Posty

Wyświetlam posty z etykietą ubóstwo

Bez zdrowej żywności

Organizacja Narodów Zjednoczonych – A ge ncj a ds. W yżywienia i R olnictwa, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), UNICEF, Światowy Program Żywnościowy i Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Rolnictwa przygotowały raport Stan bezpieczeństwa żywnościowego i żywienia na świecie 2026. Dobra (relatywnie) wiadomość, jaka z niego płynie , jest taka, że w roku 2025 skala głodu w skali świata lekko się zmniejszyła – dotknął on 7,8 proc. światowej populacji, podczas gdy w roku 2024 było to 8,1 proc. Czyli tak czy owak bardzo dużo. Doprecyzować jednak należy, że nie wszędzie głodujących ubywa – w Afryce dzieje się odwrotnie; spadek nie następuje więc równomiernie, no i trzeba pamiętać, iż są miejsca, gdzie głód wykorzystywany jest jako broń masowego rażenia, np. Strefa Gazy. Jest też zła wiadomość. Otóż, aż 2,69 mld ludzi, czyli blisko jedna trzecia ludzkości, nie może sobie pozwolić na zdrową, zróżnicowaną dietę. Toteż skala niedożywienia wciąż pozostaje ogromna. Zwłaszcza w Afryce, gdzie na prawid...

Odebrana chęć do życia

Kapitalizm to wyjątkowo paskudny system społeczno-ekonomiczny, który ma mnóstwo wad. Jedną z największych jest to, że bardzo łatwo pozbawić może człowieka chęci do życia, ponieważ zamienia egzystencję w nędzną wegetację. Oczywiście przyczyną tego jest wyzysk i jego konsekwencje dla życia ludzkiego. Praca ma być wszak jak najtańsza, jak najcięższa i jak najdłuższa. Oznacza to, że eksploatowany przez kapitalistów człowiek haruje, urabia sobie ręce po łokcie, wypruwa sobie żyły, jest na każde zawołanie szefa, poświęca swój czas, zdrowie i życie osobiste (między innymi stąd niska dzietność), a i tak nie ma stabilności bytowej. Zatrudnienie często jest śmieciowe, pracę wraz ze środkami utrzymania stracić można w każdej chwili; zobaczymy, jakie pozytywne efekty przyniesie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która w ostatnich dniach zaczęła obowiązywać. O etat jest trudno. Zarobki są często-gęsto niskie, podczas gdy ceny i ogólnie koszta utrzymania – zbyt wysokie. Sprawia to, że mimo wkłada...

Wdeptani w ziemię

Działacze licznych organizacji społecznych są – jak najbardziej słusznie – oburzeni i zaniepokojeni tym, że ustawowo obcięto pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy (ich przynajmniej do Polski wpuszczono, ponieważ osoby z Bliskiego Wschodu oraz Afryki są wyrzucane do Białorusi, bite, torturowane, gwałcone, zamykane w obozach koncentracyjnych; wiele z nich umiera w Puszczy Białowieskiej). Ludzie ci, często schorowani, wiekowi, z niepełnosprawnościami, nie mogą się już leczyć czy uzyskiwać innych świadczeń publicznych, jakie im jeszcze do niedawna przysługiwały. Sytuacja tychże osób jest często tragiczna; w internecie bez trudu znaleźć można, przykładowo, informację o blisko stuletniej seniorce, która otrzymała gigantyczną fakturę za świadczenia medyczne. Aktywiści w rodzaju siostry Chmielewskiej usiłują zbierać pieniądze, lecz to kropla w morzu potrzeb… I o ile można uznać, że świadczeń pomocowych dla uchodźców państwo polskie nie mogło utrzymywać bez końca, o tyle nie da się nie zauw...

