Posty

Wyświetlam posty z etykietą odpowiedzialność

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...

Koszta upadku

Upada sieć restauracji North Fish ( North Food Polska ). Niby nic zaskakującego; firmy powstają, przez pewien okres (dłuższy l ub krótszy) prosperują, po czym ich czas się kończy. Tym razem jednak sprawa wygląda dość paskudnie. Za upadającą siecią bowiem stoi nie zwyczajny biznesmen, którego pomysł nie wypalił, lecz Michał S., będący oficjalnie najbogatszym człowiekiem w Polsce. Czyli miliarder, oligarcha. Kapitalista pełną gębą, uważany za geniusza biznesu. Kres North Fish dobrze pokazał, skąd brał się jego majątek. Sieć otóż jest mocno zadłużona, aż na blisko 20 milionów złotych. Sąd odrzucił jej wniosek o upadłość, ponieważ firmowy majątek okazał się do tego stopnia ogołocony, że nawet kosztów procesu by nie pokrył. Oczywiście oligarcha za to nie odpowiada, formalnie bowiem w maju tego roku zmieniono właściciela sieci na… obywatela Turcji. Cóż, myk typowy dla kapitalizmu, nie tylko, jak sądzę, polskiego. Ruszyła więc likwidacja, koszta której spadły, jak łatwo się domyślić, n...

Zbrodnia zostawiona w spokoju

Zapewne pamiętamy – choć wiele osób bardzo chciałoby zapomnieć – że pięć lat temu o tej porze od pewnego już czasu panowała pandemia Covid-19. Jedni ludzie (w tym ja) ciężko chorowali, inni umierali (też straciłem bliską osobę), innym udawało się uniknąć zarażenia ub przechodzili chorobę bezobjawowo. PiS-owski nie-rząd, idąc śladem wielu innych, podejmował wyjątkowo nieskuteczne, a wręcz szkodliwe działania w kwestii walki z pandemią. O ile jeszcze liczbowe ograniczenia klientów w sklepach bądź urzędach, maseczki czy kwarantanny uznać należało za sensowne (mniej lub bardziej, ale w pewnym zakresie owszem), o tyle lockdown, bezsensowny zakaz wchodzenia do lasów i parków, zamykanie kin, teatrów czy innych instytucji kultury (ale kościoły były otwarte) i im podobne działania nie tylko nie pomagały w zatrzymaniu szerzenia się koronawirusa, ale jeszcze rozwojowi zarazy sprzyjały, poprzez chociażby niszczenie zdrowia u ludzi. Z kolei obostrzenia mocno waliły w gospodarkę, doprowadzając zw...

Siekiera i propaganda

Najpierw pokłócił się z kolegą. Potem, wskutek owej kłótni, porąbał go siekierą. A na koniec podpalił. Tak, chodzi o tego słynnego – a raczej osławionego – księdza i jego zbrodnię. Bo czyn to, nie da się zaprzeczyć, przerażający i ohydny, rodem z jakiegoś thrillera lub horroru. Niestety, to nie film ani powieść, lecz ponura rzeczywistość. Czy jakieś znaczenie ma fakt, że jego sprawcą jest katolicki kapłan? Obawiam się, iż dla tzw. wymiary nader wątpliwej sprawiedliwości może mieć; wszak żyjemy w klechistanie, nie da się zatem wykluczyć, że ksiądz ów uniknie odpowiedzialności karnej lub jej wymiar będzie stosunkowo niski, zaś w Pałacu Prezydenckim znajdzie się akt ułaskawienia. Lecz problem jest (jeszcze) inny. Otóż, w mediach i na portalach społecznościowych pojawiają się liczne – i bardzo słuszne – uwagi, że o popełnianie podobnych zbrodni szeroko pojęta (zwłaszcza skrajna, ale umiarkowana też często powtarza takie bzdury) prawica oskarża migrantów i uchodźców. Wedle jej durnego,...

