Posty

Wyświetlam posty z etykietą Andrzej Duda

Nagroda dla marionetki

Niejaki Duda Andrzej, ksywa „Adrian”, znany też jako PAD i Anżej, czyli kończący urzędowanie klerofaszystowski lokator Pałacu Prezydenckiego, ułaskawił hitlerowca o nazwie Bąkiewicz Robert, ukaranego za naruszenie nietykalności cielesnej (czyli za brutalną napaść, nie ma co owijać w bawełnę) aktywistki (starszej osoby, dodajmy) protestującej przeciwko „wyrokowi” w sprawie aborcji, jaki wydała nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów na zlecenie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz Kościoła katolickiego. Duda ułaskawił Bąkiewicza z przyczyn ideologicznych; obaj wszak są spod znaku swastyki. Wszelako jeszcze ważniejsze jest to, iż lokator Pałacu Prezydenckiego (kończy swą kadencję, ale jego następca będzie tak samo do bani lub jeszcze gorszy) pozostaje bezwolną marionetką Kaczyńskiego Jarosława, prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości. A ten (podobnie zresztą, jak biskupi co poniektórzy) Bąkiewicza publicznie chwali – między innymi za brudy urządzane na granicy z Niemcami – i polityczni...

Bez prezydenta

Kolejne pięć lat (a może i, o zgrozo, dziesięć!) męczyli się będziemy z PiS-owskim lokatorem Pałacu Prezydenckiego. Którego to lokatora znów nie da się nazwać prezydentem. Na miano owo Nawrocki Karol nie zasługuje z samych tylko powodów proceduralnych. Podczas liczenia głosów w drugiej turze wyborów doszło do licznych nieprawidłowości, które stawiają pod znakiem zapytania jego zwycięstwo, a już na pewno rzucają na nie gęsty cień. Nadto, ważność jego wyboru uznała wczoraj izba Sądu Najwyższego, co do legalności działania której (obsadzenie neo-sędziami) też są nader poważne wątpliwości. Krótko mówiąc, nie wiadomo, czy Nawrocki wprowadzi się do Pałacu Prezydenckiego na najbliższe pięć lat zgodnie z prawem. Bardzo źle to świadczy o jakości „demokracji” wprowadzonej przez klerykalną prawicę (targowicę) postsolidarnościową, z jakiej wszak również Bezprawie i Niesprawiedliwość się wywodzi. Dalej, spodziewać się należy, że Nawrocki, identycznie jak Duda Andrzej, będzie nikim więcej, a dłu...

Na kolanach

Czy wybór Donalda Trupa na prezydenta USA zmienił cokolwiek w polskiej polityce wobec owego imperium? Nie. Nadal jest ona prowadzona na kolanach, a nawet na twarzy; trudno wręcz mówić o polityce, gdyż jest to raczej marionetkowość i służalczość. Jasne, tu czy tam padają głosy rozsądku, że robi się niebezpiecznie i Europa powinna się jednoczyć, niekoniecznie oglądając się na Stany Zjednoczone. Najczęściej i najgłośniej mówi tak Magdalena Biejat, czasami coś na ten temat bąknie Donald Tusk, ale trochę mniej zdecydowanie i mniej szczerze, jak gdyby bał się reakcji zza oceanu. Jednakże dominują hołdy wiernopoddańcze. Już to niejaki Duda Andrzej, już to niejaki Morawiecki Mateusz, już to niejaki Sikorski Radosław na wyścigi pielgrzymują do imperium zła, by spotkać się nawet jeśli nie z samym Trumpem, to przynajmniej z najbardziej zatwardziałymi – czyli profaszystowskimi i skrajnie prokapitalistycznymi – przedstawicielami Partii Republikańskiej i właśnie za ich pośrednictwem oddać cześć...

Naśladowcy zboczonego faszysty

Donald Trump zagroził Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu sankcjami za nakaz aresztowania Binjamina Netanjahu i Jo’awa Galanta. Zaraz potem niejaki Duda Andrzej stwierdził, iż nakaz ów wzbudza jego „poważne wątpliwości”. Pomijam tu już fakt, że wątpliwości są naturalną konsekwencją i elementem procesu MYŚLOWEGO, jeśli więc ktoś je w tym kontekście żywi, to Kaczyński Jarosław, a Duda odkrywa rolę zaledwie pasa transmisyjnego do mediów i opinii publicznej. Ważne, że stwierdzenie to jest – w polskiej oczywiście skali – naśladowaniem Trumpa i ogólnie wpisywaniem się w skrajnie pro-izraelską, faszystowską politykę USA, których Polska, z winy klerykalnej prawicy/targowicy postsolidarnościowej, jest nieformalną kolonią. Prezydent imperium zła jeszcze za swej pierwszej kadencji uprawiał czysto faszystowską retorykę anty-imigrancką; podczas ostatniej kampanii wyborczej i po objęciu po raz drugi urzędu jeszcze ją nasilił. I znów znalazł polskich naśladowców, nie tylko w PiS-ie, Konfederacji c...