Mit polskiego socjalu

Wedle załganej prawicowej, kapitalistycznej propagandy, „Polakom nie chce się pracować” (a Ukraińcy i inni migranci mieszkający w Polsce mają być jeszcze bardziej „leniwi”). Dlaczego? Ano, z tej przyczyny, że „wolą żyć z socjalu”. Bo po co wstawać z rańca i tyrać, skoro można iść do MOPS-u i dostać zasiłek, za który podobno można się spokojnie się utrzymać, i to na luksusowym jakoby poziomie? Albo rozmnożyć się i brać 800 Plus na każde dziecko (a, że pieniądze te w znikomym jeno stopniu pokrywają koszta utrzymania małoletniej osoby obywatelskiej – od kupna mu ubranek po wysłanie do żłobka czy przedszkola – tego już zwolennicy dzikiego kapitalizmu nie rozumieją i/lub nie wiedzą). Innymi słowy, ma być współczesna Polska rajem dla leniów, gdzie wystarczy tylko łapę wyciągnąć, a otrzymuje się socjal finansowany przez „ciężko pracujących przedsiębiorców” (czyli kapitalistycznych wyzyskiwaczy). Nic, tylko leżeć do góry brzuchem i brać forsę za nic. Jak łatwo się domyślić, propaganda ta ...

Patronka uciśnionych i wykluczonych

Obecnie Meksyk znany jest z tego, że jego prezydentka przeciwstawia się Trumpowi, a także wprowadza zakrojoną na wielką skalę reformę systemu opieki zdrowotnej (w Polsce też by się przydała, ale to temat na inną analizę). Oprócz tego kraj ten kojarzy się z Matką Bożą z Guadalupe, mariachi, pikantną kuchnią, piłką nożną, kartelami narkotykowymi i paroma jeszcze rzeczami. A w ostatnich latach coraz większą popularność – choć w Europie i Polsce zjawisko to traktowane jest na razie głównie jako ciekawostka – zdobywa kult (tak konkretnie, to szkoła misteryjna) La Santa Muerte, Świętej Śmierci. Postać ta jest uosobieniem/symbolem ducha końca życia. Przedstawiana jest w postaci szkieletu w ciemnym stroju przypominającym kobiecy habit, często z kosą w ręku, niekiedy w otoczeniu chryzantem. Łączy w sobie elementy katolickiej świętej oraz bóstw azteckich (tu ważna uwaga – w kulturze i mitologii Azteków śmierć odgrywała ważną rolę, ale wiązała się nierozerwalnie z odrodzeniem i uznawana była z...

Kraj ludzi ubogich

Koniec roku i początek następnego, okres około świąteczny to tradycyjnie już czas wzmożonej aktywności charytatywnej. Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, swoje działania intensyfikuje Caritas, do pomagania (mniej lub bardziej skutecznego) ludziom zabiera się Szlachetna Paczka. I tak dalej. Krytycy podnoszą – nie bez racji! – że wszystkie takie akcje, owszem, niosą konkretną pomoc, ale tak naprawdę służą kapitalistom oraz reprezentującej ich prawicowej władzy do zdejmowania odpowiedzialności z systemu i niewdrażania reform. Po co, przykładowo, zmienić model finansowania publicznej opieki zdrowotnej, skoro WOŚP corocznie organizuje zbiórki? Po co wprowadzać podatki progresywne, pieniądze z których poszłyby na politykę społeczną, jeśli burżuje od czasu do czasu włożą coś do Szlachetnej Paczki? I tak dalej. I żeby nie było – działalność charytatywna jest dobra i potrzebna, nie jestem jej przeciwnikiem. Samo jednak jej istnienie dowodzi, że system, w którym ży...

Koszmar grzewczy

Jesień trwa w najlepsze, a wraz z nią – sezon grzewczy. Oznacza to, że czeka nas kolejny okres, gdy w powietrzu przybędzie smogu. Wiele osób wciąż ogrzewa swoje domy węglem (a są i tacy, co w celu owym wykorzystują śmiecie), w przypadku zaś miejskich kotłowni też różnie bywa z ekologicznymi źródłami ciepła. Rzecz jasna, zanieczyszczenie powietrza – występujące nie tylko w metropoliach, ale także w małych miejscowościach, a nawet na wsiach (wspomniane palenie w piecach śmieciami) nie tylko znacznie zmniejsza komfort życia, lecz przede wszystkim jest wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. Zwiększa chociażby ryzyko wystąpienia nowotworów, osłabia organizm, wpływa negatywnie na rozwój płodu, itd. Sezon grzewczy to rónież czas pustoszenia naszych portfeli. Kto ma dom rodzinny, ten wie, ile kosztuje jego ogrzanie. Toteż nic dziwnego, że nawet stosunkowo zamożni (jak na polskie warunki) ludzie oszczędzają w tym zakresie. Zdrowe oszczędzanie polega oczywiście na pozakręcaniu kaloryferów w tych po...

