Posty

Wyświetlam posty z etykietą zanieczyszczenia

Cmentarny przesąd

Wprawdzie Dziady/Halloween dopiero pojutrze, Wszystkich Świętych w sobotę, natomiast Zaduszki w niedzielę, niemniej sezon odwiedzin grobów już trwa w najlepsze. Coraz więcej osób przybywa na cmentarze, czy to celem zrobienia porządków, czy to, aby zapalić znicze przed świątecznym weekendem i uniknąć w ten sposób korków. W każdym razie, warto zatrzymać się na chwilę przy cmentarnej tematyce. Istnieje mianowicie przesąd, wedle którego nie należy niczego zabierać z cmentarza i wynosić poza jego bramę, a już na pewno nie wolno brać czegokolwiek do domu. Można bowiem w ten sposób rzekomo ściągnąć na siebie nieszczęście lub wręcz śmierć. Z tego samego powodu nie powinno się też robić zdjęć w miejscu pochówku. Cóż, fotografie na cmentarzu robić mi się zdarzało – przedstawiały grób rodziców i robiłem je na potrzeby krewnych. A co do zabierania przedmiotów, postępuję tak co roku. Konkretnie, zbieram znicze z nagrobka rodziców i biorę je do domu celem umycia. Podobnie czynię z tackami. Dzi...

Koszmar grzewczy

Jesień trwa w najlepsze, a wraz z nią – sezon grzewczy. Oznacza to, że czeka nas kolejny okres, gdy w powietrzu przybędzie smogu. Wiele osób wciąż ogrzewa swoje domy węglem (a są i tacy, co w celu owym wykorzystują śmiecie), w przypadku zaś miejskich kotłowni też różnie bywa z ekologicznymi źródłami ciepła. Rzecz jasna, zanieczyszczenie powietrza – występujące nie tylko w metropoliach, ale także w małych miejscowościach, a nawet na wsiach (wspomniane palenie w piecach śmieciami) nie tylko znacznie zmniejsza komfort życia, lecz przede wszystkim jest wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. Zwiększa chociażby ryzyko wystąpienia nowotworów, osłabia organizm, wpływa negatywnie na rozwój płodu, itd. Sezon grzewczy to rónież czas pustoszenia naszych portfeli. Kto ma dom rodzinny, ten wie, ile kosztuje jego ogrzanie. Toteż nic dziwnego, że nawet stosunkowo zamożni (jak na polskie warunki) ludzie oszczędzają w tym zakresie. Zdrowe oszczędzanie polega oczywiście na pozakręcaniu kaloryferów w tych po...

Szybka i zabójcza

Fast fashion (z angielskiego – szybka moda) to współczesny trend w przemyśle odzieżowym, uskuteczniany przez największe koncerny produkujące ubrania. Na czym on polega, mówi sama nazwa. Kolejne nowości wprowadzane są na rynek jedna po drugiej, nie co sezon, lecz wiele razy w ciągu… no właśnie, nie tyle nawet roku, ile miesiąca. Trafiają do sklepów (np. w galeriach handlowych) na całym świecie, gdzie dostępne są nieraz w naprawdę niskich cenach. Te oczywiście nie biorą się znikąd, o czym będzie za chwilę. Ubrania takie lansowane są z pomocą intensywnego marketingu, w czym udział mają reklamy we wszystkich mediach, jak i i internetowi influencerzy, którzy pokazują, jak to zamawiają nowe ciuchy, otwierają paczki z nimi, a potem je wkładają (ciuchy, nie paczki). Po to oczywiście, aby każda oglądająca osoba chciała mieć taką koszulkę, spodnie, bluzę, kurtkę czy co tam jeszcze i wydała na nie krwawicę. Oczywiście influencerzy mają modelowy ubiór z danej kolekcji, który kosztuje krocie, al...

