Posty

Wyświetlam posty z etykietą prawica

Będzie łgał

Pamiętacie, jak Mateusz Morawiecki, czyli bankster Pinokio, był premierem nie-rządu Jarosława Kaczyńskiego? Łgał wówczas, ile wlazło. Niektóre jego łgarstwa były nawet żenująco zabawne, jak choćby to, że własną osobą miał on negocjować członkostwo Polski w Unii Europejskiej (pojawiły się żarty, że trzymał też Mieszka I do chrztu). Ogólnie (jak zresztą niedawno pisałem), jest on obrzydliwą, zdradziecką postacią, nawet jak na standardy klerykalnej prawicy postsolidarnościowej, do której przynależy. Nic dziwnego, z takimi genami… Ostatnio, jak wiemy, Morawiecki zdradził Kaczyńskiego Jarosława – o ile to nie ustawka tegoż, bo i taka ewentualność wchodzi w grę – wyciągnął niektórych parlamentarzystów z klubu PiS-u (zapowiada, że przyłączą się do niego kolejni) i utworzył własne ugrupowanie. Sam w sobie rozpad Bezprawia i Niesprawiedliwości jest oczywiście dobrą wiadomością – podkreślam: o ile nie stanowi elementu większej strategii Kaczyńskiego! – niemniej po Morawieckim jako samodziel...

Komu służy prawica?

Wystarczy nieco uważniej poobserwować polską scenę polityczną, a także zaznajomić się cokolwiek z naszymi dziejami, żeby przekonać się, iż w (k)raju nad Wisłą nie było, nie ma i zapewne nie będzie ugrupowania prawicowego, jakie służyłoby Polsce i jej społeczeństwu (z wyjątkiem oczywiście klas pasożytniczo-wyzyskujących). Już konfederacja targowicka – pierwsza polska formacja prawicowa – służyła carskiej Rosji, która zresztą stała za jej powołaniem. Endecy też długo lepili się do cara, a w II RP wysługiwali się kapitałowi i arystokracji. „Solidarność” i ruch, jaki wokół niej wyrósł, w latach 80. XX wieku, były instrumentami USA oraz Watykanu. I tak dalej. A jak jest obecnie z polską prawicą? To znaczy, komu służy, czy raczej się wysługuje? Wszyscy, ale to wszyscy prawicowi politycy tudzież wszystkie ugrupowania z prawej strony sceny politycznej działają na smyczy wielkiego kapitału, zarówno obcego (amerykańskiego, zachodniego, japońskiego, koreańskiego, ponadnarodowego), jak też lokal...

Rozłam i zdrada

W ostatnich dniach tematem politycznym numer jeden w Polsce (i dla wielu osób bardzo dobrą wiadomością, dodajmy) jest oczywiście rozłam w Bezprawiu i Niesprawiedliwości. Oto bankster Pinokio, czyli Morawieckie Mateusz, zebrał około trzydzieściorga osób i wraz z nimi wystąpił z sejmowego klubu PiS-u; teraz działali będą jako nowa organizacja o nazwie Chrześcijańska Unia Jedności (ChUJ). Coś tak samo się nazywającego, jako antypolska opozycja, już funkcjonowało w latach 80. ubiegłego wieku, zostało też wymienione we wspaniałym filmie Psy Władysława Pasikowskiego; Morawiecki więc oryginalnością się nie popisał, plagiator jeden. Kaczyński niby się z rozłamowcami, co to nie podpisali podsuniętych im lojalek, pożegnał, ale, jak twierdzi, zostawił im otwartą drogę powrotną. Sam Morawiecki zapowiada (jakżeby inaczej?) budowę „nowej jakości” w polityce. Co, rzecz jasna, oznacza, że będziemy mieli kolejna kopię PiS-u, KO i Konfederacji – czyli kolejną partyjkę nurzającą się w ciemnocie, zaco...

