Posty

Wyświetlam posty z etykietą Afryka

Za garść kobaltu

Wiele jest miejsc na świecie, gdzie trwają krwawe konflikty, popełniane są ludobójstwa, szerzy się śmierć i zniszczenie. Palestyna okupowana przez izraelskich faszystów. Ukraina ogarnięta wojną z Rosją (której nie chcą zakończyć ani Zełenski, ani Putin). Sudan. Granica Etiopii i Erytrei. No i Demokratyczna Republika Konga. Tam też leje się krew, ludzie giną jest ogólnie źle. Na przełomie XIX i XX wieku Kongo zwane wówczas Belgijskim przez lat kilkadziesiąt stanowiło WŁASNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA, króla Belgii, Leopolda II; trwało to w latach 1885-1908. To, co się tam działo, do dziś stanowi jeden z najtragiczniejszych przykładów zbrodni europejskiego kolonializmu i tego, jak niszczycielską istotą jest Homo sapiens rasy białej. Ludność była straszliwie eksploatowana, oczywiście w imię interesów belgijskich kapitalistów i samego Leopolda II. Na porządku dziennym były tortury, takie jak chłosta metalowym drutem, a także mordowanie za byle przewinienie. Zniewolenie pełne. Nie zmieniło się...

Pushback, czyli książka o koszmarze

Obraz
Już wkrótce na rynku księgarskim ukaże się nader ważna pozycja pt. Pushback , autorstwa Jane A. Gee. Otrzymałem tę książkę do recenzji. A poniżej przedstawiam swoje wrażenia:       Kiedy mówimy: „książka o koszmarach”, najczęściej przychodzi nam na myśl horror, thriller czy literatura sensacyjna. Tymczasem najbardziej koszmarne historie to te, które zdarzyły się naprawdę. Mimo ich grozy, zdecydowanie warto je znać, jako że poruszają ludzkie sumienia. Świetnym przykładem jest książka Pushback Jane A. Gee. Od roku 2021 na granicy polsko-białoruskiej (a także na wschodnich rubieżach Litwy i Łotwy) trwa kryzys humanitarny, jedna z największych tragedii współczesnej Europy oraz świata. Osoby uchodźcze z Bliskiego Wschodu i Afryki, sprowadzone pod pozorem udzielania pomocy do Białorusi przez tamtejszego prezydenta, Alaksandra Łukaszenkę, usiłują przedostać się na terytorium Unii Europejskiej. Niestety, polskie władze radykalnie temu przeciwdziałają. Mężczyźni, kobiety i d...

Stosunek do strasznej zbrodni

Zaledwie kilka dni temu, 25 marca 2026 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło bardzo ważną rezolucję, uznająca handel niewolnikami afrykańskimi za „najpoważniejszą zbrodnię przeciwko ludzkości” i wzywającą do sprawiedliwości reparacyjnej dla ofiar i ich potomków – czyli do wypłacania odszkodowań po prostu. Cóż, słusznie. Przez setki lat miliony ludzi przemocą wyrwano z domów i wywieziono do obu Ameryk, Europy, a także (w dalece mniejszym stopniu) europejskich kolonii w Azji. Łączna liczba ofiar śmiertelnych to dziesiątki milionów osób, dalsze setki milionów miały nieodwracalnie zniszczone życie. Do tego dochodziła niewolnicza praca w skrajnie niebezpiecznych warunkach wszędzie tam, gdzie biały człowiek dotarł i zakładał swe kolonie. Afrykańczycy harowali więc i umierali nie tylko na innych kontynentach, ale i niby u siebie; niby, bowiem Afryka podbita została przez białasów. Kolonializm i niewolnictwo teoretycznie dobiegły końca między drugą połową XIX wieku (wojna secesyjna), a drugą...