Ministerstwo zanieczyszczonego powietrza

Robi się coraz zimniej, na czym najmocniej cierpią oczywiście osoby w kryzysie bezdomności, uchodźcy w lasach na granicy polsko-białoruskiej, liczne zwierzęta (np. psy i koty, których „opiekunowie” nie chcą wpuścić do domu czy choćby do piwnicy), a także wszyscy, których nie stać na dostateczne ogrzanie powierzchni mieszkalnych; rachunki wołają wszak o pomstę do nieba. Jak zwykle też o tej porze roku, w związku z, nazbyt często nieekologicznym, ogrzewaniem budynków przybywa zanieczyszczeń, czyli po prostu gęstnieje smog. Nie tylko w wielkich metropoliach, stanowi on przecież nader poważny problem w średnich i małych miastach, a nawet na wsiach (tak, tak!). Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska zawiesiło – bardzo ważny z punktu widzenia przyrody oraz naszego zdrowia – program „Czyste Powietrze”. Oznacza to wstrzymanie dopłat do wymiany „kopciuchów” (czyli pieców na węgiel i inne zanieczyszczające, smrodliwe paliwo) na modele bardziej przyjazne dla naszego powietrza, jak również...

Zalany świat

Skali powodzi, jaka dotknęła w ostatnich dnach Europę Środkową – w tym, niestety, sporą część Polski – w żadnym razie nie można kwestionować; no, chyba, że ktoś jest głupi, ślepy tudzież przesycony złą wolą. Absolutnie nie wolno też podważać tragedii dotkniętych nią osób. Należy sobie wszelako uświadomić, iż to, co właśnie spotkało naszą część świata, jest tylko jednym z licznych objawów trwającej sobie w najlepsze katastrofy klimatycznej, zachodzącej z winy ogólnoświatowego kapitału oraz rabunkowej, skrajnie nieracjonalnej gospodarki kapitalistycznej. I to – o zgrozo! – objawem wcale nie najgorszym. W tym samym czasie, gdy wody zalewały Dolny Śląsk i Opolszczyznę, Słowację, Czechy, Austrię i część Niemiec, jeszcze gwałtowniejszy żywioł pustoszył Nigerię. Widziałem filmy w internecie – rwące rzeki, szerokie niemal jak morza, zmywały dosłownie wszystko na swej drodze, wliczając pokaźne domy. Takich miejsc na świecie jest obecnie bardzo dużo. Jedna z najgorszych powodzi, o ile nie n...

Prawica i katastrofa

Na ocenę działań rządu w sprawie powodzi przyjdzie jeszcze czas… aczkolwiek wygląda na to, że lepiej spisały się osoby obywatelskie i samorządy. Tymczasem premier Donald Tusk oskarżany jest (nie tak znowu bezpodstawnie) o zlekceważenie zagrożenia powodziowego. Szef rządu broni się w mediach, twierdząc, że początkowo prognozy pogody nie wyglądały niepokojąco. No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Dla Donalda Tuska może i faktycznie nie były one niepokojące (niekoniecznie zresztą musiał je śledzić, ma inne sprawy na głowie, z czego akurat nie kpię)… lecz dla jego doradców oraz poszczególnych ministrów (środowiska i klimatu, obrony… a nie, na Kosiniaka-Kamysza to nie ma co liczyć) powinny. Wszak nie bez kozery rozsyłano alerty ostrzegające nie tylko przed ulewami, ale też przed występowaniem zbiorników wodnych z brzegów; czyli zagrożenie było. Nie rozstrzygam tutaj, czy sam Donald Tusk sprawę olał, ale widać wyraźnie, iż obecny rząd i stojąca za nim, w większości prawicowa koalicja par...