Ci, co rozbudzili nienawiść

Paskudna sytuacja z Bielska-Białej (stanowiąca, przypominam, element większej, nader ponurej całości), o której pisałem wczoraj, spowodowała, że w przestrzeni publicznej rozgorzała dyskusja na temat nienawiści, skierowanej głównie przeciwko cudzoziemcom, zwłaszcza Ukraińcom. I bardzo dobrze, że podnoszą się głosy oburzenia na ten temat, bardzo też dobrze, że wskazuje się winnych: hitlerowską Konfederację Korony Polskiej (partia Brauna, wprost realizująca wytyczne z Kremla), nazistowską Konfederację czy klerofaszystów PiS-owskich, zwłaszcza Czarnka. Cieszy także, iż pojawiają się postulaty delegalizacji Barunowej sekty (aczkolwiek wątpię, by zostały zrealizowane). Pamiętajmy jednak, że skrajna prawica nie szerzyłaby nienawiści – wobec Ukraińców i innych obcokrajowców, uchodźców, Żydów, muzułmanów, osób LGBT+, kobiet czy kogokolwiek innego – gdyby nie miała na to przyzwolenia. A nie dostała go wczoraj. Budzenie brunatnych demonów zaczęło się w 1989 roku, kiedy to do władzy doszła kl...

Republika kartoflana

Afera związana z Warszawskim Szpitalem Południowym nie ustaje, a wręcz nabiera rozpędu. Ostatnio wychodzi na jaw, że z kontrolowaniem owej placówki przez władze miejskie było mocno nie halo, skoro ordynator SOR zarabiał zdecydowanie zbyt dużo kasy, bywał w kilku miejscach naraz i zorganizował poczekalnię VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej, a ujawnili to wszystko dziennikarze, nie zaś urzędnicy, którzy winni byli zająć się problemem. Padają, moim zdaniem słuszne, opinie, że zawiódł Rafał Trzaskowski. Prezydent miasta jest wszak organem kontrolnym wobec miejskich instytucji publicznych, w tym placówek opieki zdrowotnej. I jasne, że nie zajmuje się taką kontrolą osobiście, lecz ma od tego ludzi. Tu wszelako leży pies pogrzebany, ponieważ kontrolowaniem polityków KO (były już ordynator należał do tejże formacji) zajmowali się głównie mianowani przez pana Trzaskowskiego politycy KO. Innymi słowy, swoi kontrolowali swoich… o ile o jakimkolwiek kontrolowaniu w ogóle można mówić. Z cz...

Ofiary przemilczanych zbrodni

Z powodu głupiej i niepotrzebnej awantury o Order Orła Białego, rozpętanej ze szkodą dla Polski przez Alfonsa, dużo się w ostatnich dniach mówi o Rzezi Wołyńskiej i innych zbrodniach UPA. W praktyce jednak nie mamy do czynienia z refleksją historyczną, lecz z odrażającym politycznym tańcem na grobach ofiar w wykonaniu (głównie skrajnej) prawicy – polskiej tudzież ukraińskiej. A tymczasem są inne, znacznie świeższe zbrodnie, jakie popełniono w Polsce. Te, które oficjalny przekaz medialno-propagandowy przemilcza. O najgorszej z nich, pod względem liczby zabitych, prawie się nie wspomina, a jeśli już, to jako o… zasłudze. Mowa oczywiście o planie Balcerowicza (początek lat 90. ubiegłego stulecia), czyli restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w (k)raju nad Wisłą: zniszczeniu państwowych zakładów produkcyjnych (z PGR-ami na czele), rabunkowej prywatyzacji, odnowieniu hiperinflacji, itd. Oprócz zrujnowania polskiej gospodarki i kolonizacji państwa przez obcy kapitał – co był...

