Posty

Wyświetlam posty z etykietą Władysław Kosiniak-Kamysz

Prawica zaraża nienawiścią

Wprawdzie jako student nie brałem udziału w programie Erasmus – ot, nie czułem takiej potrzeby – ale słyszałem o nim wiele dobrych opinii i ogólnie popieram jego istnienie. Dla przypomnienia, jest to program wymiany studenckiej pomiędzy państwami. Zagraniczni studenci mogą przez określony czas uczyć się w Polsce, polscy zaś w innym państwie. I super. Jednakże nasza prawica, zwłaszcza skrajna, może spaskudzić i to. Wręcz BARDZO spaskudzić. Otóż w ramach programu Erasmus+ do (k)raju nad Wisłą przyjechało ostatnio osiem osób z Turcji: sześcioro studentów oraz dwie nauczycielki. Mieli zdobywać doświadczenie zawodowe w Gorze Kalwarii niedaleko Warszawy. I już w pierwszych dniach ich pobytu zaczęły się prześladowania ze strony polskich rasistów. Turcy byli zaczepiani, obrażani i filmowani na ulicach, a nawet fizycznie atakowani; jednej z nauczycielek ktoś zerwał z głowy chustę. Sprawa trafiła na policję (jeśli w danym komisariacie pracują policjanci, jest szansa, że się nią zajmą, jeżel...

Trochę dobrze, bardzo źle

No to poznaliśmy skład rządu po z dawna zapowiadanej rekonstrukcji. Zmiany są w sumie niewielkie… ale są. I tak, powstało nowe Ministerstwo Energii, na czele którego stanie Miłosz Motyka. Oby zajmowało się ono wdrażaniem na szeroką skalę energii odnawialnej. Zdecydowanie dobrym krokiem było pozbycie się z Ministerstwa Zdrowia Izabeli Leszczyny – fatalnie się ona sprawowała, zobaczymy, jak poradzi sobie Joanna Sobierańska-Grzęda. Tomasz Siemoniak nie jest już szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – zastąpił go Marcin Kierwiński – został za to ministrem koordynatorem służb specjalnych. Nowym ministrem rolnictwa jest Stefan Krajewski, a Wojciech Balczun – nowym ministrem aktywów państwowych. Marta Cienkowska zastąpiła niezbyt skuteczną Hannę Wróblewską (wypadła zdecydowanie poniżej oczekiwań) na czele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najbardziej pozytywnie zapowiada się zmiana w szefostwie Ministerstwa Sprawiedliwości. Bo nie oszukujmy się – Adam Bodnar z...

Mina przeciwpiechotna

Rządy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii zarekomendowały wypowiedzenie Konwencji Ottawskiej, obowiązującej od 1999 roku (RP ratyfikowała ją w 2012 r.). Zakazuje ona stosowania, produkowania, nabywania, sprzedawania i przekazywania min przeciwpiechotnych. (K)raj nad Wisłą i Państwa Bałtyckie chcą zaś w owo uzbrojenie wyposażyć swoje armie. Czy to się uda, na razie pozostaje kwestią otwartą, wypowiedzenie konwencji przejść bowiem musi przez parlamenty. Nie wiem, jak w Litwie, Łotwie i Estonii, ale w Polsce rzecz wzbudza ogromne kontrowersje – w pełni, dodajmy, uzasadnione. Nie jestem ekspertem od militariów, z tego jednak, co przeczytałem, wnioskuję, że za Konwencją Ottawską stoją liczne względy humanitarne, aczkolwiek dominują oczywiście stricte wojskowe. Otóż, sprzęt to wielce paskudny. Niektóre typy na miejscu zabijają człowieka, który na nie nadepnie, większość wszelako rozrywa stopę lub całą nogę; innymi słowy, nie uśmierca, lecz okalecza do końca życia. Mało tego, na kontakt z miną...

Luksusowy samochód Ukraińca

Polskie Stronnictwo (niezbyt) Ludowe już dano przechyliło się bardzo mocno na prawo. Ze swoim chłopskim/rolniczym dziedzictwem partia ta nie ma nic wspólnego; Witos czy, tym bardziej, Mikołajczyk w grobach się przewracają. Obecny PSL to pas transmisyjny kapitalistów (ponawiane próby przepychania dopłat do kredytów hipotecznych, z czego nawet PO zrezygnowała), koncernów mięsno-spożywczych, myśliwych i oczywiście Kościoła katolickiego. Taki PiS-bis, zwłaszcza, że mafia/sekta Kaczyńskiego też przybiera jawnie prokapitalistyczną facjatę, wcześniej nieco skrytą za pseudo-socjalem. Mało tego, w PSL-u do głosu dochodzą, identycznie jak w PiS-ie, PO czy jawnie przecież neonazistowskiej Konfederacji, elementy nienawiści, jako żywo przypominającej treści… Ale o tym w dalszej części tekstu. Oto przed kilkoma miesiącami jeden z prominentów tejże partii nazwał uchodźców, wobec których na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest ohydna zbrodnia, „bydłem”. A teraz przewodniczący PSL-u i minis...