Zachód i jego wzorce

Na szeroko pojętym Zachodzie, a nawet całej globalnej Północy, mówi się o różnych wzorcach i standardach: demokracji, praworządności, prawach człowieka, liberalizmie, otwartości, tolerancji… Wszystko to brzmi pięknie, kiedy jednak bliżej się przyjrzeć polityce państw zachodnich oraz organizacji międzynarodowych, okaże się, że to tylko takie gadanie, służące politycznej, gospodarczej tudzież militarnej ekspansji, czyli imperializmowi po prostu. Demokracja jest tutaj świetnym przykładem. Mowa oczywiście o typie owego ustroju, jaki upowszechnił się w Europie, USA, Kanadzie czy Australii, bo inne jej rodzaje… ano właśnie. Wszystko, co nie mieści się we wzorcach ustrojowych globalnej Północy, a konkretnie Zachodu, jest z góry potępiane i deprecjonowane, zazwyczaj jako dyktatura czy autorytaryzm. Czasami trafnie, niemniej trudno nie zauważyć, iż demokracja może przyjmować i w dziejach minionych faktycznie przyjmowała różne formy, takie jak demokracja radziecka pod rządami Lenina (Stalin w...

Powody do pesymizmu

Kończy się dziś rok 2025. Dla świata zdecydowanie dobry on nie był. Trwało ludobójstwo w Gazie, nasilała się faszystowska przemoc na Zachodnim Brzegu Jordanu, Izrael atakował kraje ościenne i o mało nie wywołał wojny z Iranem. Nie ustała wojna rosyjsko-ukraińska. Doszło do rzezi w Sudanie, Etiopii i wielu innych miejscach świata. Kryzys ekonomiczny zataczał coraz szersze kręgi. Hydra skrajnej prawicy podnosiła w licznych państwach swój obmierzły łeb; w Polsce, dla przykładu, wybory prezydenckie wygrał Nawrocki Karol. Katastrofa klimatyczna postępowała. A to tylko niektóre przykłady nieszczęść. Jak będzie z rokiem 2026? Ano, sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie. Trwające kryzysy prawdopodobnie będą postępowały. Zachodni kapitalizm słabnie, co widać gołym okiem; z jednej strony to dobrze, im bowiem szybciej paskudny ów system upadnie, tym lepiej, z drugiej wszelako na kryzysie cierpi proletariat, kapitaliści bowiem nauczyli się na nim zarabiać. I lansują swoją polityczną odpowied...

Czerwone państwo z zieloną energetyką

Stany Zjednoczone po ponownym wprowadzeniu się Donalda Trumpa do Białego Domu praktycznie zarzuciły programy zielonej transformacji energetycznej, czyli oczywiście odchodzenia od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii. Nie podobały się one licznym kapitalistom, na co nałożyła się także ciemnota samego prezydenta. Unia Europejska, pod naciskiem lobbystów, też powoli odpuszcza tę dziedzinę. Tymczasem na lidera zielonej transformacji energetycznej wyrosły Chiny. Tak, państwo z „czerwoną” gospodarką, które jeszcze do niedawna było głównym trucicielem świata. Od lat jednak przerzuca się na odnawialne źródła energii – co wszakże nie przebiega równomiernie w poszczególnych prowincjach – prowadząc gigantyczne inwestycje w elektrownie słoneczne, wodne, wiatrowe… Konkretne programy mają imponujący rozmach. Przykładowo, całe hektary pól zalewane są wodą, na niej zaś rozkłada się baterie słoneczne; rolnicy przekwalifikowują się na ich obsługę, dzięki czemu zarabiają o wiele więcej...

A krew się leje…

Polskie media skoncentrowały się ostatnio na rosyjskich dronach (czemu w sumie trudno się dziwić), zaś prawica, ze szczególnym uwzględnieniem skrajnej, beczy po odstrzelonym jankeskim naziście, będącym zwolennikiem publicznych egzekucji, nieograniczonego dostępu do broni palnej (ma, czego chciał), agresji Rosji na Ukrainę i rzezi Gazy. Nie ma po kim płakać, naprawdę. Mnie tymczasem wydaje się, że są o wiele ważniejsze, a zarazem tragiczniejsze tematy. Skoro już przy USA jesteśmy, to w tamtejszych miastach wybuchają zamieszki, spowodowane rosnącą skalą skrajnej nędzy i błyskawicznie pogarszającymi się warunkami życia. Miliarder-faszysta do ich tłumienia wysłał Gwardię Narodową. Innymi słowy, sytuacja w amerykańskim imperium (zła) staje się coraz gorsza, stabilność tego państwa stoi pod znakiem zapytania i wcale nie da się wykluczyć, że wkrótce dojdzie tam do wielkiej tragedii… tzn. większej niż ta, do jakiej dochodzi obecnie. Tym Amerykanie powinni się martwić, nie odstrzelonym naz...