Dzieło wrogów życia

Upały i susze błyskawicznie przeszły w gwałtowne opady deszczu, a te spowodowały powodzie. W Polsce, Niemczech, Słowacji oraz wielu innych państwach Europy i świata; budzące przerażenie nagrania żywiołu nadchodzą również z Afryki. Oczywiście jest to skutek katastrofy klimatycznej; specjaliści już przed dekadami (tak, tak!) ostrzegali, że zjawiska atmosferyczne przechodziły będą ze skrajności w skrajność, zyskując przy tym na gwałtowności. To właśnie się dzieje. Przykro pisać, ale żadnej niespodzianki tu nie ma. Tragedia ludzka wynika – i to też nic nowego – z wieloletniego ignorowania przez polityków, a przede wszystkim kapitalistów (o tym więcej za chwilę) ostrzeżeń naukowców tudzież aktywistów. W Polsce skala powodzi byłaby znacznie większa, gdyby w ostatnich latach nie poprawiono w jakimś tam stopniu infrastruktury przeciwpowodziowej (ignorancja premiera, który, tak jak w 2010 roku, zlekceważył niebezpieczeństwo, to już inna para kaloszy); byłaby jednak o wiele mniejsza, gdyby ni...

Wkurzenie i wymarcie

Grupa aktywistów klimatycznych zastosowała formę protestów polegającą na lokowaniu dróg. Ludzie ci kładą się na jezdni, czasem nawet przyklejając (dosłownie, przy użyciu kleju) do niej, a chodzi im rzecz jasna o uczulanie społeczeństwa na zachodzącą katastrofę klimatyczną oraz jej skutki. Działania takie straszliwie rozsierdzają kierowców. Wysiadają oni z aut, siłą odrywają aktywistów od asfaltu, biją ich, kopią, wyzywają, atakują przy użyciu gaśnic… Mówiąc krótko, zachowują się nader agresywnie (nie wszyscy, jak przypuszczam), za nic natomiast nie chce do nich dotrzeć, że wkrótce nie tylko nie będą poruszali się samochodami (będzie na to zbyt gorąco), ale mogą nie mieć wody, żywności ani innych substancji niezbędnych do życia. Jasne, formy protestów są różne, nie zawsze skuteczne (trafiają się i przeciwskuteczne), niektóre mogą być irytujące dla osób postronnych, jak w omawianych przypadkach. Z jednej strony rozumiem wkurzonych kierowców, choć sam, prowadząc auto, większą mam wyr...

Ciepło, cieplej, zagłada

Cieplutko i fajnie było w marcu, prawda? A także w Wielkanoc na przełomie marca i kwietnia. Ano było, zanotowano wszak, nie tylko zresztą w Polsce, rekordowe w historii pomiarów temperatury. Można się było poczuć jak w maju, czerwcu czy lipcu. Lubię słoneczną pogodę, lubię, kiedy ciepełko (ale nie cierpię upałów) otula me ciało, lubię, gdy wychodząc z domu, nie muszę wkładać na zimowych ubrań… Ale nie zapominam o jednym. O tym mianowicie, iż ów rekordowo ciepły marzec (jak będzie z kwietniem i kolejnymi miesiącami, czas oczywiście pokaże, przy czym optymistą nie jestem) to kolejny dowód na zachodzącą katastrofę klimatyczną. Dobre złego początki… znaczy, dobre w Polsce, bo ludziom, pod domami których topi się wieczna zmarzlina (Syberia, północna Kanada, Alaska) już tak wesoło nie jest, podobnie jak umierającym z głodu w wyschniętej Nizinie Niniwy (nie da się tam już z powodu zbyt wysokich temperatur uprawiać roli… a właśnie na tym obszarze narodziło się rolnictwo!) i innych miejsca...

