Posty

Wyświetlam posty z etykietą chrześcijaństwo

Grzeszny biznes

W katolicyzmie – i w ogóle chrześcijaństwie – w ślad za judaizmem istnieje pojęcie grzechu, czyli aktu nieposłuszeństwa wobec Boga. Za które to nieposłuszeństwo ma oczywiście grozić boża kara, z reguły przedstawiana jako wieczny pobyt w ognistym piekle (czasami nazywanym Gehenną, podczas gdy prawdziwa Gehenna była po prostu… śmietniskiem pod starożytną Jerozolimą, gdzie palono odpady oraz zwłoki, i z tejże przyczyny Jezus użył tej nazwy jako metafory). W chrześcijaństwie ratunkiem od tegoż wiecznego potępienia ma być ukorzenie się przed Bogiem/Chrystusem. Ale ma ono jak najbardziej materialny wymiar. Otóż, w katolicyzmie (w wyznaniach protestanckich, z tego, co się orientuję, jest trochę inaczej; wszak wyrosły one między innymi ze sprzeciwu wobec tego, o czym tu piszę) grzechy, a konkretnie ich odpuszczenie, to biznes oraz narzędzie władzy. W średniowieczu Kościół katolicki wymyślił coś takiego, jak spowiedź uszna. Znają to wszyscy katolicy i ci, co z katolicyzmem mieli styczność....

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Szał zakupów

Wielkimi krokami zbliżają się święta mylnie zwane Bożym Narodzeniem (tak naprawdę są to Solstycja lub słowiańskie Szczodre Gody). Już za tydzień pierwsza w historii – dzięki Lewicy, dodajmy – ustawowo wolna od pracy Wigilia. A tymczasem od dłuższego już czasu trwa (przynajmniej tak nam wmawiają kapitalistyczni propagandyści) świąteczny szał zakupów, o którym wspomniano nawet… w prognozie pogody w jednej z największych polskich stacji telewizyjnych. Bo wiadomo, skoro święta (każde), to trzeba kupować, kupować, kupować… Już to prezenty, już to żywność, której człowiek nie jest w stanie przejeść, już to nowe sprzęty AGD, już to elektronikę, a i nowy samochód by nie zaszkodził. Nieważne, czy sami wykazujemy zakupową chęć, czy też nie, reklamy bombardują nas na każdym kroku, wręcz wmuszając różne towary, sprzedawane po jakoby promocyjnych cenach. Natarczywi robią się też telemarketerzy. Cóż, nic dziwnego, skoro Boże Narodzenie (no dobra, zostańmy już przy tej nazwie) to chyba najbardz...

Dojenie przez kapłana

Z różnymi typami oszustw mamy do czynienia: na wnuczka, na policjanta, na rozliczenie ogrzewania (specjalizują się w tym administracje mieszkaniowe, naliczając rachunki niewspółmiernie wysokie do zużytego w sezonie grzewczym ciepła), na stłuczkę na rondzie czy innym skrzyżowaniu… Z wyłudzeniami i oszustwami świetnie radzą sobie banki oraz parabanki; rzecz można, że się w tym specjalizują. Oczywiście wszystkie one mają na celu kradzież, czyli wyłudzenie pieniędzy. Ale żadne z nich nie umywa się do bodaj największego oszustwa w dziejach ludzkości, czyli oszustwa na Pana Boga. W sumie, to nie wiadomo, od jak dawna ludzkość wymyślała sobie różne bóstwa, których się lękała, ale które pomagały jej wytłumaczyć zachodzące na świecie zjawiska, sens życia czy tym podobne kwestie. Możliwe, że zaczęło się to już w epoce jaskiniowej, a w starożytności każdy lud miał swoich bogów i boginie. Co ciekawe, tych z religii politeistycznych uznać można za personifikacje już to sił realnie występującyc...

Mit i zbrodnia

Dawno, dawno temu semickie plemiona Habiru postanowiły podbić Kanaan, czyli dzisiejszą Palestynę. Aby to uzasadnić, wymyśliły swojego Boga imieniem Jahwe (przy czym nie wiadomo, czy jego kult od samego początku był monoteistyczny, czy też stał się takim dopiero po kilkuset latach od swych narodzin), który jakoby obiecał Kanaan właśnie im; stąd Ziemia Obiecana. W imię tegoż Boga – przejętego znacznie później przez chrześcijan, a następnie muzułmanów, w obu przypadkach z pewnymi modyfikacjami – Habiru dokonywali krwawych maskar wśród plemion kanaanejskich, ale ostatecznie nigdy ich w pełni nie pokonali (zwłaszcza Filistynów, od których pochodzi nazwa Palestyna), lecz po prostu osiedlili się wśród nich. Ostatecznie ich słabe państewka: Izrael i Judę, być może będące raczej luźnymi konfederacjami plemiennym, nie zaś scentralizowanymi organizmami politycznymi, podbili kolejno Asyryjczycy i Chaldejczycy (Babilończycy), dokonując oczywiście masakr i przesiedleń. Niedobitki potomków Habiru,...