Nierozliczeni

Dobra, dziś wracamy do Polski. W kontekście niedawnych wyborów prezydenckich padło dużo, moim zdaniem trafnych, opinii, jakoby jedną z głównych przyczyn klęski Rafała Trzaskowskiego było jego obciążenie przez rząd Donalda Tuska, a konkretnie niedotrzymanie obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej (dotrzymywać swoje próbuje, mimo oporu materii w postaci koalicjantów, jedynie Lewica). Cóż, trudno nie zauważyć, ile w tym prawdy. Jasne, że obóz rządowy uchwalił wiele ustaw, ale najważniejsze dla jego elektoratu sprawy ruszone nie zostały. Poprawa w dziedzinie nader ograniczonych praw kobiet – ze szczególnym uwzględnieniem reprodukcyjnych – nie nastąpiła; jest wręcz coraz gorzej, nasila się terroryzm antyaborcyjny, przy aprobacie polityków KO. Kwestia związków partnerskich nie drgnęła. Zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest nadal. O „świeckim państwie” świadczą rekordowe kwoty na Fundusz Kościelny… I tak dalej. Dość powiedzieć, że podwyższenie zasiłku pogrzebowego we...

Odpowiedzialność instytucjonalna

Ostatnio doszedłem do wniosku, że w Polsce (i zapewne nie tylko) powinno być wdrożone nowe rozwiązanie ustrojowe, czyli odpowiedzialność instytucjonalna. Chodzi o to, aby obywatel, poszkodowany przez daną instytucję państwową lub samorządową, mógł szybko i bez udziału męczącej drogi sądowej uzyskać zadośćuczynienie. W szczątkowej formie to już występuje – można wywalczyć odszkodowanie od Skarbu Państwa np. za niesprawiedliwy wyrok. Nie jest to jednak ani łatwe, ani przyjemne, a przy tym tak naprawdę osobie pokrzywdzonej płacimy wszyscy, z naszych podatków, nie zaś idiota, który jej zaszkodził. Jeżeli jednak dana instytucja – powiedzmy, gminna – obsadzona jest osobami niekompetentnymi (wiadomo, kumoterstwo i nepotyzm mają się świetnie) lub po prostu bezmyślnie stosującymi procedury, w wyniku czego osoba obywatelska zostaje w taki czy inny sposób poszkodowana, w zasadzie nie ma ona możliwości wyegzekwowania odpowiedzialności od winowajców. Jeśli domaga się zadośćuczynienia za swoje...

Wielka woda i PiS

Na początek dobra, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wiadomość. Premier Donald Tusk połapał się, jakie głupstwo palnęła ministra klimatu i środowiska (pisałem o tym wczoraj) i postanowił naprawić jej błąd. Zamiast więc nisko oprocentowanych pożyczek dla powodzian ma być bezzwrotna pomoc – najpierw doraźna „na przeżycie”, a potem kwoty w wysokości (o ile mnie pamięć nie myli) do 100 tys. zł, w zależności od poniesionych strat. Jak to będzie działało i czy w ogóle okaże się wystarczające, czas pokaże, acz biorąc pod uwagę, iż przewagę w koalicji rządowej ma neoliberalna/neokonserwatywna prawica, raczej nie spodziewałbym się niczego nadzwyczajnego. A teraz do rzeczy. Przy temacie powodzi jeszcze dziś pozostaniemy. Jak pisałem, stanowi ona element postępującej z winy kapitalistów oraz ich prawicowych sojuszników katastrofy klimatycznej, będącej rzecz jasna zjawiskiem globalnym. Powodzie wystąpiły nie tylko w Polsce; dotknęły praktycznie całą Europę Środkową, w potężnej skali zaistnia...