Zamknąć obozy zagłady

Sejmowa i senacka reprezentacja Lewicy jest ogólnie pro-zwierzęca, za co oczywiście należy się jej uznanie. Przykładem jest (oby został zrealizowany, i to w bliskiej przyszłości) postulat utworzenia urzędu Rzecznika Praw Zwierząt. Inne ważne inicjatywy wykazuje wchodząca w skład lewicowego klubu parlamentarnego Partia Razem. Otóż, chce ona zakazać cyrkowych występów zwierząt oraz zlikwidować hodowle zwierząt futerkowych. Pierwsza z tych kwestii poruszana jest od dawna, zrazu przez organizacje broniące praw istot żywych niebędących ludźmi, obecnie przez coraz więcej różnych środowisk. Świadomość społeczna w tym zakresie ulega poprawie, dzięki czemu przybywa osób zdających sobie sprawę, iż występy na cyrkowych arenach są dla zwierząt szkodliwe i niebezpieczne, zaś tresura nader często wiąże się z okrucieństwem tudzież cierpieniem. Dlatego trudno się z ideą lansowaną przez Razem nie zgodzić. I żeby nie było – nie mam absolutnie nic przeciwko cyrkowi jako takiemu, ale niech tę sztukę up...

Burżuje w prywatnych odrzutowcach

Taylor Swift, jankeska piosenkarka i kompozytorka, ma na koncie (podejrzewam zresztą, że niejednym) ciężkie pieniądze. Na tyle ciężkie, że stać ją na prywatny odrzutowiec; zalicza się zatem do jednego procenta najzamożniejszej burżuazji, posiadającej blisko dwukrotnie tyle, co pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości razem wzięte. Gwiazdorka nie tylko posiada ów samolot, ale też robi z niego użytek, czyli buja się nim po świecie. Informacje o tymże bujaniu są ogólnodostępne, toteż pewien student postanowił je zbierać i wrzucać do Sieci, po to, aby pokazać obłudę Taylor Swift, która kiedyś pozowała na fankę ekologii, bo pochwaliła się, że dwa razy z rzędu włożyła jedno ubranie, czy coś w ten dekiel. No to teraz prawnicy piosenkarki grożą chłopakowi pozwem za rzekome śledzenie jej odrzutowca. Przypominam: polegało ono jedynie na udostępnieniu oficjalnych informacji; żadnych technik szpiegowskich student nie stosował, paparazzim też raczej nie był. No, ale zszargał wizerun...

Smog kontratakuje

Wróciły mrozy, a wraz z nimi smog. Mimo iż mieszkam w małej miejscowości, spacerując z pieskiem w zimowe dni, zwłaszcza rano i wieczorem (wtedy to już szczególnie), zastanawiam się, jak przy swoim węchu, wielokrotnie lepszym niż ludzki, daje on radę oddychać. Spliny unoszą się w powietrzu, i to bynajmniej nie tylko samochodowe; wnioskując po bukiecie nader nieprzyjemnych woni, dominują raczej efekty nieekologicznego opału. Oczywiście nie mam pretensji do ludzi, że ogrzewają swoje domy byle czym, ani o to, że jeżdżą starymi, emitującymi znaczne ilości spalin samochodami. Większość z nich nie ma innego wyjścia. Ubóstwo energetyczne, podobnie oczywiście jak każde inne, stanowi ponurą konsekwencję nieludzkiego systemu kapitalistycznego, a już na pewno jego zdziczałego, neoliberalnego wydania, jakie zapanowało w Polsce po 1989 roku, i jego naturalnych patologii: niskich płac czy niestabilnego zatrudnienia. Do tego dochodzi inflacja wprawdzie ostatnio nieco spowolniła, ale zarówno ceny, j...

Płoną śmiecie, płoną

W Zielonej Górze spłonęło nielegalne składowisko odpadów. Nie pierwszy to taki pożar w (k)raju nad Wisłą; wybuchają one co jakiś czas, a ich konsekwencje zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla zdrowia ludzkiego są fatalne. Nie trzeba zresztą, aby śmiecie owe stanęły w ogniu, ponieważ samo ich składowanie jest szkodliwe dla całego otoczenia i zamieszkujących je istot żywych, ludzi oczywiście wliczając; logiczne, skoro to toksyny. Niejaki Kaczyński Jarosław, nieoficjalny, acz – o zgrozo! – faktyczny władca Polski, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, migiem znalazł winnego. Jeśli sądzicie, że uznał za takowego Donalda Tuska, to oczywiście macie rację. Zdaniem Kaczyńskiego, to przewodniczący PO sprowadza do Polski „niemieckie śmieci” (serio, facet rzeczywiście tak powiedział), które potem radośnie sobie płoną… Wiadomo, że to element kampanii wyborczej, w której – już to widać – zagadnień merytorycznych prawie nie będzie (może tylko Lewicy uda się jakieś przemycić, bo próbuje...

