Posty

Wyświetlam posty z etykietą Gilead

Opowieść z Gileadu

Na Podlasiu czternastolatka z niepełnosprawnością intelektualną została zgwałcona przez własnego wujka (mam nadzieję, że zwyrodnialec ów zostanie za to surowo ukarany). I zaszła w ciążę. O gwałcie nikomu przez dłuższy czas nie wspominała, a o ciąży jej rodzina dowiedziała się z opóźnieniem. I spróbowała dziewczynie pomóc, czyli poszukać jej szpitala, gdzie przeprowadzony zostałby zabieg aborcji. Niestety, na Podlasiu nie udało się takowego znaleźć – w całym województwie!!! Dopiero interwencja Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA doprowadziła do tego, że ciążę usunięto… ale w szpitalu w Warszawie; by się tam dostać, nastolatka musiała przebyć ponad dwieście kilometrów. Przypomnieć należy, że nawet zgodnie ze straszliwie restrykcyjnym, fanatycznym prawem antyaborcyjnym, jakie z winy fanatyków religijnych oraz kleru katolickiego obowiązuje w Polsce (stopniowo przekształcanej w totalitarny, teokratyczno-faszystowski Gilead rodem z twórczości Margaret Atwood, odkąd w 1989 ...

Trzydzieści lat Gileadu

Przedwczoraj, czyli 7 stycznia, minęła trzydziesta rocznica uchwalenia pierwszej ustawy antyaborcyjnej. To znaczy, pierwszej od 1956 r. (kiedy to wprowadzono bardzo liberalne, cywilizowane i postępowe prawo w tym zakresie, stanowiące jeden z elementów destalinizacji). Ograniczyła ona możliwość przerwania ciąży do trzech przypadków: gdy ciąża zagrażała życiu i zdrowiu matki, stanowiła efekt czynu zabronionego oraz w wypadku ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Odpadła aborcja z przyczyn społecznych (określana przez przeciwników owego zabiegu jako: „na życzenie”); w zamiast za to miała zostać wprowadzona edukacja seksualna do szkół… ale zrealizowano to tylko częściowo, z biegiem czasu coraz marniej. Tak zaczęło się piekło kobiet, którym poważnie ograniczono prawo do decydowania o własnym organizmie. Za ustawę antyaborcyjną odpowiadała prawica postsolidarnościowa (dzisiejszy POPiS), która w ten sposób wysługiwała się Kościołowi katolickiemu oraz wielkiemu kapitałowi (im mniejsz...

Zarejestrowane

Słowo ciałem się staje… i absolutnie nie jest to dobra wiadomość. Obóz rządowy spełnia bowiem swoją tyleż absurdalną, co przerażającą zapowiedź, wygłoszoną jakiś czas temu, i tworzy rejestr ciąż. Otóż, każda kobieta, która znajdzie się w stanie (jak to się tradycyjnie określa, bo czy tak jest w istocie, nie wiem i z racji płci nigdy się nie dowiem) błogosławionym, odnotowana zostanie w zasobach informacyjnych Ministerstwa Choroby (formalnie Zdrowia). Rzekomo ma to na celu zwiększenie dzietności (niby jakim cudem?) i poprawę jakości opieki medycznej nad ciężarnymi pacjentkami. W praktyce, jak łatwo się domyślić, chodzi o to, by okrężną drogą całkowicie uniemożliwić obywatelkom i w ogóle wszystkim kobietom przebywającym na terytorium Polski przeprowadzenie zabiegu aborcji, nawet w tych jakże nielicznych przypadkach, które nasze zalegalizowane bezprawie (prawem trudno to nazwać) JESZCZE dopuszcza. Zarazem mamy tu kolejny etap zniewolenia przedstawicielek płci żeńskiej i sprowadzania i...

Wrota Gileadu

Jutro 4 czerwca, co oznacza, że wypadnie trzydziesta trzecia rocznica Wyborów Czerwcowych, które odbyły się w 1989 roku i stanowiły ostatnie dotrzymane przez post-solidarność ustalenie Okrągłego Stołu. Były częściowo wolne, tzn. rządząca wówczas Polską PZPR podzieliła miejsca do obsadzenia w Sejmie między siebie a solidarnościową opozycję (Komitety Obywatelskie), zaś w przypadku odtworzonego specjalnie na potrzeby tej elekcji Senatu takiego podziału nie było. „Solidarność” zwyciężyła, zdobywając prawie cały Senat i bezproblemowo (w odróżnieniu od ugrupowania rządzącego) obsadzając wyznaczone dla siebie miejsca w ławach poselskich. Wybory Czerwcowe uznawane są za jeden z głównych etapów demokratycznej transformacji w Polsce. Albowiem doprowadziły do zmiany ustroju politycznego i prawnego: powstania trójpodziału władzy, niezawisłego sądownictwa, systemu wielopartyjnego, samorządu terytorialnego, zniesienia cenzury państwowej, itd. Od strony czysto formalnej sprawy wyglądały zatem napra...

Totalitarny rejestr

Media obiegła wieść o wprowadzanym przez Ministerstwo Zdrowia (a raczej Choroby, bo taka nazwa byłaby o wiele bardziej adekwatna) rejestrze… ciąż. Serio! Każdy podmiot medyczny, czyli każdy lekarz, który dowie się, że pacjentka zaszła w ciążę, będzie musiał wpisać tę informację do Systemu Informacji Medycznej (dotychczas zawierał on takie dane jak: grupa krwi, alergie czy obecność implantów w ciele). Słowo „każdy” oznacza medyków pracujących zarówno w publicznej służbie zdrowia, jak i w sektorze prywatnym. A stan błogosławiony (skąd takie określenie, zaiste nie wiem) pacjentek będą oni musieli rejestrować już od pierwszych dni jego istnienia. Obowiązek taki – wprowadzany rozporządzeniem – ma, wedle nie-rządowych planów, wejść w życie od 1 lipca 2022 roku. Czy wejdzie, zobaczymy, ale biorąc pod uwagę dotychczasowy klerofaszystowski kurs przeciwko prawom kobiet, ewentualność taka wydaje się nad wyraz prawdopodobna. Będzie to kolejne uderzenie w kobiety i ich wolność, dokonane przez kl...