Posty

Wyświetlam posty z etykietą psychika

Bioroboty – ciąg dalszy

Wczoraj pisałem o tym, że kapitalizm, jako system totalitarny, tak manipuluje ludźmi (a konkretnie proletariatem), by społeczeństwo przekształciło się w zbiorowisko, wrogo wobec siebie nastawionych, biorobotów, czyli organizmów z umysłami zaprogramowanymi w kierunku harowania na bogactwo kapitalistów i kwestionowania własnej wolności. Jednakowoż biorobot ma za zadanie nie tylko zasuwać i poświęcać całe swoje życie na rzecz kapitalistycznego wyzyskiwacza. Systemowe programowanie zapisało mu w umyśle jeszcze jedną funkcję: konsumowanie, najlepiej bezwolne i bezmyślne. Otóż, jeżeli biorobot cokolwiek zarobi (ma wszak pracować za możliwie najniższe pieniądze, a nawet za darmo, choćby na bezpłatnym stażu), i jeśli jakiekolwiek kwoty zostaną mu po uiszczeniu poszczególnych opłat tudzież rachunków, musi kupować, kupować i jeszcze raz kupować. Nie tylko artykuły niezbędne do życia: żywność, napoje, odzież, leki (w razie choroby), itd. Zaspokajać winien nade wszystko potrzeby sztucznie wyk...

Istota dni wolnych

Już w przyszłym tygodniu będziemy mieli dni wolne od pracy, z okazji świąt: rzymskich Solstycjów, słowiańskich Godów, germańskich Jule i chrześcijańskiego/katolickiego Bożego Narodzenia. Wszystkie, z wyjątkiem tych ostatnich, obchodzonych dopiero od V wieku n. e. i powstałych na bazie obrzędów mitraistycznych (Jezus Chrystus urodził się prawdopodobnie wiosną i był oczywiście człowiekiem), nawiązują do przesilenia zimowego i wiążą się z tym, że dni będą dłuższe od nocy. Dla ludzi, jako istot solarnych, od niepamiętnych czasów był to powód do radości, z czego wzięły się różnorakie święta, gdy już nasz gatunek wymyślił bogów oraz religie. W naszej części świata dominuje obchodzenie Bożego Narodzenia, co wynika rzecz jasna z wielowiekowej dominacji różnych odłamów chrześcijaństwa. Przy czym obecnie w poszczególnych państwach kapitalistycznych święto to jest mniej lub bardziej skomercjalizowane; niejednokrotnie w takim stopniu, że całkowicie wręcz obdarte z wymiaru religijnego. Do tego...

Czas niestracony

Wedle kapitalistycznej propagandy, każda minuta niepoświęcona zasuwaniu na dobrobyt kapitalistów – rzekomo po to, by się samemu „dorobić” (czego, chorób zawodowych?), „odnieść sukces”, itd. – jest „stracona”. Oczywiście reguła ta nie dotyczy samych właścicieli środków produkcji, ci bowiem mogą robić, co im się żywnie podoba, chociażby kopulować z dziećmi na luksusowych łajbach, kandydować na prezydenta USA i wynajmować snajpera do zadraśnięcia ucha… Rzecz jasna, czas poświęcony na pracę zawodową stracony najczęściej nie jest – pod warunkiem wszelako, że przynosi ona dochód pozwalający się utrzymać (po to się przecież ją podejmuje), daje satysfakcję, jest lubiana (wówczas może okazać się prawdziwym błogosławieństwem, na przykład przy wychodzeniu z depresji), odpowiada kompetencjom i talentom oraz nie wiąże się z NADMIERNYM wysiłkiem. Taka praca jest koniecznym i ważnym elementem ludzkiego życia. Z drugiej strony, jeśli jest nazbyt wyczerpująca, stresująca, pochłania zbyt wiele czasu,...

Warto by podszkolić

Już od pewnego czasu zauważam, że świadomość społeczna w Polsce na temat dysfunkcji zdrowia psychicznego, z depresją na czele, powoli, acz stale narasta. Jasne, wiele w tej dziedzinie pozostaje jeszcze do zrobienia, niemniej poprawa w stosunku do tego, co było lat temu kilkanaście czy kilka, jest widoczna. I dobrze. Druga strona medalu jest o wiele bardziej ponura. A wygląda tak, że przypadków różnorakich psychicznych dysfunkcji – załamań, depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, nerwic i wielu innych – ciągle przybywa. Dotykają przedstawicieli wszystkich klas społecznych, grup zawodowych, wiekowych, płci… Nikt nie jest przed nimi bezpieczny. Nic dziwnego, skoro coraz dzikszy w miarę popadania w kryzys i niewydolność kapitalizm ogromnie sprzyja takim zachorowaniom, nawet, jeśli sam w sobie nie stanowi ich przyczyny. Wiem to zresztą po sobie, moją depresję wywołały przecież kapitalistyczne patologie. A jej nawrót, który ma szansę wkrótce mnie zabić. nastąpił z winy pewnego urz...

