Posty

Wyświetlam posty z etykietą Donald Tusk

Naziści i państwo polskie

Na polskich lotniskach pojawili się nazistowscy (samym swoim zdradzieckim istnieniem profanują świętą słowiańską ziemię!) bojówkarze z Ruchu Obrony Gaci… znaczy, Granic (ci od Bąkiewicza, co to w Berlinie awanturę urządził, a potem płakał, gdy go tamtejsza policja słusznie ukarała). Mieli na sobie jakieś podrabiane mundury i zaczepiali przybyszów z zagranicy, tych zwłaszcza o cokolwiek ciemniejszej karnacji, usiłując ich legitymować. Oczywiście to element ksenofobicznej, rasistowskiej polityki tych obmierzłych hitlerowców. Ludzie myślący poczuli zaniepokojenie, szybko rozległy się – jak najbardziej słuszne – głosy potępiające paskudną ową akcję. W internecie pojawiły się petycje do władz Polski, aby zareagowały na takie zachowanie nazistów od Bąkiewicza. I słusznie, bowiem reakcja powinna być. Tyle, że jej nie było. Żadnej. Bojówkarze działali sobie spokojnie, nieniepokojeni przez policję ani inne właściwe służby. Pokazuje to wyraźnie, że Polska po 1989 roku stała się badziewnym p...

Faszyzm antyimigrancki

Pewien ukraiński influencer – z informacji, jakie znalazłem, wynika, że Ukraińcy, delikatnie rzecz ujmując, nie mają zbyt pochlebnej opinii o jego inteligencji tudzież rozumie – wjechał autem pod Morskie Oko, gdzie robił sobie zdjęcia. Czyn oczywiście niezgodny z prawem i naganny – acz, podkreślić trzeba, naganny w stopniu dalece mniejszym niż męczenie koni na trasie w tamto miejsce. Na influencera czekała policja i wręczyła mu mandat; poszło gładko, chłopak karę przyjął. Na tym sprawa pewnie by się skończyła (nie licząc, oczywiście, komentarzy w internecie i innych mediach), gdyby nie to, że wmieszał się w nią nie kto inny, a pan premier Donald Tusk. Potępił on czyn tego influencera, w czym nie byłoby nic niewłaściwego, gdy nie fakt, że szef rządu podkreślił jego narodowość; domniemywać należy, iż gdyby sprawcą był rodowity Polak, pan Tusk słowem by się nie odezwał. Teraz chłopakowi z Ukrainy grozi… pięć lat zakazu wjazdu do Polski i ogólnie Strefy Schengen. Zupełnie, jak gdyby był j...

Wyrzucić człowieka

Rząd pozbawia przebywających w Polsce Ukraińców, uchodźców wojennych wliczając, bezpłatnej pomocy medycznej. Wzbudziło to zrozumiałe kontrowersje, a w przypadku licznych środowisk humanitarnych – oburzenie. Siostra Chmielewska chce zbierać pieniądze na pomoc dla tych ludzi. Słusznie, obawiam się wszelako, iż będzie to kropla w morzu potrzeb. Jednakże to niejedyne uderzenie w uchodźców czy migrantów (oczywiście są to dwa RÓŻNE pojęcia, mające odmienne znaczenia, choć w mediach i przez prawicowych ignorantów często używane są zamiennie), jakie szykuje władza naszego – podobno demokratycznego, aczkolwiek należy w to wątpić – państwa. Otóż, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowuje projekt dotyczący deportacji cudzoziemców. Zakłada on, że będzie ona mogła zostać przeprowadzona w czasie krótszym niż dwadzieścia cztery godziny, zaś Straż Graniczna niby będzie miała obowiązek poinformowania o tej procedurze organizacji społecznych, ale… na dwie godziny przed terminem – ta...