Kwestia systemowa

Dwoje celebrytów – dobra aktorka i marny showman – dojść raczyło do wniosku, że „bieda to stan umysłu”. Stwierdzeniem tym wywołali, w pełni oczywiście zrozumiałą, burzę w internecie, innymi słowy – falę krytyki. Bo i nie ma tu czego chwalić, za to zdecydowanie warto sprawę wyjaśnić. Sama myśl, że „bieda to stan umysłu”, brzmi jak brednie zaczerpnięte z różnorodnych książeczek czy filmików motywacyjnych, będących współczesnym opium ludu, a zarazem nośnikiem kapitalistycznej propagandy. Wiecie, chodzi o porady typu: „Wstawaj rano, kładź się późno spać, a się wzbogacisz”. Za stwierdzeniem o biedzie jako stanie umysłu kryje się jednak pewna doza pogardy – skoro jesteś biedny(a), to z własnej swojej winy. To też często głoszą nam kapitalistyczni propagatorzy. Wyzwól się z myślenia o biedzie, a przestaniesz być biedny(a); innymi słowy, zasuwaj na dobrobyt kapitalisty, a może rzuci jakieś ochłapy. Ot, mit dorabiana się na własnej pracy. Tymczasem żadna forma ubóstwa nie jest „stanem umysł...

W dwudziestej gospodarce świata

Premier Donald Tusk chce wprowadzić Polskę do G20, czyli grupy dwudziestu najbogatszych państw świata (spotkałem się jakiś czas temu z informacją, że mamy w tym zakresie poparcie Chin). Ma o tyle rację, że polska gospodarka już od dawna oscyluje, wedle poszczególnych wskaźników, w okolicach dwudziestej pozycji na blisko dwieście państw, co oznacza, że na miejsce w G20 (k)raj nad Wisłą sobie zasłużył. Czy jednak jest się czym chwalić? Bo wskaźniki to jedno, a realia drugie. Przykładowo, mamy już jesień, zbliża się zima. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie mroźna, to i tak – jak co roku – umierały będą z wychłodzenia osoby w kryzysie bezdomności… których jest niemało, bo patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego, na czele z niskimi pensjami oraz złodziejstwem bankowym potrafią człowieka pozbawić absolutnie wszystkiego. I nie tylko one. W Polsce ludzie umierają w sezonie grzewczym, ponieważ nie stać ich ani na odpowiednie ogrzanie mieszkań – ceny są horrendalne, przeto trzeba ...

Rzeczpospolita zaszczuwająca

Dziś trzydziesta szósta rocznica Wyborów Czerwcowych, które umożliwiły dojście do władzy klerykalnej prawicy solidarnościowej – tej samej, z której wywodzą się dzisiejsze PiS i PO (post-solidarność, solidaruchy). Odpowiada ona za zniszczenie gospodarki (plan Balcerowicza, prywatyzacja zakładów pracy, likwidacja PGR-ów, itd.), znaczące osłabienie systemu publicznej opieki zdrowotnej, bezrobocie, pauperyzację, bezdomność, śmierć łącznie kilku milionów ludzi, ogromną migrację zarobkową oraz masę innych nieszczęść. Do tego dochodzi łamanie praw człowieka, zwłaszcza kobiet, osób LGBT+ czy uchodźców. Z roku na rok kolejne ekipy postsolidarnościowe – nieważne, czy pod logiem PiS-u, czy PO/KO – zmieniają Polskę w coraz paskudniejsze państwo. Państwo, które nie radzi sobie z narastającymi problemami społecznymi, za to jest wyjątkowo skuteczne w zaszczuwaniu ludzi, zwłaszcza oczywiście słabszych. Zaszczuta może zostać osoba z problemami zdrowotnymi. Przykładowo, seniora z demencją nader łat...

