Zabójcze wychłodzenie

W Łodzi w ostatnich dniach zmarło z wychłodzenia cztery osoby. I nie, w tym konkretnym wypadku nie byli to ludzie w kryzysie bezdomności (którzy oczywiście każdej zimy zamarzają w Polsce na śmierć; jest to jedna z tragicznych, lecz w pełni naturalnych i logicznych konsekwencji istnienia nieludzkiego systemu kapitalistycznego), lecz lokatorzy mieszkań w starych kamienicach. Jak można się domyślać, zarówno owe budynki, jak i lokale są w fatalnym stanie technicznym, jedyną zaś możliwością ich ogrzania jest włączenie piecyka elektrycznego. To z kolei potencjalnie jest niebezpieczne (groźba pożaru), no i biorąc pod uwagę ceny energii elektrycznej – a mamy bodaj najdroższy prąd na świecie! – zabójcze dla portfela. Lokatorzy mieszkań w sypiących się budynkach nie są przecież krezusami, więc oszczędzają. I kończy się to fatalnie dla ich zdrowia, a czasami nawet życia.

Tak, można mieć dach nad głową i zamarznąć na śmierć.

I wcale nie musi to być lokal w jakiejś zrujnowanej budowli. Ceny ogrzewania – także gazowego lub węglowego – są w (k)raju nad Wisłą horrendalnie wysokie, toteż nawet w budynkach w dobrym stanie lokatorzy oszczędzają. Czyli, wyjeżdżając lub wychodząc z domu, zakręcają kaloryfery (swoją drogą, kiedyś były kampanie społeczne zachęcające do takiego właśnie zachowania; pamiętam, że w jednej z nich brał udział Stanisław Tym). A przebywając pod swoim dachem, odkręcają je na minimum. Lub nie odkręcają w ogóle, bo i to się zdarza.

Mówiąc krótko, nie każdego stać, żeby zimą ogrzać swój lokal mieszkalny.

Oczywiście wynika to z nadmiernie wysokich opłat, często gęsto przekraczających możliwości płatnicze Polaków, nawet tych relatywnie dobrze zarabiających. Jest to efekt między innymi przestarzałej polskiej energetyki, bazującej na węglu (sprowadzanym z zagranicy), która jest po prostu kosztowna. Spółki odpowiedzialne za dystrybucję ciepła same ponoszą znaczne koszta, nic więc dziwnego, że z lokatorów zdzierają forsy jak za woły.

Do tego dochodzą spółdzielnie i administracje mieszkaniowe, obsadzone nader pazernymi jednostkami, często wręcz złodziejskimi. To one manipulują rachunkami za ogrzewanie, stosując spekulacje cenowe i naliczając nienależne kwoty. Można więc mieć kaloryfer odkręcony minimalnie, tak, że ledwo grzeje, a otrzymać kilka tysięcy złotych do zapłaty. Jest to oczywiście kradzież w biały dzień oraz oszustwo, niemniej ani policja (granatowe mendy), ani prokuratura (gestapo) nic z tym fantem nie robią. Wiem, bo sam zostałem w ten sposób okradziony, podobnie jak liczni moi sąsiedzi i znajomi.

Jedynym więc sposobem, aby nie zbankrutować, jest zakręcenie kaloryferów w domu, na większość czasu bądź nawet na cały czas.

Co, rzecz jasna, stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia. I powoduje, że w Polsce, dwudziestej gospodarce świata, ludzie chorują i umierają, bo koszta ogrzewania mieszkań są zbyt wysokie. Na co nakłada się jakże często marny stan techniczny lokali mieszkalnych, także przyczyniający się do wychłodzenia.

W takiej kondycji bytowej żyje znaczna część polskiego społeczeństwa. Jest to oczywiście konsekwencja restauracji na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia nieludzkiego systemu kapitalistycznego w barbarzyńskim, neoliberalnym wydaniu, systemu, nieodłącznym elementem którego jest bieda. Jest to konsekwencja braku polityki mieszkaniowej kolejnych polskich rządów po 1989 roku. Jest to konsekwencja wspomnianej wyżej drogiej i nieefektywnej energetyki. Oraz nadmienionego złodziejstwa oszukańczych urzędników z administracji mieszkaniowych.

A idą jeszcze gorsze czasy. Rząd chce bowiem ukręcić bat na ludzi, którzy oszczędzają na ogrzewaniu. Szykuje się mianowicie do wprowadzania minimalnej opłaty za ciepło, którą uiszczać będzie musiał każdy, niezależnie od tego, czy i jak bardzo ma odkręcone kaloryfery. Jak łatwo się domyślić, jeśli zostanie ona wprowadzona, złodzieje z administracji mieszkaniowych wykorzystają ją do dalszego spekulacyjnego podwyższania opłat za ciepło, czyli do kradzieży na jeszcze większą niż obecnie skalę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić