Posty

Wyświetlam posty z etykietą patologia

Powody do samopodpalenia

Obchodzimy dziś zaiste przykrą rocznicę. Dziewięć lat temu zmarł Piotr Szczęsny, chemik, „szary człowiek” (jak sam siebie określił w liście pożegnalnym, a zarazem manifeście), który 19 października 2017 roku na warszawskim Placu Defilad podpalił się w proteście przeciwko nie-rządkom PiS-u i niszczeniu Polski przez tę mafię/sektę. Lekarzom nie udało się uratować jego życia, Piotr Szczęsny zmarł 19 października 2017 roku. W tragiczny ów sposób zaprotestował przeciwko takim praktykom Bezprawia i Niesprawiedliwości, jak m.in.: ograniczanie wolności obywatelskich, łamanie Konstytucji RP oraz zasad ustroju demokratycznego, dewastowanie przyrody (przypomnę, że za PiS-u trwał rabunkowy wyręb lasów, żeby daleko nie szukać), dyskryminowanie mniejszości, szarganie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, używanie mowy nienawiści w debacie publicznej, niszczenie mediów, itd. Jakkolwiek sam akt samopodpalenia był oczywiście tragiczny i heroiczny zarazem, protest Piotra Szczęsnego uznać należy z...

Szczujący premierzy

We Francji zamieszki przybrały na sile, doszło nawet do spalenia zabytkowego ratusza. Policja szerzy terror, trwają największe represje od zakończenia II wojny światowej, a władze z prezydentem Macronem na czele, zamiast usiąść do rozmów z protestującymi i zastanowić się nad sposobami rozwiązania problemów społecznych, przeciwko którym odbywają się protesty, planują ograniczenie najważniejszych praw obywatelskich, w tym zwłaszcza wolności zgromadzeń; ot, „liberalna demokracja” przestaje być demokratyczna, kiedy osoby obywatelskie nie zachowują się po myśli polityków i, co ważniejsze, kapitalistów. Niedawno wielkie demonstracje miały też miejsce w Hiszpanii, na tle problemów mieszkaniowych. Na ulice wyszli Albańczycy i również walczą ostro, domagając się dymisji premiera, za to, że sprzedał jedną z albańskich wysp Jaredowi Kushnerowi. I tak dalej; ogólnie świat zaczyna wrzeć. Ani we Francji, ani w Hiszpanii, ani w Albanii, ani w Belgii (gdzie też doszło do protestów) za rzeczonymi wy...

Czas i zrozumienie

W kilku polskich szkołach doszło do tragedii. Uczniowie w różnym wieku atakowali nożami już to nauczycieli, już to pracowników (np. woźną), już to kolegów i koleżanki. Są ranni, gdzieś mignęła mi informacja o ofierze śmiertelnej. Prawie jak w USA, tyle że – na szczęście! – bez broni palnej. Och, dobrze, że – inaczej niż w Stanach – młode pokolenie Polaków ma do niej mocno ograniczony dostęp! Media oczywiście rozpisują się i rozgadują o tych nieszczęściach, liczne opinie – często ciekawe tudzież merytoryczne – wymieniają internetowe osoby komentatorskie. Politycy i politykierzy (też nie ma tu niespodzianki) przerzucają się odpowiedzialnością; prawactwo zrzuca oczywiście winę na rząd, koalicja z kolei rządząca ponosi, słusznie zresztą, iż to Alfons zawetował ustawę dotyczącą bezpieczeństwa dzieci w internecie – skąd, nie ma tu tajemnicy, czerpane są częstokroć nader negatywne, patologiczne wzorce. Padają też pomysły na zapobieżenie podobnym tragediom w przyszłości; na szybko wymyślil...

Patologicznie zaangażowany cyborg

Większość firm – o ile nie wszystkie – wymaga od swoich pracowników zaangażowania. Czyli, w języku kapitalizmu oraz neoliberalnej/neokonserwatywnej ideologii, maksymalnej produktywności, harówy ponad siłę tudzież gotowości do wyeksploatowania. Nie chodzi zatem o pozytywne zaangażowanie, chętne i solidne wykonywanie zadań zawodowych, lecz o to, żeby być cyborgiem, biorobotem, który będzie jedynie zasuwał, nie miał żadnych innych celów poza pracą/karierą, poświęci jej wszystko, włącznie z życiem osobistym czy rodzinnym. Innymi słowy, człowiek ma się stać istotą całkowicie podporządkowaną wykonywaniu obowiązków zawodowych (przerwy może sobie robić jedynie na czynności niezbędne do biologicznego przetrwania, czyli na jedzenie oraz jak najkrótszy sen) i, ma się rozumieć, kapitalistom. Maszyną, która pracuje cały czas na maksymalnej wydajności. Rzecz jasna, jest to nader szkodliwe dla zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. A także dla relacji społecznych, życia rodzinnego, sam...