O krok od krachu

Donald Trump, jako kapitalista i faszysta, pełniąc drugą kadencję prezydenta USA, miał rządzić w interesie amerykańskich klas pasożytniczo-wyzyskujących. Na razie jednak mu to zdecydowanie nie wychodzi, a jego działania biją nie tylko w interesy kapitalistów, ale też, co gorsza, w społeczeństwo. Jak wiemy, ledwo objął urząd, Trump (co zresztą zapowiedział jeszcze jako elekt) zaczął bawić się w wojny celne, już to z Kanadą, już to z Meksykiem, już to z Unią Europejską. W założeniu miały one wzmocnić amerykańską gospodarką, chroniąc tamtejszy rynek przed „obcymi” towarami. Dlatego walnęły między innymi w europejskie firmy. Przykładowo, liczne samochody marki BMW utknęły w portach w Stanach, a działające w Polsce przedsiębiorstwa z sektora motoryzacyjnego już liczą straty. Jednakże wygląda na to, iż gospodarka USA oberwała o wiele mocniej. Otóż, brutalna polityka celna administracji Trumpa sprawiła, że amerykańskie firmy mają coraz gorsze notowania na giełdzie. A w zasadzie fatalne –...

Nieco mniejsza komercja

Do tegorocznej Wielkanocy (katolickiej) pozostało nieco ponad dwa tygodnie. A to oznacza, że sezon świątecznych reklam jest w pełni. Wystarczy włączyć na chwilę telewizję, aby zobaczyć spoty, na których ludzie zasiadają do wielkanocnych posiłków – oczywiście rodzinnych – celem spałaszowania potraw reklamowanych producentów. Z kolei w sklepach na klientów łypią baranki, króliczki, jajeczka… Wojujące na niższe ceny (co świadczy o dobrej społecznej diagnozie ich właścicieli, jak kiedyś pisałem) sieci handlowe, portugalska i niemiecka, starają się udowodnić, w której z nich składniki koszyka ze święconkami będą tańsze. Nic dziwnego, żyjemy przecież w kapitalizmie, a system ten komercjalizuje wszystko. Włącznie z religią. Chociaż odnoszę wrażenie, że w przypadku Wielkanocy – inaczej, niż to się stało z takim na przykład Bożym Narodzeniem (nazwa święta jest mylna, ale nie wchodzę teraz w historyczne czy mitologiczne dywagacje) – skomercjalizowana została nie tyle jej warstwa stricte reli...

Prawdziwe zagrożenie

Obecnie największym zagrożeniem dla gatunku ludzkiego, czyli również dla społeczeństwa polskiego, jest postępująca katastrofa klimatyczna, wynikająca oczywiście z winy kapitalistów. Nie da się również wykluczyć, że w ciągu najbliższych lat USA wywołają wojnę atomową. Ale nad nami w Polsce krąży też jeszcze inne niebezpieczeństwo. I nie, nie chodzi o Putina, który dogaduje się z Trumpem, rozgrywając tego głupca jak dziecko, w sprawie Ukrainy. Nawet rosyjski car nie jet na tyle zidiociały, aby militarnie atakować NATO (gra wywiadów toczy się przez cały czas i jest sprawą normalną, podobnie jak i to, że poszczególne państwa coraz częściej korzystają z trolli internetowych). Zagrożenie jest inne, ma charakter wewnętrzny i dotknąć może każdego z nas; tysiące osób JUŻ dotyka. Chodzi o poważną kwestię gospodarczą. Wygląda mianowicie na to, iż kryzys zachodniego kapitalizmu, zataczający oraz szersze kręgi, zaglądać zaczął i do (k)raju nad Wisłą. GUS opublikował dane o tym, że zatrudnienie ...

Pakujący paczki

Zbliżają się wiadome święta, co oznacza, że otwiera się sezon na różnego rodzaju akcje charytatywne. Nie oceniam ich tutaj, niemniej uważam, iż kapitalistyczna oraz ogólnie prawicowa propaganda nader często wykorzystuje ich istnienie do zdejmowania z państwa – a konkretnie rządzących nim polityków, oczywiście – jednego z najistotniejszych obowiązków, jakim jest prowadzenie szeroko pojętej polityki społecznej i wspieranie osób obywatelskich w trudnej sytuacji bytowej czy zdrowotnej. Jedną z najsłynniejszych i najpopularniejszych takich akcji jest Szlachetna Paczka. Polega ona na tym, że wolontariusze typują rodziny (nie wiem, czy pojedyncze osoby również) potrzebujące pomocy materialnej, a następnie darczyńcy przekazują im takową w postaci owej paczki – pełnej, oczywiście. Darczyńcą może więc zostać osoba dysponująca stosownymi środkami, co z góry wyklucza część chętnych do udzielania pomocy (nie każdy ma czas i siły, aby być wolontariuszem). Z drugiej strony, Szlachetna Paczka ma ...