Groźba na rok szkolny

Już za kilka dni koniec wakacji, rozpocznie się nowy rok szkolny. Szkoła polska miejscem przyjaznym i bezpiecznym nie była chyba nigdy (acz oczywiście różniło się to w zależności od placówek; podejrzewam, iż jakoś tam, gdzieś tam udało się stworzyć takie, co były zarówno przyjazne, jak i bezpieczne), ale pod PiS-owskim wszelako nie-rządem zmieniła się w istny koszmar, nie tylko za sprawą patologicznych, faszystowskich zmian w programach nauczania, ale też deform, które poskutkowały chaosem, przeciążeniem osób uczniowskich i niszczeniem ich zdrowia, zarówno fizycznego, jak też psychicznego. A wygląda na to, że od września na młode pokolenia w placówkach wątpliwej edukacji czyhała będzie nowa groźba. Oto Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów, a w ślad za nim inicjatywa NIE Dla Chaosu w Szkole, informuje, iż od września na stanowiskach psychologów szkolnych będą pracowały osoby z takim wykształceniem, jak: magister zarządzania, technik rolniczy czy teolog. Przechodzą one, już po p...

Umierająca psychika

Naukowcy z University of Queensland zweryfikowali dane zebrane przez World Health Organisation’s World Mental Health Survey w latach 2001-2022 (badania zdrowia psychicznego) , pochodzące od 150 tys. ludzi z 29 krajów. To, co określili, budzi zgrozę. Coraz mianowicie częściej, u coraz młodszych osób diagnozuje się schorzenia psychiczne (i neurologiczne, którymi dziś zajmowali się nie będziemy). Już wkrótce u połowy (TAK!!!) ludzi poniżej siedemdziesiątego piątego roku życia w każdym społeczeństwie występowała będzie przynajmniej jedna taka choroba, najczęściej: depresja, alkoholizm, fobie i zespół stresu pourazowego. Przypomnijmy, że w Polsce JUŻ TERAZ co czwarta osoba zmaga się z problemami psychicznymi – wskazują na to oficjalne dane, które najprawdopodobniej są niedoszacowane. A będzie jeszcze gorzej. Naukowcy postulują przeznaczenie większych środków na badania neurologiczne, celem wykrycia przyczyn owej tragicznej sytuacji i leczenia chorób. Oczywiście, jest to konieczne. ...

Zabójcza przytulanka

  Od jakiegoś czasu trwa moda, również oczywiście w Polsce, na maskotkę Huggy Wuggy. Nabyć ją można bez problemu (jakkolwiek jej ceny niskie nie są, podobnie zresztą jak wszystkiego obecnie) w sklepach stacjonarnych i w internecie. Interesują się nią coraz młodsze dzieciaki, w tym przedszkolaki. A im większe zainteresowanie pluszakiem, tym więcej ostrzeżeń przed nim ze strony psychologów dziecięcych, logopedów i ogólnie specjalistów od pracy z dziećmi. Podobno są przedszkola, personel których zabrania wnosić tę zabawkę. Dlaczego? Ano, ma ona być niebezpieczna. Wnioskując z całkiem licznych informacji na jego temat, z jakimi się zetknąłem, Huggy Wuggy wzbudza obawy i konsternację od prawa do lewa, innymi słowy – nie podoba się osobom o nader zróżnicowanych przekonaniach politycznych, religijnych tudzież społecznych. Zarzuty fanatyków, jakoby rzeczona zabawka była tworem „szatańskim”, promującym „kult zła” (lub, w nieco mniej skretyniałej wersji, „niezgodny z chrześcijaństwem syst...