Granatowa szmata

Na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu tamtejsza kuria zaczęła eksmisje z należących do niej budynków mieszkalnych (landlordowie w purpurze zamierzają wykorzystać je w celach biznesowych, kapitaluchy wstrętne!). Jednego człowieka wyrzucono już z jego mieszkania; zajął się tym skorumpowany bandzior-komornik, rzecz jasna w asyście wyjątkowo paskudnych typów. Eksmisji usiłowali przeszkodzić działacze lokalnego stowarzyszenia lokatorskiego, walczącego o prawa mieszkańców rzeczonego osiedla. I spotkali się z agresją zarówno cywilnych asystentów komorniczego ścierwa, jak i granatowych mend (uczciwi policjanci zdecydowanie to nie byli). Ci ostatni brutalnie zaatakowali działaczy, wobec starszej pani użyli przemocy; z tego, co się orientuję, jedna osoba wylądowała w szpitalu. W internecie dostępne są filmiki z ponurego owego wydarzenia, można sobie obejrzeć. Rzecz jasna, w tym konkretnym przypadku słowa potępienia skierować należy przede wszystkim do poznańskiej kurii. To purpuraci odpowiadają z...

Precz z mobbingiem

A dzisiaj będzie pozytywnie. Oto bowiem wejdzie w życie ustawa antymobbingowa, czyli kolejny akt prawny, którego nie byłoby, gdyby w koalicji rządowej zabrakło Lewicy. Ustawę ową podpisał właśnie lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Batyr i Alfons. Podpis ów, przyznam, miło mnie zaskoczył; spodziewałem się po tym klerofaszystowskim pachołku kapitalistów raczej weta lub odesłania rzeczonego aktu do Trybunału (nie)Konstytucyjnego. Dlaczego wejście (oczywiście po upływie vacatio legis ) w życie owej ustawy jest takie ważne? Ano, z tej przyczyny, iż mobbing stanowi – zarówno w Polsce, jak i w większości państw kapitalistycznych, o ile nie we wszystkich – jedną z głównych patologii rynku pracy. Według Kodeksu Pracy, jest to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Prowadzi nie tylko do spadku wydajności wykonywania obowiązków zawodowych, ale jest też bardzo niebezpieczny dla zdrowia i życia; w skrajnych przypadkach skutkować może nawet...

Depresja w kapitalizmie

Depresja jest jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych współczesnego świata. W Polsce zmaga się z nią około 1,2 mln osób, a są szacunki mówiące nawet o dwóch milionach. Dysfunkcja ta może skutkować utratą zdolności do normalnego funkcjonowania, nierzadko prowadzi do śmierci. Jej przyczyn jest wiele, do najważniejszych zaliczają się patologie kapitalizmu. Brak sił na cokolwiek, chociażby na to, żeby zwlec się z łóżka. Nieustający smutek, apatia, anhedonia (niezdolność do odczuwania radości, zadowolenia). Poczucie bezsensu. Postrzeganie wszystkiego w czarnych barwach. Myśli samobójcze. To tylko wybrane objawy depresji, jednej z najpowszechniejszych oraz najgroźniejszych dysfunkcji zdrowia psychicznego, plagi współczesnego świata. Jeżeli symptomy takie utrzymują się przez dwa tygodnie lub dłużej, należy bezwzględnie szukać pomocy medycznej. Bez terapii psychiatrycznej i psychologicznej nie da się bowiem wyjść z depresji. Nie jest ona też chwilowym dołkiem, pogorszeniem nastroj...