Uciekający gestapowiec Zero

Media skupiają się na ucieczce niejakiego Ziobry Zbigniewa, czyli gestapowskiego Zera, byłego PiS-owskiego ministra niesprawiedliwości, do USA. Nawiał tam z Węgier, gdzie szukał azylu, pragnąc uniknąć odpowiedzialności karnej w Polsce; no, ale Orban przegrał wybory, pojawiła się więc konieczność pozyskania pomocy u faszystów zza oceanu. Jak z tym będzie, czas pokaże. Antyimigrancka polityka Trumpa i jego administracji sprawić może, że Zero zostanie z USA deportowany do Polski. Albo zastrzelą go bandyci z ICE. Równie jednak prawdopodobne wydaje się, że azyl dostanie, a wówczas procedura ekstradycji, o ile w ogóle dojdzie ona do skutku, będzie długa i skomplikowana. Wniosek zapowiada Lewica, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy. Kierunek ucieczki z Zerowego punktu widzenia wydaje się słuszny. Rosja czy Białoruś odpadały, tyleż ze względu na, charakterystyczną dla polskiej prawicy, fanatyczną rusofobię byłego ministra, ile dlatego, że po prostu nie zostałby tam przyjęty. Azylu nie udziel...

Siły pozytywne

Powiedzmy sobie szczerze – obecnemu rządowi Donalda Tuska wiele można zarzucić. W znacznej mierze stanowi wielkie rozczarowanie. Zbrodnia wobec osób uchodźczych na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest nieustannie, prawa człowieka są łamane. System publicznej opieki zdrowotnej się rozsypuje, w NFZ brakuje środków. Prawa kobiet wciąż są ignorowane, prawa z kolesi osób LGBT+ wdrażane pozostają w niewielkim jeno zakresie. Klerykalizm ma się świetnie, na Kościół katolicki idą z naszych podatków gigantyczne środki. Kapitaliści cieszą się zbyt dużą swobodą wyzyskiwania (acz to akurat wkrótce nieco się zmieni) i okradania państwa. Ludzie zamarzają we własnych mieszkaniach. Polityka zagraniczna to padanie na kolana przed USA, Izraelem, Watykanem i międzynarodowym kapitałem. Mendy zaszczuwają osoby obywatelskie. Mafie mieszkaniowe robią, co chcą. Ministrze Barbarze Nowackiej nie udaje się przeprowadzić korzystnych reform systemu edukacji. W ogóle większość ministrów jest albo marna, alb...

Degeneracja miliarderów

Nie milkną echa po ujawnieniu przez amerykańskie organa ścigania (zgodnie z prawem) akt sprawy Jeffreya Epsteina – finansisty, handlarza ludźmi, przestępcy seksualnego i seryjnego gwałciciela. Urządzał on liczne orgie, na które zapraszał już to kapitalistów, już to hollywoodzkie gwiazdy, już to innych przedstawicieli pseudo-elit finansowych z USA i nie tylko. Działy się w ich trakcie straszne rzeczy, w tym gwałcenie dzieci, a pewna meksykańska modelka (dziwnym trafem zaginęła krótko potem) po ucieczce z jednej z takich „imprez” została nagrana, jak w przerażeniu krzyczała o… jedzeniu ludzi; miała na sobie podarta koszulkę z napisem sugerującym, że przeznaczono ją na jedno z dań (modelkę, nie koszulkę). Z tychże ujawnionych akt wynika, że w orgiach, podczas których dochodziło do czynów pedofilskich, brali udział światowej sławy miliarderzy oraz prawicowi politycy, w tym Donald Trump. Wygląda też na to, że Epstein, pracując dla izraelskiego wywiadu, zbierał na nich haki, aby nie przesz...

Zbrodnia zostawiona w spokoju

Zapewne pamiętamy – choć wiele osób bardzo chciałoby zapomnieć – że pięć lat temu o tej porze od pewnego już czasu panowała pandemia Covid-19. Jedni ludzie (w tym ja) ciężko chorowali, inni umierali (też straciłem bliską osobę), innym udawało się uniknąć zarażenia ub przechodzili chorobę bezobjawowo. PiS-owski nie-rząd, idąc śladem wielu innych, podejmował wyjątkowo nieskuteczne, a wręcz szkodliwe działania w kwestii walki z pandemią. O ile jeszcze liczbowe ograniczenia klientów w sklepach bądź urzędach, maseczki czy kwarantanny uznać należało za sensowne (mniej lub bardziej, ale w pewnym zakresie owszem), o tyle lockdown, bezsensowny zakaz wchodzenia do lasów i parków, zamykanie kin, teatrów czy innych instytucji kultury (ale kościoły były otwarte) i im podobne działania nie tylko nie pomagały w zatrzymaniu szerzenia się koronawirusa, ale jeszcze rozwojowi zarazy sprzyjały, poprzez chociażby niszczenie zdrowia u ludzi. Z kolei obostrzenia mocno waliły w gospodarkę, doprowadzając zw...

