, a w każdym razie, prokuratura/gestapo...

Rozbita Manifa

Wczoraj był 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet. Z tej okazji pro-kobiece organizacje społeczne w największych polskich miastach organizowały Manify – demonstracje, podczas których ocenia się stan praw kobiet w Polsce i domaga pozytywnych zmian na tym polu; albowiem zmienić trzeba dużo. Manifa odbyła się wczoraj również we Wrocławiu. Atmosfera była gorąca (czemu oczywiście trudno się dziwić). Wygłoszono konkretne przemówienia na temat sytuacji płci żeńskiej w (k)raju nad Wisłą, wzniesiono hasła takie jak: TO NIE JEST KRAJ DO RODZENIA DZIECI! (no bo rzeczywiście nie jest); KIEDY PAŃSTWO NAS NIE CHRONI, SWOJEJ SIOSTRY BĘDĘ BRONIĆ!; KAŻDA WŁADZA KOBIETY ZDRADZA!; PIS, PO, DLA KOBIET JEDNO ZŁO!; i im podobne. Innymi słowy, osoby uczestniczące, czyli panie i ich sojusznicy, wyrażały niezadowolenie ze stanu praw kobiet w Polsce i tego, jak obecny rząd wywiązał się z obietnic w tym zakresie – to znaczy, prawie się NIE wywiązał. Bo też i do zadowolenia nie ma powodów. W sumie chyba...

Mendy zatrudnię

Media ekscytują się drogowym wykroczeniem ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Jak rzeczywiście jeździł, niech określą stosowne organa. Zdecydowanie lepiej jest skupić się na tym, że kilka dni temu zrobił on coś dobrego i, moim skromnym zdaniem, bardzo ważnego. Spotkał się oto z prawnikami broniącymi praw człowieka i członkiem rodziny jednej z ofiar granatowego terroru w sprawie śmierci ludzi, przeważnie młodych, podczas policyjnych interwencji. A w ostatnich latach trochę takich przypadków było; bodaj najsłynniejsza taka tragedia to zmordowanie Igora Stachowiaka. Spotkałem się nawet z informacją – nie wiem, na ile prawdziwą – że obecna policja zabiła w ten sposób więcej osób niż ZOMO podczas stanu wojennego. Tak czy owak, policja w takich przypadkach najczęściej mataczy, usiłując zamieść sprawy pod dywan i nie wyciągnąć konsekwencji wobec bandziorów w mundurach; mataczy również gestapo (prokuratura). Bardzo zatem dobrze, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny w je...