Pas na cudzym brzuchu

Adrian Zandberg trafnie zauważył, że Donald Tusk popełnia ten sam błąd, co ongiś bankster Pinokio (Morawiecki Mateusz oczywiście), w czasach, gdy ten drugi był premierem nie-rządu Kaczyńskiego Jarosława. Chodzi o planowane zamrożenie płac w sektorze publicznym, co stanowić ma element wychodzenia z procedury nadmiernego deficytu budżetowego; pisałem o tym wczoraj. Zdaniem lidera Razem, działanie takie uderza w ludzi, od pracy których zależy funkcjonowanie państwa, i dlatego właśnie jest ono błędne. Pan Zandberg ma oczywiście w stu procentach rację. A to, o czym mówi, wynika z nader prostego faktu. Zarówno obecny premier, jak i jego były doradca (PO i PiS to jedna i ta sama post-solidarność, że tak przypomnę) są nader zatwardziałymi prawicowcami, toteż postrzegają świat, w tym państwo oraz społeczeństwo, w takich samych kategoriach. A to oznacza, iż – jak wielokrotnie zaznaczałem – liczy się dla nich jedynie interes klas pasożytniczo-wyzyskujących, czyli kapitalistów. Kiedy zatem nade...

Plany katastrofy

Polska (niejedyne państwo unijne, ale to inna sprawa) objęta została przez Brukselę procedurą nadmiernego deficytu budżetowego. Czyli, mówiąc prosto, ma wdrożyć takie oszczędności, aby budżet wrócił do przewidzianego w prawie Unii Europejskiej stanu. Ministerstwo Finansów przygotowało więc projekt takich działań. Jak należało się spodziewać po spadkobiercach Balcerowicza, czyli neokonserwatywnych/neoliberalnych prawicowcach, nader restrykcyjny oraz społecznie szkodliwy. Ale po kolei. Otóż, horyzont wdrażania napraw dla poszczególnych państw objętych procedurą nadmiernego deficytu wynosi maksymalnie siedem lat. Rząd pana premiera Tuska zamierza uwinąć się w cztery. Okej, ale to dopiero początek. Samo Ministerstwo Finansów w swoich analizach określiło, że najlepsze efekty przyniosłoby zwiększenie dochodów z CIT-u (podatku od dochodów osób prawnych, m.in. przedsiębiorstw). Tymczasem to samo ministerstwo w swoim planie działań podwyższenia wpływów z CIT-u praktycznie… nie przewiduje; jeś...

Rzeczpospolita nędzarska

Jeśli zastanawiacie się, czy jeszcze jesteśmy biednym społeczeństwem, czy już (relatywnie) bogatym, to tegoroczny raport Poverty Watch, sporządzony przez EAPN Polska powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Podane on, że ponad 2,5 miliona mieszkańców (k)raju nad Wisłą żyje poniżej progu minimum egzystencji (czyli nie stać ich na zakup dóbr niezbędnych do podtrzymania PODSTAWOWYCH funkcji psychofizycznych), natomiast około 17,3 miliona – poniżej minimum socjalnego (osób tych nie stać na zaspokojenie potrzeb bytowych na niskim poziomie). Mówiąc prosto, ci pierwsi powoli umierają z głodu i chorób, ci drudzy wegetują. Co piętnasty Polak żyje w skrajnej nędzy, zaś blisko połowa społeczeństwa boryka się z różnymi formami wykluczenia. Co ważne, zdecydowana większość ludzi dotkniętych tymi patologiami PRACUJE; bezrobocie jest obecnie w Polsce na stosunkowo niskim poziomie, choć ostatnio wzrasta. Niestety, w kapitalizmie powszechne jest zjawisko working poor , pracujących ubogich, czyli ludzi, k...