Posty

Wyświetlam posty z etykietą klerykalizacja

Przywileje opasłego dona

I innych zawodowych funkcjonariuszy Kościoła katolickiego. Ale po kolei. Kardynał Stanisław Dziwisz, były metropolita krakowski, a jeszcze wcześniej, przez lat trzydzieści dziewięć, najbliższy współpracownik i osobisty sekretarz papieża Jana Pawła II, obecnie zaś purpurat-emeryt, nie chce stawić się przed sądem. A wzywany jest jako świadek w procesie, który Archidiecezji Krakowskiej wytoczył były ministrant, jaki jeszcze w latach 80. miał być molestowany przez jednego z księży. O czym, jak twierdzi ów człowiek (któremu z całego serca współczuję), Dziwisz wiedział, ponieważ informował go o tym nieżyjący już ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, o którym można mieć różne zdanie, ale nie da się mu odmówić zasług w tępieniu kościelnej pedofilii. Dziwisz jednakże na pierwszą rozprawę, podczas której miał być przesłuchany, nie przyszedł, gdyż był chory. Okej, to można zrozumieć. Na drugiej jednak nie stawił się również, tłumacząc się stanem zdrowia i prosząc, żeby sąd go… nie wzywał, bo cała s...

Słowiańskie odrodzenie

Wczoraj była Noc Kupały, czyli prasłowiańskie święto początku lata. Nasi przodkowie w najkrótszą noc w roku palili ognie i składali bóstwom ofiary, puszczali wianki na wodzie (a raczej puszczały, gdyż robiły to dziewczęta) gwoli wróżb odnośnie związku, szukali kwiatu paproci… Po przyjęciu chrześcijaństwa Kościół katolicki wprowadził w to miejsce Noc Świętojańską; nie zdołał wykorzenić dawnych zwyczajów, toteż je zawłaszczył i przerobił. Teraz jednak Noc Kupały wraca w oryginalnej dacie, z oryginalnym przesłaniem, podobnie jak Dziady oraz inne słowiańskie święta czy tradycje. Powrót ów ma swój oddźwięk także w polskim kapitalizmie – vide przeceny z okazji Nocy Kupały w ofercie licznych księgarni tudzież wydawnictw. Moda na słowiańskość ma wszak swój element komercyjny. Ale oprócz tego były różne imprezy i wydarzenia kulturalne, mniej lub bardziej nawiązujące do religii przodków. Swoje obrzędy oprawili też rodzimowiercy, których w Polsce jest coraz więcej, zrzeszeni są w różnych zwią...

Wyrwać kleszcza

Lewica podliczyła i opublikowała, że pod nie-rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości aż 10 mld zł – oczywiście z naszych portfeli – państwo polskie przekazało wielkiej ponadnarodowej korporacji, czyli Kościołowi katolickiemu. I to bez jakiejkolwiek kontroli. Chodzi nie tylko o transfery z Funduszu Kościelnego, ale też o pieniądze, jakie spółki Skarbu Państwa czy poszczególne ministerstwa buliły kościelnym osobom prawnym. Podana wyżej kwota to, jak wylicza poseł Tomasz Trela z Lewicy, równowartość 50 tys. mieszkań. Ale nie tylko na budownictwo mieszkaniowe mogłaby ona zostać przeznaczona. Ileż zyskałaby ochrona zdrowia (przykładowo, roczna suma, jaką Warszawa dopłacać musi do szkolnej katechezy, wystarczyłaby na oddłużenie polskich szpitali), transport publiczny czy też wsparcie dla osób w trudnej sytuacji bytowej (którego w Polsce praktycznie nie ma). A tak, 10 mld zł wtopione zostało w wyjątkowo bogatą instytucję, która tak czy owak zdziera pieniądze (taca, moi drodzy, taca, a także...

Bez zasług

Dziś trzydziesta piąta rocznica Wyborów Czerwcowych, które odbyły się oczywiście w 1989 roku i stanowiły efekt porozumienia zawartego między PZPR a NSZZ „Solidarność” przy Okrągłym Stole. Mimo iż były tylko częściowo (według obecnych standardów) demokratyczne, polityczne zwycięstwo odniosła w nich ówczesna opozycja, co doprowadziło do zmiany ustroju z technokracji biurokratycznej na demokrację parlamentarną. Według jednego z mitów, Wybory Czerwcowe umożliwiły też integrację Polski z Zachodem. Jest to o tyle nieprecyzyjne, iż do wstąpienia do Unii Europejskiej (a wcześniej NATO, które w obecnej formule jest przestarzałe i niebezpieczne) doprowadził post-PZPR-owski SLD, nie zaś ugrupowania postsolidarnościowej prawicy. Te wcale też nie przyczyniły się do demokratyzacji (k)raju nad Wisłą. Ich zasługi są wielce wątpliwe. Nim przejdę dalej, wyjaśnić muszę, iż notka ta dotyczyła będzie solidaruchów, czyli prawicowców postsolidarnościowych – polityków, biznesmenów i dziennikarzy, co za ame...

