Posty

Wyświetlam posty z etykietą bezpłatne staże

Skończyć z niewolnictwem i pasożytnictwem

W tym tygodniu pod obrady Sejmu trafia projekt bardzo ważnej ustawy. Jeśli wejdzie ona w życie – a przy tym mam nadzieję, że nie zostanie okrojona, ani okaleczona przez prawicę z koalicji rządowej oraz niby-opozycji – może przynieść zbawienne skutki dla polskiego rynku pracy, lecząc go z jednej z najgorszych patologii, jakie go trapią. Będzie doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla młodych ludzi: studentów i absolwentów. Projekt, dodajmy, przygotowała młodzieżówka Lewicy, a dopracowała ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również oczywiście z tejże formacji (pozostałe elementy koalicji rządowej są zbyt prokapitalistyczne, by zająć się tematem). O co chodzi? Ano, o zakaz bezpłatnych staży. Czyli, jak zresztą wielokrotnie na tych łamach pisałem, ogromnej patologii polskiego (i nie tylko, bo w innych krajach europejskich też występuje, a i w stali świata raczej wyjątku nie stanowi) rynku pracy, zarazem współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny i kapitalistycznego pasożytnictwa ...

Niewolnictwo nad Wisłą

Rasistowska prawica, zarówno rządowa, jak też opozycyjna, straszy nas migrantami. Ci wszelako w Polsce są i pracują. To nie tylko Ukraińcy i osoby pochodzące z innych krajów z byłego ZSRR, Turcy, Indusi czy Wietnamczycy, nie tylko ludzie z Bliskiego Wschodu i Afryki, ale też pracownicy z Ameryki Południowej. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o Kolumbijczykach. Otóż, okazało się, iż pracownicy z Kolumbii – zatrudnieni oczywiście na śmieciówkach, w których zawarto zaiste fatalne postanowienia – byli niemiłosiernie wyzyskiwani, oszukiwani oraz eksploatowani przez agencje zatrudnienia, zwłaszcza jedną, nader paskudną, z Białegostoku. Być może dochodziło nawet do handlu ludźmi, ale tego jeszcze nie wiadomo, badania trwają. Nie tylko zarabiali oni marne pieniądze – o ile w ogóle im je wypłacano, gdyż normy zdecydowanie to nie stanowiło – ale też mieszkali w fatalnych warunkach, za które musieli słono płacić, nakładano na nich „kary” finansowe za nieporządek w pokoju czy tym podobne bz...

Niewolnictwa skutki społeczne

Lewica – w tym jej młodzieżówka, Młoda Lewica, nareszcie bierze się za jedną z największych patologii polskiego rynku pracy, czyli bezpłatne staże. Jest to, cokolwiek by mówić, współczesna forma niewolnictwa. Procedowanie odpowiedniej ustawy dopiero przed nami, ale Młoda Lewica przedstawiła dziś raport na temat bezpłatnych staży i praktyk… to znaczy, bezpłatnych dla pracodawców, bo młodzi ludzie, aby w ogóle mogli iść na staż, często muszą do niego dopłacać (sic!). Rozwiązanie owo wstrętne stosuje nie tylko prywatny kapitał, na przykład koncerny medialne, które bardzo chętnie przyjmują darmową siłę roboczą, ale też instytucje publiczne, np. urzędy (acz, na szczęście, w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego Młodej Lewicy udało się przeforsować lokalne zakazy). Sprawia to, że dla młodych ludzi rynek pracy jest bardzo trudny; traktowani są jako pracownicy drugiej kategorii, mający zasuwać za friko, bo inaczej nie będą „konkurencyjni”. Rzekomo, pracując na takiej darmosze, z...

Koniec niewolnictwa?