Po co święta ateiście?

Czy ateiści, agnostycy i ogólnie osobo niewierzące, niepraktykujące czy religijnie obojętne potrzebują świąt o charakterze wyznaniowym, czyli w Polsce tych obchodzonych przez Kościół katolicki i wpisanych do kalendarza dni ustawowo wolnych od pracy? Wbrew pozorom, tak. Oczywiście nie po to, aby brać udział w obrzędach liturgicznych. Celem wszystkich świąt – wyznaniowych i państwowych – jest odpoczynek. Zwiększenie ilości czasu wolnego od pracy zawodowej, potrzebnego przecież do regeneracji sił i uniknięcia problemów zdrowotnych. Jak wielokrotnie pisałem, i co jest przecież oczywiste dla każdego, kto się w życiu porządnie zmęczył, musimy odpoczywać, aby wydajnie pracować. Po to są dni ustawowo wolne od pracy, a czy okazją po temu jest rocznica odzyskania niepodległości, uchwalenia (marnej zresztą) konstytucji, czy też narodzin żydowskiego rewolucjonisty z I wieku n. e. bądź rzekomego zmartwychwstania tego człowieka, to już kwestia wtórna. Nie trzeba wierzyć w Boga, aby wrzucić danego...

Biznes na Artemidzie

Sierpień trwa w najlepsze, a w tradycji katolicyzmu w polskim wydaniu jest to okres pielgrzymek, głównie do rozlicznych sanktuariów maryjnych, rozrzuconych po (k)raju nad Wisłą. Maryja (Miriam) z Nazaretu w katolicyzmie, prawosławiu oraz paru jeszcze odłamach chrześcijaństwa (protestanci w większości od tego kultu odeszli) czczona jest jako Matka Boża, a w Polsce kult ów od wieków dobrze się rozwija. Niektórzy polscy katolicy wybierają się na takie pielgrzymki samodzielnie, własnymi pojazdami bądź komunikacją zbiorową; wyjazdy owe przybierają często formę wycieczek, podczas których modlitwy czy udziały w nabożeństwach połączone są ze zwiedzaniem interesujących miejsc, poznawaniem lokalnej historii i kultury; ot, taka forma aktywnego spędzania wolnego czasu. Wiele osób bierze z kolei udział w pielgrzymkach organizowanych przez Kościół. A te są dla tegoż związku wyznaniowego po prostu biznesem. Na pobożności wiernych zarabiają zarówno parafie-organizatorzy, jak i kler w miejscach doc...

Co będzie świętowane

Wielu mniej obeznanych katolików i chrześcijan innych odłamów uważa Boże Narodzenie za najważniejsze święto chrześcijaństwa (tymczasem z religijnego punktu widzenia jest nim Wielkanoc, czyli zmodyfikowana judaistyczna Pascha). Przyczyny tego stanu rzeczy są różne, od kiepskiej katechezy po fakt, że święta te są najmocniej skomercjalizowane, a zatem i najlepiej wypromowane przez reklamy oraz pozostałe kapitalistyczne formy przekazu. Mają też swój klimat, przeto obchodzi się je miło, pod warunkiem, rzecz jasna, że robi się to w lubiany przez SIEBIE sposób i w towarzystwie cenionych przez SIEBIE osób. A jak to z Bożym Narodzeniem było? Cóż, tylko dwie z czterech biblijnych Ewangelii (jest jeszcze cała masa apokryfów, których pierwsze sobory do Biblii nie włączyły) opowiadają o przyjściu Jezusa Chrystusa na świat: Mateusza i Łukasza; obie przedstawione w nich historie tychże narodzin są ze sobą sprzeczne, poza imionami rodziców i dziecka oraz miejscem narodzenia. Bibliści uważają, że są...