Wrota Gileadu

Jutro 4 czerwca, co oznacza, że wypadnie trzydziesta trzecia rocznica Wyborów Czerwcowych, które odbyły się w 1989 roku i stanowiły ostatnie dotrzymane przez post-solidarność ustalenie Okrągłego Stołu. Były częściowo wolne, tzn. rządząca wówczas Polską PZPR podzieliła miejsca do obsadzenia w Sejmie między siebie a solidarnościową opozycję (Komitety Obywatelskie), zaś w przypadku odtworzonego specjalnie na potrzeby tej elekcji Senatu takiego podziału nie było. „Solidarność” zwyciężyła, zdobywając prawie cały Senat i bezproblemowo (w odróżnieniu od ugrupowania rządzącego) obsadzając wyznaczone dla siebie miejsca w ławach poselskich. Wybory Czerwcowe uznawane są za jeden z głównych etapów demokratycznej transformacji w Polsce. Albowiem doprowadziły do zmiany ustroju politycznego i prawnego: powstania trójpodziału władzy, niezawisłego sądownictwa, systemu wielopartyjnego, samorządu terytorialnego, zniesienia cenzury państwowej, itd. Od strony czysto formalnej sprawy wyglądały zatem napra...

Cthulhu katolicki

Niedawno pisałem, że polskie społeczeństwo, ze szczególnym uwzględnieniem młodego pokolenia, szybko się laicyzuje… czego jednak prawicowi politycy – tak nie-rządowi, jak i rzekomo „opozycyjni”, tak umiarkowani, jak i skrajni – zdają się nie dostrzegać i nieodmiennie nurzają się w klerykalizmie, bardziej lub mniej prymitywnym; jako przykład podałem marszałka Senatu, pana Grodzkiego, mizdrzącego się do papieża. Rzecz dotyczy zresztą nie tylko polityków, ale też publicystów czy ogólnie intelektualistów pod względem ideologicznym sytuujących się na prawo od centrum; vide Tomasz Lis i Adam Michnik kwiczący nad postępującą sekularyzacją i krytyką Kościoła katolickiego – używają zresztą nader podobnej „argumentacji”, co Jarosław Kaczyński, kiedy chrzani na tenże temat. Generalnie, klerykalizacja życia publicznego (oraz sfery kultury, lecz to temat na oddzielną notkę) jest jednym z głównych problemów, z jakimi Polska zmaga się od trzech przeszło dekad. Skutkuje ona nie tylko drenowaniem budż...

Kościół, przyroda i klechistan

Ot, i mamy kolejny – ponury, jak łatwo się domyślić – przykład funkcjonowania państwa wyznaniowego (a ściślej rzecz ujmując, klechistanu), jakim stała się Rzeczpospolita Polska po 1989 roku, na skutek zdradzieckich działań prawicy postsolidarnościowej. Tym razem sprawa jest o tyle przykra, że dotyczy ochrony przyrody, i tak nad wyraz w (k)raju nad Wisłą zniszczonej. Ale po kolei. Łysiec (Łysa Góra) to teren dotychczas przynależący do Świętokrzyskiego Parku Narodowego; w zasadzie serce, centrum, główny punkt tegoż. A zarazem obszar szczególnie cenny, bowiem łączą się tam aż trzy porządki: przyrodniczy, historyczny (zabytki archeologiczne związane ze Słowianami) oraz religijny (klasztor i sanktuarium Święty Krzyż). Przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania parku wszystko to się kleiło, tzn. przyroda była prawnie chroniona, podobnie jak zabytki świeckie i kościelne. No, ale przyszła III RP, stopniowo się klerykalizująca, odkąd pan premier Mazowiecki Tadeusz wprowadził katechezę do szkół pub...

Klerykałowie

W najnowszym wydaniu tygodnika Polityka (nr 17 [3309] z 21 kwietnia 2021 roku, profesor Jan Hartman w swoim felietonie polemizuje z Adamem Michnikiem, który niedawno w wywiadzie udzielonym swej Gazecie Wyborczej składał wiernopoddańcze hołdy Kościołowi katolickiemu. Wybitny polski filozof, będący zarazem intelektualnym guru naszego antyklerykalizmu, zastanawia się na łamach swojego tekstu, czy wspomniana instytucja religijna w ogóle na szacunek tudzież hołdy zasługuje; przytaczając popełnione przez nią na przestrzeni dziejów zbrodnie (inkwizycja, kolonializm, niewolnictwo, zabójstwa dzieci w Irlandii, pedofilia kleru, itd.) i wytykając ułomności chrześcijaństwa jako religii, zdaje się twierdzić, że nie. Co dla mnie było najistotniejsze, prof. Hartman zwrócił uwagę, że Adam Michnik mówi w sprawie Kościoła nieomal tym samym głosem, co… Jarosław Kaczyński. Obaj mianowicie twierdzą, że bez chrześcijaństwa nie będzie w Polsce moralności, a zatem Kościół musi pełnić poczesną rolę w polskim...