W interesie pasożytów

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (czyli Ministerstwo Pracy po prostu), na czele którego stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, przygotowało ze wszech miar słuszny projekt ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Przewidywał on między innymi umożliwienie PIP likwidacji umów śmieciowych. Otóż, jeśli inspektor stwierdziłby, że dany pracownik zatrudniony na umowie cywilnoprawnej bądź (często fikcyjnym i/lub wymuszonym) samozatrudnieniu pracuje de facto tak, jak to przewiduje Kodeks Pracy, miałby z miejsca otrzymać umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, w tym ubezpieczeniem społecznym, czyli zostać zatrudnionym na etacie. Kapitalista miałby siedem dni na odwołanie od tej decyzji. Oczywiście, kiedy ogłoszono ten projekt – a Lewica prowadziła dość szeroko zakrojoną kampanię na jego temat – biznes (konkretnie, ten nieuczciwy, bo firmy uczciwie traktujące pracowników nie miały się czego bać) podniósł larum, a wraz z nim uczynili to piewcy dzikiego kapitalizmu...

Armia czy dobrobyt?

Pan premier Tusk Donald wygłosił orędzie noworoczne. Nic w tym dziwnego ani złego. Wypadło jak zawsze. Ot, parę banałów, słuszna zapowiedź repolonizacji polskiego przemysłu, źle policzona długość trwania państwowości polskiej… i pewna ciekawa sprawa, której warto poświęcić uwagę. Otóż, zapowiedział premier, że w 2026 roku Polska kontynuowała będzie tworzenie najpotężniejszej armii w Europie. Innymi słowy, chodzi o dalsze zbrojenia, które kosztują nas kupę forsy i uniemożliwiają, a przynajmniej utrudniają przeprowadzenie wielu reform społecznych, o czym więcej za chwilę. Nie kwestionując sensowności modernizacji polskich sił zbrojnych, warto zadać sobie pytanie, czy pieniądze na to wydawane są sensownie. Oto wiele z nich pójdzie na amerykański sprzęt… z którego NIE będzie nam wolno skorzystać bez zgody Waszyngtonu. Poza tym, samo w sobie przeznaczanie znacznych kwot na armię wcale nie oznacza, iż z automatu będzie ona skuteczna; Wojsko Polskie w II RP też miało naprawdę spory budże...

Pogłębianie dziury

Nie tak znowu dawno pisałem, że publiczna opieka zdrowotna pogrąża się (po raz nie wiadomo który) w kryzysie. Kolejne szpitale zawieszają przyjmowanie pacjentów, ewentualnie przekładają terminy terapii. Powodem jest to, że zwyczajnie nie dostają pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. W budżecie owej instytucji zieje ogromna dziura. Wygląda na to, że politycy zaczęli ów problem dostrzegać, znaczy, na poważnie, bo wcześniej padały głupie porady, aby pacjenci szukali wolnych miejsc w innych placówkach. Powoli zatem pochylają się nad zagadnieniem i proponują rozwiązania. Nie wiem jednak, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać; najlepiej chyba złorzeczyć. Otóż, pan premier Tusk wyjechał z pomysłem, aby wprowadzić ulgi składkowe dla przedsiębiorców (pod tym mianem rozumieć należy nie ciułaczy z jednoosobowych firm, lecz wielkich kapitalistów, bo takim właśnie prawicowe władze służą). Czyli, mówiąc prościej, zmniejszyć składkę zdrowotną. Ta w Polsce dla małych graczy biznesowych lub o...

