Posty

Wyświetlam posty z etykietą utrzymanie

Wdeptani w ziemię

Działacze licznych organizacji społecznych są – jak najbardziej słusznie – oburzeni i zaniepokojeni tym, że ustawowo obcięto pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy (ich przynajmniej do Polski wpuszczono, ponieważ osoby z Bliskiego Wschodu oraz Afryki są wyrzucane do Białorusi, bite, torturowane, gwałcone, zamykane w obozach koncentracyjnych; wiele z nich umiera w Puszczy Białowieskiej). Ludzie ci, często schorowani, wiekowi, z niepełnosprawnościami, nie mogą się już leczyć czy uzyskiwać innych świadczeń publicznych, jakie im jeszcze do niedawna przysługiwały. Sytuacja tychże osób jest często tragiczna; w internecie bez trudu znaleźć można, przykładowo, informację o blisko stuletniej seniorce, która otrzymała gigantyczną fakturę za świadczenia medyczne. Aktywiści w rodzaju siostry Chmielewskiej usiłują zbierać pieniądze, lecz to kropla w morzu potrzeb… I o ile można uznać, że świadczeń pomocowych dla uchodźców państwo polskie nie mogło utrzymywać bez końca, o tyle nie da się nie zauw...

Trzymani w napięciu

Życie w kapitalizmie to jeden wielki koszmar i beznadzieja (przy czym propaganda nieraz skutecznie odwraca uwagę od tego poczucia, nakazując szukać winy nie w systemie, lecz w sobie). Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest stres, zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Nadmierny oraz nieustający. Napięciu temu poddawane są już dzieci. Od najmłodszych lat życia system – nierzadko przy współudziale rodziców – wymaga od ludzi, żeby byli posłuszni i stale dawali z siebie wszystko, co oczywiście na dłuższą metę stresuje oraz wypala. Nic dziwnego, że dzieci w wieku szkolnym zmagają się już z różnymi dysfunkcjami zdrowia psychicznego. Zwłaszcza, że ciągle poddawane są stresującym bodźcom, płynącym nie tylko ze szkoły czy domu rodzinnego, ale też z, coraz częściej, mediów społecznościowych. Osoby ludzkie od wczesnego dzieciństwa są przy tym nieustająco oceniane – i przez najbliższych, i przez obcych, co rzecz jasna jest kolejnym, nader poważnym stresorem. W ramach tejże oceny mieszczą się różn...

Dziaders i prokreacja

Donald Tusk, aktualnie premier Polski, robi wszystko, aby jego formacja, Koalicja Obywatelska, sromotnie przegrała najbliższe wybory. Świadczą o tym jego wypowiedzi, które zniechęcają elektorat, a przynajmniej jego nowoczesną, postępową tudzież humanitarną część. Niedawno pouczał pan Tusk kobiety, że aborcja nie zalicza się do ich praw (jest, ma się rozumieć, dokładnie na odwrót). Potem udzielił wywiadu jednemu z brytyjskich mediów, twierdząc, że należałoby wypowiedzieć Europejską Konwencję Praw Człowieka, czym wywołał wielkie – i w pełni zrozumiałe – zaniepokojenie u ludzi świadomych. A teraz znów chlapnął brednie w podobnym wywiadzie. I ponownie uderzył w kobiety. Otóż, zapytany, dlaczego Polki mają mało dzieci, premier stwierdził, że powodem nie jest brak mieszkań (i polityki mieszkaniowej) czy inne kwestie społeczne, ale niechęć polskich kobiet do podejmowania odpowiedzialności. Dodał, że nie lubi „takiego stylu życia”. Oczywiście wywołał tym gniew organizacji pro-kobiecych or...

O co walczyć?