Jedną z plag i największych patologii polskiego (nie tylko zresztą jego, gdyż w niektórych innych państwach europejskich występuje również) kapitalizmu są bezpłatne staże. Absolwenci szkół i uczelni, wchodzący na rynek pracy, zasuwają za zupełną darmochę, często przez długi okres, niby po to, aby zdobyć jakoby bezcenne doświadczenie zawodowe, które potem (czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości) zaprocentować ma płatną pracą (niekiedy rzeczywiście procentuje – umową śmieciową). Są więc okradani przez kapitalistów z tego, co im się należy, czyli z płacy, środków na utrzymanie. Oznacza to powolne mordowanie, bowiem kto nie płaci za pracę, ten pracownika zabija. Jest to współczesna forma niewolnictwa, konkretnie pańszczyzny. I nie, patologia ta nie jest dziełem małych czy średnich przedsiębiorstw, a przynajmniej nie tylko; bardzo chętnie korzystają z niej wielkie korporacje, poszukujące w Polsce taniej siły roboczej. A jaka może być tańsza niż darmowa…? W (k)raju nad Wisłą bezpłatne s...

Zakończyć niewolnictwo!

W minioną sobotę Lewica zainaugurowała swoją kampanię wyborczą do Europarlamentu (oby tym razem polskie osoby obywatelskie okazały się mądrzejsze niż na początku kwietnia i w październiku zeszłego roku, tzn. nie pozwoliły się oszukać PO/KO, PiS-owi, Trzeciej Drodze, Konfederacji ani żadnej innej prawicy). Zaprezentowani zostali (jakżeby inaczej?) liderzy list w poszczególnych okręgach, a także, co moim skromnym zdaniem ważniejsze, główne postulaty programowe. Jednym z nich jest likwidacja bezpłatnych staży absolwenckich. Nic nowego pod Słońcem, Lewica wszak postuluje to od dawna. I bardzo słusznie, to jeden z głównych powodów, dla których na nią głosuję; w wyborach europarlamentarnych też oczywiście liczyć może na mój głos. Jak stwierdził na rzeczonej konwencji Krzysztof Śmiszek, bezpłatne staże są plagą CAŁEJ Unii Europejskiej; w Polsce, przypomnę, zalegalizował je pierwszy rząd koalicji PO-PSL – to jedna z przyczyn, dla których obie te formacje moim poparciem się nie cieszą. I m...

Leki na patologie

Rynek pracy w kapitalistycznej Polsce toczony jest przez nowotwory licznych patologii typowych dla nieludzkiego owego systemu w wersji neoliberalnej/neokonserwatywnej, jaką wdrożono u nas po obaleniu poprzedniego ustroju (technokracji biurokratycznej). W niektórych okresach minionych trzech dekad bywało trochę lepiej, w innych znacznie gorzej (zwłaszcza, odkąd do władzy dorwał się POPiS), generalnie jednak płace mamy znacząco niższe, niż wynikałoby to z rosnącej wydajności, zbyt rozplenione są niestabilne formy zatrudnienia (na czele oczywiście z umowami śmieciowym), prawa pracownicze to w znacznej mierze fikcja, wypłata oczywistości nie stanowi, wielu z nas haruje ponad ustawowy czas pracy… Mnożyć można by długo, zresztą, niejednokrotnie o tym wszystkim pisałem. Zasuwamy ciężko, bojąc się o każdy dzień, a mimo to licznym spośród nas nie starcza na przeżycie od pierwszego do pierwszego. W kapitalistycznej Polsce prędzej można dorobić się chorób zawodowych – fizycznych oraz psychicznyc...

Młodzi przeciwko niewolnictwu

Młoda Lewica jako pierwsza, licząc od 1989 roku, partyjna młodzieżówka złożyła niedawno w Sejmie swój projekt ustawy. Dotyczy on zakazu bezpłatnych staży i uregulowania ich przepisami Kodeksu Pracy. I bardzo dobrze! Przypomnę, iż bezpłatne staże są współczesną formą niewolnictwa/pańszczyzny; zalegalizował je w 2009 roku rząd koalicji PO-PSL z Donaldem Tuskiem (nie wierzcie, że opowiada się on za wolnością czy demokracją!) na czele, a koncerny i korporacje ochoczo zaczęły za patologii owej korzystać, wmawiając ofiarom, że wpisy do CV, jakie za darmową harówę otrzymają, są bezcenne. Podkreślam – nie chodzi o praktyki szkolne czy uczelniane, stanowiące integralną część procesu kształcenia, lecz o STAŻE, czyli pracę ZAWODOWĄ, pozwalającą nie tyle nawet zdobyć, ile rozwinąć potrzebne umiejętności. Powinna ona być płatna, i koniec. W wielu firmach zresztą jest; co mądrzejsi przedsiębiorcy, a nawet kapitaliści, przyciągają pracowników ofertami płatnych staży. Niestety, wciąż nie brakuje ta...