Zdejmowanie maski

Francuski rząd usiłuje przeprowadzić reformę emerytalną… choć słowo „reforma” w zasadzie niezbyt tu pasuje, trudno bowiem tym mianem określić zwyczajne podniesienie wieku uprawniającego do przejścia na zasłużoną emeryturę. Społeczeństwu się to nie podoba, całkiem więc możliwe, że we Francji znów dojdzie do buntów i zamieszek… które jak zwykle zostaną stłumione przy użyciu policyjnej przemocy, jakiej nie powstydziliby się mundurowi z Putinowskiej Rosji. Jak będzie, zobaczymy, ale gniew osób obywatelskich wzbudza nie tylko to, że prawicowa władza chce ich zmusić, by dłużej zasuwali na fortuny kapitalistów, lecz także, iż wdrażając swoją pseudo-reformę, nie tyle łamie ona, ile omija konstytucję. Innymi słowy, zachowuje się bardzo podobnie, jak PiS w Polsce. Tak, chodzi o państwo będące jednym z pionierów demokratyzacji nie tylko w Europie, ale i na świecie. A teraz rzekomo demokratyczne władze zachowują się w sposób ogromnie daleki od zasad demokracji oraz praworządności. Nie tylko jedn...

Historyjka o mędrcach

Jutro 6 stycznia, a zatem katolickie (acz obchodzone również przez wiele innych Kościołów chrześcijańskich) święto Objawienia Pańskiego (Epifania), popularnie, lecz mylnie nazywane świętem Trzech Króli. Dlaczego mylnie, już wyjaśniam. Po pierwsze, nie chodzi o żadnych monarchów, lecz mędrców ze Wschodu, czyli babilońskich kapłanów. Po drugie, nie wiadomo, ilu ich było, ponieważ Ewangelia wg (św. w katolicyzmie) Mateusza, w której się oni pojawiają, nie podaje ich liczby (w tradycji prawosławnej ponoć jest ich dwunastu), a już tym bardziej nie wspomina o ich imionach; Kacper, Melchior i Baltazar to miana li tylko tradycyjne, czyli bajkowe. Po trzecie, święto odwołuje się najprawdopodobniej do fikcji literackiej. Generalnie, opowiastka ta jest jedną z popularniejszych mitów biblijnych. Głosi, jak wiemy, iż narodzeniu Jezusa w Betlejem towarzyszyło bliżej niezidentyfikowane zjawisko świetlne na nieboskłonie, określane w Ewangelii Mateusza jako „Gwiazda” i najczęściej przedstawiane w f...

Pusty talerz

Jedną z polskich bożonarodzeniowych tradycji jest kładzenie na stole w czasie wieczerzy wigilijnej dodatkowego, pustego talerza. Według ugruntowanego przekazu, przeznaczony on jest do nakarmienia Chrystusa pod postacią zbłąkanego wędrowca, który przyjść może do naszego domu. Mówiąc prościej i cokolwiek odchodząc od treści religijnych, jest to symbol naszego humanitaryzmu (jakże często rzekomego, na pokaz jedynie). Tak naprawdę jednak pierwotny sens owego zwyczaju był zupełnie inny. Jak większość tradycji bożonarodzeniowych, także i ustawianie pustego talerza na stole wywodzi się z pogaństwa (w Bożym Narodzeniu de facto bardzo niewiele elementów jest chrześcijańskich, ale to temat na inne rozważania), konkretnie, z religii prasłowiańskiej. Nasi oto przodkowie, wyznający Peruna, Welesa, Światowida i im podobne bóstwa, wierzyli, iż żywi ludzie obcują z duchami przodków; te miały odwiedzać domostwa żyjących w liczne dnie i noce – jedną z takich okazji było przesilenie zimowe. Dla nich to...

Kapłan i lewita

Czy tego chcemy, czy nie, Biblia (chodzi mi tu konkretnie o ową księgę, nie tyle o chrześcijaństwo jako religię) stanowi jeden z głównych elementów ludzkiej cywilizacji, podobnie zresztą jak Koran, mitologia grecko-rzymska czy nordycka oraz klasyczne dzieła literackie w stylu powieści Tołstoja, Dumasa czy Tolkiena. Tak jest, i tyle. Bez względu zatem, jaką – i czy jakąkolwiek – religię wyznajemy, większość z nas kojarzy zaczerpnięte ze Starego i Nowego Testamentu historie, przynajmniej te najpopularniejsze, w tym Jezusowe przypowieści. Niektóre z nich przeszły wręcz do idiomów i przysłów. Do takowych z pewnością zalicza się, zamieszona w Ewangelii wg (św., jak dodają katolicy i chyba prawosławni, a co pomijają protestanci nieuznający kultu świętych) Łukasza, Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Na nią to – gwoli dygresji – powołał się papież Franciszek w swojej ostatniej encyklice, zawierającej myśl społeczną naprawdę bliską socjalizmowi. Przypomnę dla porządku fabułę tej histo...