Republika kartoflana

Afera związana z Warszawskim Szpitalem Południowym nie ustaje, a wręcz nabiera rozpędu. Ostatnio wychodzi na jaw, że z kontrolowaniem owej placówki przez władze miejskie było mocno nie halo, skoro ordynator SOR zarabiał zdecydowanie zbyt dużo kasy, bywał w kilku miejscach naraz i zorganizował poczekalnię VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej, a ujawnili to wszystko dziennikarze, nie zaś urzędnicy, którzy winni byli zająć się problemem. Padają, moim zdaniem słuszne, opinie, że zawiódł Rafał Trzaskowski. Prezydent miasta jest wszak organem kontrolnym wobec miejskich instytucji publicznych, w tym placówek opieki zdrowotnej. I jasne, że nie zajmuje się taką kontrolą osobiście, lecz ma od tego ludzi. Tu wszelako leży pies pogrzebany, ponieważ kontrolowaniem polityków KO (były już ordynator należał do tejże formacji) zajmowali się głównie mianowani przez pana Trzaskowskiego politycy KO. Innymi słowy, swoi kontrolowali swoich… o ile o jakimkolwiek kontrolowaniu w ogóle można mówić. Z cz...

Aby się zrelaksować

Jak niedawno pisałem, kapitalizm to system, który narzuca warunki życia generujące nieustanny niemal stres, napięcie, lęk. Boimy się o znalezienie pracy, a kiedy już ją mamy, obawiamy się jej utraty, jak i tego, czy zarobki wystarczą na pokrycie stale rosnących kosztów utrzymania. Stresujemy się praktycznie wszystkim; wyzysk, eksploatacja ze strony kapitalistów, rosnące ceny i rachunki… trudno znaleźć coś, co nie wykańczałoby naszego zdrowia, tak fizycznego, jak też psychicznego. Kapitalizm, mówiąc krótko, zabija, powoli i, przynajmniej początkowo, bezboleśnie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób cierpi na różne dysfunkcje psychiczne, od napadów lęku po depresję, nie zaskakuje, iż przybywa ludzi z problemami serca, układu krążenia czy nerwowego. Nie jest to żadna nowość (w kapitalizmie zmieniają się wszak szczegóły jeno, rdzeń systemu i jego główne elementy pozostają jednakowo patologiczne oraz zabójcze), już przed stu bez mała laty zauważył to amerykański psychiatra, Edmund Ja...

Trzymani w napięciu

Życie w kapitalizmie to jeden wielki koszmar i beznadzieja (przy czym propaganda nieraz skutecznie odwraca uwagę od tego poczucia, nakazując szukać winy nie w systemie, lecz w sobie). Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest stres, zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Nadmierny oraz nieustający. Napięciu temu poddawane są już dzieci. Od najmłodszych lat życia system – nierzadko przy współudziale rodziców – wymaga od ludzi, żeby byli posłuszni i stale dawali z siebie wszystko, co oczywiście na dłuższą metę stresuje oraz wypala. Nic dziwnego, że dzieci w wieku szkolnym zmagają się już z różnymi dysfunkcjami zdrowia psychicznego. Zwłaszcza, że ciągle poddawane są stresującym bodźcom, płynącym nie tylko ze szkoły czy domu rodzinnego, ale też z, coraz częściej, mediów społecznościowych. Osoby ludzkie od wczesnego dzieciństwa są przy tym nieustająco oceniane – i przez najbliższych, i przez obcych, co rzecz jasna jest kolejnym, nader poważnym stresorem. W ramach tejże oceny mieszczą się różn...

Pozbawianie zapału

Cechą kapitalizmu, o której rzadko się wspomina, jest to, że ten system w straszliwym stopniu pozbawia zapału do pracy. Nie, nie rozleniwia, nie sprawa, że człowiekowi nie chce się pracować. Po prostu uzmysławia, że wysiłek jest bezsensowny, daremny, próżny, a wypełniając obowiązki zawodowe, dorobić się można głównie chorób fizycznych tudzież psychicznych. Krótko mówiąc, pozbawia motywacji oraz sił. Rzecz jasna, głównym powodem takiego stanu rzeczy jest wyzysk. W firmach, gdzie jest on relatywnie mało odczuwalny, a przy tym panuje w miarę dobra atmosfera, jeszcze niekoniecznie pozbawia zapału do pracy. Jeśli jednak pracownik haruje, wypruwa sobie żyły, poświęca robocie każdą chwilę życia poza ewentualnie snem czy jedzeniem, nie ma czasu na życie rodzinne ani towarzyskie, w dodatku jest źle traktowany… a mimo to nie stać go ani na opłacenie rachunków, ani na zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych potrzeb bytowych, szybko rodzi się słuszne poczucie, że wysiłek włożony w wypełnia...