Cofnięci mentalnie

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego w parlamencie i rządzie, o prezydenckim fotelu nie wspominając, zasiadają osoby głoszące teorie na temat orientacji seksualnych, kobiet i ich praw czy moralności jak gdyby żywcem zaczerpnięte z jakiegoś średniowiecznego traktatu kościelnego, na każdym kroku powołują się na zdanie księdza i biskupa (jeszcze głębiej zresztą tkwiącego w ciemnocie), a o gospodarcze i społeczeństwie powtarzają androny dawno już obalone przez Stiglitza czy Piketty’ego… to nie dziwmy się, ponieważ mentalne i intelektualne zacofanie klasy politycznej wynika z mentalnego i intelektualnego zacofania społeczeństwa polskiego. Które bardzo mocno cofnęło się w rozwoju w tymże zakresie po 1989 roku. Ale po kolei. Polacy nigdy nie byli szczególnie postępowym czy nowoczesnym społeczeństwem; jeśli już, to tylko w dobie Renesansu, ale ostatecznie urwało się to w XVIII wieku, w okresie z jednej strony kontrreformacji, a z drugiej kształtowania się oligarchii magnackiej, która, wespół z ...

Państwo wyznaniowe w praktyce

Wkurza Was, że nie możecie pójść do kina, teatru, galerii sztuki czy klubu fitness, ani zaprosić więcej niż pięć osób na święta (choć to akurat sensowne, z punktu widzenia walki z epidemią, rozwiązanie), podczas gdy niejaki Rydzyk Tadeusz, ksiądz katolicki, redemptorysta, a jednocześnie kapitalista z Torunia, zorganizował urodziny swojego Radia, (które) ma Ryja, zapraszając na nie całą masę ludzi Kościoła oraz politykierów Bezprawia i Niesprawiedliwości, a Sanepid nie wlepi mu kary? Jesteście wściekli, że wyglądające jak zaczerpnięte z broszury NSDAP, pełne nienawiści słowa Jędraszewskiego Marka, czyli arcybiskupa, co krzyż zamienił na swastykę, uznane zostały przez sąd pierwszej instancji za „interes społeczny” (czy coś w ten dekiel)? Uważacie za niesprawiedliwe, iż ksiądz kapelan w szpitalu zarabia o wiele więcej niż lekarz, który ratuje ludzkie życie? Przeszkadza Wam, że kler robi w Polsce, co chce, płacąc przy tym ograniczone podatki, podczas gdy my, obywatele świeccy, obkłada...

Pokolenie katechezy

W czasie największego nasilenia demonstracji w obronie praw kobiet (i praw człowieka w ogóle) media, nawet te rzekomi liberalne, wyrażały zdziwienie (oburzenie też się zdarzało), że na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, przed trzydziestką, a często wręcz niepełnoletni. Było to – i w dalszym ciągu JEST – nad wyraz pozytywne zjawisko, medialne zdziwienie brało się wszelako stąd, że anty-PiS-owskie i, co istotniejsze, antyklerykalne hasła wznosiło i wznosi pokolenie, które przez cały okres swojej edukacji, od przedszkola począwszy, a na szkole średniej skończywszy (jakkolwiek uczelnie wyższe też klerykalizacji ulegają…), ma katechezę. Ludzi owych często określa się wręcz „pokoleniem JPII”, ponieważ mieli jakoby pozostawać pod wpływem nauczania papieża Polaka. Oczywiście „pokolenie JPII” było i jest li tylko medialnym sloganem, chyba, żeby odnieść je do osób urodzonych w okolicach 1920 roku. A w tym, że polska młodzież, od wczesnego dzieciństwa faszerowana treściami katechetycznymi, oka...

Kwintesencja i finalizacja

Ze strony pozornie liberalnej, a faktycznie konserwatywnej prawicy spod znaku PO i dawnej Unii Wolności, jak również przyjaznych im mediów, często pada zarzut, że PiS „przywraca PRL”. Chodzi oczywiście o niedemokratycznej praktyki mafii/sekty Jarosława Kaczyńskiego. Kompletnie się z tym twierdzeniem nie zgadzam. I nie chodzi nawet o to, że Bezprawie i Niesprawiedliwość w swoim zwyrodniałym przekazie propagandowym powołuje się nie na poprzedni ustrój, którym gardzi (podobnie jak cała prawica postsolidarnościowa), lecz na przedwojenną Sanację, rządy której były, swoją drogą, o wiele okrutniejsze i paskudniejsze niż rządy PZPR po 1956 roku. Prawda jest taka, że to, co PiS wyczynia z ustrojem Polski, jest kwintesencją i finalizacją, jakkolwiek sprymitywizowaną, tego, co post-Solidarność robi, odkąd dopchała się do władzy w 1989 roku. Po pierwszej turze wyborów prezydenckich pisałem, że właśnie w latach 1989-1990 przegraliśmy szansę na zbudowanie prawdziwej demokracji. Owszem, nowy ustr...