Nóż

O tragedie typu wojny czy terroryzm nierzadko oskarżane są religie (w naszej części świata najczęściej islam). Częściowo słusznie, ponieważ nader często służą one (podobnie zresztą, jak ideologie polityczne) jako uzasadnienie dla działań wojennych tudzież terrorystycznych, czyli po prostu dla masowego mordowania ludzi. Główną przyczyną tychże zbrodni jest oczywiście prywatna własność środków produkcji i wynikające z niej patologie: niesprawiedliwy podział bogactwa, kapitalizm/imperializm, wyzysk, kolonizacja dokonywana przez korporacje, itd. Niemniej jednak, łatwo jest wykorzystać religię (jakąkolwiek), a raczej wybiórczo z niej zaczerpnięte i w odpowiedni sposób zmanipulowane treści, by zarazić ludzi wzajemną nienawiścią i popchnąć ich do zbrodni o gigantycznej nieraz skali. Licznych przykładów dostarcza nam historia: wojny religijne (np. krucjaty), czystki, ludobójstwa, inkwizycja… Zawsze ktoś na tym zbijał fortunę: liderzy związków wyznaniowych i kapłani, królowie bądź republikańs...

Wygumkowane kobiety

  Do Bożego Narodzenia (święto niby chrześcijańskie, ale data zaczerpnięta z mitraizmu, a większość bożonarodzeniowych tradycji ma rodowód pogański) coraz bliżej, żeby zaś oderwać się na chwilę od polityki, ekonomii, koronawirusa i tym podobnych kwestii, dziś będzie religijnie i historycznie, jak również literacko. Gwoli refleksji przedświątecznej przyjrzymy się mianowicie dwóm kobietom, które usunięto z Biblii, zarówno ze Starego, jak i z Nowego Testamentu. Na terytorium Izraela archeolodzy odkrywają liczne figurki przedstawiające Aszerę, czczoną w starożytności bliskowschodnią boginię, i to jedną z najważniejszych spośród tamtejszego panteonu. Wielbili ją również Izraelici, z jej kultem walczył chociażby żydowski król Jozjasz, a wiele lat przed nim Salomon zbudował jej ołtarz. Co do figurek, nie wiadomo dokładnie, czy pełniły funkcję religijną, ozdobną czy jakąś inną, wszelako archeolodzy znajdują coraz więcej przesłanek wskazujących, iż Izraelici uznawali Aszerę za… żonę Jahwe...

List o profanacji

W minioną niedzielę, czyli 23 czerwca 2019 roku, Kościół katolicki w Polsce przepraszał za profanacje, jakich ostatnio ponoć dokonano nad Wisłą. Z tej okazji podczas mszy odmawiano, a raczej śpiewano Święty Boże, w ramach homilii odczytano też list, a w zasadzie oświadczenie arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, opublikowane przezeń 17 czerwca. I nad tymże tekstem dzisiaj się pochylimy, warto bowiem sprostować zamieszczone na jego łamach bzdury. Pisze w nim hierarcha o rzekomej próbie zohydzania chrześcijaństwa i Kościoła, tak nierozerwalnie w dziejach związanego z Polską i polskością (wszystkie cytaty pochodzą ze strony: https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-o-probie-zohydzenia-chrzescijanstwa-i-kosciola/ ), która, zdaniem abp Gądeckiego, ma na celu nie tylko osłabienie jego (chrześcijaństwa i Kościoła – przyp. W. K.) pozycji w społeczeństwie, ale także osłabienie ducha narodu . Cóż, zohydzania chrześcijaństwa jako rel...

Refleksja o papieżu

Wczoraj była rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Z tejże przyczyny naszła mnie taka oto refleksja. Biografia Karola Wojtyły/Jana Pawła II chyba jeszcze nie doczekała się w Polsce rzetelnej analizy (a jeśli się odczekała, to o niej nie wiem, bo przeszła bez echa). Papież Polak jest bowiem w (k)raju nad Wisłą opisywany albo z pozycji klęczącej, czyli czysto bałwochwalczej, jako samo dobro, chodzący wzór cnót, człowiek bez wad, itd. (jak w książce Świadek nadziei George’a Weigela… lub jeszcze bardziej cukierkowo), albo też z pozycji stricte antyklerykalnych, punktujących jedynie wady działalności publicznej i religijnej Karola Wojtyły, w tym zwłaszcza jego pontyfikatu (przykładowo Antypapież Tomasza Piątka). Tymczasem nasz dzisiejszy bohater był człowiekiem, toteż jak wszyscy inni ludzie zarówno miał zasługi, jak też popełniał błędy (człowiek jest wszak zwierzęciem omylnym), a niekiedy wręcz z premedytacją czyniło zło. Wszyscy mamy swoje zalety i swoje wa...