Rząd chwali się, jakie to kwoty przeznacza – z naszych pieniędzy, oczywiście – na zbrojenia. Warto zaznaczyć, że środki te w znikomym jeno zakresie idą na rozwój polskiej myśli technicznej; za większość kupujemy sprzęt, z którego w razie czego Wojsko Polskie będzie mogło skorzystać WYŁĄCZNIE za zgodą USA. Serio. To tak, jak gdyby kupić samochód, ale pod warunkiem, że jego sprzedawca zachowa dla siebie kulczyki/kartę zapłonową i użyczy je(ą), jeśli będzie miał na to ochotę. Niezbyt dobra inwestycja, prawda? No, ale przypomnę, że rządzą nami solidaruchy, czyli marionetki Waszyngtonu oraz amerykańskich koncernów i korporacji; nieważne, czy posługują się logiem PO, czy PiS-u. Kończąc dygresję, już teraz coraz wyraźniej widać, że owe zbrojenia oznaczały będą rekordowe zadłużenie Polski (długi Gierka, częściowo umorzone, a częściowo spłacone, to przy tym pryszcz), jak również konieczność zmniejszenia wydatków budżetowych w innych sektorach. Czyli mniej kasy będzie na politykę społeczną, m...

Koszmar grzewczy

Jesień trwa w najlepsze, a wraz z nią – sezon grzewczy. Oznacza to, że czeka nas kolejny okres, gdy w powietrzu przybędzie smogu. Wiele osób wciąż ogrzewa swoje domy węglem (a są i tacy, co w celu owym wykorzystują śmiecie), w przypadku zaś miejskich kotłowni też różnie bywa z ekologicznymi źródłami ciepła. Rzecz jasna, zanieczyszczenie powietrza – występujące nie tylko w metropoliach, ale także w małych miejscowościach, a nawet na wsiach (wspomniane palenie w piecach śmieciami) nie tylko znacznie zmniejsza komfort życia, lecz przede wszystkim jest wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. Zwiększa chociażby ryzyko wystąpienia nowotworów, osłabia organizm, wpływa negatywnie na rozwój płodu, itd. Sezon grzewczy to rónież czas pustoszenia naszych portfeli. Kto ma dom rodzinny, ten wie, ile kosztuje jego ogrzanie. Toteż nic dziwnego, że nawet stosunkowo zamożni (jak na polskie warunki) ludzie oszczędzają w tym zakresie. Zdrowe oszczędzanie polega oczywiście na pozakręcaniu kaloryferów w tych po...

W dwudziestej gospodarce świata

Premier Donald Tusk chce wprowadzić Polskę do G20, czyli grupy dwudziestu najbogatszych państw świata (spotkałem się jakiś czas temu z informacją, że mamy w tym zakresie poparcie Chin). Ma o tyle rację, że polska gospodarka już od dawna oscyluje, wedle poszczególnych wskaźników, w okolicach dwudziestej pozycji na blisko dwieście państw, co oznacza, że na miejsce w G20 (k)raj nad Wisłą sobie zasłużył. Czy jednak jest się czym chwalić? Bo wskaźniki to jedno, a realia drugie. Przykładowo, mamy już jesień, zbliża się zima. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie mroźna, to i tak – jak co roku – umierały będą z wychłodzenia osoby w kryzysie bezdomności… których jest niemało, bo patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego, na czele z niskimi pensjami oraz złodziejstwem bankowym potrafią człowieka pozbawić absolutnie wszystkiego. I nie tylko one. W Polsce ludzie umierają w sezonie grzewczym, ponieważ nie stać ich ani na odpowiednie ogrzanie mieszkań – ceny są horrendalne, przeto trzeba ...

