Posty

Wyświetlam posty z etykietą marionetki

Komu służy prawica?

Wystarczy nieco uważniej poobserwować polską scenę polityczną, a także zaznajomić się cokolwiek z naszymi dziejami, żeby przekonać się, iż w (k)raju nad Wisłą nie było, nie ma i zapewne nie będzie ugrupowania prawicowego, jakie służyłoby Polsce i jej społeczeństwu (z wyjątkiem oczywiście klas pasożytniczo-wyzyskujących). Już konfederacja targowicka – pierwsza polska formacja prawicowa – służyła carskiej Rosji, która zresztą stała za jej powołaniem. Endecy też długo lepili się do cara, a w II RP wysługiwali się kapitałowi i arystokracji. „Solidarność” i ruch, jaki wokół niej wyrósł, w latach 80. XX wieku, były instrumentami USA oraz Watykanu. I tak dalej. A jak jest obecnie z polską prawicą? To znaczy, komu służy, czy raczej się wysługuje? Wszyscy, ale to wszyscy prawicowi politycy tudzież wszystkie ugrupowania z prawej strony sceny politycznej działają na smyczy wielkiego kapitału, zarówno obcego (amerykańskiego, zachodniego, japońskiego, koreańskiego, ponadnarodowego), jak też lokal...

Marszałek, PiS i Trump

Jak zapewne wszyscy pamiętamy, niedawno Donald Trump wysłał do Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, list z prośbą o poparcie dla przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Lokator Białego Domu wielce bowiem o niej marzy. Polskę zaś, podobnie jak poprzedni prezydenci USA, traktuje jako marionetkę i spodziewa się po najważniejszych nadwiślańskich politykach bezdyskusyjnego spełniania swoich oczekiwań. Czarzasty jednak (stanowi pod tym względem wyjątek na nadwiślańskiej scenie politycznej) amerykańską kukiełką nie jest i odpowiedział, że wniosku Trumpa o pokojowego Nobla nie poprze, uważa bowiem, iż na nagrodę ową (inna bajka, że tak czy owak skompromitowaną, ale to już moje zdanie) on nie zasłużył. Szalony miliarder się wściekł i ustami amerykańskiego ambasadora w (k)raju nad Wisłą (facet zaczął ostatnio udzielać strasznie głupich wywiadów) zerwał stosunku dyplomatyczne… nie, nie z RP, ale z samym jeno marszałkiem Czarzastym. Czym ten nieszczególnie się przejął. Cała ta sytuacja o...

Hołd i obraza

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, klerofaszysta i lokator Pałacu Prezydenckiego, wybrał się z wizytą do swoich (i Kaczyńskiego Jarosława, któremu podlega) panów w USA. Jeszcze dziś spotkać się ma z Donaldem Trumpem, miliarderem, faszystą i lokatorem Białego Domu. O tę wizytę obraził się na niego rząd Donalda Tuska. Albowiem do niedawna jeszcze, kiedy polski prezydent udawał się do Stanów, by spotkać się z tamtejszą głową państwa, najczęściej zabierał ze sobą przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było to nigdzie skodyfikowane; po prostu ukształtował się taki zwyczaj. Alfons jednak tego nie zrobił, wręcz odmówił uczestnictwa ludzi z MSZ w swojej wizycie. Przeto, jak łatwo się domyślić, został ostro skrytykowany przez stronę rządową i jej zwolenników. Innymi słowy, mamy (czy raczej mieliśmy, mleko się wszak rozlało) do czynienia ze sprzeczką w pozornie podzielonym obozie prawicy postsolidarnościowej o to, kto ma oddawać hołd prezydentowi USA. Bo po to właśnie Nawro...

Obawa Alfonsa

Rząd (jak za wszystkim, co sw tej kadencji dobre, za rozwiązaniem owym stoi oczywiście Lewica) przymierza się do wprowadzenia podatku cyfrowego. Miałyby go płacić największe korporacje z branży internetowej, które działają w Polsce, takie jak Google czy Meta, które obecnie daniny publiczne do naszego budżetu niby odprowadzają, ale nader skromne; zdecydowanie więcej forsy z (k)raju nad Wisłą wyprowadzają (nie zaliczają się zresztą pod tym względem do wyjątków spośród globalnego kapitału). Analogiczne podatki funkcjonują w większości państw zachodnich. Rozwiązanie to miałoby wiele zalet. Największą, rzecz jasna, byłby wpływ znacznych kwot do naszego budżetu. Czyli więcej pieniędzy na taką na przykład publiczną opiekę zdrowotną czy, żeby daleko nie szukać, asystencję osobistą dla osób z niepełnosprawnościami, której premier nie chce wprowadzić, bo niby za droga, a tymczasem kasa jest na armię potrzebna. Podatek cyfrowy byłby też sprawiedliwy; nie ma wszak powodu, aby globalne firmy, kt...

Nagroda dla marionetki

Niejaki Duda Andrzej, ksywa „Adrian”, znany też jako PAD i Anżej, czyli kończący urzędowanie klerofaszystowski lokator Pałacu Prezydenckiego, ułaskawił hitlerowca o nazwie Bąkiewicz Robert, ukaranego za naruszenie nietykalności cielesnej (czyli za brutalną napaść, nie ma co owijać w bawełnę) aktywistki (starszej osoby, dodajmy) protestującej przeciwko „wyrokowi” w sprawie aborcji, jaki wydała nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów na zlecenie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz Kościoła katolickiego. Duda ułaskawił Bąkiewicza z przyczyn ideologicznych; obaj wszak są spod znaku swastyki. Wszelako jeszcze ważniejsze jest to, iż lokator Pałacu Prezydenckiego (kończy swą kadencję, ale jego następca będzie tak samo do bani lub jeszcze gorszy) pozostaje bezwolną marionetką Kaczyńskiego Jarosława, prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości. A ten (podobnie zresztą, jak biskupi co poniektórzy) Bąkiewicza publicznie chwali – między innymi za brudy urządzane na granicy z Niemcami – i polityczni...

