(R)ewolucja polszczyzny
Kilka lat temu toczyła się dyskusja na temat feminatywów (czyli żeńskich form) w języku polskim. Chodziło między innymi o nowe lub dotychczas rzadko używane nazwy zawodów i stanowisk piastowanych przez kobiety, np. ministra, profesorka, wykładowczyni, - lożka (kobieta-naukowiec), hutniczka, górniczka, pastorka, biskupka (w Kościołach protestanckich), itd. Osobiście nie mam nic przeciwko feminatywom, sam ich używam w swoich tekstach, literackie wliczając; ostatnio nawet musiałem upiera ć się podczas redakcji mojej powieści (premiera wkrótce), żeby zachowano żeńską nazwę pewnego stanowiska rządowego. Skoro pozycja zawodowa kobiet rośnie (acz w wielu branżach jeszcze zbyt wolno), język powinien za tym nadążać, nawet, jeśli miałoby to oznaczać dodawanie do niego neologizmów. Teraz zachodzi podobna ewolucja – a może i rewolucja – polszczyzn y, związana z tożsamością płciową i rozwojem wiedzy oraz świadomości w tym zakresie . Konkretnie – niebinarością , czyli zbiorczym określeniem tożsa...