Posty

Wyświetlam posty z etykietą parlament

Misja pana Szymona

Szymon Hołownia, publicysta, który od lat kilku bawi się w politykę, zasiadł w fotelu Marszałka Sejmu, zgodnie z koalicyjnym uzgodnieniem. Po dwóch latach zastąpić go ma Włodzimierz Czarzasty; rotacja ta wydaje się ciekawym pomysłem, zobaczymy, jak się sprawdzi. Czas showmaństwa – bo pan Hołownia do tej pory był na scenie politycznej właśnie showmanem – skończył się zatem radośnie, zaczęło się piastowanie naprawdę poważnego, nader istotnego stanowiska w państwie. A zarazem wypełnianie ogromnie trudnej misji, jaką będzie pozostawionego w parlamencie przez PiS szlamu, guana tudzież innych nieczystości. Libkowa banieczka pęka z zachwytu, jaki to nowy Marszałek Sejmu wspaniały. Niby trudno się dziwić, bo trzeba uczciwie przyznać, że Szymon Hołownia piastować swoje nowe stanowisko zaczął dobrze. Ma też całkiem niezłe pomysły na usprawnienie pracy izby niższej polskiego parlamentu i cofnięcie antydemokratycznych działań PiS-owskich, jakie zepsuły jej funkcjonowanie. No i naprawdę musiał...

Bez przełomu

Czas nadchodzi, w najbliższą niedzielę wybory parlamentarne (będę głosował) oraz zmanipulowane pseudo-referendum (zbojkotuję). Oznacza to, że jeszcze tylko dziś i jutro potrwa intensywna kampania, w weekend trochę sobie od niej odpoczniemy, nie licząc wiszących wszędzie bannerów tudzież plakatów. Przyznam szczerze, że nie spodziewam się przełomu… no, chyba, że Bezprawie i Niesprawiedliwość przegra i nie będzie chciało pokojowo oddać władzy, gdyż z czymś takim liczyć się trzeba. Wówczas sytuacja rozwinąć się może w różnym, bardzo różnym kierunku, acz z całą pewnością niewesołym. Jeżeli jednak odniesie zwycięstwo i utworzy nowy nie-rząd (samo lub z neonazistowską Konfederacją, która oby nie weszła do Sejmu!), to rzecz jasna też nic dobrego z tego nie wyniknie, gdyż kontynuowało będzie swoją obecną, nie tyle nawet niszczycielską, ile wręcz zbrodniczą politykę. Jeśli zaś na pierwszym miejscu znajdzie się Platforma/Koalicja Obywatelska, to jedynym pozytywem, jakiego może dokonać, będ...

Strach dyktatorka

Grubo ponad 300 tys. zł, z naszych oczywiście pieniędzy, ma zostać przeznaczone na remont „muru hańby”, czyli ogrodzenia, które przed kilku laty, pod PiS-owskim nie-rządem, otoczyło gmach Sejmu. Przez to jest on ciągle – dosłownie – oblężoną twierdzą. Celem jego wzniesienia było oczywiście utrudnienie dostania się do parlamentu obywatelom, konkretnie tym, którym działania Bezprawia i Niesprawiedliwości się nie podobają, czyli, mówiąc prosto, zniechęcenie (częściowe przynajmniej) do protestów społecznych. Zarazem, Kaczyński Jarosław oraz jego podwładni pokazali, że uważają się za „rasę panów” (wszelkie skojarzenia z nazizmem są celowe i uzasadnione), odgradzającą się od „brudnej tłuszczy”, czyli nas, obywateli, i tylko wybranym jednostkom, po wielkopańsku uznanym za „godne” tegoż „zaszczytu”, pozwolą zajrzeć do swojego miejsca „pracy” (cudzysłów, ma się rozumieć, nieprzypadkowy). Relacje odnośnie tejże również zresztą utrudniono, bo i dziennikarze nie mają tak swobodnego wstępu do Sej...