Na kolanach

Czy wybór Donalda Trupa na prezydenta USA zmienił cokolwiek w polskiej polityce wobec owego imperium? Nie. Nadal jest ona prowadzona na kolanach, a nawet na twarzy; trudno wręcz mówić o polityce, gdyż jest to raczej marionetkowość i służalczość. Jasne, tu czy tam padają głosy rozsądku, że robi się niebezpiecznie i Europa powinna się jednoczyć, niekoniecznie oglądając się na Stany Zjednoczone. Najczęściej i najgłośniej mówi tak Magdalena Biejat, czasami coś na ten temat bąknie Donald Tusk, ale trochę mniej zdecydowanie i mniej szczerze, jak gdyby bał się reakcji zza oceanu. Jednakże dominują hołdy wiernopoddańcze. Już to niejaki Duda Andrzej, już to niejaki Morawiecki Mateusz, już to niejaki Sikorski Radosław na wyścigi pielgrzymują do imperium zła, by spotkać się nawet jeśli nie z samym Trumpem, to przynajmniej z najbardziej zatwardziałymi – czyli profaszystowskimi i skrajnie prokapitalistycznymi – przedstawicielami Partii Republikańskiej i właśnie za ich pośrednictwem oddać cześć...

Dwaj faszyści i ich polska marionetka

Imperialistyczny prezydent Donald Trump spotkał się w Waszyngtonie z syjonistycznym premierem Binjaminem Netanjahu. Czyli było to spotkanie dwóch faszystów stanowiących gigantyczne zagrożenie dla światowego pokoju i bezpieczeństwa. Warto zaznaczyć, że w USA Netanjahu nie spotkał się z tamtejszymi środowiskami żydowskimi; nic dziwnego, skoro amerykańscy Żydzi często okazują mocno antyizraelską postawę, to oni są organizatorami i uczestnikami większości manifestacji w sprawie pokoju w Palestynie, sprzeciwiają się także dozbrajaniu Izraela przez Stany Zjednoczone. Wracając do tematu głównego, obaj faszyści, amerykański i izraelski, pochylili się nad Stefą Gazy. Jeśli sądzicie, że brzmi groźnie, to się nie mylicie. Trump zaproponował ni mniej, ni więcej, a czystkę etniczną. Polegającą wprawdzie nie na mordowaniu (choć i taki pomysł pewnie się wkrótce pojawi) Palestyńczyków, lecz na wysiedleniu ich z Gazy do Jordanii (ta już zapowiedziała, że jeśli Izrael spróbował to zrobić, wypowie m...

Marionetki na dywaniku

Już wkrótce, bo w marcu w Białym Domu odbyć się ma spotkanie prezydenta imperium zła, czyli Krwawego Joego, z – jednocześnie – premierem Donaldem Tuskiem i niejakim Dudą Andrzejem, imitacją Prezydenta RP. Nasze media, tradycyjnie proamerykańskie, pieją z zachwytu, podobnie jak znaczna część tzw. „klasy politycznej”, która też jest tradycyjnie proamerykańska, jeszcze nawet bardziej infantylnie niż środki masowego przekazu. A prawda jest taka, że Biden po prostu wezwał na dywanik swoją polską marionetkę (Tuska) i marionetkę marionetki (Dudę, pacynkę Kaczyńskiego). Najwyraźniej komuś z jego kadry administracyjnej – bo wątpię, by sam imperialistyczny prezydent orientował się w sytuacji, zwłaszcza, że już zdrowie i pamięć nie te – nie spodobało się, że dwaj faceci, zasiadający w najważniejszych fotelach w Polsce, prowadzą między sobą konflikt. Ten, owszem, jest udawany i służy sterowaniu elektoratami (wyznawcami) zarówno PiS-u, jak też PO… niemniej, w każdej chwili wymknąć się może spod k...

Prawica, Rosja, Ameryka

Pamiętam, że kiedy rządy (marne, ale nie w tym teraz rzecz) w Polsce naszej udręczonej sprawowała koalicja PO-PSL, będące wówczas w „opozycji” (cudzysłów nieprzypadkowy) PiS zarzucało jej sprzyjanie interesom rosyjskim. Rząd Tuska, a potem Kopacz miał mianowicie osłabiać Polskę i naszą pozycję w Unii Europejskiej, sprawiając tym samym radość wielką Putinowi. Kaczyński Jarosław popisał się raz nawet żartem – nieśmiesznym, a wręcz żałosnym – że go na Syberię wywiozą. Po roku 2015 sytuacja polityczna z lekka się odmieniła, tzn. do rządowych sterów dopchało się Bezprawie i Niesprawiedliwość z przybudówkami, czyli tzw. Zjednoczona Prawica, Platforma natomiast Obywatelska oraz Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe przeszły do „opozycji” (cudzysłów znowu nieprzypadkowy). I teraz to politycy tych partii – zwłaszcza PO – jak również ich zwolennicy (na łamach forów internetowych chociażby) jadą po PiS-ie, że nie-rządząc, działa na rzecz Rosji. Argumentacja jest w zasadzie ta sama, co i wprzódy, t...