Posty

Wyświetlam posty z etykietą stereotypy

Brednie profesorki Środy

Ogólnie rzecz biorąc, szanowałem profesorkę Magdalenę Środę, filozofkę. Za to między innymi, że potrafi celnie wypunktować grzechy Kościoła katolickiego w Polsce oraz powiązanych z nim prawicowych środowisk politycznych. Ostatnio wszelako mój szacunek wobec znanej intelektualistki… no, może nie zanikł, ale uległ znaczącej redukcji. Pani Środa dołączyła bowiem do osób bredzących na temat depresji – jednej z najpoważniejszych chorób gnębiących współczesny świat, a zarazem obciążonych chyba rekordową liczbą stereotypów na jej temat („idź na siłkę/pobiegaj”, „w twoim wieku nie miałem czasu na takie bzdury jak depresja”, „weź się w garść”, „zjedz czekolady, a ci przejdzie”, „weź się do roboty”, „depresja to tylko chwilowy dołek”, itd.). Co gorsza, ostatnimi czasy stała się ona w (k)raju nad Wisłą tematem medialnych wypowiedz osób znanych, które o depresji mają takie pojęcie, co ja o fizyce kwantowej (czyli zerowe). Dopiero co bzdurny i potencjalnie niebezpieczny film o depresji i lekac...

Wstyd niepotrzebny

W zeszłym roku w Polsce ponad cztery miliony osób cierpiało na depresję. A jest ona tylko jedną z wielu chorób tudzież dysfunkcji psychicznych, nękających każde społeczeństwo. Wymieć można jeszcze zaburzenia depresyjne, chorobę afektywną dwubiegunową, zespół stresu pourazowego (częsty u weteranów czy ofiar wypadków, gwałtów i innych traumatycznych przejść, coraz też powszechniej dotykający… młodzieży szkolnej), schizofrenię, zespół wypalenia zawodowego… Przyczyny oczywiście są różne; nieraz takie, że ani by się człowiek nie domyślił, że u niego samego lub kogoś innego mogą one rozwalić zdrowie psychiczne. Niektóre są systemowe – wynikają z egzystencji w nieludzkich warunkach kapitalizmu bądź takiej czy innej dyktatury, niszczenia życia przez złe prawo, itd. Inne – pozasystemowe, czyli osobiste. Psychika może się posypać też z powodu utraty zdrowia fizycznego. Nie będziemy tu tego wszystkiego analizowali, zwłaszcza, że nie jestem psychiatrą ani psychologiem… Ano, i tak oto doszliśmy d...

Przypowieść o smutnym księdzu

Pewien ksiądz z pewnej parafii w zachodniej Małopolsce (personaliów i dokładnej lokalizacji nie wymienię – RODO obowiązuje – ale i człowiek ów, i parafia istnieją naprawdę) narzekał na kazaniu na antyklerykalizm. Na to, że kapłani katoliccy są pogardzani przez lud, że w społeczeństwie krążą na ich temat negatywne opinie i stereotypy, a topowym medialnym tematem jest pedofilia kleru (chyba nie śledzi wiadomości o koronawirusie). W efekcie coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, a wiara w narodzie upada. Cóż, odejście od instytucjonalnego Kościoła bynajmniej nie musi oznaczać odejścia od wiary w Boga; przeciwnie, mam wrażenie, że znaczny odsetek osób, jakie z instytucjonalnym Kościołem nie chcą mieć nic wspólnego, to właśnie ludzie głęboko wierzący, Boga i Chrystusa traktujący poważnie, i dlatego nie mogący znieść obłudy biskupów, szerzenia nienawiści, błogosławienia neonazistów czy zrzucania winy za pedofilskie zachowania duchownych na ich ofiary (rzecz szczególnie odrażająca). ...