Słowiańskie odrodzenie

Wczoraj była Noc Kupały, czyli prasłowiańskie święto początku lata. Nasi przodkowie w najkrótszą noc w roku palili ognie i składali bóstwom ofiary, puszczali wianki na wodzie (a raczej puszczały, gdyż robiły to dziewczęta) gwoli wróżb odnośnie związku, szukali kwiatu paproci… Po przyjęciu chrześcijaństwa Kościół katolicki wprowadził w to miejsce Noc Świętojańską; nie zdołał wykorzenić dawnych zwyczajów, toteż je zawłaszczył i przerobił. Teraz jednak Noc Kupały wraca w oryginalnej dacie, z oryginalnym przesłaniem, podobnie jak Dziady oraz inne słowiańskie święta czy tradycje. Powrót ów ma swój oddźwięk także w polskim kapitalizmie – vide przeceny z okazji Nocy Kupały w ofercie licznych księgarni tudzież wydawnictw. Moda na słowiańskość ma wszak swój element komercyjny. Ale oprócz tego były różne imprezy i wydarzenia kulturalne, mniej lub bardziej nawiązujące do religii przodków. Swoje obrzędy oprawili też rodzimowiercy, których w Polsce jest coraz więcej, zrzeszeni są w różnych zwią...

Naziści i państwo polskie

Na polskich lotniskach pojawili się nazistowscy (samym swoim zdradzieckim istnieniem profanują świętą słowiańską ziemię!) bojówkarze z Ruchu Obrony Gaci… znaczy, Granic (ci od Bąkiewicza, co to w Berlinie awanturę urządził, a potem płakał, gdy go tamtejsza policja słusznie ukarała). Mieli na sobie jakieś podrabiane mundury i zaczepiali przybyszów z zagranicy, tych zwłaszcza o cokolwiek ciemniejszej karnacji, usiłując ich legitymować. Oczywiście to element ksenofobicznej, rasistowskiej polityki tych obmierzłych hitlerowców. Ludzie myślący poczuli zaniepokojenie, szybko rozległy się – jak najbardziej słuszne – głosy potępiające paskudną ową akcję. W internecie pojawiły się petycje do władz Polski, aby zareagowały na takie zachowanie nazistów od Bąkiewicza. I słusznie, bowiem reakcja powinna być. Tyle, że jej nie było. Żadnej. Bojówkarze działali sobie spokojnie, nieniepokojeni przez policję ani inne właściwe służby. Pokazuje to wyraźnie, że Polska po 1989 roku stała się badziewnym p...

Wsparcia brak

W ostatnich dniach Polacy – ci w każdym razie, którzy interesują się sportem – żyją sukcesami Mai Chwalińskiej, tenisistki. Mnie sport nie interesuję, ale pani Mai gratuluję i życzę dalszych sukcesów. Warto wszakże zauważyć, że zaraz po tym, jak doszła do finału w nader ważnym turnieju tenisowym, w internecie pojawiły się informacje, iż kilka lat temu, gdy dopiero rozkręcała swą karierę, bodajże trzykrotnie (jeśli coś pokiełbasiłem, to przepraszam) zwracała się do, wówczas PiS-owskiego, Ministerstwa Sportu o wsparcie finansowe. Nieodmiennie jej odmawiano, ponieważ jakoby „nie rokowała”. Cóż, najprawdopodobniej PiS-owcy, jako typowi prawicowcy i solidaruchy, woleli paść się osobiście na publicznych pieniądzach, niż przeznaczać je na rozwój, w tym przypadku, tenisa ziemnego. Jak sądzę, przypadek Mai Chwalińskiej nie jest odosobniony. Politycy – prawicowych dotyczy to szczególnie, wszak dosłownie ociekają obłudą tudzież fałszem – uwielbiają grzać się w blasku sportowców (i, w mniejsz...

