Tragedia hipokryzji
W ostatnich dniach Polskę obiegła wieść o dwunastoletniej dziewczynce, które popełniła samobójstwo (tu zaznaczyć należy, że w naszym państwie z roku na rok przybywa prób odbierania sobie życia przez dzieci i młodzież, a że liczba udanych corocznie oscyluje wokół setki, to już wynika tylko z braku wiedzy, jak się zabić, a nie z braku chęci ku temu; przerażające, czyż nie?). Przez lata padała bowiem ofiarą molestowania seksualnego; wedle informacji, jakie znalazłem na ten temat, być może jego sprawcami byli również jej najbliżsi. Nie znalazła jednak pomocy. Nikt się sprawą nie interesował, poza jedną osobą spośród krewnych tejże dwunastolatki. Rzecznik (a w zasadzie niedorzecznik) Praw Dziecka nie wykazał reakcji na pisma z apelami o pomoc, jakie wpływały do jego kancelarii. Aż w końcu dziewczynka nie wytrzymała koszmaru i skończyła ze sobą. Do ile podobnych tragedii dochodzi w (k)raju nad Wisłą, tyle że z różnych przyczyn nie interesują się nimi media, trudno orzec. Może ich jednak by...