Dziaders i prokreacja

Donald Tusk, aktualnie premier Polski, robi wszystko, aby jego formacja, Koalicja Obywatelska, sromotnie przegrała najbliższe wybory. Świadczą o tym jego wypowiedzi, które zniechęcają elektorat, a przynajmniej jego nowoczesną, postępową tudzież humanitarną część. Niedawno pouczał pan Tusk kobiety, że aborcja nie zalicza się do ich praw (jest, ma się rozumieć, dokładnie na odwrót). Potem udzielił wywiadu jednemu z brytyjskich mediów, twierdząc, że należałoby wypowiedzieć Europejską Konwencję Praw Człowieka, czym wywołał wielkie – i w pełni zrozumiałe – zaniepokojenie u ludzi świadomych. A teraz znów chlapnął brednie w podobnym wywiadzie. I ponownie uderzył w kobiety. Otóż, zapytany, dlaczego Polki mają mało dzieci, premier stwierdził, że powodem nie jest brak mieszkań (i polityki mieszkaniowej) czy inne kwestie społeczne, ale niechęć polskich kobiet do podejmowania odpowiedzialności. Dodał, że nie lubi „takiego stylu życia”. Oczywiście wywołał tym gniew organizacji pro-kobiecych or...

Donald i prawa człowieka

Prawicowi (skrajnie, dodajmy) politykierzy kradną, między innymi w Ikei. Ale wcale nie to jest najgorsze na prawej stronie sceny politycznej. Otóż, ledwie Koalicja Obywatelska wchłonęła Nowoczesną i Inicjatywę Polską – o czym pisałem wczoraj – popisał się nie kto inny, a jej lider, przy okazji zaś premier, Donald Tusk. W wywiadzie dla konserwatywnego brytyjskiego pisma zastanawiał się nad wypowiedzeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Czyli aktu stanowiącego jedną z podstaw systemów prawnych poszczególnych państw na naszym kontynencie, Polskę wliczając. Przewiduje ona między innymi gwarancje wolności politycznej, zakaz kary śmierci, tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania. Innymi słowy, chroni nas przed samowolą polityków, spośród których w każdej chwili wyrosnąć może jakaś wariacja Hitlera, Mussoliniego czy Franco. Pan Tusk kwestionuje jej sensowność jakoby dlatego, że władze krajów-sygnatariuszy rzekomo nie mogą dogadać się co do jej przestrzegania (???). Co NAPRAWD...

Zjednoczony PiS bis

Skończyła się gra pozorów. Platforma Obywatelska wchłonęła przystawki w postaci Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej (partyjka Barbary Nowackiej, jeśli ktoś zapomniał). Rzecz jasna, szumnie nazwano to „zjednoczeniem”, którego dokonano na wielkim weekendowym kongresie. Od teraz owe trzy ugrupowania funkcjonowały będą jako jedno, pod szyldem Koalicji Obywatelskiej. Co oczywiste, owo „zjednoczenie” to nic więcej, jak tylko potwierdzenie stanu faktycznego. Nowoczesna i Inicjatywa Polska od dawna się nie liczyły jako samodzielne byty. Ta pierwsza zresztą jako odrębna partia zawsze była zbędna; od samego wszak początku swego istnienia pozostawała niczym więcej, jak tylko kopią PO, zrazu jeszcze bardziej radykalnie prawicową, czyli prokapitalistyczną. Z czasem wszelkie różnice, o ile jakiekolwiek istniały, zaniknęły, toteż przyłączenie Nowoczesnej do PO stanowiło krok w pełni logiczny. Co do Inicjatywy Polskiej, miała ona być ugrupowaniem lewicowym, ale nigdy nie uzyskała większego poparcia, ...

Lewica i PiS bis

Pół kadencji za nami, toteż koalicja rządowa chwali się swoimi osiągnięciami. Tylko, czy jest co świętować? Cóż, pewne powody do zadowolenia ma Lewica, spośród bowiem koalicyjnych ugrupowań to ona próbuje coś pozytywnego robić, wykorzystując całą (wąską, niestety) przestrzeń decyzyjną, jaką pozostawili jej prawicowi, konserwatywni, i klerykalni koalicjanci. Na liście jej osiągnięć znaleźć można m.in.: rentę wdowią, pilotażowy program skrócenia czasu pracy (obejmie więcej przedsiębiorstw, niż pierwotnie planowano), ustawę mieszkaniową, program Aktywny Rodzic, Wigilię Godów/Bożego Narodzenia/Solstycjów wolną od pracy, wydłużenie urlopów dla rodziców wcześniaków, rozwój budownictwa akademików studenckich, rozbudowę kolei dalekobieżnej, aplikację mObywatel (co prawda, nie korzystam, toteż nie wiem, ile jest warta, ogólnie jednak popieram cyfryzację), ustawę o wliczeniu do stażu pracy umów zlecenia i prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, projekt ustawy o zakazie niewolnict...

