Posty

Wyświetlam posty z etykietą neoliberalizm

Wdeptani w ziemię

Działacze licznych organizacji społecznych są – jak najbardziej słusznie – oburzeni i zaniepokojeni tym, że ustawowo obcięto pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy (ich przynajmniej do Polski wpuszczono, ponieważ osoby z Bliskiego Wschodu oraz Afryki są wyrzucane do Białorusi, bite, torturowane, gwałcone, zamykane w obozach koncentracyjnych; wiele z nich umiera w Puszczy Białowieskiej). Ludzie ci, często schorowani, wiekowi, z niepełnosprawnościami, nie mogą się już leczyć czy uzyskiwać innych świadczeń publicznych, jakie im jeszcze do niedawna przysługiwały. Sytuacja tychże osób jest często tragiczna; w internecie bez trudu znaleźć można, przykładowo, informację o blisko stuletniej seniorce, która otrzymała gigantyczną fakturę za świadczenia medyczne. Aktywiści w rodzaju siostry Chmielewskiej usiłują zbierać pieniądze, lecz to kropla w morzu potrzeb… I o ile można uznać, że świadczeń pomocowych dla uchodźców państwo polskie nie mogło utrzymywać bez końca, o tyle nie da się nie zauw...

Zachód i jego wzorce

Na szeroko pojętym Zachodzie, a nawet całej globalnej Północy, mówi się o różnych wzorcach i standardach: demokracji, praworządności, prawach człowieka, liberalizmie, otwartości, tolerancji… Wszystko to brzmi pięknie, kiedy jednak bliżej się przyjrzeć polityce państw zachodnich oraz organizacji międzynarodowych, okaże się, że to tylko takie gadanie, służące politycznej, gospodarczej tudzież militarnej ekspansji, czyli imperializmowi po prostu. Demokracja jest tutaj świetnym przykładem. Mowa oczywiście o typie owego ustroju, jaki upowszechnił się w Europie, USA, Kanadzie czy Australii, bo inne jej rodzaje… ano właśnie. Wszystko, co nie mieści się we wzorcach ustrojowych globalnej Północy, a konkretnie Zachodu, jest z góry potępiane i deprecjonowane, zazwyczaj jako dyktatura czy autorytaryzm. Czasami trafnie, niemniej trudno nie zauważyć, iż demokracja może przyjmować i w dziejach minionych faktycznie przyjmowała różne formy, takie jak demokracja radziecka pod rządami Lenina (Stalin w...

Ciągle te same brednie

Pan doktor Bogusław Grabowski, ekonomista, podzielił się niedawno w jednym z mediów swoimi przemyśleniami ekonomiczno-społecznymi. Skrytykował oto „trzynaste” i „czternaste” emerytury, nazywając je „wziątką”, czyli łapówką; chodziło mu rzecz jasna o to, że PiS z ich pomocą przekupuje swoich wyznawców, aby na ową mafię/sektę głosowali. Stwierdził też, że należy ograniczyć 500 Plus. No i zaproponował panaceum na nasze kłopoty gospodarcze – powszechną prywatyzację (ciekawe, czy poza Spółkami Skarbu Państwa i szczątkowymi usługami społecznymi w Polsce zostało jeszcze cokolwiek do prywatyzowania, czyli oddawania za marne pieniądze międzynarodowemu kapitałowi?). Na pana doktora od razu po udzieleniu wywiadu rzucili się politykierzy PiS-u, zarzucając mu, że jest ekonomistą Platformy Obywatelskiej i de facto przedstawił jej program. Cóż, takich oskarżeń rzucać nie zamierzam, niemniej znamienne wydaje się to, iż od opinii pana Grabowskiego politycy PO jakoś się nie odcinają. A powinni, jeże...

Zejście dziadersów

Dziaders to mężczyzna (najczęściej w wieku powyżej średniego, acz nie jest to regułą) o zaskorupiałych, konserwatywnych poglądach, nierozumiejący współczesnego świata – ze szczególnym uwzględnieniem społeczeństwa – oraz zachodzących w nim przemian, patrzący pogardliwie na młode pokolenie obywateli i – zwłaszcza – obywatelek. Przy tym wszystkim najczęściej jest stosunkowo zamożny, tzn. cieszy się bezpieczeństwem bytowym, w związku z czym nie kapuje, że są ludzie, który mimo przepracowania boją się, czy następnego dnia będą mieli co jeść i czym ogrzać mieszkanie. Dziaders gromi młodzież, że chce zmian, twierdząc, iż musi być tak, jak zawsze było. A twierdzi tak, bo jemu jest dobrze. Ot, taki burżujek, nadto częstokroć pseudo-inteligent z zabetonowanym mózgiem. Niestety, wielu jest takich w polityce chyba każdego państwa kapitalistycznego. W Polsce też, i między innymi dlatego od 1989 roku taplamy się w postsolidarnościowym szambie, czasami wystawiając głowy ponad powierzchnię jego zawa...