Nie przepracowuj się

Warunki życia w polskim kapitalizmie – spatologizowane przez ponure konsekwencje rządów Bezprawia i Niesprawiedliwości, na czele z inflacją i bardzo szybko wzrostem opłat – doprowadziły mnie do depresji oraz próby samobójczej. Pisałem już o tym, nie będę się więc powtarzał. Nie jestem zresztą wyjątkiem; w Polsce na chorobę ową cierpi pewnie kilka ładnych milionów osób, samobójstw na tle ekonomicznym jest u nas kilka tysięcy rocznie, zaś w skali globu naszego kochanego depresja jest w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o przyczyny zgonów. W każdym razie, usiłuję wyleczyć się z niej. Wiem, że czeka mnie długa ku temu droga, a jestem dopiero na jej początku. Nie obędzie się też bez leków oraz specjalistycznej terapii. Dlatego zacząłem uczęszczać do pani psycholog. Niedawno miałem drugą wizytę, z której jestem bardzo zadowolony. Jedną z porad, jakie usłyszałem w gabinecie psychologicznych, było ostrzeżenie przed przepracowaniem. Jak najbardziej słuszne – wszak zbyt dużo nazbyt ciężkiej robo...

Horror depresji

Dziś 23 lutego, czyli Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Jedną – o czym wielokrotnie pisałem – z najbardziej przerażających chorób na świecie, zaliczającą się do najczęstszych przyczyn zgonów (samobójstwa, a także wyniszczenie organizmu przez inne schorzenia, z którymi to omawiane się częstokroć wiąże). W Polsce choruje na nią, wedle różnych danych, około 1,5 mln osób… a mowa jedynie o przypadkach zdiagnozowanych, bo niezdiagnozowanych może być co najmniej drugie tyle; pandemia, związane z nią obostrzenia oraz spowodowane nimi problemy bytowe jedynie pogorszyły ów wskaźnik. Co gorsza, schorzenie owo dotyka osób coraz młodszych, w tym młodzieży, a nawet dzieci – o czym więcej w dalszej części tekstu. Przyczyn depresji może być wiele: 1) uwarunkowania genetyczne, cechy osobowości; 2) wydarzenia z życia, np. utrata kogoś bliskiego (biorąc zatem pod uwagę, ilu ludzi zabił w Polsce COVID-19 oraz choroby, których przy okazji walki z pandemią praktycznie przestano leczyć, trudno się dz...

Zapomniany dzień walki

Weekendowe informacje medialne zdominowała (nie licząc, oczywiście, pedofilii w Kościele katolickim) konwencja Bezprawia i Niesprawiedliwości, podczas której niejaki Kaczyński Jarosław (ksywa Balbina ), niejaki Morawiecki Mateusz (ksywa Pinokio , aczkolwiek to dla tejże postaci chyba obraźliwe; ciekawe, swoją drogą, czy premier nosi damską bieliznę, niczym Pinokio z popularnego filmu animowanego?) i ich pomagierzy zasypali Polaków załganymi obietnicami, niemającymi NIC wspólnego z prawidłowo rozumianą polityką społeczną (którą zresztą PiS przestało prowadzić po wdrożeniu 500 Plus, obniżeniu wieku emerytalnego – i orżnięciu emerytów przy okazji – oraz lekkim podwyższeniu płacy minimalnej). Nie będę się tym teraz zajmował, sobotnią konwencję mafii/sekty rządzącej przeanalizuję innym razem… o ile nie znajdę ważniejszego i ciekawszego tematu, rzecz jasna. Dziś skupię się na tym, co również było w minioną sobotę, a o czym większość mediów głównego nurtu solidarnie milczała. Mianowicie...

Kapitalizm, depresja, śmierć

Dziś będzie ponuro. Oglądając telewizję, słuchając radia, czytając artykuły w gazetach, czasopismach bądź internecie, natknąć się można często na termin „choroby cywilizacyjne”, czyli takie, których plaga ma być efektem rozwoju ludzkiej cywilizacji, rozumianej zresztą dość szeroko, a raczej negatywnych skutków ubocznych tegoż rozwoju. Są to schorzenia zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Do tych drugich zalicza się depresja – faktycznie coraz powszechniejsza plaga naszych czasów, niszcząca życie rosnącej liczbie ludzi na całym niemal globie. Wbrew pozorom, nie jest to wcale emocjonalny dołek, jak przedstawiały to swego czasu reklamy („sposoby na jesienną depresję”), możliwy do wykurowania spacerem lub fajnym filmem, lecz nader poważna choroba, oznaczająca w wielu wypadkach totalne załamanie, często prowadząca chociażby do prób samobójczych. I nie ma przypadku w tym, że im dzikszy i bardziej bezwzględny staje się kapitalizm, tym przypadków tego schorzenia więcej. Oczywiście...