Broń kapitalistów i polityków

Jak wiemy, jednym z narzędzi – kto wie, czy nie najbardziej przerażającym – ludobójstwa w Strefie Gazy, popełnianego przez faszystowski Izrael, jest głód. Dostęp do żywności i wody pitnej w tamtym miejscu okupanci mocno ograniczali od dwóch dekad, co miało na celu utrzymanie Palestyńczyków w ryzach i osłabieniu, a także wzbudzeniu u nich gniewu na Hamas, który jakoby miał być winnym tego stanu rzeczy, niemniej od października 2023 roku, kiedy to rozpoczęto pełnoskalową eksterminację mieszkańców Strefy Gazy, odcinanie ich od niezbędnych do życia artykułów jeszcze wzmocniono. Wolontariuszy wiozących tam pomoc humanitarną albo mordowano (Damian Soból!), albo aresztowano (np. załogi Flotylli Wolności). A w tym roku na dwa miesiące Izrael CAŁKOWICIE odciął Strefę Gazy od żywności, wody i wszelkiej pomocy humanitarnej. Po to, jak łatwo się domyślić, by zagłodzić tych Palestyńczyków z tamtego obszaru, których nie wybiły pociski, bomby tudzież biały fosfor. Dopiero niedawno w bardzo ograniczo...

Śmierć mitu

Strefa Gazy i w ogóle całe terytorium Palestyny. Granica polsko-białoruska. Granica USA i Meksyku. Oraz w zasadzie całe terytorium tych pierwszych. Morze Śródziemne. Irak po 2003 r. Liczne państwa afrykańskie. To tylko niektóre miejsca, gdzie radośnie sobie umarł mit zachodniej (chodzi o szeroko pojęty Zachód) demokracji, poszanowania praw człowieka, humanitaryzmu tudzież otwartości... czyli cywilizacji. To bowiem zachodnie państwa oraz organizacje międzynarodowe pozwoliły na popełnianie licznych zbrodni, takich jak ludobójstwo w Palestynie i licznych innych krajach, bądź same je popełniły. Reszta, jak to mówią, jest milczeniem, więc tak to tutaj zostawię.

Dziecko zbombardowane

Izrael bombarduje Strefę Gazy. Na palestyńskie domy spadają śmiercionośne ładunki wybuchowe. Już kilkadziesiąt osób w każdym wieku straciło życie, rannych jest znacznie więcej, codziennie przybywa ofiar. Oficjalnie jest to, rzecz jasna, walka z „terrorystami”, bo tak faszystowskie (tym słowem należy określić ich skrajnie prawicową, zbrodniczą politykę) władze w Tel Awiwie określają Palestyńczyków domagających się niepodległości i poszanowania praw człowieka – nawet, jeśli prowadzą oni swoją walkę w pokojowy sposób. Tyle, że nie żadni terroryści giną zasypani gruzami lub spaleni żywcem, lecz zwykli ludzie, w tym kobiety i dzieci; zdjęcia ofiar można bez trudu znaleźć chociażby na Facebooku. (I nie, nie Żydzi są winni, że krwawe, tyrańskie państwo; liczni przedstawiciele narodu żydowskiego protestują przeciwko izraelskim zbrodniom na Palestyńczykach, za co należy im się wielki szacunek). Nie są to oczywiście pierwsze tego typu rzezie na ludności palestyńskiej; Izrael urządza je często...