Zapaść i zyski

Ojojoj! Kapitaliści są załamani, podobnie jak propagandyści nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego, w jakim żyjemy. Przyrost demograficzny w Polsce jest bowiem niski (nic dziwnego przy zbyt wysokich kosztach utrzymania, marnych płacach i niemal zerowej polityce mieszkaniowej; tanie lokale na wynajem od Lewicy dopiero powstaną, ich budowa wymaga czasu), mowa wręcz o zapaści. A ta uderzy w zyski koncernów i korporacji. Dlaczego? Ano, z tej jakże prostej przyczyny, że mniej będzie zarówno klientów, jak i pracowników. Czyli ubędzie chętnych za zakup dóbr i usług. A to się przełoży na produkcję w mniejszych ilościach, czyli droższą. Wyższe zaś ceny doprowadzą do dalszego spadku popytu; pewnym wyjątkiem są dobra i usługi luksusowe, tak czy owak adresowane do zamożnych klientów. Jeszcze gorsze z kapitalistycznego punktu widzenia jest to, że zmniejszy się liczba proletariuszy. Co oznacza, że na jedno wolne miejsce pracy przypadało będzie mniej chętnych niż obecnie. Może wręcz dojść ...

Więcej na naukę

Więcej pieniędzy oczywiście. Ale po kolei. Przedwczoraj w Warszawie odbyły się demonstracje, osoby uczestniczące w których domagały się przeznaczania większych środków na polską naukę. Konkretnie 3 proc. PKB. Czy tyle by wystarczyło, przyznam szczerze, nie wiem; podejrzewam, iż jest to absolutne minimum. Tak czy owak, sektor ten zalicza się do tych, które w (k)raju nad Wisłą są drastycznie niedofinansowane. Na czym cierpią nie tylko zarobki naukowców i pracowników uczelni, ale też przeprowadzane jest mniej badań, niż mogłoby, rozwój technologiczny Polski również postępuje w tempie spowolnionym (a takie na przykład satelity dobitnie świadczą, na co nas stać – tylko więcej pieniędzy potrzeba). Co najwyżej składamy cudze technologie, zamiast kreować własne. A polscy naukowcy robią kariery na zagranicznych uczelniach (drenaż mózgów). Nie oszukujmy się, sektor naukowy znajdował się i nadal znajduje poza zainteresowaniem solidaruchów, jacy dopchali się do władzy w 1989 roku, oszukawszy sp...

Afrykanie w Lublinie

W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, mieszkają osoby z Afryki. Tak, ludzie czarnoskórzy. Pracują tutaj, studiują, uczą się (afrykańscy studenci przynoszą Polsce korzyści także czysto pieniężne, w postaci ciężkich milionów opłat za czesne, wynajem mieszkań oraz codzienne zakupy). Są wśród nich nawet gwiazdy mediów, kultury i sztuki. Co w tym złego? Absolutnie nic; to dobrze, że społeczeństwo jest zróżnicowane – dobrze, dodajmy, również z genetycznego punktu widzenia. Mam szczerą nadzieję, że osób tych będzie w (k)raju nad Wisłą coraz więcej, podobnie jak chociażby Azjatów. W każdym razie, Afrykanie są też w Lublinie. Między innymi studiują na tamtejszym uniwersytecie. I chcą w owym mieście zorganizować Africa Day Festival. W dniach 29-30 maja uśmiechnięci ludzie, głównie studenci, zamierzają przejść ulicami Lublina, zaprezentować swoją kulturę, obyczaje, powody, dla których są w Polsce, itd. Ot, taka fajna integracja społeczna, wzajemne poznanie, rzecz nader pozytywn...

Faszyzm antyimigrancki

Pewien ukraiński influencer – z informacji, jakie znalazłem, wynika, że Ukraińcy, delikatnie rzecz ujmując, nie mają zbyt pochlebnej opinii o jego inteligencji tudzież rozumie – wjechał autem pod Morskie Oko, gdzie robił sobie zdjęcia. Czyn oczywiście niezgodny z prawem i naganny – acz, podkreślić trzeba, naganny w stopniu dalece mniejszym niż męczenie koni na trasie w tamto miejsce. Na influencera czekała policja i wręczyła mu mandat; poszło gładko, chłopak karę przyjął. Na tym sprawa pewnie by się skończyła (nie licząc, oczywiście, komentarzy w internecie i innych mediach), gdyby nie to, że wmieszał się w nią nie kto inny, a pan premier Donald Tusk. Potępił on czyn tego influencera, w czym nie byłoby nic niewłaściwego, gdy nie fakt, że szef rządu podkreślił jego narodowość; domniemywać należy, iż gdyby sprawcą był rodowity Polak, pan Tusk słowem by się nie odezwał. Teraz chłopakowi z Ukrainy grozi… pięć lat zakazu wjazdu do Polski i ogólnie Strefy Schengen. Zupełnie, jak gdyby był j...