Koniec niewolnictwa?

Jedną z plag i największych patologii polskiego (nie tylko zresztą jego, gdyż w niektórych innych państwach europejskich występuje również) kapitalizmu są bezpłatne staże. Absolwenci szkół i uczelni, wchodzący na rynek pracy, zasuwają za zupełną darmochę, często przez długi okres, niby po to, aby zdobyć jakoby bezcenne doświadczenie zawodowe, które potem (czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości) zaprocentować ma płatną pracą (niekiedy rzeczywiście procentuje – umową śmieciową). Są więc okradani przez kapitalistów z tego, co im się należy, czyli z płacy, środków na utrzymanie. Oznacza to powolne mordowanie, bowiem kto nie płaci za pracę, ten pracownika zabija. Jest to współczesna forma niewolnictwa, konkretnie pańszczyzny. I nie, patologia ta nie jest dziełem małych czy średnich przedsiębiorstw, a przynajmniej nie tylko; bardzo chętnie korzystają z niej wielkie korporacje, poszukujące w Polsce taniej siły roboczej. A jaka może być tańsza niż darmowa…? W (k)raju nad Wisłą bezpłatne s...

Kolczasty symbol

Przedwczoraj minęła nam czterdziesta piąta rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych między NSZZ „Solidarność”, a PZPR-owską władzą. Był to kres ruchu robotniczego, zorganizowanego we wzmiankowanym związku zawodowym, i początek nacjonalistycznej, antypolskiej targowicy finansowanej przez CIA i Watykan. Z tej okazji postsolidarnościowy premier Donald Tusk wygłosił przemówienie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ani tym bardziej nagannego, gdyby nie fakt, że przemawiał na tle płotu z drutu kolczastego na naszej wschodniej granicy, wznoszenie którego rozpoczęło Bezprawie i Niesprawiedliwość, a jaki ma rzekomo powstrzymać uchodźców. Tychże premier Tusk, śladem swoich PiS-owskich przyjaciół, odczłowieczył, sprowadzając ich do pozycji „broni” w rzekomej „wojnie hybrydowej”, jakoby toczonej przez Białoruś i Rosję. Nic nie wspomniał o tym, że są to ludzie uciekający do Europy przed wojnami właśnie, terroryzmem, prześladowaniami, nędzą, głodem… Nie, pan Tusk przedstawił ich jako wielkie zagro...

Prawica zaraża nienawiścią

Wprawdzie jako student nie brałem udziału w programie Erasmus – ot, nie czułem takiej potrzeby – ale słyszałem o nim wiele dobrych opinii i ogólnie popieram jego istnienie. Dla przypomnienia, jest to program wymiany studenckiej pomiędzy państwami. Zagraniczni studenci mogą przez określony czas uczyć się w Polsce, polscy zaś w innym państwie. I super. Jednakże nasza prawica, zwłaszcza skrajna, może spaskudzić i to. Wręcz BARDZO spaskudzić. Otóż w ramach programu Erasmus+ do (k)raju nad Wisłą przyjechało ostatnio osiem osób z Turcji: sześcioro studentów oraz dwie nauczycielki. Mieli zdobywać doświadczenie zawodowe w Gorze Kalwarii niedaleko Warszawy. I już w pierwszych dniach ich pobytu zaczęły się prześladowania ze strony polskich rasistów. Turcy byli zaczepiani, obrażani i filmowani na ulicach, a nawet fizycznie atakowani; jednej z nauczycielek ktoś zerwał z głowy chustę. Sprawa trafiła na policję (jeśli w danym komisariacie pracują policjanci, jest szansa, że się nią zajmą, jeżel...