Trup Mojżesza

Jak wspomniałem w jednej z ostatnich notek, nie oglądam TVPiS Info… i nie mam zamiaru zaczynać, dopóki stacja ta nie zostanie zdefaszyzowana oraz ogólnie zreformowana. Niemniej jednak, przeglądając kanały, albo – częściej – odwiedzając kogoś, kto jest widzem tego PiS-owskiego guana, coś tam siłą rzeczy podejrzę. Kilka tygodni temu, przykładowo, wkurzyła mnie i obrzydziła pseudo-informacja, jakoby „kryzys” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) na naszej wschodniej rubieży był „sztucznie wywołany”. Przypomnijmy zatem krótko, o co chodzi. Od drugiej połowy 2021 roku przez granicę polsko-białoruską i litewsko-białoruską do Unii Europejskiej usiłują dostać się uchodźcy z Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz z licznych państw afrykańskich. Ratują swoje życie przed katastrofą klimatyczną (zabija głodem i pragnieniem), wojnami, terroryzmem, prześladowaniami politycznymi, fanatyzmem religijnym… W znacznej mierze są to kobiety z dziećmi; świat podbiło zdjęcie dziewczynki z kotem. Wcześniej głów...

Bohaterowie i terroryści

Czy Ukrainiec z bronią w ręku broniący swojej ojczyzny przed rosyjską agresją, jest bohaterem? Oczywiście. Dokładnie na tej samej zasadzie bohaterami byli obrońcy Westerplatte czy Poczty Gdańskiej, członkowie oddziału majora Hubala, żołnierze Wojska Polskiego, Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich, Armii Krajowej, Armii Berlinga, lotniczych dywizjonów w Wielkiej Brytanii (303 był najsłynniejszym polskim, lecz niejedynym), oddziałów polskich na froncie zachodnim, itd.; wszyscy oni wszak stawili czoła hitlerowskiemu okupantowi. Tak samo i dzisiejsi Ukraińcy stawiają czoła wrogowi. Przeto świat uznaje ich za bohaterów – i słusznie. Niestety, znów wychodzi tu straszliwa hipokryzja szeroko pojętego Zachodu, identycznie, jak to było w sprawie ofiar wojen i uchodźców. Nie tylko bowiem Ukraińcy walczyli i walczą o swoją wolność, niepodległość, wyzwolenie spod okupacji. Tyle, że Ukraińców uznaje się za bohaterów, bo strzelają do Rosjan. Gdyby napadło ich jakieś państwo zachodnie, byliby „ter...

Życie droższe, życie tańsze

Wojna w Ukrainie, jak wszystkie inne konflikty zbrojne toczące się obecnie na świecie (a jest ich trochę), stanowi gigantyczną tragedię. Ale jak chyba żadna inna tego typu mordercza sytuacja, pokazała ona niesamowitą hipokryzję szeroko pojętego Zachodu, w tym Polski. Z jednej bowiem strony naprawdę pozytywnie zaskoczyła skala pomocy, jaką nasze (i nie tylko, jak sądzę), społeczeństwo udziela Ukrainie i Ukraińcom. Przekazywanie darów rzeczowych i pieniędzy, przewożenie osób i przyjmowanie ich pod dach, ewakuacja zwierząt… To wszystko jest bardzo piękne, a dla osób, które uskuteczniają tego typu działania, żywię gigantyczny szacunek. Podobnie oczywiście, jak dla ludzi, którzy nieśli i nadal niosą – często narażając wolność oraz zdrowie – pomoc dla uchodźców na granicy polsko-białoruskiej, gdzie PiS-owska zbrodnia nadal trwa. Ano właśnie, i tu dochodzimy jednego z elementów drugiej strony, tej znacznie bardziej ponurej, czyli ujawnienia pokładów rasizmu na szeroko pojętym Zachodzie, do...

Nasza wina

Ściślej rzecz ujmując, między innymi nasza, o czym za chwilę. Ale po kolei. Kryzys na polsko-białoruskiej granicy trwa, coraz więcej uchodźców chce przedostać się do Polski, a potem dalej za Zachód. Nasze służby – jakkolwiek określenie „PiS-owski aparat terroru” jest tu o wiele właściwsze – albo wywożą ich na ziemię niczyją, albo brutalnie traktują, np. gazem czy strumieniami z armatek wodnych. Uchodźcy, co zupełnie zrozumiałe, są coraz bardziej przerażeni i zdesperowani, usiłują się więc bronić, niekiedy rzucając kamieniami. Przybywa ofiar śmiertelnych, tzn. ludzi, którzy zamarzli w lesie. Aktywiści, w tej liczbie znane aktorki czy osoby związane z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, robią, co mogą, by nieść pomoc, w czym PiS-owscy siepacze w mundurach usilnie przeszkadzają. W Sejmie Bezprawie i Niesprawiedliwość dąży do przeforsowania ustawy, jaka w niekonstytucyjny sposób podtrzyma restrykcje przynależne wyłącznie stanowi wyjątkowemu. Z grona opozycji jedynie Lewica, Polska 2050 o...