Czarnek i mieszkania

Hitlerowiec o nazwie Czarnek Przemysław, były minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz kandydat na premiera tejże mafii/sekty, rozpoczął nieformalną kampanię wyborczą, jeździ bowiem po Polsce i opowiada bajki/brednie. Miał parę dni temu spotkanie z mieszkańcami jednego z polskich miast. Usłyszał pytanie młodego człowieka o politykę mieszkaniową. Słuszne, ponieważ właśnie młoda generacja ma największy problem z dachem nad głową. Jeśli nie dziedziczy domu czy lokalu po rodzicach, dziadkach lub teściach, najczęściej musi zaciągać gigantyczny kredyt hipoteczny na zakup swojego M. A nie jest to łatwe, banki bowiem wymagają nierealnego wkładu własnego, nadto trzeba mieć stabilną sytuację zawodową, co u młodego pokolenia normą nie jest, jako że jego osoby przedstawicielskie często-gęsto harują na śmieciówkach. Kiedy zaś taki kredyt po ciężkich bojach i trudach się otrzyma, spłacać go trzeba właściwie do końca życia, wraz z czynszem przeznaczając na to większość doc...

Klerykałowie na wstecznym

Jak wiemy, Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, wedle którego zawarte za granicą małżeństwa jednopłciowe muszą być respektowane przez Polskę. Innymi słowy, jeśli dwóch polskich gejów albo dwie polskie lesbijki zawarło małżeństwo w kraju unijnym, gdzie takie związki są legalne, to polskie prawo ma traktować ich właśnie jako małżonków czy małżonki. Ze wszystkimi tego konsekwencjami prawnymi. Orzeczenie to, dodajmy, jest niczym innym jak potwierdzeniem wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazującego państwom członkowskim UE uznawać takie małżeństwa. I tyle. Sprawę załatwić można bardzo prosto – wystarczy rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych. Rozporządzenie, czyli akt prawny, którego prezydent zawetować nie może, nie ma się więc co obawiać takiego ruchu ze strony Alfonsa. Oczywiście wdrożenie orzeczenia NSA byłoby doskonałym przykładem przestrzegania praworządności, czyli tego, czego przywrócenia Koalicja Obywatelska obiecywała – jak najbardziej, rzecz jas...

Patronka uciśnionych i wykluczonych

Obecnie Meksyk znany jest z tego, że jego prezydentka przeciwstawia się Trumpowi, a także wprowadza zakrojoną na wielką skalę reformę systemu opieki zdrowotnej (w Polsce też by się przydała, ale to temat na inną analizę). Oprócz tego kraj ten kojarzy się z Matką Bożą z Guadalupe, mariachi, pikantną kuchnią, piłką nożną, kartelami narkotykowymi i paroma jeszcze rzeczami. A w ostatnich latach coraz większą popularność – choć w Europie i Polsce zjawisko to traktowane jest na razie głównie jako ciekawostka – zdobywa kult (tak konkretnie, to szkoła misteryjna) La Santa Muerte, Świętej Śmierci. Postać ta jest uosobieniem/symbolem ducha końca życia. Przedstawiana jest w postaci szkieletu w ciemnym stroju przypominającym kobiecy habit, często z kosą w ręku, niekiedy w otoczeniu chryzantem. Łączy w sobie elementy katolickiej świętej oraz bóstw azteckich (tu ważna uwaga – w kulturze i mitologii Azteków śmierć odgrywała ważną rolę, ale wiązała się nierozerwalnie z odrodzeniem i uznawana była z...