Dzień Ziemi

Obchodzimy dziś Dzień Ziemi. Z tej okazji już od pewnego czas czy to szkoły i przedszkola, czy to organizacje kulturowe, czy to inne instytucje publiczne oraz prywatne organizują dla dzieci tudzież dorosłych akcje sprzątania świata, sadzenia drzew, oczyszczania różnych akwenów… Wszystko to jest piękne i ważne (nie szydzę!), niemniej rodzi się we mnie wątpliwość, jaki sens ma sadzenie drzewek wobec trwającego od lat rabunkowego wyrębu lasów? Jaki sens ma zbieranie śmieci, skoro jeszcze tego samego dnia na łąkach, w lasach i wszędzie indziej pojawią się nowe, człowiek jest bowiem okropnie brudną istotą? Ktoś powie, iż takie działania mają funkcję edukacyjną. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Wszelako potrzebna jest STAŁA edukacja ekologiczna i klimatyczna w szkołach. Nie tylko uczenie o florze i faunie, lecz także o funkcjonowaniu środowiska naturalnego JAKO CAŁOŚCI i tym, w jaki sposób ludzka działalność wpływa na klimat. Pisząc: „ludzka”, mam oczywiście na myśli głównie kapitali...

Zatrucie albo głód

Podobno w internecie kwitnie handel czyściwem, czyli materiałem powstałym z odpadów z produkcji odzieży. Docelowo służy ono, jak nazwa wskazuje, do oczyszczania dużych powierzchni z zabrudzeń smarami, olejami, farbami i tym podobnymi substancjami; używane jest zatem najczęściej w zakładach przemysłowych, ale w domach też możemy je stosować, do mycia okien chociażby. Niestety, Polki i Polacy kupują je ostatnimi czasy w celu przez producentów nieprzewidzianym, czyli na opał. Chcą mianowicie mieć w miarę tani – obecnie kosztuje ono około 20 zł za 10 kg, przy czym spodziewać się należy podwyżek cen – materiał do palenia w piecach przez jesień i zimę. Ludzi zmusza do tego już to rosnąca, na skutek choćby inflacji i coraz słabszej gospodarki, bieda, już to straszliwie wysokie ceny węgla (zasilającego, niestety, większość pieców w Polsce) oraz jego utrudniania przez PiS-owski nie-rząd (po to głównie, by podbić jeszcze bardziej ceny) dostępność. Problem w tym, że palenie czyściwem jest bar...

Śmietnik

Jak wiemy, kapitaliści niszczą przyrodę i naszą planetę. Rabunkowa eksploatacja surowców, działalność produkcyjna prowadzona bez oglądania się na konsekwencje dla środowiska naturalnego, wytwarzanie tandetnych dóbr, które szybki zmieniają się w śmiecie… Nie raz ani nie dwa pisałem o tych i innych tego typu patologiach. Do tego dochodzi traktowanie natury jak śmietnik. Różnego rodzaju odpady poprodukcyjne – częstokroć toksyczne, a bywa, że i radioaktywne – zakopywane są w ziemi, wyrzucane bądź wylewane do rzek, jezior, mórz, oceanów. O spalinach już nawet nie wspominam. Jasne, z reguły wiąże się to z łamaniem prawa, ale jeśli winni kapitaliści mają układy, trudno jest pociągnąć ich do odpowiedzialności. Cóż, państwo kapitalistyczne, w tym jego wymiar sprawiedliwości, służy klasie pasożytniczo-wyzyskującej właśnie. Dalej, kapitalizm jako system nastawiony jest na maksymalizację zysku, a ten osiągnąć można nie tylko poprzez płacenie pracownikom mniej, niż wynosi wartość ich pracy (wyz...