Rola prezydenta

Wczoraj swoją konwencję miała Magdalena Biejat, kandydująca z ramienia Lewicy na prezydenta, a raczej prezydentkę. Mówiła dużo o tym, że chce reprezentować „zwykłych ludzi”, skupiła się też na polityce zagranicznej, podkreślając – jak najbardziej słusznie – konieczność silniejszego jednoczenia się Unii Europejskiej, wynikającą z tego, że na USA pod władzą Donalda Trumpa próżno polegać, jeśli chodzi o takie na przykład bezpieczeństwo. Kandydatka zaprezentowała również hasło swojej kampanii: „Łączy nas więcej”, precyzując, że walcząc o głosy, zamierza skupić się na tym, co polskie społeczeństwo łączy, a nie na tym, co dzieli. Cóż, średnio to chwytające za serce i poruszające emocje – przynajmniej w moim odczuciu – niemniej trudno nie zauważyć kryjącej się za owym hasłem i podejściem strategii. Mianowicie, stanowią one pozytywną odpowiedź na kampanię szczucia (m.in. na obcokrajowców z Ukraińcami oraz uchodźcami na czele), jaką rozkręcają prawicowi kandydaci, Rafała Trzaskowskiego wli...

Bezpieczeństwo dla zbrodniarzy

Krótko po tym, jak Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości wydal nakaz aresztowania Binjamina Netanjahu – faszystowskiego premiera Izraela, a także Jo’awa Galanta – faszystowskiego (byłego już) ministra obrony Izraela, w związku z aktami ludobójstwa w Gazie, o które są oskarżeni, ten pierwszy zadeklarował, że do Polski na obchody osiemdziesiątej rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau nie przybędzie. Rzecz jasna, z obawy przed aresztowaniem, do którego nasze państwo jest zobowiązane jako strona Statutu Rzymskiego. Jak poszczególne państwa szeroko pojętego Zachodu odnosiły się do wzmiankowanego nakazu, niedawno pisałem; przypomnę, że większość próbowała się migać, a niektóre nastawione były wprost negatywnie (Węgry). W Polsce jasne – pozytywne – deklaracje co do aresztowania Netanjahu złożyli wiceministrowie spraw zagranicznych: Andrzej Szejna z Lewicy i Władysław Teofil Bartoszewski z PSL-u; ten drugi, niestety, szybko się ze swojej wycofał. Donald Tusk, Radosław Sikorski czy A...

Trzech zbrodniarzy w Warszawie

Imitacja prezydenta w postaci niejakiego Dudy Andrzeja oraz premier Tusk Donald zaprosili do Polski premiera Indii, Narendrę Modiego. Ten z zaproszenia skorzystał i do spotkania trzech polityków, a raczej co najmniej dwóch politykierów, doszło ostatnio w Warszawie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, a wręcz wydarzenie owo uznać można byłoby za pozytywne, gdyby nie… Ano właśnie, Narendra Modi to typowy faszysta, który rządząc Indiami, wiele zrobił, aby niszczyć tamtejsze instytucje demokratyczne (inna bajka, że zawsze słabo z nimi było). Po ostatnich wyborach jego władza wprawdzie nieco osłabła, ponieważ jego partia uzyskała wynik niższy niż spodziewany, niemniej pamiętać trzeba, że ów skrajny prawicowiec odpowiedzialny jest za prześladowania opozycji, niszczenie kultury nie-hinduskiej (jego ofiarami padło chociażby wielu aktorów i twórców z Bollywood, przeciwko którym wymierzano paskudne prowokacje, ponieważ indyjski przemysł filmowy promuje ogromną różnorodność narodowościową, kulturo...