Szkodliwe brednie o socjalu

Pan Donald Tusk, po krótkim okresie podkradania Lewicy prospołecznych postulatów (celem, rzecz jasna, oszukania i pozyskania wyborców), uderzył w swoje dawne, neoliberalne/neokonserwatywne – czyli bardzo radykalnie prawicowe – tony, odwołując się do jednego z najbardziej bzdurnych, a zarazem szkodliwych stereotypów na temat polityki społecznej, jakie krążą po mózgownicach polskich burżujów, rozsiewane przez prawicowe (czyli prawie wszystkie) media oraz pseudo-ekonomistów w rodzaju Balcerowicza. Oto na spotkaniu z wyborcami w Kluczborku przewodniczący Platformy Obywatelskiej objechał mityczny polski „socjal”. Niekonsekwentnie zresztą, ponieważ zadeklarował, że 500 Plus odebrane nie zostanie; deklaracja owa wynika na bank z Tuskowego instynktu samozachowawczego, podpowiadającego, iż gdyby mówił o likwidacji tego świadczenia, wyborcy odpłynęliby niczym krew z rozciętej tętnicy. Obiecał też podwyżki dla pracowników socjalnych, czyli osób, które zajmują się m. in. wnioskami o przyznanie 5...

Głodny jak Amerykanin

Uważacie Stany Zjednoczone za raj na Ziemi, gdzie każdy (a przynajmniej każdy pracujący) ma zapewniony godny byt, że o stanowiącej główny propagandowy element American Dream mitycznej szansie na oszałamiający sukces nie wspomnę? Cóż, nigdy takowym Edenem one nie były; zawsze borykały się z patologiami typu skrajna nędza (u podstaw tego państwa leży, oprócz masowego mordowania Indian, kanibalizm osadników), bardzo duże nierówności społeczno-ekonomiczne, rasizm przejawiający się również w sferze zawodowej, bardzo zły, skomercjalizowany system (o ile słowo to w ogóle ma tu zastosowanie) opieki zdrowotnej, nad wyraz okrojona i też skomercjalizowana pomoc społeczna… Ale jednak po II wojnie światowej, dzięki rozwojowi gospodarczemu oraz zastosowaniu recept na wyjście z kryzysu autorstwa Keynesa, w USA zapanował relatywny dobrobyt. Który poszedł się paść w latach 80. ubiegłego stulecia, w dobie reaganomiki (później lekko tylko korygowanej przez Clintona czy Obamę), czyli wdrożenie wyjątkowo ...

Sezon na pomoc

Mija dziś czterdzieści lat od wprowadzenia stanu wojennego. Mógłbym napisać o tym notkę… ale po co? Przecież każdy, kto choć trochę zna historię, doskonale wie, że przed czterema dekadami generał Jaruzelski wraz z innymi członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego uratował Polskę przed interwencją Układu Warszawskiego (z pewnością wkroczyłyby do nas oddziały radzieckie – a raczej ruszyłyby z baz te, co nad Wisłą stacjonowały – czechosłowackie i NRD-owskie), a najprawdopodobniej też wojną domową, do rozpętania której dążyła, na zlecenie amerykańskich imperialistów, solidarnościowa targowica (w zapobieżeniu temuż konfliktowi, dodać trzeba, PRL-owskim władzom pomógł papież Jan Paweł II, prymas Glemp oraz co mądrzejsi solidarnościowcy, jacy rozlewu krwi nie chcieli). Ta sama targowica, dodajmy, co po 1989 roku zniszczyła naszą gospodarkę, zwłaszcza przemysł i PGR-y – plan Balcerowicza, będący zarazem pierwszym od zakończenia II wojny światowej ludobójstwem w Polsce, nadal trwającym – dopr...