Zreformować wymagania

Przeglądając oferty pracy, można dojść do wniosku, że niektóre przedsiębiorstwa mają wobec przyszłych zatrudnionych wymagania rodem z kosmosu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o doświadczenie. Oczekują mianowicie, by szukający pierwszej (poważnej w każdym razie) pracy człowiek, zaraz po szkole lub studiach, zdążył już przepracować tak ze sto lat na analogicznym stanowisku. Owszem, nie zawsze jest to bezsensowne, są bowiem stanowiska, które faktycznie powinny być obsadzane osobami kompetentnymi i dysponujący odpowiednio długą praktyką zawodową (niestety, często obsiadają je krewni i znajomi królika, co miewa niewesołe, delikatnie rzecz ujmując, skutki). Ale są to raczej wyjątki niż reguła; założenie, że ktoś, kto dopiero rozpoczyna na serio karierę zawodową, już od dłuższego czas parał się tym, przy czym dopiero chce zacząć pracować, jest kompletnie bezsensowne, idiotyczne wręcz… Oraz szkodliwe, ponieważ stanowi jedną z przyczyn jakże licznych patologii polskiego rynku pracy. Właśnie takie d...

Śmieciowe życie polskiego niewolnika

Wprawdzie nominalne wynagrodzenia za pracę w Polsce wzrastają… ale inflacja i tak wzrosty owe przeżera, nadto zdecydowanie nie wszyscy nadwiślańscy pracownicy zarabiają coraz więcej. Kiedy tak popatrzeć z dystansu na nasz rynek pracy, wypada go raczej określić rynkiem niewolnictwa, gdyż większość działających u nas firm traktuje proletariuszy jak chłopów pańszczyźnianych… lub niewiele lepiej. Owszem, są wyjątki, czyli przedsiębiorstwa oferujące stabilne zatrudnienie, pozwalającą się utrzymał płacę, liczne pakiety socjalne, itd., ale żeby znaleźć tam zatrudnienie, najczęściej trzeba mieć albo ogromnie szerokie plecy (administracja publiczna), albo spełnić wymagania rodem z kosmosu (korporacje i duże koncerny). Większość naszych „pracodawców” (cudzysłów stąd, że żaden kapitalista ani przedsiębiorca pracy nie daje, lecz kupuje, po zaniżonych cenach, siłę roboczą zatrudnionych osób) nie chce słyszeć o prawach pracowniczych, pragnie za to, by proletariat zasuwał na nich jak najciężej i ja...

Leniwi i niezaradni

Prawicowcy – od polityków, poprzez neoliberalnych pseudo-ekonomistów, po dziennikarzy i innych komentatorów – narzekają, że młodzi ludzie grubo po ukończeniu trzydziestu lat często-gęsto nie zamierzają wyprowadzać się od rodziców. Pada (tak, ze strony PiS-owców też) argument, iż ci przedstawiciele młodej generacji są „niezaradni”. A jeżeli przed trzydziestką nie mają milionów lub przynajmniej setek tysięcy euro bądź dolarów na koncie, willi z basenem i sauną oraz garażu pełnego dziesiątek wypasionych fur, to wedle prawicowej, kapitalistycznej propagandy są jeszcze „leniwi”. Bo wiadomo, „ciężką pracą można osiągnąć wszystko”. No to przyjrzyjmy się, jak wyglądają owe „niezaradność” i „lenistwo”. Niejeden młody człowiek łączy naukę (nie tylko studiowanie, bo często zaczyna to robić jeszcze w szkole średniej) z pracą. Chodzi rzecz jasna o ulżenie domowemu budżetowi, niemniej jednak częstokroć dochodzą też inne motywacje, np. podjęcie próby usamodzielnienia się czy zdobycia dodatkowych p...