Fałszywa jedność

Niejaki Duda Andrzej, mylnie nazywany prezydentem Polski, zawetował ustawę przyznającą śląskiemu status języka regionalnego. Oczywiście jest to cios w kulturę Górnego Śląska i jej rozwój, co nie zmienia faktu, że walka trwa. Być może Sejm uchyli prezydenckie weto, choć bardziej prawdopodobne, że z ustawowym uznaniem języka śląskiego trzeba będzie czekać do kadencji nowego, oby tym razem prawdziwego, prezydenta. Nijakiej niespodzianki w tym wecie nie ma. Wszak Duda jest li tylko marionetką podskakującą na sznureczkach, za które pociąga Kaczyński Jarosław, ten zaś Ślązaków nieodmiennie dyskryminował. Pamiętacie „ukrytą opcję niemiecką” i inne bzdury? No właśnie… Warto z kolei zwrócić uwagę na uzasadnienie owej paskudnej decyzji pseudo-prezydenta. Otóż, jednym z „argumentów”, jakie podał, jak to, że gdyby rzeczony akt prawny wszedł w życie, śląskim śladem pójść by mogły pozostałe regiony Polski. Innymi słowy, górale, Małopolanie, Wielkopolanie, Mazowszanie, itd., zdaniem PiS-owców, t...

Atomowe marzenie pewnego solidarucha

Niejaki Duda Andrzej, ksywa Adrian, znany też jako PAD i Anżej, czyli PiS-owski solidaruch niby bez legitymacji partyjnej (musiał ją zdać, lecz ślepa lojalność i niewolnicze podporządkowanie Kaczyńskiemu Jarosławowi pozostały), nędzna imitacja prezydenta RP, ma marzenie. Pragnąłby otóż arsenału nuklearnego w Polsce. Nie chodzi wszelako o bomby rodzimej produkcji – Polska zalicza się do państw, które posiadają niezbędną infrastrukturę do wdrożenia tejże – lecz o rozlokowanie na naszym terytorium broni amerykańskiej. Jak na prawicowca, a już szczególnie postsolidarnościowego, przystało, Duda nie reprezentuje przecież interesów Rzeczypospolitej, lecz USA, jak również Watykanu oraz międzynarodowych koncernów i korporacji. W sprawie, jaką dziś poruszam, facet ten zamierza rozmawiać z Donaldem Tuskiem; oby premier wykazał choć odrobinę rozsądku… lecz nie łudzę się, wszak on też jest solidaruchem. Według propagandy, imperialistyczny arsenał nuklearny miałby znacząco podnieść poziom bezpi...

Marionetki na dywaniku

Już wkrótce, bo w marcu w Białym Domu odbyć się ma spotkanie prezydenta imperium zła, czyli Krwawego Joego, z – jednocześnie – premierem Donaldem Tuskiem i niejakim Dudą Andrzejem, imitacją Prezydenta RP. Nasze media, tradycyjnie proamerykańskie, pieją z zachwytu, podobnie jak znaczna część tzw. „klasy politycznej”, która też jest tradycyjnie proamerykańska, jeszcze nawet bardziej infantylnie niż środki masowego przekazu. A prawda jest taka, że Biden po prostu wezwał na dywanik swoją polską marionetkę (Tuska) i marionetkę marionetki (Dudę, pacynkę Kaczyńskiego). Najwyraźniej komuś z jego kadry administracyjnej – bo wątpię, by sam imperialistyczny prezydent orientował się w sytuacji, zwłaszcza, że już zdrowie i pamięć nie te – nie spodobało się, że dwaj faceci, zasiadający w najważniejszych fotelach w Polsce, prowadzą między sobą konflikt. Ten, owszem, jest udawany i służy sterowaniu elektoratami (wyznawcami) zarówno PiS-u, jak też PO… niemniej, w każdej chwili wymknąć się może spod k...

Gra Kaczora i Donalda

No i stało się to, co nawet średnio rozgarnięci obserwatorzy przypuszczali, że się stanie. Niejaki Duda Andrzej, profanujący urząd Prezydenta RP, ułaskawił gestapowców Kamińskiego (już po raz drugi, co jest straszliwym kuriozum prawnym) i Wąsika, skazanych prawomocnym wyrokiem za nadużycia władzy (afera gruntowa). Wielce uradowali się zmanipulowani wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości, którzy z tej okazji nawet hymn wywrzeszczeli niczym austro-węgierscy nieudaczni żołnierze w C. K. Dezerterach . Ale chyba jeszcze bardziej ucieszyła się Wąsikowa, która wyżaliła się, że po tym, jak jej mężuś trafił za kratki, ma zimo w domu; nie umie, bidulka, obsłużyć kaloryfera… Cóż, teraz pewnie się trochę ogrzeje. Jako się rzekło, o niespodziance mówić trudno; ułaskawienie tych dwóch gestapowców przez Dudę było tylko kwestią czasu. Jest to po prostu element planu zarówno Kaczyńskiego Jarosława, jak i Tuska Donalda. Obu tym solidaruchom ów akt łaski jest na rękę. Ten pierwszy wykorzystuje aw...

