Zimno
Jesień w pełni, a wraz z nią nastały chłody. Nie wiem, jak w innych częściach Polski, ale w mojej okolicy nocami temperatury spadają już poniżej zera stopni Celsjusza; kiedy o poranku wychodzę na spacer z czworonożnym przyjacielem, łąka, gdzie z nim chodzę, jest cała zaszroniona, warstwy szronu pokrywają też dachy budynków i pojazdy na parkingu. Cóż, niby rzecz naturalna o tej porze roku (acz, biorąc pod uwagę nabierającą tempa katastrofę klimatyczną, trudno określić, które zjawiska atmosferyczne uznać można za stanowiące normę), niemniej jednak ma swoją nad wyraz ponurą konsekwencję. Otóż, trudno mi nie myśleć o uchodźcach na polsko-białoruskiej granicy, tułających się po podlaskich lasach i cierpiących zimno. Media informują o dziesięciu osobach spośród nich, które zmarły już to z powodu zatrucia grzybami, już to – no właśnie – wychłodzenia (ile NAPRAWDĘ jest ofiar śmiertelnych, trudno określić). A jeszcze nie ma zimy, dopiero jesień się rozkręca. Cieszy, że wielu ludzi dobrej woli ...