Uległość faszystowskich solidaruchów

Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo PiS-owcy (oraz ich nazistowscy koledzy z Konfederacji) są ulegli wobec Trumpa. Wręcz go ubóstwiają. Kiedy wygrał wybory, posłowie Bezprawia i Niesprawiedliwości tudzież Konfederacji wystąpili w Sejmie w charakterystycznych czapeczkach, oddając hołd swemu bożyszczu. Od tamtej pory zarówno oni sami, jak też ten ich Alfons zajmują bezkrytyczną wobec USA oraz Trumpa pozycję. Jeden z prezydenckich ministrów, oczywiście PiS-uar pełną gębą, domagał się nawet ostatnio wysłania polskich wojsk na pomoc Stanom Zjednoczonym i Izraelowi w Iranie (na razie zapowiadane jest zawieszenie broni, bo Trumpowi spada poparcie z powodu spadku cen, a Izrael jest w coraz marniejszej kondycji). Skąd jednak to wiernopoddaństwo się bierze? Ano, między innymi z historii. Otóż, jak wiemy, mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława wywodzi się z targowicy lat 80., która wyrosła wokół ówczesnej „Solidarności”. Ów antypolski, antyspołeczny i – jak okazało się po 1989 roku – antyd...

Nienawiść ideologiczna

Nienawiść jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie przeżywa człowiek. Z reguły kierowana jest przeciwko komuś lub czemuś, co nas krzywdzi, rani, wyniszcza czy zagraża naszemu istnieniu. To zupełnie naturalne, że nienawidzimy złodzieja, który nas okradł, kogoś, kto zamordował bliską nam osobę, choroby, na którą cierpmy, wojny pustoszącej nasz kraj (bądź wojny jako takiej), głodu, biedy, cierpienia… To wszelako, że nienawiść w pewnych sytuacjach jest naturalna, odruchowa, nie oznacza, iż jest ona dobra; przeciwnie, to emocja negatywna, nader destruktywna również wobec psychiki odczuwającej ją osoby, toteż zdecydowanie warto jest jej nie ulegać (co, rzecz jasna, nie jest łatwe). Istnieje jednak również nienawiść sztuczna, wykreowana i odgórnie narzucona, a raczej wpojona. Jest to nienawiść ideologiczna – narzędzie w rękach polityków (zwłaszcza niedemokratycznych i antydemokratycznych, czyli prawicowych i skrajnie prawicowych), guru różnych sekt, przywódców organizacji terrorystyczn...

Dobry wyrok

W sumie nie trzeba bezpośrednio się z nim zetknąć, aby wiedzieć, że polskie sądownictwo… cóż, do idealnych w żadnym wypadku się nie zalicza. Chyba od zawsze funkcjonowało kiepsko, od czasu zaś, gdy Bezprawie i Niesprawiedliwość przeprowadziło swoje deformy, działa wręcz fatalnie. Chodzi nie tylko o złe wyroki (takie jak te wydawane na korzyść przestępców, a przeciwko ich ofiarom, zbyt niskie kary za znęcanie się nad zwierzętami, opowiadanie się przez sędziów za zorganizowanymi grupami przestępczymi typu mafie mieszkaniowe, itd.), ale też o nadmierną przewlekłość postępowań, przerost biurokracji, itd. Patologii jest sporo, kontakt zaś z sądownictwem do przyjemnych się nie zalicza; takie na przykład postępowanie spadkowe zdecydowanie lepiej jest przeprowadzić u notariusza – rozwiązanie wprawdzie droższe, lecz szybsze i o wiele bardziej komfortowe. No, ale czasami i z sądów napływają dobre wiadomości. Na przykład dotyczące wyroków. Jedną z nich było oczywiście uniewinnienie Piątki z Ha...