Żyć z socjalu

Jednym z najbardziej załganych mitów szerzonych przez polską prawicę – i w ogóle piewców nieludzkiego systemu kapitalistycznego – jest „życie z socjalu”, którego jakoby pragnąć mają miliony osób w (k)raju nad Wisłą. Oczywiście zamiast pracy. Marzą o tym podobno migranci (na przykład z Ukrainy, którzy tak naprawdę są bardzo pracowici), uchodźcy usiłujący dostać się do Polski (wielu spośród nich jest w takim stanie, że zatrudnienia nie da rady podjąć) czy oczywiście rodzime „nieroby”; im wszystkim rzekomo „nie chce się pracować”, w związku z czym „żebrzą o zasiłki”. A prawda jest taka, że z większości polskich świadczeń socjalnych utrzymać się nie da. Z 800 Plus też nie, nawet w przypadku rodziny wielodzietnej; koszta utrzymania po prostu przerastają uzyskane z tego programu kwoty. W ogóle polski „socjal” (cudzysłów nieprzypadkowy, jak się z pewnością domyślacie) jest skąpy i szczątkowy. Świadczeń jest niewiele i sprowadzają się głównie do bardzo niskich zasiłków (nie wszędzie funkcjo...

Pakujący paczki

Zbliżają się wiadome święta, co oznacza, że otwiera się sezon na różnego rodzaju akcje charytatywne. Nie oceniam ich tutaj, niemniej uważam, iż kapitalistyczna oraz ogólnie prawicowa propaganda nader często wykorzystuje ich istnienie do zdejmowania z państwa – a konkretnie rządzących nim polityków, oczywiście – jednego z najistotniejszych obowiązków, jakim jest prowadzenie szeroko pojętej polityki społecznej i wspieranie osób obywatelskich w trudnej sytuacji bytowej czy zdrowotnej. Jedną z najsłynniejszych i najpopularniejszych takich akcji jest Szlachetna Paczka. Polega ona na tym, że wolontariusze typują rodziny (nie wiem, czy pojedyncze osoby również) potrzebujące pomocy materialnej, a następnie darczyńcy przekazują im takową w postaci owej paczki – pełnej, oczywiście. Darczyńcą może więc zostać osoba dysponująca stosownymi środkami, co z góry wyklucza część chętnych do udzielania pomocy (nie każdy ma czas i siły, aby być wolontariuszem). Z drugiej strony, Szlachetna Paczka ma ...

Dobra praca

Jutro 1 Maja, czyli oczywiście Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy. Z tej okazji warto zastanowić się, jakie cechy ma DOBRE zatrudnienie. Po pierwsze, odróżnić trzeba pracę od zapierdolu. Ta pierwsza służy pozyskiwaniu przez wykonującego ją człowieka środków na utrzymanie, powinna oferować możliwość rozwoju (różne rozumianego, w zależności od profesji) i dawać satysfakcję. W pewnych sytuacjach może być błogosławieństwem, na przykład wówczas, gdy pomaga wydobyć się z depresji (piszę z doświadczenia). Ten drugi to wyczerpująca harówka, która wyniszcza człowieka, niekoniecznie gwarantując dochody (znów piszę z doświadczenia); celem zapierdolu jest to i tylko to, aby kapitalista mógł się wzbogacić na maksymalnym wyeksploatowaniu zatrudnionych. W dzisiejszej notce skupimy się na pracy, czyli zjawisku pozytywnym oraz koniecznym. Aby jednak faktycznie czymś takim się ona stała, spełniać powinna kilka warunków. Po pierwsze, skoro jej głównym celem jest pozyskanie środków na za...

Ciężar dla purpury

Płacz i zgrzytanie zębów rozlegają się w Episkopacie Polski. Oto lamentują faceci w purpurze, że kiedy katecheza zostanie przeniesiona ze szkół do salek, Kościół katolicki „nie udźwignie tego ciężaru”, oczywiście finansowo. Dziwne, że dźwigał go przez ponad trzydzieści lat, odkąd Władysław Gomułka wycofał religię ze szkół, do czasu, aż reformę tę cofnął Tadeusza Mazowiecki (co mu nie pomogło, bo Kościół w wyborach prezydenckich 1990 r. i tak wspierał Lecha Wałęsę). No, ale w III RP katecheza szkolna stała się dla Kościoła katolickiego potężnym udojem, czyli źródłem naprawdę znaczącego bogactwa… a nikt wszak nie lubi być odrywanym od koryta. Rzecz jasna, obawy to przesadzone. Rząd Donalda Tuska – dokładnie tak, jak należało się tego spodziewać – głaszcze kościelnych hierarchów i duchowieństwo po jajkach, przede wszystkim w wymiarze finansowym. Jeśli chodzi o szkolną katechezę, to co najwyżej liczba jej lekcji ograniczona zostanie z dwóch godzin tygodniowo do jednej… o ile pan premi...