Rok zmarnowanych szans

Przed rokiem Bezprawie i Niesprawiedliwość przegrało wybory parlamentarne… i na tym kończą się dobre wiadomości. Rząd stworzyła bowiem szeroka koalicja nie-PiS-owska, w której jednak większość ma klerykalna prawica, od mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława różniąca się niewiele lub wcale. Z perspektywy mijających właśnie dwunastu miesięcy widać, że był to rok zmarnowanych szans, czego oczywiście należało się spodziewać. Na wybory tłumnie udali się młodzi ludzie, którzy nie pamiętali wcześniejszych rządów Donalda Tuska, toteż łatwo mu było ich oszukać, że jest politykiem demokratycznym oraz postępowym; takie samo oszustwo zastosowali Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. Osoby wyborcze, głosujące na Koalicję Obywatelską, Polskę 2050, PSL oraz Lewicę zakładały, że ugrupowania te naprawią szkody wyrządzone przez osiem lat PiS-owskich nie-rządów i wreszcie pchną Polskę na drogę rozwoju. Tak się oczywiście nie stało; klerykalna prawica, dominująca w wyżej wymienionej koalicji, coraz ...

Klerykalny i zbrodniczy

Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego, został ostatnio mocno skrytykowany, również przez wyborców obecnej koalicji rządowej, za to, że wraz ze swoją partią uniemożliwia liberalizację, minimalną chociażby, nieludzkiego ustawodawstwa antyaborcyjnego. Krytyka ta jest oczywiście w pełni uzasadniona i ze wszech miar słuszna. Jak wiemy, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz większość prominentów jego partii, to zapiekli klerykałowie, bliscy fanatyzmowi religijnemu, co czyni z nich śmiertelnych wrogów kobiet i ich praw. Podobnie też jak wszyscy prawicowcy, stoi na przeszkodzie postępowi oraz rozwojowi Polski. Ale to niejedyne, co można, a wręcz trzeba liderowi PSL-u zarzucić. Polityk ów jest przecież ministrem obrony w obecnym rządzie Donalda Tuska. Dlaczego otrzymał tę akurat funkcję, pozostaje zagadką. Z wojskiem czy obronnością Kosiniak-Kamysz raczej nie miał dotąd wiele wspólnego, z wykształcenia i zawodu jest lekarzem, stoi zaś na czele partii r...

Strażnicy homofobii

Kolejny rok z rzędu Polska uznawana jest za najbardziej homofobiczne państwo w Europie, wyprzedzając pod tym względem nawet Rosję. Wina leży oczywiście po stronie prawicy umiarkowanej oraz skrajnej, jak również Kościoła katolickiego i tego, że cofnęły nas one w rozwoju po 1989 roku. Homofobia objawia się poprzez szerzenie mowy nienawiści przez różne środowiska, często spotykaną nietolerancję w licznych formach, a zwłaszcza w dziedzinie równouprawnienia. Prawne rozwiązania dotyczące osób LGBT+ są w (k)raju nad Wisłą totalnie archaiczne, a niejednokrotnie krzywdzące, czego przykładem uregulowania związane z tranzycją płci. O skali zacofania i nietolerancji Polski świadczy również to, że – w przeciwieństwie do większości państw Europy – nie ma u nas ani prawnie uregulowanych związków partnerskich, ani małżeństw jednopłciowych; te zawarte za granicą nie są nad Wisłą uznawane, co rodzi ogromne problemy dla związanych nimi osób oraz ich dzieci. Batalia o wprowadzenie tych regulacji trwa...

Przeciwnicy szczęścia

Gołym okiem widać, że polska prawica (CAŁA!!!) nurza się w zacofaniu, ciemnocie oraz nietolerancji, nie tak znowu rzadko przechodzącej w nienawiść, zwłaszcza wobec kobiet, osób LGBT+, Żydów, uchodźców, obcokrajowców oraz rzecz jasna lewicy. Dotyczy to wszystkich ugrupowań oraz polityków prawicowych znad Wisły rodem; na tle swoich kolegów z Europy Zachodniej (o lewicy krajowej i zagranicznej nie wspominając) polska prawica stanowi wzorzec straszliwego uwstecznienia. Nawet w miarę umiarkowani prawicowcy, w mediach typu TVN24 i Gazeta Wyborcza prezentowani jako „nowocześni”, a niekiedy wręcz „postępowi” (śmiechu warte!) pod względem zapóźnienia światopoglądowego sprawiają wrażenie wraków ze złomowiska ustawionych wobec najnowszego modelu luksusowego samochodu. Rzecz jasna, w przypadku poszczególnych ugrupowań skala ciemnoty i uwstecznienia nadwiślańskiej prawicy jest różna; skrajni prawicowcy (PiS z przystawkami, Konfederacja, pozaparlamentarni nacjonaliści, faszyści i naziści) mental...