Walka o rząd

Donald Tusk zapowiedział, że umowa koalicyjna między KO/PO, Polską 2025, PSL-em i Lewicą podpisana zostanie w najbliższy piątek, a w poniedziałek odbyć się ma jej zatwierdzenie przez owe partie. Liczą one, że stworzą rząd, mimo iż… Ano właśnie. Niejaki Duda Andrzej wygłosił wczoraj swoje, jak zwykle marne, pseudo-orędzie, w którym stwierdził, że misję tworzenia nowego rządu otrzyma dotychczasowy premier, bankster Morawiecki Mateusz, z powodu chronicznego załgania zwany Pinokiem. Duda zażartował przy tym, że to on tak zdecydował, choć przecież wiadomo, iż była to wola Kaczyńskiego Jarosława. Mówiąc o tym, zaznaczył (i tu się, niestety, nie pomylił), że to Bezprawie i Niesprawiedliwość uzyskało najwięcej głosów w wyborach parlamentarnych, a że jego politykierzy zapewnili tę imitację prezydenta, iż są w stanie uzbierać większość parlamentarną potrzebną do poparcia nowej Rady Ministrów, to właśnie owa formacja powinna tworzyć nowy rząd. Oczywiście zwolennicy oraz politycy partii nie-Pi...

Cewnik

Niejaki Duda Andrzej, ksywa Adrian , znany też jako PAD i Anżej, czyli facet, którego z powodu notorycznego łamania Konstytucji RP nie można uznać za prezydenta, znów się niedawno wygłupił, i to w sposób naprawdę obrzydliwy. Podczas swojego przemówienia stwierdził mianowicie, że nie chciałby, aby pielęgniarka w wieku lat sześćdziesięciu siedmiu zakładała mu cewnik. Wypowiedź ta wywołała oczywiście falę krytyki (w stu procentach uzasadnionej) oraz memów, większością zabawnych. We mnie słowa Dudy Andrzeja budziłyby głównie obrzydzenie, w związku z czym zapewne nie uznałbym ich za warte poświęcenia im notki blogowej… tyle że kryje się za nimi coś więcej, a zarazem coś bardzo złego. Otóż, nie trzeba się w nie szczególnie uważnie wsłuchiwać czy też wczytywać, by wyłapać, ile w nich pogardy. Nie tylko wobec pielęgniarek – sprowadzonych przez Adriana do roli jedynie urządzeń obsługujących pacjentów, wysiłek których na uznanie i szacunek nie zasługuje – ale też wszystkich ludzi pracy. Bo s...

Krew Orła Białego

No i wygląda na to, że nożem dzierżonym przez obmierzłą prawicową dłoń poderżnięto gardło Orłu Białemu; krew sika z tętnic, konwulsje targają obumierających organizmem, agonalny natomiast gulgot cichnie stopniowo. Tak, chodzi o reelekcję Dudy Andrzeja, ksywa Adrian , na prezydenta Polski, do której doszło wedle wstępnych wyników wyborczych. Wzmocni ona antydemokratyczny, faszystowski obóz Bezprawia i Niesprawiedliwości, który teraz nie będzie miał żadnych hamulców w odbieraniu nam wolności, a może i życia. Pan Rafał Trzaskowski, kandydat KO, przegrał w drugiej turze, niewielką liczbą głosów, ale jednak. Nie pomogła niezła kampania wyborcza, nie pomogło przejmowanie elektoratu innych kandydatów jeszcze przed pierwszą turą, nie pomógł styl, nie pomogła otwartość umysłu (rzadko spotykana cecha u polskich konserwatystów), nie pomogły dobre pomysły… Większość wyborców wolała Dudę. Czyli oddała swój głos za facetem, który przez pięć lat łamał Konstytucję RP i pomagał łamać ją ...