Kongo

Na przełomie lat 1884-1885 w Berlinie odbyła się konferencja europejskich mocarstw kolonialnych, na której obradowano o wytyczeniu granic pomiędzy ich koloniami w Afryce (czego ponurym pokłosiem są chociażby dzisiejsze krwawe wojny, domowe i międzypaństwowe, tudzież akty ludobójstwa na Czarnym Kontynencie). Jednym z jej głównych postanowień było przyznanie NA WŁASNOŚĆ królowi Belgii, Leopoldowi II, dorzecza rzeki Kongo. Monarcha założył tam Wolne Państwo Kongijskie, którego był władcą i – jako się rzekło – właścicielem na identycznej zasadzie, jak dzisiejsze koncerny są prywatną własnością posiadaczy największego pakietu akcji; w roku 1908 odsprzedał ów polityczny twór… Belgii (tak, SWOJEMU PAŃSTWU!) za kwotę 50 mln franków, i tak powstała już formalna kolonia pod nazwą Kongo Belgijskie, która wywalczyła sobie niepodległość w XX wieku. Co ciekawe, król Leopold zobowiązał się w Berlinie do zagwarantowania handlu wolnego od protekcjonizmu, zwalczania niewolnictwa i przeciwdzia...

Czyja to wina?

Pośród licznych reklam telewizyjnych trafiają się też spoty kampanii społecznych, prowadzonych przez różne organizacje. Ot, przykładowo, filmik o kampanii UNICEF dla dzieci z Sudanu Południowego – znany aktor (który naprawdę zasługuje, by pamiętano go za role inne niż księdza-detektywa) opowiada o tamtejszej nędzy i dzieciach, którym grozi śmierć głosowa, zachęcając do przekazania darowizny. Ani do samego spotu, ani do kampanii, którą on promuje, absolutnie nic nie mam; młodym ludziom z Sudanu Południowego pomoc jest naprawdę potrzebna, oni tam rzeczywiście umierają z głodu i pragnienia, toteż dobrze, że UNICEF zajmuje się tym problemem. Warto jednak się zastanowić, czyja to jest wina (o ile dobrze pamiętam, takie pytanie faktycznie pada w tymże materiale), i kto realnie mógłby pomóc. Ano, za nędzę tzw. „Trzeciego Świata” – głównie Afryki, choć nie tylko – winę ponosi biały człowiek i uskuteczniana przez niego na przestrzeni kilku stuleci, jedna z najgorszych zbrodni w histo...

Ryba z Morza Śródziemnego

Przyznam szczerze, że nie jestem amatorem mięsa rybnego. Jako dziecko lubiłem szprotki w oleju (nie pamiętam w sumie, dlaczego przestałem je spożywać; pewnie w którymś momencie mi się przejadły) oraz paluszki rybne. Od czasu do czasu zjem fileta – ale nie z karpia, bo jego mięsa wyjątkowo nie lubię – a i owocem morza nie pogardzę (kiedyś w Biedronce sprzedawano takie fajne małe kalmary, nadziewane ryżem; bardzo mi smakowały, niestety, od dłuższego czasu ich w tymże dyskoncie nie widzę), np. jako dodatkiem do pizzy. Niemniej jednak, potrawy tego typu konsumuję rzadko. I chyba będą konsumował je jeszcze rzadziej, a niektórych wcale. Jakkolwiek bowiem nie czuję do ryb, głowonogów czy skorupiaków – zarówno do żywych, jak i do przerobionych na mięso – odrazy, to pewnie bym ją poczuł, gdybym miał spożyć potrawę przyrządzoną z żyjątka wyłowionego z Morza Śródziemnego. Zakrawałoby to na formę kanibalizmu, jakkolwiek oczywiście pośredniego. W Morzu albowiem Śródziemnym od wielu lat D...