Polaków lęki i depresje

Wedle danych z 2024 roku, aż 8,3 mln osób w Polsce (czyli około jeden czwartej społeczeństwa!!!) ma lub miało zaburzenia zdrowia psychicznego, od chwilowych i łatwych do wyleczenia, po nader poważne, stanowiące zagrożenie dla życia. Dominują te o charakterze nerwicowo lękowym, występujące u ponad 5 mln ludzi. Kilka milionów zmagało się bądź zmaga z zaburzeniami nastroju, w tym na depresję cierpi około 1,2 mln osób; przy czym dane te mogą być zaniżone, bo niektórzy specjaliści przypuszczają, iż dysfunkcja ta dotykać może w (k)raju nad Wisłą nawet około 2 mln osób, co jest o tyle prawdopodobne, że można sobie nie uświadamiać depresji (znam to z własnego doświadczenia) i w związku z tym jej nie leczyć. Z różnego rodzaju uzależnieniami zmaga się z kolei około 3,6 osób. Narażeni są wszyscy, niezależnie od statusu materialnego czy przynależności klasowej, aczkolwiek u osób mniej zamożnych dysfunkcje zdrowia psychicznego występują częściej (nic zaskakującego). Szczególnie przerażająco sytu...

Z okazji święta kapłanów

Dziś Wielki Czwartek, czyli katolickie święto kapłanów, zakonników, zakonnic – ogólnie kleru. Obchodzona jest Pamiątka Ostatniej Wieczerzy, czyli wydarzenia, podczas którego, wedle propagandowego przekazu, bo Ewangelie nie stwierdzają tego wprost, Chrystus miał ustanowić sakrament kapłaństwa. Cóż, święto to święto, pora więc na życzenia, jakkolwiek niekoniecznie klasyczne. Może więc byście, drodzy księża, zakonnicy, biskupi rozliczyli się wreszcie ze zbrodni pedofilskich oraz ich tuszowania? Ofiary czekają na odszkodowania, a często po prostu na zwyczajne przeprosiny, uznanie swojej winy. Może byście wreszcie przestali być pazerni? Gigantyczne bogactwa naprawdę nie są Kościołowi do niczego potrzebne, zwłaszcza w sytuacji, gdy miliardy ludzi cierpią skrajną nędzę. Może byście przestali wciskać ludziom załganą propagandę i wypaczać treści biblijne? Może byście przestali szerzyć nienawiść (wobec osób LGBT+, Żydów, muzułmanów, czarnoskórych, itd.) z ambon? Może wreszcie czas na r...

Choroba naszych czasów

Mamy dziś 23 lutego, czyli Światowy Dzień Walki z Depresją. Warto zatem pochylić się nad dzisiejszą datą, a zwłaszcza nad tym, czego ona dotyczy. Otóż, wbrew obiegowej opinii (w znaczniej mierze ukształtowanej przez media, a zwłaszcza reklamy swego czasu), depresja nie jest żadnym chwilowym dołkiem, pogorszeniem nastroju, lecz poważną, śmiertelną chorobą, na którą umiera coraz więcej ludzi; w skali świata stanowi ona nader częstą przyczynę zgonów. Nawet, jeśli nie zabije, może poważnie utrudnić lub wręcz uniemożliwić normalne, codzienne funkcjonowanie. Osoba zmagająca się z depresją często nie ma sił na cokolwiek, choćby na wstanie z łóżka, a każda zwyczajna aktywność to koszmar walki z samym sobą, walki o pokonanie bezsilności, osłabienia tudzież nieustannego poczucia bezsensu. Wiem, bo sam cierpię na tę chorobę. Oprócz nieustannego pogorszenia nastroju (jeśli utrzymuje się ono przez dłużej niż kilka tygodni, należy BEZWZGLĘDNIE szukać pomocy psychiatrycznej i/lub psychologicznej...