Rozproszona odpowiedzialność

W Andrychowie czternastoletnia dziewczynka zmarła na hipotermię (wychłodzenie). Organa ścigania zajmują się sprawą, media zaś, od klasycznych po społecznościowe, pomstują na znieczulicę tudzież obojętność (jak zwykle w tego typu tragicznych sytuacjach). Dziecko bowiem znajdowało się w miejscu publicznym, mijali je liczni przechodnie, ale udzielenia pomocy na czas się nie doczekało. Internauci piszący komentarze są wściekli, czemu oczywiście trudno się dziwić. Znieczulica w znacznej mierze wynika z kapitalistycznej propagandy, która wmawia nam, iż „każdy jest kowalem własnego losu” (bzdura totalna, wyzbyta nawet elementarnej logiki), toteż, jeżeli nastolatka zamarza na ulicy, widocznie „sama jest sobie winna”. Druga sprawa to obojętność, którą wielu z nas pozostaje dotkniętych. Ona też jest, w jakiejś przynajmniej mierze, kwestią systemową, albowiem kapitalizm sprawia, że jesteśmy zagonieni, przemęczeni, a zatem skupieni na sobie i ewentualnie najbliższych osobach, wobec zaś tego, c...

Gnojenie ofiar

W Grecji, w hotelu na wyspie Kos, pracowała Polka imieniem Anastazja. W dzień wolny od pracy (jej partner miał wówczas zmianę) poszła na imprezę. Co w tym złego? Nic, oczywiście. Tyle, że już nie wróciła. Poinformowała chłopaka, że odwiezie ją jakiś mężczyzna, ale tak się nie stało. Kiedy sprawa zaginięcia była już w toku, jeden facet przyznał się, że uprawiał seks z Anastazją, korzystając z faktu, że była pijana (odrażające zachowanie), ale potem miał ją odwieźć do domu. Tam wszelako dziewczyny nie było… i już nigdy nie będzie, albowiem znaleziono jej zwłoki. Tak, gwałt i morderstwo. Jak zwykle w takich sytuacjach, portale społecznościowe tudzież różnorakie fora internetowe zawrzały od mowy nienawiści, czyli słownych pomyj. Wylanych jednakowoż nie na sprawców (co byłoby zrozumiałe), lecz na ich ofiarę, Anastazję. Nie będę ich tu w szczegółach przytaczał; zresztą sami wiecie, jakie to bzdury. Że niby „głupia”, bo „sama polazła” (to co, miała wynająć armię do ochrony?!!!), „prowokacyj...

Odpowiedzialność za pandemię

I znów w mediach pandemia koronawirusa wybija się ponad inne tematy. Bo zakażeń przybyło, podobnie jak zgonów (jak ma ich zresztą nie przybywać, skoro służba zdrowia dawno już zatraciła resztki wydolności?). Oczywiście, nie tylko dziennikarze zajmują się tą kwestią, ale też nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości się uaktywnia. W przyszłym tygodniu ma on ogłosić, co dalej z obostrzeniami (jeżeli je zaostrzą, każąc ludziom tkwić w domach, to zarażeń naturalną kolejną rzeczy przybędzie), a póki co… No właśnie, ministrowi choroby na jednej z codziennych bezsensownych konferencji prasowych wymknęło się – nie sądzę, że przypadkowo – iż rozwój pandemii to nasza wina, obywateli znaczy, bo to my niby to mamy zachowywać się nieodpowiedzialnie. Do pewnego stopnia mógłbym się z nim zgodzić, są bowiem ludzie, którzy konieczne do powstrzymania zarazy środki ostrożności: maseczki, dezynfekcję i dystans po prostu olewają, narażając na niebezpieczeństwo i siebie, i – co gorsza – inne osoby. Zalicza...

Lekcja odpowiedzialności za świat

Dziś w wielu miastach odbywa się, kolejny już, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Czyli akcja, podczas której młode pokolenia upominają się o sensowną politykę przeciwdziałania katastrofie klimatycznej: odejście od paliw kopalnych, wdrożenie odnawialnych źródeł energii (pojawiają się też, słuszne moim zdaniem, postulaty dotyczące postawienia na energetykę atomową), przerzucenie się z własnego auta na transport publiczny czy rowery, likwidacja „kopciuchów”, ograniczenie spożycia mięsa, itd. O kwestiach klimatycznych i niszczeniu środowiska nie raz ani nie dwa już pisałem, toteż dziś nie będę się powtarzał. Zaznaczę tylko, że ocalenie Ziemi i wielu zamieszkujących ją gatunków – w tym ludzkiego! – przed nieuchronną zagładą nie będzie możliwe, jeśli społeczeństwa i politycy nie staną okoniem wobec interesów prywatnych właścicieli środków produkcji, którzy, dążąc do maksymalizacji zysków, doprowadzili do zaczynającej się katastrofy (rabunkowa eksploatacja surowców naturalnych i wody – v...