Trudno zauważyć wolność

Trudno zauważyć wolność, kiedy założyło się rodzinę i wzięło kredyt hipoteczny (pod warunkiem posiadania gigantycznego wkładu własnego i w miarę stabilnego zatrudnienia), który spłacało się będzie przez następne trzydzieści lub czterdzieści lat, i którego raty pochłaniały będą większość miesięcznych dochodów. Niestety, był to jedyny sposób, aby mieć dach nad głową, bo mieszkań na wynajem brakuje, a jego ceny są jeszcze wyższe niż raty kredytu, zaś państwowej polityki mieszkaniowej nie ma. Trudno zauważyć wolność, zasuwając na bezpłatnym stażu lub śmieciówce, i musząc do tego dopłacać. A innej roboty nie było… Trudno zauważyć wolność, każdego dnia martwiąc się, czy praca – nawet stabilna i nieźle płatna – pozwoli się utrzymać. Bo ceny coraz wyższe, a rachunki i inne opłaty też nie spadają. I trzeba wybierać między żywnością, odzieżą i obuwiem, lekami oraz opłatami. Trudno zauważyć wolność, kiedy trzeba oszczędzać na żarciu, bo zarobki nie pozwalają najeść się do syta. W konsekwencj...

Społeczeństwo skrajnego ubóstwa

Jak przypominają politycy Lewicy, z Włodzimierzem Czarzastym na czele, w Polsce obecnie około 1,8 mln (realnie znacznie więcej, o czym w dalszej części tekstu) osób, w tym kilkaset tysięcy dzieci, żyje w skrajnym ubóstwie. Czyli dochody, jakimi ludzie ci dysponują, nie pozwalają na odpowiednie zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych, związanych z odżywianiem, higieną czy zdrowiem potrzeb. Mówiąc krótko, egzystencja taka – wegetowanie, nie czarujmy się – zagraża zdrowiu, stopniowo wyniszcza organizm (psychikę zresztą też) i przyspiesza zgon. Naturalnie, to, że skrajne ubóstwo w Polsce występuje, jego zaś skala nie maleje, lecz okresowo rośnie, stanowi winę prawicy postsolidarnościowej, która narzuciła nam i konserwuje dziki kapitalizm w barbarzyńskim, neoliberalnym (bądź neokonserwatywnym, jak określają je, trafniej zresztą, Amerykanie) wydaniu. Bieda jest logiczną, w pełni naturalną konsekwencją patologii stanowiących esencję tego zbrodniczego, zdegenerowanego systemu: niskich p...

Być pracownikiem

Facebook obiegł post młodej pracowniczki, na którą narzekała szefowa. Dziewczyna bowiem po przepracowaniu swojej zmiany szła do domu. Na co właściciela firmy narzekała, oczekując od zatrudnionej, żeby siedziała w robocie nie wiadomo, jak długo, bo „trzeba się poświęcać”. Jakiś czas wcześniej do grona narzekających na „roszczeniowych” młodych pracowników dołączyła Martyna Wojciechowska, znana dziennikarka i podróżniczka. Zdziwiło ją, iż osoby przedstawicielskie Pokolenia Z chcą za swoją pracę otrzymywać pieniądze (o, to straszne, wprost nie do pojęcia – pracować na własne utrzymanie!) i zaapelowała do nich, by pracowały „dla idei”. I tak dalej… Owszem, wracamy dziś do tematu „roszczeniowego” pokolenia osób wchodzących na rynek pracy, które oczekują, że dostarczy im ona zarobków. I owo oczekiwanie budzi powszechne zdziwienie wśród ludzi, co forsy mają jak lodu. Bo młodzi najwyraźniej nie potrzebują żywności, środków higieny, leków, odzieży, dachu nad głową, transportu do miejsca pra...

