Posty

Wyświetlam posty z etykietą Jemen

Przed długim weekendem

Jako, że jutrzejszej notki z przyczyn czasowych prawdopodobnie nie będzie (za co serdecznie z góry przepraszam), chciałbym Wam już teraz, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy mojego bloga, złożyć życzenia świąteczne. Jeśli zatem celebrujące nadchodzące święta, życzę Wam tego, aby upłynęły one w zdrowiu, spokoju i relaksie. Jeżeli zaś ich nie celebrujecie, życzę Wam dokładnie tego samego na długi weekend. Nie potrzeba przecież religijnej otoczki, aby wrzucić na luz i odpocząć sobie. Światu życzę pokoju – w szczególności Gazie i całej Palestynie, Ukrainie, Rosji (tzn. jej społeczeństwu, nie władzom i oligarchom), Syrii, Jemenowi i wszelkim innym miejscom, gdzie trwają wojny, ludobójstwa, czystki etniczne oraz im podobne tragedie. Ludziom pracy życzę końca wyzysku i uzyskania godnych warunków życia. Kapitalizmowi życzę oczywiście upadku, podobnie jak imperialistycznym prawicowym władzom w poszczególnych państwach. Kandydatkom i kandydatom Lewicy życzę jak najlepszych wyników ...

Dzień Kobiet

Nadszedł nam oto 8 marca, czyli Dzień Kobiet. Z tej okazji wszystkim Czytelniczkom mojego bloga składam najserdeczniejsze życzenia, przede wszystkim tego, aby nie padały ofiarami patriarchatu, niesprawiedliwości ani zbrodni, w tym o charakterze seksualnym. Oprócz miłych zwyczajów, ten dzień niesie jednak ze sobą bardzo smutne refleksje o Polsce i współczesnym świecie. Zacznijmy może od (k)raju nad Wisłą. Dobrze wiemy, jaki „prezent” zrobił przedstawicielkom płci żeńskiej pan Hołownia Szymon, kierując się zresztą wcześniejszą propozycją (rozkazem?) Donalda Tuska, wysługującego się klerowi katolickiemu oraz kapitalistom. Oznacza to, że jeszcze przez nieokreślony czas (jak już pisałem, jakoś nie wierzę, aby po 11 kwietnia wszystko było w tej kwestii w porządku) każda kobieta w ciąży będzie dosłownie ryzykowała swoim życiem, gdyż do tego właśnie prowadzi zwyrodniałe ustawodawstwo antyaborcyjne, jakie teraz mamy. A nawet, jeśli z ich zdrowiem i życiem wszystko będzie w porządku (oby!),...

Madonna z martwym Dzieciątkiem

Jednym z najpopularniejszych motywów chrześcijańskiej sztuki sakralnej, związanych z Bożym Narodzeniem, jest Madonna z Dzieciątkiem. Czyli wszystkie obrazy, rzeźby i inne dzieła przedstawiające Miriam z Nazaretu ze swoim nowo narodzonym synkiem, Jezusem. Niekiedy świeżo upieczona mama trzyma chłopca (rzadko kiedy wyrzeźbionego lub namalowanego tak, jak faktycznie wygląda noworodek) na rękach, niekiedy zaś pochyla się, najczęściej w asyście Józefa i zwierząt gospodarskich, nad żłóbkiem (kołysek pod koniec I wieku p. n. e. jeszcze nie było), w którym leży. Zaś nad ich głowami aniołowie radują się z narodzenia Mesjasza. A może by tak warto w tym roku uwspółcześnić ten motyw? Czyli stwierdzić, że aby oddać to, co dzieje się na świecie, Madonna winna być przedstawiana z MARTWYM Dzieciątkiem. Przecież w ojczyźnie Jezusa, Palestynie, od siedemdziesięciu pięciu lat trwa brutalna izraelska okupacja, a od dwóch i pół miesiąca – ludobójstwo w Strefie Gazy, jakie pochłonęło już ponad 26 tys. ...

Dziecko zbombardowane

Izrael bombarduje Strefę Gazy. Na palestyńskie domy spadają śmiercionośne ładunki wybuchowe. Już kilkadziesiąt osób w każdym wieku straciło życie, rannych jest znacznie więcej, codziennie przybywa ofiar. Oficjalnie jest to, rzecz jasna, walka z „terrorystami”, bo tak faszystowskie (tym słowem należy określić ich skrajnie prawicową, zbrodniczą politykę) władze w Tel Awiwie określają Palestyńczyków domagających się niepodległości i poszanowania praw człowieka – nawet, jeśli prowadzą oni swoją walkę w pokojowy sposób. Tyle, że nie żadni terroryści giną zasypani gruzami lub spaleni żywcem, lecz zwykli ludzie, w tym kobiety i dzieci; zdjęcia ofiar można bez trudu znaleźć chociażby na Facebooku. (I nie, nie Żydzi są winni, że krwawe, tyrańskie państwo; liczni przedstawiciele narodu żydowskiego protestują przeciwko izraelskim zbrodniom na Palestyńczykach, za co należy im się wielki szacunek). Nie są to oczywiście pierwsze tego typu rzezie na ludności palestyńskiej; Izrael urządza je często...

Winnych nie ukarzą

My tu żyjemy wojną w Ukrainie, a tymczasem… Największa lub jedna z największych katastrof humanitarnych trwa w Jemenie, i to od lat. Począwszy od 2015 roku toczy się tam krwawa wojna domowa, będąca następstwem wcześniejszych konfliktów religijnych (między sunnitami a szyitami – odłamy islamu) oraz plemiennych. Główne strony to: sunnicki rząd i niejednorodna opozycja: Huti (szyicki ruch polityczno-militarny), Al-Kaida Półwyspu Arabskiego, Państwo Islamskie i lokalne milicje. Co gorsza, w walkę zaangażowały się czynniki zewnętrzne. Władzę państwowe wspiera mianowicie Arabia Saudyjska i jej koalicjanci: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn, Jordania, Katar i Maroko; politycznej oraz logistycznej (czyt.: uzbrojenia) pomocy dostarczają m. in. USA. Z kolei po stronie rebeliantów stoi Iran; dlatego jemeńska wojna określana jest jako „zastępcza” między nim a Saudami. Koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej nie tylko bombarduje Jemen (gdzieś kiedyś czytałem, że piloci dokonując...