W zamrażarce

A taki był ładny, demokratyczny… Jak osoby wyborcze obecnej koalicji rządowej w wielu wypadkach (do których się nie zaliczałem) zachwycały się Szymonem Hołownią jako Marszałkiem Sejmu, tak teraz coraz powszechniejsze, na łamach portali społecznościowych przynajmniej, staje się manifestowanie – w stu procentach słusznej i uzasadnionej – złości na niego. Biorącej się, rzecz jasna, z tego, że pan Hołownia odroczył pierwsze czytanie projektów ustaw liberalizujących nieludzkie, hitlerowskie zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne, do 11 kwietnia, czyli posiedzenia Sejmu po wyborach samorządowych (rozwiązanie takie proponował ongiś Donald Tusk, można zatem przypuszczać, iż pan Hołownia po prostu wykonał rozkaz, acz szczerze i dobrowolnie). Zastosował więc manewr powszechnie stosowany pod PiS-owskim nie-rządem, a wymyślony przez koalicję PO-PSL (no tak, POPiS wiecznie żywy…), potocznie określany zamrażarką sejmową. Polega on właśnie na odraczaniu procedowania projektów ustaw; tym razem nib...

Wrogowie kobiet

W Sejmie leżą dwa projekty liberalizacji nieludzkiego zalegalizowanego bezprawia antyaborcyjnego, jakie funkcjonuje w Polsce. Jeden jest autorstwa Lewicy i przygotowany został z obywatelskim udziałem, drugi to dzieło PO/KO. Ten pierwszy jest świetny, drugi trochę gorszy, albowiem bardziej ogólny (obłudny?), oba jednak zakładają dopuszczalność możliwości przerwania ciąży zgodnie z wolą kobiety do dwunastego tygodnia – czyli tak, jak powinno być. Niestety, prace nad nimi się ślimaczą i w najbliższym czasie nie ma większych szans na postęp w tym zakresie. Liberalizację chorego, nazistowskiego ustawodawstwa wstrzymuje bowiem klerykalna Trzecia Droga, czyli Polskie Stronnictwo (niezbyt) Ludowe i Polska 2050. Innymi słowy, aborcja jest kością niezgody w koalicji rządowej. Pseudo-Ludowcy ewentualnie dopuszczają powrót ustawodawstwa, tak czy owak nieludzkiego, z 1993 r., kłamliwie nazywanego „kompromisem”, co oznaczałoby, że kobiety tak czy owak nie miałyby pełnego prawa do przerwania ciąży...

Biskupi się cieszą

Sytuacja polityczna po wyborach powoli się klaruje. Liderzy PO/KO, Lewicy i Trzeciej Drogi ogłosili dziś, że dogadali się w sprawie wspólnego kandydatka na premiera. Tym, zgodnie z regułami systemu parlamentarno-gabinetowego, będzie Donald Tusk. Czy w nowym rządzie znajdzie się Lewica (na razie idzie ku temu), czy też Konfederacja i grupa PiS-owców (nie tak znowu nieprawdopodobny wariant, zwłaszcza, że słuchać, iż trzydzieścioro dwoje posłów oddziela się od Bezprawia i Niesprawiedliwości), zobaczymy. Na razie jestem prawie pewien, kto – oprócz oczywiście kapitalistów, którzy nadal będą mieli dominującą pozycję – zaciera ręce lepkie i pazerne. Otóż, są to opaśli donowie, czyli hierarchowie Kościoła katolickiego. Wprawdzie wspierane przez nich PiS zapewne oderwane zostanie od koryta… ale oni już się zatroszczą, by sami przy korycie niewzruszenie pozostawali, tak, jak to się dzieje od 1989 roku. Bo nie oszukujmy się, wybory tak czy owak wygrali klerykałowie. Władysław Kosiniak-Kamysz...

Spóźnione wkurzenie

Od wyborów jeszcze tydzień nie minął, a wyborcy o co bardziej progresywnych poglądach już robią się coraz bardziej wkurzeni na liderów Trzeciej Drogi: Szymona Hołownię (Polska 2050) i Władysława Kosiniaka-Kamysza (Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe). Ten pierwszy już w wieczór wyborczy zapowiedział „koniec rozdawnictwa”; jak łatwo się domyślić, nie chodziło mu o likwidację państwowego finansowania Kościoła katolickiego czy publicznych dopłat do prywatnego biznesu (nie mylić ze wspieraniem inwestycji), lecz o cięcia – i tak przecież szczątkowych, dalece niewystarczających, a w dodatku źle ukierunkowanych – świadczeń socjalnych. Ten drugi z kolei w wywiadzie radiowym walnął, że umowa koalicyjna formacji nie-PiS-owskich nie powinna obejmować „kwestii światopoglądowych”, za jakie uważa prawo do aborcji (panie Kosiniak-Kamysz, prawa człowieka to nie są żadne „kwestie światopoglądowe”!), a wkrótce potem dał do zrozumienia, że najprawdopodobniej trzeba będzie zlikwidować trzynaste i cztern...

Pomysły konserw

Wczoraj było o nieszczęśliwym (i na dłuższą metę szkodliwym, także, jeśli chodzi o ewentualne odsunięcie PiS-u od władzy) pomyśle Donalda Tuska, polegającym na dosypywaniu publicznych, czyli naszych pieniędzy banksterom pod pozorem prowadzenia polityki mieszkaniowej. A dziś skupimy się na tym, co wydumali dwaj inni konserwatywni politycy z rzekomej „opozycji”. Chodzi o pana Hołownię Szymona, lidera Polski 2050, oraz pana Kosiniaka-Kamysza Władysława, przewodniczącego Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego. Jak wiemy, obie te partie w nadchodzących wyborach mają stworzyć wspólną listę do Sejmu. Poczynili też, jak się okazuje, pewne uzgodnienia… hm… programowe, gdyż oznajmili, iż w pierwszych stu dniach po wyborach będą chcieli przeprowadzić referendum w sprawie aborcji. Pomysł ów, jak łatwo się domyślić, nie przypadł do gustu ani Lewicy, ani działaczkom i działaczom na rzecz praw kobiet oraz w ogóle praw człowieka. Z miejsca padł argument, słuszny zresztą, że o tym, czy przerwać ci...

Ręka w rękę

Władysław Kosiniak-Kamysz, lider Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego, niegdysiejszy (kiepski i szkodliwy) minister pracy w rządzie (kiepskim i szkodliwym) PO-PSL, stwierdził niedawno, że jako lekarz – jest nim z zawodu – nie pomógłby zgwałconej nastolatce w usunięciu ciąży. Nie pozwoliłoby mu na to, jak podkreśla, jego katolickie, a raczej klerykalne pseudo-sumienie. Rzecz jasna, postawa ta jest wyjątkowo niehumanitarna, wręcz sadystyczna, ale też nie dziwi. Pan Kosiniak-Kamysz jest przecież klerykałem. Wiernym, bezmyślnym poddanym Kościoła katolickiego, jak rzep psiego ogona trzymającym się jego fanatycznego przekazu. Podobne kwestie wygłaszał ongiś Konstanty Radziwiłł, też lekarz, były minister choroby w nie-rządzie PiS-u. Jak widać, PiS-owiec i „opozycjonista” niewiele się różnią. Ano właśnie, i tu dochodzimy do sedna sprawy. Polska prawica jest klerykalna, podporządkowana Kościołowi katolickiemu (a także USA oraz międzynarodowym koncernom i korporacjom, czym jednakże dziś ...

Nie lepsi

Kampania prezydencka się rozkręca, kandydaci ruszyli w trasę, walcząc o elektorat, a w przypadku Rafała Trzaskowskiego, także zbierając popisy poparcia, konieczne do zarejestrowania kandydatury. W internecie z kolei pojawiają się coraz to różniejsze opinie na temat startujących polityków, od nader pozytywnych, wręcz ubóstwiających, po krytyczne, wręcz ocierające się o mowę nienawiści. Trafiają między nimi i takie, wedle których „wszyscy kandydaci będą lepsi niż Andrzej Duda i Krzysztof Bosak”. W tym względzie pozwolę sobie na małą polemikę. Oczywiście reelekcja urzędującej imitacji prezydenta byłaby tragedią, podobnie jak wygrana (lub choćby uzyskanie przez niego znaczącego poparcia) neofaszysty wierzącego w to, że Słońce krąży wokół Ziemi (geocentryzm, obalony w XVI wieku przez Mikołaja Kopernika, przypominam). Niemniej jednak, wcale nie jest powiedziane, że każdy z czterech ich znaczących kontrkandydatów byłby na prezydenckim stanowisku lepszy niż ci dwaj. Na pewno nie d...