Idę na wybory

Odkąd uzyskałem czynne prawo wyborcze, czyli możliwość głosowania w wyborach powszechnych i referendach, zawsze z niego korzystam. Chodzę na wszystkie wybory, byłem też na tamtym porąbanym referendum Bronisława Komorowskiego – dla zasady. Pamiętam, że nie głosując, wspieram swojego przeciwnika. Mam o tyle dobrze, że lokal wyborczy mieści się po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkam, toteż nie muszę chodzić daleko. Na drugą turę wyborów prezydenckich, jaka odbędzie się 12 lipca, czyli w najbliższą niedzielę, też się oczywiście wybiorę. Mimo iż nie mam za bardzo na kogo głosować, ponieważ obaj kandydaci, pan Rafał Trzaskowski oraz Duda Andrzej, są prawicowcami, czyli na zdrowy rozum każdego z nich powinienem uznać za nie do zaakceptowania. Ten pierwszy jest konserwatystą, acz o całkiem otwartym umyśle (co często spotykanej wśród polskich konserwatystów cechy bynajmniej nie stanowi, a zatem pozytywnie wyróżnia obecnego prezydenta Warszawy), drugi to faszysta, ostatnimi ...

Obowiązek istoty ludzkiej

Nie zamierzam gloryfikować Rafała Trzaskowskiego. Kandydat to bowiem dość nijaki. Owszem, mówi pięcioma językami, co w wypadku osoby starającej się o objęcie urzędu prezydenta – czyli funkcji w znacznej mierze reprezentacyjnej – nie jest bez znaczenia. Owszem, potrafi się wypowiadać w ciekawy sposób. Owszem (i to jest jedna z dwóch jego największych zalet), pozostaje otwarty na kwestie klimatyczne i przyrodnicze, no i lubi zwierzęta. Z drugiej strony, jest dość wsteczny, jeśli chodzi o prawa człowieka (np. nie oferuje poprawy sytuacji osób LGBT, ale i nie chce tejże sytuacji pogarszać) czy kwestie społeczno-ekonomiczne (nie ma nic przeciwko dzikiemu kapitalizmowi, a to, że kiedyś krytykował umowy śmieciowe, stanowiło raczej wynik porady speców od wizerunku, niż jego własnego namysłu). Niemniej jednak – tu dochodzimy do drugiej największe zalety kandydata KO – nie szerzy nienawiści, nie odczłowiecza żadnej grupy ludzi, nie wykazuje też tendencji faszystowskich, nacjonalistycz...

Przegrany bój

Dla każdego myślącego człowieka oczywistym jest, że Duda Andrzej, ksywa Adrian , znany też jako PAD i Anżej, powinien przegrać wybory prezydenckie, nawet, jeśli jego kontrkandydat, pan Rafał Trzaskowski jest politykiem, któremu do ideału naprawdę daleko. Facet, który odczłowiecza osoby LGBT, głosi nienawiść, przez pięć lat wysługiwał się rządzącej Polską mafii/sekcie w dziedzinie łamania konstytucji i demolowania ustroju, podpisywał ustawy, w wyniku których umierali ludzie (np. represyjną z grudnia 2016 r.), itd., zdecydowanie MUSI zakończyć swoją nędzną imitację prezydentury. Ale nie ma się co łudzić, że zwycięstwo pana Trzaskowskiego wniesie jakieś gigantyczne pozytywne zmiany. Owszem, jako prezydent Rafał Trzaskowski będzie wetował PiS-owskie ustawy demolujące ustrój, a Bezprawie i Niesprawiedliwość nie ma większości, by odrzucić jego veta… Niemniej jednak, zawsze mogło będzie w tym celu skorzystać z pomocy (p)osłów Konfederacji, PSL-u, a w i klubie Koalicji Obywatelskiej ...

Warianty mniejszego zła

Lewicowy kandydat, Robert Biedroń, odpadł w wyborach prezydenckich. Do drugiej tury dostali się dwaj prawicowcy: faszysta Duda Andrzej (wykonawca poleceń dyktatora z tylnego siedzenia, czyli oczywiście Kaczyńskiego Jarosława) i konserwatysta Rafał Trzaskowski. Obaj – jak to na prawicy – są reprezentantami interesów wielkiego kapitału, nie ma się zatem co łudzić, że którykolwiek z nich podpisze ustawę zakazującą stosowania umów śmieciowych czy niewolnictwa w postaci bezpłatnych staży, lub jakąkolwiek inną zmniejszającą wyzysk oraz inne kapitalistyczne patologie. Żaden z kandydatów nie przyłoży też ręki do poszerzenia katalogu praw człowieka. Rafał Trzaskowski – w odróżnieniu od Andrzeja Dudy – nie odczłowieczy mniejszości seksualnych ani żadnych innych, nie będzie szerzył mowy nienawiści… lecz o podpisie i jego, i Dudy pod ustawą o związkach partnerskich dla par jednopłciowych można zapomnieć (przedwyborcze obietnice skończą się… na stadium obietnic właśnie). Którykolwiek z n...