Jak zagłodzić bezdomnego

Władze Katowic zamierzają skończyć z czymś, co określają jako „turystyka bezdomności”. Ich zdaniem, osoby w kryzysie bezdomności zjeżdżają się z całego regionu do górnośląskiej stolicy, gdzie jedzą darmowe ciepłe posiłki, po czym wracają do siebie. Absurd, ale tak głosi propaganda. Od nowego roku ma być z tym koniec. Oto, aby w Katowicach otrzymać posiłek, trzeba będzie udać się do MOPS-u po odpowiednią decyzję administracyjną, przejść wywiad środowiskowy i najlepiej przedstawić… meldunek. Czaicie? Osoba bez dachu nad głową, żeby nie umrzeć z głodu i nie zamarznąć zimą, ma udowadniać, że mieszka w danym mieście, a nie gdzie indziej! Oczywiście konieczna jest też trzeźwość, w kapitalistycznej bowiem Polsce od ludzi, którzy znaleźli się z winy systemu na życiowym dnie, wymaga się zachowania o wiele bardziej wzorowego niż w przypadku całej reszty społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem zamożnej jego części, ta wszak pozwolić sobie może na wszystko. Pomysł władz Katowic jest chory ...

Zamrożenie w szpitalach

Jedna z czołowych rozgłośni radiowych (ta z Krakowa) poinformowała o czymś bardzo ważnym, a zarazem złym i strasznym. Otóż, szpitale ograniczają przyjęcia, coraz trudniej jest się dostać na leczenie. Niektóre zaś zabiegi przesuwane są na przyszły rok. Limity pojawiają się nawet na oddziałach onkologicznych, co dla niejednego pacjenta oznaczać może wyrok śmierci. Zła wola lekarzy czy dyrekcji poszczególnych placówek? Nie, smutna konieczność. Wyczerpane bowiem zostały środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, te oczywiście, które pochodzą z naszych składek. Innymi słowy, szpitalom brakuje pieniędzy na leczenie, muszą więc wprowadzać limity. Taka kryzysowa sytuacja to, niestety, żadna nowość; z ciągłym brakiem środków system publicznej opieki zdrowotnej boryka się od blisko trzech dekad, czyli odkąd postsolidarnościowy rząd AWS-UW (dzisiejszego POPiS-u) wprowadził składkowy model finansowania. Jak kilka ładnych razy pisałem, jest on dla większości społeczeństwa drogi – składki są zbyt wys...

Jak zabija system

Jako że znów moje zdrowie psychiczne i życie są zagrożone, o czym pisałem wczoraj, szukałem informacji na temat samobójstw. I znalazłem taki oto, prosty, lecz bardzo merytoryczny (co potwierdzam również na bazie własnego doświadczenia) tekst: https://isp.policja.pl/isp/infolinia-psychologicz/27,dok.html . Jak sądzę, jest on przeznaczony głównie dla policjantów, aby mogli udzielać pomocy podczas interwencji w razie prób samobójczych, niemniej informacje w nim zawarte są naprawdę rzetelne i bazujące na wiedzy psychologicznej. Nie będę go tutaj całego omawiał, skupię się na wymienionych w owej analizie czynnikach ryzyka popełnienia samobójstwa. Są to: 1) strata kogoś bliskiego na skutek śmierci, rozwodu, separacji; 2) przeżywanie poważnych problemów osobistych i zawodowych; 3) nadużywanie alkoholu lub picie ryzykowne; 4) doznanie fizycznego i/lub psychicznego urazu; 5) przewlekła, nieuleczalna choroba; 6) trudności finansowe, pogorszenie warunków socjalnych; 7) nieutrzymywanie k...

Usiłują mnie zabić

Facebook usunął posta na ten temat (na szczęście niektórzy znajomi zdążyli go przeczytać i skontaktowali się ze mną), toteż piszę o tym tutaj. Administracja Domów Mieszkalnych sp. z o.o. w Chełmku nie tylko okrada mnie, naliczając niewspółmierne do zużycia rachunki za ogrzewanie, ale też, korzystając z faktu, że jestem osobą zmagającą się z depresją, dąży do wywołania u mnie załamania psychicznego i popełnienia samobójstwa (do czego w listopadzie 2024 r. było bardzo blisko). Spółka ta, wiedząc o mojej śmiertelnej chorobie, znęca się nade mną psychicznie, stosując szantaże prawne i usiłując sądownie wymusić na mnie spłatę źle naliczonej kwoty – niemożliwą z powodu obecnej złej sytuacji majątkowej. Mowa zatem o próbie pozbawienia mnie środków utrzymania, czyli zagłodzenia; ich utrata wskutek PiS-owskiej inflacji trzy lata temu doprowadziła mnie do próby samobójczej. W związku z tym zapowiadam, że jeśli ADM mnie do tego zmusi, w ciągu najbliższych kilku dni popełnię samobójstwo na o...