Szesnaście zabójczych godzin

Pewien neoliberał, kojarzony z PO, czyli pseudo-opozycją „demokratyczną” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) stwierdził niedawno, że jeśli ktoś nie chce pracować szesnaście godzin dziennie, to „jest leniwy”. Jak łatwo się domyślić, wywołał durną ową wypowiedzią jakże uzasadnione oburzenie. Pomijam tu już to, że głosząc podobne brednie, facet robi prezent Bezprawiu i Niesprawiedliwości; jeśli strona „opozycyjna” będzie popełniała tak idiotyczne błędy, uwłaczając społeczeństwu, czyli nam, i stawiając się w roli poganiaczy niewolników, to za Chiny Ludowe nie wygra wyborów (nawet, gdyby – co z każdym dniem wydaje się mniej prawdopodobne – PiS-owcy by ich nie sfałszowali). Po co zresztą miałaby je wygrywać, skoro owa wypowiedź o szesnastu godzinach jest jednym z licznych dowodów, iż pseudo-opozycja chce dla nas identycznego obozu koncentracyjnego z tym, w jaki Polskę transformuje Kaczyński na czele swojej mafii/sekty. Tak naprawdę clou sprawy jest tu inne. Mamy bowiem do czynienia z...

Najgroźniejszy szalony naukowiec

W literaturze (oraz rzecz jasna w kinie, komiksie czy grach) science-fiction od samego początku tego gatunku, czyli od publikacji w roku 1818 powieści Frankenstein autorstwa Mary Shelley, pojawia się motyw szalonego naukowca, który prowadząc badania i dokonując odkryć, nie liczy się z kwestiami moralnymi, etycznymi, humanitarnymi, społecznymi czy jakimikolwiek innymi, skutkiem czego przekracza wytyczone przez Naturę/Boga granice, powodując tragedię dla siebie i otoczenia, a nawet całej ludzkości. W nowszych dziełach, jakie można przypisać do fantastyki naukowej, np. powieściach nieżyjącego już Michaela Crichtona, szalonego naukowca zastępuje niekiedy szalony kapitalista wykorzystujący – ma się rozumieć, w celach jak najbardziej zarobkowych – pracę naukowców do celów może nie tyle niecnych, ile potencjalnie bardzo groźnych dla świata. Ci powieściowi, filmowi, komiksowi, itd., nieliczący się z niczym badacze i odkrywcy najczęściej zajmując się medycyną, biologią, chemią, fizyką, a w n...

Radość tasiemca

Jest pewna klasa społeczna, która na pandemii koronawirusa zaiste solidnie korzysta. Nie tylko w Polsce, ale w większości państw kapitalistycznych – zwłaszcza tych, gdzie obowiązuje dziki, neoliberalny model gospodarczy, rządy natomiast sprawuje mniej lub bardziej skrajna prawica – z USA na czele. Są nią oczywiście kapitaliści, ze szczególnym uwzględnieniem właścicieli największych koncernów i korporacji. Dla wielu spośród nich samo rozprzestrzenianie się mikroba stanowi okazję do zwiększenia zysków. Mowa tu przede wszystkim o producentach testów (wiele z nich wytarzają prywatne firmy), leków (na koronawirusa jeszcze nie ma, ale na inne schorzenia, na które ludzie przecież cały czas zapadają, są), sprzętu dla lekarzy, respiratorów, itd. Na rzecz bogacenia się posiadaczy i udziałowców koncernów farmaceutycznych działają także zwolennicy spiskowych teorii dziejów, np. antyszczepionkowcy i antycovidowcy; im bowiem szerszy zasięg różnego rodzaju chorób, tym wyższa sprzedaż (po narzuco...

Konsekwencje złego modelu

Nad Polską – i w ogóle większością państw kapitalistycznych – krąży mroczne widmo potężnego kryzysu gospodarczego, wywołanego epidemią nie tyle samego koronawirusa, ile paniki. Ludzie już teraz tracą pracę, wiele przedsiębiorstw stoi, inne upadają… A będzie tylko gorzej. Kryzys ów, pewien jestem, zabije o wiele więcej osób niż sam koronawirus. A ludzi, których nie zabije, wepchnie w skrajną nędzę, wyjście z jakiego może okazać się niemożliwe… Państwa Centrum, gospodarka których opiera się na wielkich, międzynarodowych koncernach, przetrwają ów Armageddon. Jasne, i tam będą zwolnienia, i tam nastąpi pauperyzacja. Ale gigantyczne przedsiębiorstwa najprawdopodobniej przezwyciężą kryzys i jeszcze wydoją kasę z państwowego budżetu. Znacznie gorzej mają kraje peryferyjne, zwłaszcza te, które – jak Polska – postawiły na małą i średnią przedsiębiorczość. Już teraz widać, ile firm w (k)raju nad Wisłą upada, a nad iloma zawisła groźba rychłego zamknięcia, ostatecznego, bo prawdopodobn...