Przyczółek cywilizacji

No i wybory za nami. Dobra wiadomość jest taka, że Lewica wróci do Sejmu. Ewentualnie jeszcze jedna – w izbie niższej polskiego parlamentu najprawdopodobniej zabraknie nader zdegenerowanej pod względem moralnym i etycznym jednostki o nazwie Stanisław Piotrowicz. Niestety – i to już o wiele gorsza informacja – moralnych, etycznych tudzież intelektualnych degeneratów w Sejmie i Senacie będzie wielu, ponieważ Bezprawie i Niesprawiedliwość zwyciężyło ze znaczą przewagą, w parlamentarnych ławach zasiądą też najprawdopodobniej przedstawiciele jeszcze bardziej barbarzyńskiej wersji PiS-u, czyli Kukiz’15 (startowali z list Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego), oraz neonaziści i korwinowcy z Konfederacji. Niestety, słaby wynik zanotowała Koalicja Obywatelska. Potwierdziło się to, o czym kiedyś pisałem, że zachowawczość, czyli np. obawa przed poruszaniem tematów uznanych przez media za „kontrowersyjne”, bywa w polityce zabójcza. Koalicjanci przejechali się na niej identycznie, ...

Ułudy mandatu imperatywnego

Coraz więcej osób głosi ideę wprowadzenia mandatu imperatywnego, czyli możliwości odwołania przez wyborców posła lub senatora w trakcie kadencji (obecnie parlamentarzyści piastują mandat wolny, czyli bez możliwości odwoływania ich przez wyborców przed upływem kadencji). Pomysł taki poddają zarówno jednostki bezmyślne (typu Kukiz, startujący z list Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego, bo własne ugrupowanie mu się rozsypało), jak też osoby, którym braku inteligencji zarzucić zdecydowanie nie można (np. Jarek Ważny czy Piotr Jastrzębski). Jak głoszą jego zwolennicy, mandat imperatywny miałby być swoistym batem na polityków, którzy poszli do parlamentu dla kasy i ani myślą wywiązywać się ze zobowiązań wobec wyborców. Nie spełniasz, pośle czy senatorze, naszych oczekiwań, to nie będziemy czekać do końca kadencji i następnych wyborów, lecz cię odwołamy. Pozornie jest to fajne rozwiązanie, wymuszające na politykach wywiązywanie się ze złożonych obywatelom obietnic, usprawniające...

Święto polskiego parlamentaryzmu

Dziś podobno mamy święto 550-lecia polskiego parlamentaryzmu (o tym, czy jest w ogóle co świętować, będzie w dalszej części notki). Z tej okazji parlamentarzyści Bezprawia i Niesprawiedliwości odgrodzili i siebie, i parlament barierkami od obywateli, po czym zapewnili, ustami na przykład Marszałka Senatu, że „reprezentują wszystkich Polaków”. Cóż, na pewno nie mnie, a przecież obywatelstwa polskiego się nie zrzekłem. Tymczasem trwają obywatelskie protesty przeciwko łamaniu przez PiS Konstytucji RP i niszczeniu trójpodziału władz. Bardzo dobrze, niech ludzie protestują. A posłowie Platformy (anty)Obywatelskiej oraz Przestarzałej zorganizowali własne obchody 550-lecia polskiego parlamentaryzmu. W ich trakcie przedstawiciele tychże partii wygłosili przemówienia, w których mówili, jak ważna jest demokracja parlamentarna (Jerzy Buzek dodał do tego uwagę, słuszną zresztą, że ogromnie istotna jest również Unia Europejska, dzięki której przez kilkadziesiąt lat nie było wojny w Europie Zacho...

SLD i parlament

Wczoraj było o jak najbardziej wartej poparcia inicjatywie partii Razem odnośnie skrócenia czasu pracy, dziś będzie o reformie, którą postuluje inna partia lewicowa (bez cudzysłowu, bo widać coraz więcej symptomów wychodzenia z centrum, w którym przez lata tkwiła), czyli SLD. Dotyczyć ona ma polskiego parlamentu. Sojusz Lewicy Demokratycznej w swoim programie zawarł oto postulat powiązania wynagrodzeń posłów z wysokością płacy minimalnej, domaga się również ograniczenia ich kadencji do dwóch, a Senat w ogóle zamierza zlikwidować. Zajmijmy się teraz owymi kwestiami po kolei. Powiązanie płac parlamentarzystów czy to z minimalną, czy to ze średnią krajową (rzecz do dyskusji), uważam za jak najlepszy pomysł. Z jednej strony trudno zakładać, iż deputowani pracowali będą za darmo; wówczas polityką zajmować mogliby się wyłącznie ludzie BARDZO bogaci, od których próżno byłoby oczekiwać, żeby reprezentowali interesy mniej- i średniozamożnych obywateli. Dalej, każda praca (poza dobrowol...