Arcybiskup w obronie majątku

Pan Jędraszewski Marek chyba zaczął seryjną produkcję kłamstw, bzdur i bredni – na domiar złego, zaczerpniętych od Hitlera i Himmlera, pełnych nienawiści oraz stanowiących zachętę do stosowania przemocy – na temat osób LGBT (nazwanych przez niego z maniackim uporem „ideologią”, choć to przecież ludzie są), lewicy i w ogóle politycznej opozycji wobec PiS-u, walczących o swoje prawa kobiet (które pan Jędraszewski pewnie chciałby widzieć w roli żywych inkubatorów), tudzież mitycznych zagrożeń dla Polski. W czym, dodać należy, dzielnie sekunduje mu polityczny jego wspólnik, czyli Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości. Oczywiście, PiS-owi chodzi o kreowanie u swoich wyznawców poczucia zagrożenia i wskazanie im wroga – w tym wypadku za takowego uznano osoby LGBT – oraz poinformowanie, że ochronić ich może jedynie prezes wraz z akolitami, toteż trzeba na niego i jego mafię/sektę głosować. Mówiąc krótko, ów sztucznie wykreowany strach przez urojonym, odgórnie wskazan...

Ukrywanie zbrodni

Po ostatnich wydarzeniach związanych z ruchem LGBT i przerażającymi atakami na te osoby, dokonanymi przez kiboli, faszystów oraz neonazistów poszczutych przez PiS-owców i hierarchów kościelnych, w mediach, zwłaszcza tych o lewicowej orientacji, pojawiły się opinie, że Bezprawie i Niesprawiedliwość szuka nowego wroga, którym będzie przed wyborami straszyło społeczeństwo, celem oczywiście zwiększania poparcia, a po wyborach jeszcze mocniejszego dokręcenia śruby nam, Polakom. Tymże wrogiem mają być właśnie osoby LGBT+ (podobnie jak cztery lata temu PiS-owcy i inni prawacy wykreowali rzekome zagrożenie ze strony uchodźców), którymi już od dłuższego czasu propagandyści obozu rządzącego i niszczącego Polskę straszą obywateli. Taką opinię przedstawia choćby redaktor Piotr Gadzinowski. Rzecz jasna, trudno z tym polemizować; prawidłowość ta widoczna jest wszak jak na patelni. Politykierzy PiS-u, jak wszyscy inni faszyści, rządzą, posługując się strachem – rozbudzają go u swoich obecnych i p...

Napisali liścik pasterze

No i stało się. Polski Episkopat zareagował na kolejne afery pedofilskie i film Tylko nie mów nikomu – bardzo zresztą dobry – autorstwa braci Sekielskich. Nie pierwsza to, warto pamiętać, reakcja biskupów w tej kwestii; przypomnijcie sobie choćby ich żałosną konferencję prasową, którą Szymon Hołownia nazwał, trafnie, „transmisją z samobójstwa”. Tym razem przybrała formę listu pasterskiego, odczytanego wczoraj w kościołach. Wysłuchałem. I jestem zniesmaczony, choć o żadnym zaskoczeniu umowy nie ma. Nie spodziewałem się bowiem, że purpuraci przeproszą, toteż nie zaskoczyło mnie, iż ograniczyli się do wyrażenia (chyba nieszczerego) ubolewania. Spodziewałem się za to dużo gładkich słówek, no i faktycznie, owo dzieło ghostwriterów wręcz nimi ociekało. Gorzej – choć i to niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę dotychczasowe ich postępowanie, nie było – że „dostojni” hierarchowie w swoim liście zrobili wszystko, aby rozmydlić winę swoją i organizacji religijnej, do której należą. Otóż...