Dobroć prywatna i państwowa

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim (jak co roku) sezon dobroczynności, czyli wzmożonej aktywności różnego rodzaju organizacji charytatywnych. W Mikołajki jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych transmitowała specjalny blok reklamowy, dochód z którego poszedł na fundację powiązaną z tąż telewizją. Inne media radośnie informują o tym, że rusza Szlachetna Paczka. Już wkrótce liczne organizacje zaczną nas prosić o przekazanie im 1 proc. z naszych podatków dochodowych. Na początku stycznia znowu zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Rozkręcą się akcje wzywające do dzielenia się żywnością lub różnymi nieużywanymi przedmiotami (oby tylko żaden PiS-owiec nie położył na tego typu datkach łapy, co się podobno już zdarzało). I tak dalej. Oprócz fundacji i stowarzyszeń działających legalnie, uczciwie i faktycznie niosących pomoc ludziom bądź zwierzętom, na łowy ruszy też cała armia oszustów, pragnących żerować na naszej dobroci, a zarazem naiwności. Ludzie kier...

Nędza, kapitalizm i PiS

Bezprawie i Niesprawiedliwość to partia, która wreszcie przełamała neoliberalny model „rozwoju” (tak twierdzą nawet niektórzy lewicowi komentatorzy) i zaczęła skutecznie walczyć z polską biedą? Guzik prawda. Najnowsze dane GUS-u temu przeczą. Oto pod nieświatłymi rządami PiS-u w (k)raju nad Wisłą wzrósł odsetek obywateli żyjących w skrajnej nędzy, czyli poniżej minimum egzystencji. Jest to stan, w którym uzyskiwane przez daną osobę dochody nie pozwalają na zaspokojenie najbardziej podstawowych, biologicznych potrzeb, takich jak odżywianie czy higiena, co prowadzi do biologicznej i zdrowotnej degeneracji organizmu (innymi słowy, życie w skrajnej nędzy to powolne umieranie). W roku 2017 patologia ta dotykała 4,3 proc. Polaków, w 2018 r. było to już 5,4 proc. Mimo sypania pieniędzy na szczątkowy socjal typu 500 Plus oraz formalne podnoszenie płac, w rządzonej przez Bezprawie i Niesprawiedliwość Polsce zwiększyła się też skala ubóstwa relatywnego/względnego (czyli mierzonego w odnie...

Fałszywa teoria

Neoliberalni ekonomiści, uzasadniając ideę państwa minimum, często powołują się na tzw. teorię skapywania (nazwa nieoficjalna). Mówi ona, że jeśli zmniejszone zostaną podatki – głównie – dla najbogatszych (chodzi oczywiście o kapitalistów), a koszty pracy (zwłaszcza składki na ubezpieczenia społeczne, płaca minimalna, itd.) ulegną redukcji, to zapanuje powszechny dobrobyt. Kapitaliści uzyskane dzięki niższym daninom środki przeznaczą bowiem na inwestycje w swoje przedsiębiorstwa, co spowoduje rozwój gospodarczy; pracy przybędzie, i będzie ona lepiej opłacana. Innymi słowy, społeczeństwu skapnie z kapitalistycznego stołu – stąd określenie teorii. Praktyka, jak łatwo się domyślić, jest zupełnie inna. Wdrażanie w życie neoliberalnych założeń wcale nie prowadzi do bogacenia się całego społeczeństwa, lecz do zwiększenia rozwarstwienia społeczno-ekonomicznego. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, ograniczenie podatków dla najzamożniejszych faktycznie przekłada się na zwiększeni...

Teraz pana Petru

Na początek mała dygresja. Mateusz Morawiecki, stojący na czele rządu Jarosława Kaczyńskiego bardzo się cieszy, ponieważ udający prezydenta Andrzej Duda, ksywa Adrian, podpisał ustawę o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Dzięki temu pracownicy (za sprawą swoich składek oczywiście), pracodawcy (też będą odprowadzali składki za osoby zatrudnione) oraz budżet państwa (poprzez regularne dopłaty) nasypią pieniędzy kapitalistom, a konkretnie właścicielom funduszy obsługujących PPK. Podobnie jak to było z OFE (rozmontowanie ich przez rząd PO-PSL było jedną z nielicznych jego zasług), Polacy okradzeni zostaną z części swoich emerytur, ale nic to, skoro finansjera sobie zarobi. Koniec dygresji. A teraz do meritum, czyli do innego bankstera, który robi karierę, jakkolwiek w ostatnim czasie lichą, w polityce. Zajmiemy się oto dzisiaj panem Petru Ryszardem. Tym, który posługuje się polszczyzną jakościowo bliską polszczyźnie serialowej siostry Basen. Pan Petru Ryszard biografię ma dość bo...