Z nieba się nie leje

Inflacja bije kolejne rekordy, osiągnęła jeden z najwyższych pułapów od wprowadzenia reformy (lub deformy, zależnie od punktu widzenia) walutowej. Nie trzeba zresztą śledzić danych na bieżąco, wystarczy pójść do pierwszego-lepszego sklepu, a boleśnie odczujemy, jak szybko rosną ceny – tym boleśniej, im niższy dochód uzyskujemy, rzecz jasna. Szef NBP z nadania Bezprawia i Niesprawiedliwości, Glapiński, zapowiada (który to już raz?), że inflacja wkrótce spadnie. Nawet, jeśli tak się stanie, to i tak ceny pozostaną na horrendalnie wysokim poziomie – podstawowe artykuły, w tym żywieniowe, od dawna są przecież zbyt drogie dla licznych osób obywatelskich – tyle, że będą rosły nieco wolniej niż obecnie. No, ale wyznawcy PiS-u dadzą się zapewne nabrać i uwierzą, iż w sklepach będzie taniej… Nie tylko ceny rosną; jak wiemy, wszelkie opłaty też. Wzrost niektórych zmusza ludzi do zaciągania wyniszczających pożyczek, może też spowodować załamanie psychiczne (znam z autopsji). Niestety, dostarcz...

Czego polityk zaznać powinien

Na początek – serdecznie przepraszam za brak notki wczoraj; niestety, miałem ważną sprawę urzędowo-medyczną do załatwienia poza domem, a potem parę obowiązków, więc najzwyczajniej nie zdążyłem jej napisać. Dziś jednakowoż wróciłem… no i zaczynamy. Często można spotkać się z opinią, że polityką parać się powinni specjaliści w określonych dziedzinach, ludzie, którzy na czymś konkretnym się znają. Niby dlatego, że ich doświadczenie pozwoli im lepiej – tzn. z większymi korzyściami dla państwa i społeczeństwa – sprawować samorządowe, parlamentarne czy rządowe funkcje. Teoretycznie tak, w praktyce wszelako nie jest to takie proste. Wybitny lekarz może se okazać nader przeciętnym ministrem zdrowia, przykładowo. Poza tym, rządy specjalistów szybko mogą przerodzić się w technokrację, która z jednej strony nie jest demokratyczna, z drugiej zaś w dłuższej perspektywie czasowej staje się niewydolna ( vide poprzedni ustrój lub, w coraz większym stopniu, obecny światowy turbo-kapitalizm). Inna ...

Oszczędzaj, Polaku

To, że czasy są – zwłaszcza pod względem ekonomicznym – bardzo ciężkie, wiemy aż za dobrze. Odczuwamy to wszak każdego dnia; w każdym razie, większość spośród nas, a niektórzy nad wyraz boleśnie. Rosnące bardzo szybko ceny, co chwilę podnoszone opłaty, gwałtownie wzrastające na skutek ciągłych podwyżek stóp procentowych oprocentowanie kredytów (dobrze, że żadnego nie mam, bo depresja dopadłaby mnie znacznie wcześniej, niż w maju tego roku) oraz im podobne patologie pustoszą nasze portfele i konta bankowe. Do tego dochodzą skutki lockdownów, które poważnie zachwiały sytuacją zawodową, a zatem finansową wielu pracowników (choć, z drugiej strony, niektórym osobom zamknięcie w domu trochę pieniężnie dopomogło, o czym za chwilę). Przybywa więc osób, których nie stać na zakup podstawowych choćby dóbr i usług… co oznacza wzrost skrajnego ubóstwa. Inflacja przeżera szczątkowy socjal w postaci 500 Plus czy dodatku osłonowego. Owszem, w ostatnich latach dość znacznie wzrosły płace minimalne, c...