Zatruta rzeka

Odra umiera. Jest zatruta, w wodzie są toksyczne substancje. Martwe ryby pływają na powierzchni, wymywane są na brzegi. Sceny z filmu katastroficznego? Nie, to nasza ponura rzeczywistość. Skutek z jednej strony polityki Bezprawia i Niesprawiedliwości, nie-rządy której to mafii/sekty okazują się wyjątkowo szkodliwe dla środowiska naturalnego (wyrąbywane rabunkowo lasy, energetyka generująca zanieczyszczenia, przyzwolenie na działanie trujących zakładów produkcyjnych, no i zatrute rzeki oczywiście), a z drugiej – naszej barbarzyńskiej wersji systemu kapitalistycznego, który traktuje przyrodę jako zasób do dowolnego wykorzystania, co rzecz jasna kończy się fatalnie. Dobrze, że temat ów jest jednym z głównych, jakie obecnie poruszają opinię publiczną. W mediach wypowiadają się różnego rodzaju specjaliści i politycy (przy czym ci z PiS-u, jak łatwo się domyślić, łżą masakrycznie), zaś działacze ekologiczni tudzież świadomi obywatele robią, co mogą, by ratować sytuację. Krążą, jak zwykle...

Zabójczy smród burżujów

Pewien polski milioner (czyli burżuj, nie owijajmy w bawełnę) stwierdził ostatnio, że aby zapobiec katastrofie klimatycznej, biedni muszą „mniej żreć”, zwłaszcza mięsa. Pochwalił się też, co on osobiście zrobił w klimatycznym zakresie – lata mniejszym prywatnym samolotem; zauważa przy tym, że całkowita rezygnacja z takich lotów „nic nie zmieni”. Jego wypowiedź wywołała falę krytyki u osób wrażliwych społecznie, czyli głównie lewicowców, jak również u ludzi zorientowanych w temacie (klimatologów, ekologów i zainteresowanych sprawą amatorów); nie brakło też szyderców, co na burżuju nie zostawili suchej nitki – i git, tak ma być. Jego słów nie da się w żaden sposób obronić, nie tylko dlatego, że są obraźliwe dla większości ludzkości, ale też z tej jakże prostej przyczyny, iż trudno wśród nich znaleźć punkty styczności z rzeczywistością. Owszem, ograniczenie lub – jeszcze lepiej – całkowita rezygnacja ze spożywania mięsa to zachowanie nie tylko moralne i zdrowe, ale też pożyteczne dla ...

Atomowy pic na wodę

Jacek Sasin, PiS-owski wicepremier i minister aktywów państwowych, chwali się atomem. Oto dzięki niemu – a przynajmniej taką zasługę przypisuje samemu sobie – KGHM podpisała umowę z jedną z amerykańskich firm na rozwój tzw. małej energetyki atomowej. Bezprawie i Niesprawiedliwość pęka z dumy, głosząc w swym przekazie propagandowym, że wprowadza Polskę w nową energetyczną epokę. Cóż, jeśli chodzi o energetykę atomową, to nie jestem ani jej specjalnym zwolennikiem, ani radykalnym przeciwnikiem. Nie protestowałbym przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polsce, ale zdecydowanie wolałbym, gdyby zamiast niej postawiono na OZE. No i w tym momencie należy wystosować poważne uwagi odnośnie mafii/sekty nie-rządzącej. Otóż, jej polityka energetyczna jest fatalna, i podpisywane z Amerykanami umowy raczej tego nie zmienią. Jeśli jankeskie inwestycje w polskie reaktory jądrowe w ogóle przyniosą pozytywne efekty, w postaci czystszego powietrza czy niższych cen prądu chociażby, to stanie się tak ...