Posty

Wyświetlam posty z etykietą Magdalena Środa

Brednie profesorki Środy

Ogólnie rzecz biorąc, szanowałem profesorkę Magdalenę Środę, filozofkę. Za to między innymi, że potrafi celnie wypunktować grzechy Kościoła katolickiego w Polsce oraz powiązanych z nim prawicowych środowisk politycznych. Ostatnio wszelako mój szacunek wobec znanej intelektualistki… no, może nie zanikł, ale uległ znaczącej redukcji. Pani Środa dołączyła bowiem do osób bredzących na temat depresji – jednej z najpoważniejszych chorób gnębiących współczesny świat, a zarazem obciążonych chyba rekordową liczbą stereotypów na jej temat („idź na siłkę/pobiegaj”, „w twoim wieku nie miałem czasu na takie bzdury jak depresja”, „weź się w garść”, „zjedz czekolady, a ci przejdzie”, „weź się do roboty”, „depresja to tylko chwilowy dołek”, itd.). Co gorsza, ostatnimi czasy stała się ona w (k)raju nad Wisłą tematem medialnych wypowiedz osób znanych, które o depresji mają takie pojęcie, co ja o fizyce kwantowej (czyli zerowe). Dopiero co bzdurny i potencjalnie niebezpieczny film o depresji i lekac...